Weird fiction-niepokojące wizje.

Sublimacje ciemności
old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Weird fiction-niepokojące wizje.

Postautor: old weirdman » 01 lut 2015, 12:22

Weird fiction;niszowy gatunek literatury,bliski literaturze grozy,bliski fantasy a jednak skrajnie odmienny. Tym nowym wątkiem-korzystając z Waszej gościnności-chciałbym zaprosić do dyskusji wszystkich tych którym z jakichś powodów właśnie ta literatura przypadła do gustu. Nie będę ukrywał,że sam bardzo emocjonalnie do niej podchodzę,że nie potrafię mówić o niej inaczej jak o "mojej ukochanej",zaznaczę również,że wszelkie opinię jakie tu zaprezentuję są bardzo subiektywne. Zacznę od mojej definicji weird fiction,albo po prostu jak ja tę literaturę "widzę":weird fiction to literatura fantastyczna wzbudzająca niepokój. Dzieła tworzone w ramach tej literatury skupiają się na fantastycznych,niesamowitych wizjach wzbudzających w czytającym niepokój a nawet lęk. Uzyskują to poprzez skonfrontowanie bohatera (lub bohaterów,choć przeważnie to samotny outsider) z potężnymi,nieznanymi mu siłami (i które przeważnie pozostają nieznane,nieodkryte do końca opowieści,widzimy tylko efekt ich działań,czasem ich zewnętrzną emanację)co wzbudza jego niepokój,lęk. Siły te bohater odbiera jako zagrożenie dla życia lub pojawienie się ich zaburza jego zdrowie psychiczne prowadząc do obłędu i/lub samobójstwa. Pochodzenie tych sił jest nieznane lecz w miarę rozwoju akcji bohater częściowo poznaje ich pochodzenie lub intuicyjnie domyśla się go. Siły te są przepotężne sugerując i kosmiczne pochodzenie lub nadnaturalne,zaświatowe. Często jednak nie poznajemy ich natury,czasem zaś lektura odkrywa,że bohater jest człowiekiem obłąkanym i siły te istnieją tylko w jego głowie. Siły te też nie zawsze są typowo "złe",czasem są obojętne a zagrożenie odczuwane przez bohatera ma charakter bardzo intuicyjny. Najlepiej to ukazać na przykładach...

Bóg literatury weird fiction;Lovecraft-ojciec kosmicznego horroru tak,mniej więcej definiował weird fiction: "klaustrofobiczna atmosfera lęku niemożliwego do wytłumaczenia,obecność nieznanych mocy,niezbędna jest sugestia wskazująca na powagę i złowieszczość tematu przedstawiającego najbardziej przerażające wyobrażenia ludzkiego umysłu,złośliwe i szczególne zawieszenie lub unieważnienie tych stałych praw natury które są naszą jedyną ochroną przeciw napastowaniu przez chaos i demony niezgłębionego kosmosu". Tak zawsze rozumiałem tę literaturę. Weird fiction jako Lovecraftowy kosmiczny horror, jako prawie paranoiczny lęk przed kosmosem. Ale weird fiction naszego przedwojennego Mistrza Grabińskiego,twórcy metafantastyki jest zupełnie inne;siły pojawiające się żeby wzbudzić nasz niepokój nie są kosmiczne,są zaświatowe albo kompletnie niewytłumaczalne. Np. opowiadania kolejowe Grabińskiego jak "Ślepy tor" czy "Głucha przestrzeń" tam nieprawdopodobnie potężne siły rodzą się ze skumulowanej energii nieużywanych odcinków torów kolejowych. W opowiadaniu "W przedziale" bohatera opętuje tajemnicza siła będąca częścią pędzącego pociągu jako takiego. A w genialnym opowiadaniu "Szalona zagroda" w tytułowej zagrodzie i jej najbliższej okolicy działa nieznana mordercza siły która opanowuje głównego bohatera ale również zwierzęta zamieszkujące tytułową zagrodę a nawet rośliny. Jednak -co jest dość charakterystyczne dla weird Grabińskiego- zawsze występuje w tekście dwuznaczność;nie mamy pewności czy to co opisuje bohater dzieje się naprawdę czy to jego urojenia. Z kolei u Ligottiego weird fiction;najbardziej pesymistyczne i nihilistyczne w historii tego gatunku podważa wszystko,cały światopogląd,ten najbardziej podstawowy jaki wpaja się nam od dziecka;czytając Ligottiego mam wrażenie,że niczym specjalnym nie różnię się od drzewa przy drodze czy kamienia w rzece który w skutek jakiejś pomyłki lub obłędu ubzdurał sobie, że jest kimś więcej,a nawet podobny do Boga. Bardzo ciekawe jest też weird fiction najlepszego pisarza tego gatunku współczesnej Polski ;Wojtka Guni. Wojtek widzi weird fiction tak:"dla mnie wyznacznikiem weird fiction jest przede wszystkim niesamowitość ale w wydaniu Jentschowskim,czyli takie przemieszczania w obrębie rzeczywistości które powodują dysonans poznawczy i w jego efekcie niepokój. Weird nie oznacza dla mnie wcale jakiejś odnogi literatury grozy z wątkami nadprzyrodzonymi-raczej te teksty,które odwołują się do mechaniki marzenia sennego/koszmaru lub wykorzystując figury groteskowe i symboliczne zaburzają tradycyjne związki przyczynowo-skutkowe. Dlatego Schulz i Kafka są dla mnie bardziej "weird" niż np. część kanonicznych tekstów Lovecrafta z obrębu mitologii Cthulhu".

