Konkurs Ligottiański - Magazyn Histeria

Radosna
Awatar użytkownika
jack craven
Pierwsze wątpliwości
Posty: 89
Rejestracja: 22 lip 2016, 22:43

Re: Konkurs Ligottiański - Magazyn Histeria

Postautor: jack craven » 26 lip 2016, 23:51

Kreuzgang pisze:"Na każdym zebraniu jest taka sytuacja, że ktoś musi zacząć pierwszy."

Teraz - gdy konkurs już rozstrzygnięty a magazyn opublikowany - proszę o recenzję mojego opowiadania (Prisma) sporządzoną przez W.Gunię. Może być udostępniona publicznie, może być wysłana na PMkę, nie robi mi to różnicy.

Z góry dziękuję.


Ja już przeczytałem i chętnie napiszę parę zdań od siebie, ponieważ tekst bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Po pierwsze klimat opowieści, który kreujesz, jest zupełnie inny od tego, w który celowała pewnie większość konkursowiczów. To nie znaczy, że poruszasz łatwą, beztroską tematykę, po prostu fajnie poczytać coś, co nie kręci się wokół depresji, otchłani i szaleństwa. Masz lekki styl, brakowało mi w nim jednak opisów świata przedstawionego, zamiast tego streszczasz całe sceny. Nie ma w tym nic złego, czyta się dobrze, ale mógłbyś pozwolić sobie na rozbudowę tego utworu, na pewno by na tym nie stracił.

Duży plus za ujęcie tematu bez posługiwania się typowymi rekwizytami Ligottiańskimi, chyba poza tym klaunem i publicznością (która reaguje jednak na swój sposób, zabawnie dosyć, miałem wrażenie, że składa się ona wyłącznie z Grażyn i Januszów :) Zamiast tego wprowadzasz sporo różnorodnych postaci i stosujesz retrospekcje, nie gubiąc się przy tym. Podoba mi się subtelne zaznaczenie elementów weird i fantastycznych, podoba mi się krótka, ale obfitująca w wydarzenia historia bohaterki. Nie jest to tekst jednowątkowy, a jednak nie miałem wrażenia, że czegoś tu jest w nadmiarze, wszystko się ze sobą zazębia w zgrabnej konstrukcji opowiadania. Czułem, że mam do czynienia z utworem utwór jakiegoś pisarza amerykańskiego, na przykład Strauba, ale to może być tylko złudzenie wywołane moim zamiłowaniem do tego autora :)

Jestem chyba bardziej zaskoczony tym tekstem niż opowiadaniem zwycięskim - spodziewałem się w sumie, że ktoś napisze tekst poważny, pesymistyczny, bardzo ligottiański, zachwyci wszystkich i zgarnie pierwsze miejsce. Natomiast na takie opowiadanie miałem tylko nadzieję i fajnie, że Ci wyszło :)
"Byłem chory, a dziś jeszcze nie piłem kawy. Nie może pan ode mnie oczekiwać dowcipu wysokiej klasy."

Awatar użytkownika
Kreuzgang
Rozgoryczony
Posty: 354
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:02

Re: Konkurs Ligottiański - Magazyn Histeria

Postautor: Kreuzgang » 27 lip 2016, 0:40

jack craven pisze:Jestem chyba bardziej zaskoczony tym tekstem niż opowiadaniem zwycięskim - spodziewałem się w sumie, że ktoś napisze tekst poważny, pesymistyczny, bardzo ligottiański, zachwyci wszystkich i zgarnie pierwsze miejsce. Natomiast na takie opowiadanie miałem tylko nadzieję i fajnie, że Ci wyszło :)


Niezwykle miło mi przeczytać tę w sumie pozytywną opinię o tekście który popełniłem na szybko i z poczuciem jego przeciętności. Czuję się zmotywowany do dalszej wytężonej pracy. Razem, towarzysze, ku chwale klasy weirdowniczej! Aby weird fiction rosło w siłę, a czytelnikom żyło się dziwniej!

