U.G. Krishnamurti [przeniesiony]

Patrycjusz
Rozczarowany
Posty: 209
Rejestracja: 08 lut 2015, 15:45

Re: U.G. Krishnamurti [przeniesiony]

Postautor: Patrycjusz » 04 lut 2017, 15:14

A to bardzo ciekawy temat, skoro już skaczemy po wątkach w tym spamie, jaki widzicie związek między pesymizmem a lewactwem?

Jeśli chodzi o mój "progres", zostałem wychowany w rodzinie stricte katolickiej, szanującej prawicowe wartości takie jak religia, państwo, związki heteroseksualne, ślub, dzieci, praca, i tak dalej. Zindoktrynowany, od początku jednak w nic z tych rzeczy do końca nie wierzyłem pozostawiając na zewnątrz otoczkę powierzchownej akceptacji tych wartości, dla niepoznaki. Można powiedzieć, że zwyczajnie nie miałem zdania - nie przechylałem się w ich stronę, ale nie wychylałem się też w stronę buntu przeciwko nim. W miarę dorastania, a przede wszystkim po wyjeździe z rodzinnej okolicy, byłem w stanie zobaczyć coraz więcej błędów tych schematów myślenia po to, żeby w końcu skończyć mniej więcej tutaj. Co mogę powiedzieć, to że teraźniejsza postawa jest iście niepraktyczna.

Z jednej strony pesymizm może być istnie lewacki - jako najważniejsze zjawisko biorąc pod lupę cierpienie, a dążąc do jego minimalizacji, zajmując stanowiska pro-death, równościowe, pomocy pokrzywdzonym, komunistyczne (bezpieczeństwo > wolność). Z drugiej strony, skoro pesymizm zwraca uwagę na taką a nie inną naturę rzeczywistości, może właśnie przyjmując ten światopogląd powinniśmy stać się bezwzględni? Wtedy oczywiście takie bujdy jak religia czy naród nas nie obchodzą, ale z drugiej strony - takie bujdy jak dobro wspólne, pomoc innym, współczucie i dążenie do powszechnej równości również nas nie obchodzą, ponieważ i tak nie zmienią natury rzeczywistości. Szczerze? Bliżej mi do tej drugiej postawy, ponieważ obserwując to, co dzieje się dookoła mnie, zaglądając do historii, poznając prawa przyrody, niezmienna natura rzeczywistości oraz człowieka wydaje mi się właśnie... niezmienna. Oczywiście nie znaczy to, że popieram bezwzględność, uwidocznioną w dążeniu za wszelką cenę do kariery zawodowej, wolnym rynku, czy odrzucaniu przez społeczeństwo jednostek słabszych (niepełnosprawnych fizycznie, intelektualnie czy chorych psychicznie). Być może mylę pojęcia i taka postawa jest raczej postawą nihilisty niż pesymisty.

Vulpes Inculta
Pierwsze wątpliwości
Posty: 119
Rejestracja: 14 lut 2015, 23:20

Re: U.G. Krishnamurti [przeniesiony]

Postautor: Vulpes Inculta » 04 lut 2017, 18:06

.
Ostatnio zmieniony 14 lut 2019, 16:31 przez Vulpes Inculta, łącznie zmieniany 1 raz.

Patrycjusz
Rozczarowany
Posty: 209
Rejestracja: 08 lut 2015, 15:45

Re: U.G. Krishnamurti [przeniesiony]

Postautor: Patrycjusz » 04 lut 2017, 18:41

Vulpes Inculta pisze:Jaki w ogóle ma sens określanie się, jeśli do 2117 najchętniej widziałoby się ludzkość w mogiłach? Okres przejściowy nie pasowałby do żadnej uprzedniej ideologii, bo wszystkie zakładają jakąś wymienialność pokoleń.


Określanie się ma sens o tyle, o ile realizacja tych określeń ma szanse zaistnienia podczas życia określającego się. Z pobieżnego zorientowania się, najlepszym określeniem się dla mnie byłaby nauka survivalu w momencie, kiedy globalny kapitalizm osiągnie punkt krytyczny i zacznie się jatka - wtedy znalezienie naturalnego zacisza zdaje się najlepszym pomysłem. Pomijając takie radykalne i niewygodne rozwiązania, najlepszym określeniem się będzie więc minimalne przystosowanie do systemu (respektowanie prawa i służalczość pracodawcom w celu utrzymania się), ponieważ szans na jego zmiany nie widzę innych niż jego efektowny w mordowanie się upadek.

To, że mamy myślenie życzeniowe o wyginięciu ludzkości do 2117 nie znaczy, że to życzenie się zrealizuje. Ogólnie światopogląd pesymistyczny nijak ma się do praktycznego działania (oprócz decyzji antynatalistycznej we własnym zakresie), dlatego uwiera. A przekonałem się już, że uderzanie nim w mur zastanego porządku to proszenie się o kłopoty. Szczerze to myślałem swego czasu, czy nie jebnąć wszystkiego i nie zacząć działać politycznie, może coś by się ugrało, ale chyba każdy ze zdrowym rozsądkiem, niezaślepiony swoimi ideami wie, że nic z tego (vhemt).