Oczywiście jestem wręcz fanatycznym wielbicielem twórczości Wojtka,w pełni akceptuję jego definicję weird fiction (choć moja osobista jest bliższa tej Lovecraftowej). Ostatnio słyszałem opinię Mateusza Kopacza,że weird jest bardzo bliska literaturze realizmu magicznego,że niektóre teksty mogłyby zostać zakwalifikowane do obydwu tych gatunków a granica między nimi jest bardzo płynna. Z kolei Agnieszka Brodzik z Carpenoctem napisała,że jeśli zagrożeniem dla bohatera utworu grozy jest "potwór" ,jakaś konkretna istota (duch,wampir itp) to mamy do czynienia z horrorem,jeśli zagrożeniem jest jakaś "siła" to jest to weird fiction. Tak,że gatunek przepiękny (przynajmniej dla mnie) ale dość trudny do prostego zdefiniowania. W każdym bądź razie jego najwybitniejszym żyjącym Mistrzem jest z pewnością Ligotti (a u nas Gunia) i gatunek w ten właśnie sposób przybrał w swych współczesnych najwybitniejszych dziełach bardzo dekadencką formę pełną mroku,czerni i bólu istnienia.
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".

Awatar użytkownika
Kreuzgang
Rozgoryczony
Posty: 354
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:02

Re: Weird fiction-niepokojące wizje.

Postautor: Kreuzgang » 01 lut 2015, 13:58

Ja postrzegam weird fiction jako opowieść o prawach rządzących wszechświatem, których to praw bohaterowie są ledwie świadomi, nie mówiąc już o zrozumieniu ich mechanizmów. Częstym motywem jest poczucie iluzoryczności rzeczywistości, obecność kurtyny skrywającej prawdziwe oblicze/sens zdarzeń.

Osobiście dzielę weird fiction na 2 podgatunki:

- Weird fiction "racjonalne" - w którym przebieg akcji nie jest naznaczony wpisanym w świat od początku absurdem, bohaterowie zachowują się w sposób racjonalny i daje się wykazać łańcuchy przyczynowo skutkowe, co oczywiście w żaden sposób nie ujmuje atmosferze tajemnicy i lęku wypływającej z otoczenia nieznanym. Do tekstów tego typu zaliczyłbym na przykład:

- Z Otchłani Lovecrafta
- Cień, ciemność Ligottiego
- Wielkiego Boga Pana Machena.

Wszystkie teksty traktują o śledztwach/próbach odsłonięcia prawdziwej natury zdarzeń/rzeczywistości, które skutkują poczuciem lęku, zdezorientowania lub wręcz koszmaru.

Drugim podgatunkiem jest zaś:

- Weird fiction "nieracjonalne" które określam też jako psychodeliczne - w tekstach tego rodzaju rzeczywistość jest od samego początku skrzywiona/groteskowa/absurdalna. Przy czym bohaterowie są częścią tego skrzywienia, a co za tym idzie dziwności świata nie dostrzegają, płynnie się w niej przemieszczając. Jedynym kto doznaje atmosfery niesamowitości jest więc czytelnik.

Weird fiction nieracjonalne można najkrócej zdefiniować jako teksty w atmosferze sennego koszmaru.