Histerię czytam na raty, więc będę i na raty komentował. A że niespecjalnie wyznaję się na sztuce recenzenckiej, opinie będą niewyszukane i ubogie, rozpięte pomiędzy komunikatami: mniam lub fuj.

Właśnie ukończyłem Dom Pana Motta Wojtka "Dead Clowna" Guni. Pierwsze co przychodzi mi do głowy, to subiektywna uwaga, że autor zaczyna prześcigać w nasyceniu rozpaczą teksty Ligottiego, czyniąc gnostycką trwogę swoim znakiem rozpoznawczym. Ligotti ( na ile dotychczas poznałem jego twórczość) jest depresyjny i melancholijny; ale wyraża trwogę nieco subtelniej. Jest ona totalna, klaustrofobiczna; ale zarazem filozoficznie wyszukana, na swój sposób cicha i skrajnie osobista. U Wojtka fatalizm i ból poniekąd uderzają mocniej, bo w ich przeżywaniu przez bohaterów mniej jest subtelności i metafor ( nie mylić z niepostawionym zarzutem niewystępowania symboliki i metafor w samym tekście), a więcej naturalistycznego cierpienia. Światy Ligottiego są nieszczęsne i groteskowe, podczas gdy te Guni są złe i okrutne ( choć przestrzegam przed generalizowaniem w tej materii). Aż zdziwiłem się na ten częściowy happy end Motta, bowiem dotychczasowa atmosfera zapowiadała coś z goła przeciwnego...czyżby autor poczuł się zainspirowany zakończeniem pierwszego sezonu True Detective? :P

Co do fabuły - klasyczny kafkowski motyw uwięzienia/zaszczucia wzbogacony metafizyką spod znaku gnostyków i pytaniami o sprawy ostateczne. Bardzo dobrze dawkowane, narastające napięcie. Potwierdza się tylko ( naprawdę nie chcę wyjść na wazeliniarza - jak to mawiają wazeliniarze nim zaczną wazelinować), że Wojtek to najlepszy pisarz tego gatunku w Polsce i klasa sama dla siebie. Cieszy mnie też niezmiennie różnorodność tematyczna jego prozy. Ligotti ma z tym widoczny problem, ale nadrabia trochę przekształceniem monotematyczności w mitologię ( choć mogę się w kwestii tej monotematyczności mylić, bo czytałem dopiero jeden zbiór opowiadań oraz powieść).

Wracając do kwestii Domu Pana Motta - czytając go aż poczułem niechlubne ukłucie żalu, bowiem sam zacząłem dopiero co pisać tekst w którym główne skrzypce będzie grał motyw nie do końca dobrowolnego i nie do końca komfortowego pobytu w pewnej budowli. I choć akcenty będą w moim opowiadaniu rozłożone inaczej i epatować będzie ono innymi lękami niż te które sportretował Wojtek, to świadomość że dopiero co opublikowano opowiadanie w podobnych klimatach i o jakże doskonałym stylu - nieco hamuje mój entuzjazm twórczy.

PS Na blogu Labirynt z Liści zamieszczono w 2013 roku krótki tekst pt. Dom. Dam sobie paznokcie obciąć, że tamten Dom jest w jakiś sposób powiązany z dyskutowanym teraz tekstem - chociażby jako inspiracja, bądź pomysł który uległ późniejszemu przekształceniu.
"I learned that life is a long and difficult road, but you have to keep going, or you'll fall by the wayside".

Steve McQueen

Awatar użytkownika
jack craven
Pierwsze wątpliwości
Posty: 89
Rejestracja: 22 lip 2016, 22:43

Re: Konkurs Ligottiański - Magazyn Histeria

Postautor: jack craven » 27 lip 2016, 7:46

Kreuzgang pisze:PS Na blogu Labirynt z Liści zamieszczono w 2013 roku krótki tekst pt. Dom. Dam sobie paznokcie obciąć, że tamten Dom jest w jakiś sposób powiązany z dyskutowanym teraz tekstem - chociażby jako inspiracja, bądź pomysł który uległ późniejszemu przekształceniu.