Vulpes Inculta
Pierwsze wątpliwości
Posty: 119
Rejestracja: 14 lut 2015, 23:20

Re: U.G. Krishnamurti [przeniesiony]

Postautor: Vulpes Inculta » 04 lut 2017, 19:15

.
Ostatnio zmieniony 14 lut 2019, 16:31 przez Vulpes Inculta, łącznie zmieniany 1 raz.

Patrycjusz
Rozczarowany
Posty: 209
Rejestracja: 08 lut 2015, 15:45

Re: U.G. Krishnamurti [przeniesiony]

Postautor: Patrycjusz » 04 lut 2017, 20:19

Za "Wypalonego" dzięki, na pewno obejrzę.

I z działań co bardziej realnych to tak, eutanazja i aborcja to póki co jedyne działania, które my możemy popierać i poszerzać te zjawiska zresztą na coraz mniej drastyczne przypadki (np. eutanazja dla każdego i aborcja bez względu na zagrożenia matki/dziecka).
Ostatnio zmieniony 23 lip 2019, 22:50 przez Patrycjusz, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
saikodasein
Optymista
Posty: 67
Rejestracja: 24 sty 2016, 23:21

Re: U.G. Krishnamurti [przeniesiony]

Postautor: saikodasein » 04 lut 2017, 20:50

Ale się porobiło. Biedny U.G.K. Nikt już o nim nie rozmawia.

Uważam, że w polityce jest problem trzymania się kurczowo tych samych zasad i polaryzacji. Są czasy, gdzie prawa strona sprawdzi się lepiej i są okresy, gdzie lewa. Jeśli, któraś z partii mogłaby być elastyczna i dostosować się do danej sytuacji to wtedy miałoby to sens. Tak samo jest ze mną, nie mam miejsca z żadnej ze stron, bo każda pieprzy głupoty i każda ma trochę swoich racji. Polityka to bagno i nigdy się tam nie pcham, Kant już powiedział jakie powinny być zasady, a ludzie nadal swoje.

Przewrażliwione lewactwo mnie boli, bo nie ma dystansu do siebie i na siłę pcha parytety, to jest dopiero rasizm. Musi być tyle czarnych i tyle białych, bez względu na kompetencje. Musi być połowa kobiet i połowa mężczyzn, to są absurdy współczesności, ale każdy okres swoje miał.

Wypalonego obejrzę. Reszta bez komentarza. Dobrze, że na tym forum jest Patrycjusz bo bez niego nawet i tutaj czułbym się osaczony. Chłopie nie mów, że niczego w życiu nie osiągniesz, bo wydaje się że masz predyspozycje. Nie chodzi tu o nie wiadomo jaki sukces, ale potencjał na coś więcej niż "szaractwo" na pewno jest.
Maybe the honorable thing for our species to do is deny our programming, stop reproducing, walk hand in hand into extinction, one last midnight - brothers and sisters opting out of a raw deal. Rusty Cohle, True Detective

Awatar użytkownika
Ammon
Administrator
Posty: 99
Rejestracja: 29 sty 2015, 15:55

Re: U.G. Krishnamurti [przeniesiony]

Postautor: Ammon » 04 lut 2017, 23:04

saikodasein pisze:O nie, ten atak musiał być skierowany do mnie. Podejrzewam, bo nie pierwszy raz by się zdarzyło, gdy ten epitet pada w moją stronę. Uważam, że niesprawiedliwie i jest raczej reakcją, typową dla przewrażliwionego lewactwa, której nie spodziewałem się na tym forum, a już na pewno nie od jego właściciela, ale w końcu jego ogródek to ma prawo.

Mogę wyrazić jedynie podobne rozczarowanie użyciem tak pustego pojęcia jak "lewactwo", bo jest to jedna z oznak, że jakakolwiek dyskusja nie ma większego sensu. Przy okazji odsyłam do wątku lewica/prawica w temacie "Etyka pesymizmu": viewtopic.php?f=2&t=34&p=624&hilit=lewica#p619
Istnieją na ziemi rzeczywiście bardzo piękne widoki; ale ze sztafażem wszędzie jest kiepsko, dlatego nie należy się przy nich zatrzymywać.

Schopenhauer

Vulpes Inculta
Pierwsze wątpliwości
Posty: 119
Rejestracja: 14 lut 2015, 23:20

Re: U.G. Krishnamurti [przeniesiony]

Postautor: Vulpes Inculta » 05 lut 2017, 11:57

.


Wróć do „Hydepark”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika. i 0 gości

cron