Jako przykłady podałbym twórczość Kafki, Schulza czy niektóre spośród opowiadań Ligottiego (np. Zarządca miasta).
"I learned that life is a long and difficult road, but you have to keep going, or you'll fall by the wayside".

Steve McQueen

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: Weird fiction-niepokojące wizje.

Postautor: old weirdman » 01 lut 2015, 14:28

Tak,całkowicie się z Tobą zgadzam. Wręcz bym powiedział,że idealnie to ująłeś i chyba nie można już lepiej. Więc dlaczego sam tego tak nie zrobiłem? Dlatego,że z jakiego powodu mnie ten gatunek pociąga właśnie w takiej tajemniczej,niewytłumaczalnej,niedefiniowalnej formie;lubię się zastanawiać czy coś jest "weird",czy nie. Na przykład;popularna komedia z Billem Murreyem "Dzień świstaka"-jakąś tajemnicza siła każe mu przeżywać w nieskończoność ten sam dzień. Bohater początkowo nie wierzy w to,stanowczo odrzuca ten fakt,później stara się-oczywiście bezskutecznie-walczyć z tą siłą,wreszcie poddaje się i unicestwia-wielokrotnie-co też go nie wybawia z tej opresji. W końcu tajemnicza siła odpuszcza. Czy ten film to weird fiction? Myślę,że nie ale element "weird" może czaić się wszędzie. Ostatnio element "weird" dość często odkrywam we wszelakich powieściach egzystencjalnych a Paweł Mateja swego czasu sporo pisał o obecności "weird" w twórczości "młodopolskich szaleńców". Myślę,że gatunek weird fiction to jedno a obecność "elementów weird" w literaturze i filmie to drugi,dość ciekawy temat.
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".

Awatar użytkownika
Kreuzgang
Rozgoryczony
Posty: 354
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:02

Re: Weird fiction-niepokojące wizje.

Postautor: Kreuzgang » 01 lut 2015, 15:14

Dodam, że dla mnie mistrzem jak to określiłem wcześniej "racjonalnego weird fiction na zawsze pozostanie Lovecraft. Rzeczywistość tekstów Lovecrafta nie jest absurdalno-groteskowa, a jednak jego czytelnik przez cały czas odczuwa napór niesamowitości i tajemnicy: od mórz z zatopionymi w nich pałacami zapomnianych bogów, poprzez lądy zamieszkiwane przez pradawne kulty, podziemia wypełnione pozostałościami pradawnych epok, inne wymiary zamieszkiwane przez nieznane gatunki, które były dawno przed nami i będą długo po nas.

Rzecz ciekawa, że od czasu Lovecrafta i jego poprzedników horror zrobił krok w tył jeśli idzie o atmosferę grozy. Lovecraft zauważył, że konfrontacja z zupełną obcością byłaby dla człowieka doświadczeniem niezwykle traumatycznym, które wpisało by się w jego pamięć do końca życia, a ratunkiem przed jego konsekwencjami mogłoby być jedynie stabuizowanie i wyparcie. Dlatego bohatera Dagona od czasu spotkania z morską istotą przy życiu trzyma jedynie morfina, a ci którzy brali udział w szturmie na rezydencję Warda mają zakaz wspominania o tym.

Zdaje się, że późniejsi twórcy horroru w większości zapomnieli o lekcji Lovecrafta i dlatego mieliśmy oraz mamy zalew literatury w której bohaterowie niemal beztrosko eksterminują hordy wampirów czy zombie, a praca egzorcysty niewiele różni się od posady deratyzatora.
"I learned that life is a long and difficult road, but you have to keep going, or you'll fall by the wayside".

Steve McQueen

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: Weird fiction-niepokojące wizje.

Postautor: old weirdman » 01 lut 2015, 16:26

Całkowicie się z Tobą zgadzam ale...trzeba to powiedzieć wprost-choć być może się ze mną nie zgodzisz -dla mnie weird fiction a horror to nie to samo;to zupełnie inna literatura. Podobało mi się co Agnieszka Brodzik z carpenoctem o tym mówiła;horror wzbudza strach,weird fiction lęk,niepokój. Poza tym weird fiction jest bardziej niszowe,występuje większa dbałość o jakość,oryginalność,o piękny język,horror zawsze był literaturą komercyjną i rozrywkową,popularną. Oczywiście nie jestem tu obiektywny i nawet nie staram się być. Myślę,że spore zamieszanie wywołały tu tzw. mity Cthulhu. Wywodzące się z weird fiction zawędrowały do horroru komercyjnego przypominając nazwisko Lovecraft w kontekście literatury -najczęściej-niskich lotów. Pojawiło się też sporo horrorów z elementami weird ale niestety również typowo komercyjnych. P.s. Dla mnie Lovecraft był i jest najwybitniejszym pisarzem weird fiction wszechczasów,choć przyznaję,że Ligotti jest równie genialny,jednak mam wrażenie,że bez Lovecrafta nie byłoby weird fiction-to bardzo subiektywne odczucie,przyznaję.
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".