Może być, sam mam podobnie z własnymi tekstami, do których potrafię wrócić po długim czasie, Wojtek zresztą przyznaje, że niektóre opowiadania potrafi dopracowywać latami :)
"Byłem chory, a dziś jeszcze nie piłem kawy. Nie może pan ode mnie oczekiwać dowcipu wysokiej klasy."

Awatar użytkownika
Dead_Clown
Administrator
Posty: 403
Rejestracja: 29 sty 2015, 19:48
Kontaktowanie:

Re: Konkurs Ligottiański - Magazyn Histeria

Postautor: Dead_Clown » 27 lip 2016, 8:11

Dziękuję, ciepłe słowa zawsze cieszą.

Daniel dobrze "rozgryzł" moje intencje, może dodałbym jeszcze do kafkowskiej opresji i gnostyckiej trwogi - w ramach tłumaczenia się - pewien kontekst historyczny, który w Polsce nie jest zbyt popularny.

A odnośnie do powiązań pomiędzy "Domem" a "Domem pana Motta", to po prostu jest tak, że dom sam w sobie jest w ogóle figurą, która w jakiś sposób mnie fascynuje. Stąd wykorzystanie tego motywu w niektórych moich tekstach, np. "Pokoju Anny", "Ojcu", "Raporcie z placu budowy" i chyba gdzieś jeszcze. Natomiast sam "Dom pana Motta" bardzo luźno nawiązuje ideą do powieści "Watt" Samuela Becketta. Więc, Danielu, myślę, że nie musisz się przejmować czy hamować twórczy entuzjazm, ponieważ motyw dziwnego domu, który jest też więzieniem ani trochę nie jest moim wynalazkiem.
The Devil enters the prompter’s box and the play is ready to start.
Robert W. Service, The Harpy

Awatar użytkownika
Kreuzgang
Rozgoryczony
Posty: 354
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:02

Re: Konkurs Ligottiański - Magazyn Histeria

Postautor: Kreuzgang » 31 lip 2016, 0:12

Jadę dalej z recenzjami.

Alicja Tempłowicz - Efekt Rosenthala - Lubię takie niepozorne, kameralne teksty spisane zdawałoby się prostym językiem ( a przynajmniej ja tak go odebrałem), którym to opowiadaniom finalnie nic nie brakuje, a fabuła przystaje do przyjętej formy. Sam też staram się pisać nieprzesadnie kwiecistym językiem ( może dlatego, że ten wyszukany to dla mnie za wysokie progi), więc studium szaleństwa głównej bohaterki przypadło mi do gustu, pachnie Poem i Naszym Tymczasowym Nadzorcą Ligottiego. W ogóle mam wrażenie, że kobiety piszą innym stylem niż mężczyźni, ale nie potrafię tego wrażenia przekształcić w jakieś bardziej namacalne wnioski.

Karol Zdechlik - Jesteśmy Ohydni - Niezwykle mi się spodobało te opowiadanie, chyba moje ulubione z dotychczas przeczytanych tekstów konkursowych. Atmosfera oniryczności wspaniale roztoczona (trafiła w mój gust), sugestywne opisy. Sądzę że finałowa wizja bohatera zyskałaby na rozbudowaniu i większej dawce symboliki; choć równocześnie zdaję sobie sprawę, że ktoś mógłby rzec, iż fragmentarycznością mojej Prismy
( a zwłaszcza jej zakończeniem) nagrzeszyłem przeciw sztuce pisarskiej dużo bardziej. Jednak jak na tak krótką formę - wydaje mi się, że zamknąłeś w tekście wszystko co istotne i nie mam większego poczucia niedosytu. Całość zapada w pamięć. No i pachniało Ligottim.

Tomasz Krzywik - Lusternik - Z tym tekstem mam problem, bo uważam, że zyskałby na rozbudowaniu. Nastawiałem na sceny pracy głównego bohatera w korporacji/pracy nad horrorem; wychodząc z założenia, że wyróżnikiem tekstu stanie się kafkowszczyzna. W ogóle ciekawie mylisz tropy, bo z początku tekst mocno pachnie Lovecraftem, później płynnie skręca w kierunku corporate horror oraz Procesu...i niespodziewanie koniec. Szkoda, bo był potencjał na wyraźne zaznaczenie własnego stylu.

Na razie to tyle.
"I learned that life is a long and difficult road, but you have to keep going, or you'll fall by the wayside".

Steve McQueen

Kawka
Optymista
Posty: 51
Rejestracja: 23 maja 2016, 11:17

Re: Konkurs Ligottiański - Magazyn Histeria

Postautor: Kawka » 01 sie 2016, 1:28

Kreuzgang pisze:Jadę dalej z recenzjami.

Tomasz Krzywik - Lusternik - Z tym tekstem mam problem, bo uważam, że zyskałby na rozbudowaniu. Nastawiałem na sceny pracy głównego bohatera w korporacji/pracy nad horrorem; wychodząc z założenia, że wyróżnikiem tekstu stanie się kafkowszczyzna. W ogóle ciekawie mylisz tropy, bo z początku tekst mocno pachnie Lovecraftem, później płynnie skręca w kierunku corporate horror oraz Procesu...i niespodziewanie koniec. Szkoda, bo był potencjał na wyraźne zaznaczenie własnego stylu.

Na razie to tyle.


Wszyscy mi to zarzucają, no ale cóż - sam sobie w stopę strzeliłem. Na pewno rozwinę ten pomysł w planowanej antologii, bo samą postać Lusternika bardzo polubiłem.

Awatar użytkownika
Kreuzgang
Rozgoryczony
Posty: 354
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:02

Re: Konkurs Ligottiański - Magazyn Histeria

Postautor: Kreuzgang » 01 sie 2016, 12:51

Ostatnia seria moich recenzji

Karol Zdechlik - Martwy mężczyzna... - Niezłe, choć Ohydni chyba bardziej klimatyczni. Pierwsza połowa tekstu podobała mi się bardziej - aczkolwiek następującej w finale małej apokalipsie też nie mam nic do zarzucenia; jednakowoż cały czas się zastanawiam jak tekst by się prezentował gdyby utrzymać do końca jego początkową kameralność.

Dagmara Fajt - Pamiętnik... - Ciężko mi ocenić ten tekst, gdyż podczas jego czytania zaczęło mnie dopadać zmęczenie materiału ( przeczytałem zbyt wiele weirdu naraz), co przełożyło się na być może nieuprawnione zmęczenie samym tekstem i utrzymało w mniejszym/większym stopniu do końca lektury magazynu. Językowo opowiadaniu niby nic nie brakuje, a jednak coś mnie w nim uwierało. Zdało się zbyt powtarzalne jeśli idzie o motywy ( o co jednakże ciężko mieć pretensję zważywszy na tematykę konkursu); choć z drugiej strony plus za atmosferę oniryczności bez odwoływania się do makabry. Może jak przeczytam ten tekst za jakiś czas, to inaczej do niego podejdę.

A w ogóle, to dotarło do mnie jak istotne jest podczas kompilowania wszelkiego rodzaju antologii tematycznych - mieszanie stylów/klimatów tekstów; dzięki czemu czytelnik się nie nuży i nie ma wrażenia powtarzalności. Sądzę że zabrakło w Histerii paru opowiadań bardziej wesołych i groteskowych, operujących innymi rekwizytami; dla urozmaicenia i zbilansowania atmosfery.

Rafał Nowakowski - Spadając - Za krótkie. Pomysł wyjściowy ciekawy, ale ucięty zbyt szybko. Warto rozwinąć, bo póki co to tylko szkic. Obiecujący, ale szkic.

Damian Zdanowicz - Zbierali się... - Jestem w stanie zrozumieć zachwyty nad tym tekstem i jego miejsce na podium. Sprawnie napisany i ligottiański w nastroju; dobrze wpasowujący się w tematykę konkursową.