Awatar użytkownika
Kreuzgang
Rozgoryczony
Posty: 354
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:02

Re: Weird fiction-niepokojące wizje.

Postautor: Kreuzgang » 01 lut 2015, 16:40

old weirdman pisze:Dla mnie Lovecraft był i jest najwybitniejszym pisarzem weird fiction wszechczasów,choć przyznaję,że Ligotti jest równie genialny


Mam z Ligottim ten problem, że to co uznaję za jego największą zaletę (stosunkowa spójność filozoficzno-mitologiczna świata przedstawionego) staje się z czasem zarazem największą wadą i szybko nudzi (przynajmniej mnie). Lovecraft w ramach własnej mitologii przedstawił zróżnicowany wachlarz sytuacji, miejsc i postaci; dzięki czemu czyta go się lepiej. Ligotti zaś (choć mówię to z perspektywy osoby która jest dopiero po lekturze "Teatro" oraz "Jeszcze nie skończyłem") jest w swoim doborze motywów charakterystyczny, lecz zarazem monotonny i przewidywalny. Nie mogę czytać więcej niż 2 opowiadań naraz. Myślę, że to pisarz który najlepiej prezentowałby się w antologiach horrorystycznych. Pośród opowiadań różnych twórców jego teksty byłyby ciekawą odskocznią i urozmaiceniem.

Intrygujące, że pierwsze opowiadanie ze zbiorku Teatro Grottesco - Czystość - jest za razem tak bardzo inne i odstające na plus od pozostałych. Ma wartką akcję, wielu bohaterów i motywy później niespotykane: relacje rodzinne, głównego bohatera dziecko zamiast sfrustrowanego everymana w średnim wieku, zakończenie dalekie od pesymizmu innych tekstów...coś mi się zdaje, że autor miał lepszy dzień jak je pisał.
"I learned that life is a long and difficult road, but you have to keep going, or you'll fall by the wayside".

Steve McQueen

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: Weird fiction-niepokojące wizje.

Postautor: old weirdman » 01 lut 2015, 17:28

Wierz mi;bardzo dobrze to rozumiem ale napiszę Ci jak ja to widzę,znów skrajnie subiektywnie. Lovecraft był Mistrzem-twórcą kosmicznego horror,była to w tym czasie szczytowa forma weird fiction,najbardziej radykalne wizja horroru spoza ziemi;pomysł rozwijany w całej twórczości Mistrza,że nie mamy szans na jakikolwiek dialog z mieszkańcami kosmosu,że mogą nas zniszczyć kiedy tylko chcą;świadomie lub nie świadomie,że nie przedstawiamy w ich oczach absolutnie żadnej wartości,że śmieszne jest nawet nasze złudzenie,że jest inaczej,że (jak dowiadujemy się w powieści "W górach szaleństwa")prawdopodobnie to oni nas stworzyli zupełnie nieświadomie lub dla żartu,rozrywki,że zewnętrznie wogóle ich nie przypominamy,że nie ma żadnego Boga który nas stworzył na swoje podobieństwo ale monstrualne istoty które dawno przestały nas zauważać a może nigdy nie zauważały itd. To były wtedy radykalne tematy jak na literaturę rozrywkową ala weird tales magazine. Więc dla mnie Ligotti jest tym który zastąpił Lovecrafta;jego wizje,pomysły są tak radykalne jak wtedy były postrzegane wizje i pomysły Lovecrafta. Powiem więcej;uważam,że gdyby Lovecraft żył dłużej o dobre 30/40 lat właśnie taką prozę by tworzył. Uważam Ligottiego za kontynuatora tradycji Lovecrafta właśnie w tym kontekście;tak jak pisze Ligotti ,tak pisał by Lovecraft gdyby dłużej kontynuował swe dzieło. Głęboko w to wierzę choć oczywiście rozumiem,że ktoś może widzieć to inaczej. Co do "nudy" tekstów Ligottiego to oczywiście rozumiem Twój zarzut. Jednak ja uważam,że ten styl pisania to naturalna ewolucja weird fiction,że ta proza taka jest bo taka powinna być. Wiem,że to nieco "mdły" argument ale ten styl-zresztą podobny ma Wojtek Gunia-mi się bardzo podoba. Ja lubię weird czytać bardzo wolno,wczuć się w treść i "smakować" język. Szczerze mówiąc kocham weird właśnie dlatego,że jest takie jakie jest;nie chciałbym żeby było inne. Opowiadania Wojtka czy Thomasa naprawdę na mnie "działają".
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".

Awatar użytkownika
Dead_Clown
Administrator
Posty: 403
Rejestracja: 29 sty 2015, 19:48
Kontaktowanie:

Re: Weird fiction-niepokojące wizje.

Postautor: Dead_Clown » 01 lut 2015, 18:44

Ja bym zaczął w ogóle od podstawowej różnicy między weird a horrorem, która to różnica sprawia, że to weird jest bardziej w orbicie tematów tego forum.

Mianowicie, w horrorze groza ma zawsze charakter intruzyjny. Jest anomalią, która wkracza w uporządkowany, przyjazny świat i narusza go bądź niszczy. Jednakże zawsze jest to coś z zewnątrz. W tym sensie metafizyka horroru jest optymistyczna - niezależnie od tego, co powoduje komplikacje i co wprowadza element grozy, istnieje jakiś przyjazny człowiekowi, bazowy ład.

W weird sprawy mają się zupełnie inaczej, bowiem ten gatunek już w samych swoich założeniach postuluje absolutny brak przyjaznego człowiekowi ładu. W weird sama zasada istnienia świata jest obojętna/nieprzychylna ludzkiemu elementowi i element grozy nie jest intruzją, a konsekwencją tego, jaki świat jest u samych swoich podstaw. Tak jest u Poego, u Lovecrafta, tak jest w prozie Kafki, tak jest u Machena, u Ligottiego. W tym sensie weird fiction jako gatunek jest z definicji gatunkiem pesymistycznym, chyba najbardziej i najradykalniej spośród wszystkich gatunków literatury fantastycznej.

Być może dlatego to weird jest niszowe, a horror nie - horror jest w gruncie rzeczy optymistyczny, postuluje, choćby poprzez różnicowanie, istnienie wartości pozytwnych. W dobrym weird tego nie ma.
The Devil enters the prompter’s box and the play is ready to start.
Robert W. Service, The Harpy

Awatar użytkownika
Kreuzgang
Rozgoryczony
Posty: 354
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:02

Re: Weird fiction-niepokojące wizje.

Postautor: Kreuzgang » 01 lut 2015, 19:03

Dead_Clown pisze:Być może dlatego to weird jest niszowe, a horror nie - horror jest w gruncie rzeczy optymistyczny, postuluje, choćby poprzez różnicowanie, istnienie wartości pozytwnych. W dobrym weird tego nie ma.


Co powiesz w takim razie o "przyrodniczej" części prozy Algernona Blackwooda? Atmosfera niesamowitości natury jest bardzo wyraziście zarysowana, a równocześnie nie można odmówić tym opowiadaniom swoistego optymizmu i happy endów. Wystarczy wspomnieć Wierzby - z ich atmosferą niepokoju, zaszczucia, ale i równocześnie swoistego szacunku, a nawet zachwytu przyrodą.
"I learned that life is a long and difficult road, but you have to keep going, or you'll fall by the wayside".

Steve McQueen

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: Weird fiction-niepokojące wizje.

Postautor: old weirdman » 01 lut 2015, 19:17

Masz rację podając ten przykład ,myślę jednak,że zakończenie tekstu weird happy endem nie przekreśla jego ogólnie pesymistycznego czy niepokojącego wydźwięku. Na przykład proza Grabińskiego;tam wiele opowiadań kończy się dość "łagodnie",bohater mimo pozornej beznadziei położenia wychodzi ze zdarzenia cało. Jednak sam fakt,że do takich zdarzeń dochodzi,że może dojść ponownie w każdej chwili i wtedy możemy mieć mniej szczęścia nie nastraja optymizmem. Zresztą niech Martwy Klaun się wypowie.
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".


Wróć do „Sztuka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika. i 2 gości

cron