To tyle jeśli idzie o mój odbiór tekstów. Ligotti swoją przypowieścią też nie zawiódł, będę rozmyślał nad jej treścią bo niewiele zrozumiałem, ale podskórnie czuję, że jest co pojmować.
"I learned that life is a long and difficult road, but you have to keep going, or you'll fall by the wayside".

Steve McQueen

Awatar użytkownika
jack craven
Pierwsze wątpliwości
Posty: 89
Rejestracja: 22 lip 2016, 22:43

Re: Konkurs Ligottiański - Magazyn Histeria

Postautor: jack craven » 01 sie 2016, 18:15

równocześnie zdaję sobie sprawę, że ktoś mógłby rzec, iż fragmentarycznością mojej Prismy
( a zwłaszcza jej zakończeniem) nagrzeszyłem przeciw sztuce pisarskiej dużo bardziej


Kwestia gustu, bardzo mi się podobało tempo opowieści, bogactwo wydarzeń i ogólna zakręcona, lżejsza niż w większości opowiadań, atmosfera.

Nie czytam magazynu specjalnie szybko, ale pozwolę sobie zamieścić kilka recencji:

"Jesteśmy ohydni" - jestem świeżo po lekturze, dlatego odczucia jeszcze nie wyparowały z mojej głowy. Zresztą raczej nie wyparują. Opowiadanie cechuje właściwy dla tego typu opowieści klimat. Zresztą Karol zapowiadał, że utwór stanowi syntezę jego obserwacji i przeżyć, widać, że starał się zawrzeć w tym tekście nie tylko klasyczne rekwizyty Ligottiańskie, ale także swoje obserwacje. Zawsze lepiej czyta się tekst, w którym autor zawiera kawałek siebie i jest szczery, nawet jeżeli konkluzja sprowadza się do tego, że wszyscy... no właśnie, jesteśmy ohydni :) Styl i klimat ok, nie ustrzegłeś się jednak pewnych powtórzeń na poziomie zdań, nic, czego korektą nie można poprawić. Zgadzam się, że tekst zyskałby na rozbudowaniu, natomiast podoba mi się zakończenie.

"Pamiętnik znaleziony w progu" - sam pomysł wyjściowy bardzo mi się spodobał. Widać, że koleżanka Dagmara odwołała się do własnych lęków i niepokojów. Ciekawa jest koncepcja, że spotkanie z inną rzeczywistością może nas spustoszyć. Ciekawy punkt wyjściowy, szczególnie mi bliski - odkrycie, owa inicjacja, którą wymienia kolega Old weirdman w swojej teorii weird, wcale nie przynosi oświecenia (nawet, jeśli byłoby ono równie niepokojące, jak w zwycięskim opowiadaniu Damiana Zdanowicza). Zamiast tego mamy ukazany proces "po" danej sytuacji. Krótko bo krótko, ale końcówka jest rzeczywiście najmocniejszą stroną tekstu. Fajnie. Z minusów, subiektywnie, niestety styl, choć nie w całości. W przeciwieństwie do większości finałowych tekstów opowiadanie zyskałoby na wycięciu przynajmniej 1/3 treści, nie chodzi mi o sceny, tylko o ilość nagromadzonych wokół nich zdań. Widać, że autorka posługuje się słowem na tyle sprawnie, że unika powtórzeń i opanowała umiejętność malowania słowem, jednak sam styl miejscami ciążył i niestety nużył. W efekcie czytelnik przegryza się przez całe strony pozbawione choćby jednego akapitu, zanim dotrze do ciekawego finału. Stąd też apel do koleżanki: poczytaj trochę Hemingway'a, zobacz ile emocji i treści można zmieścić w malutkich akapitach.

"Lusternik" - opowiadanie ciekawe, styl całkiem w porządku, choć nie jest to moim zdaniem bardzo silnie Ligottiańskie weird w treści, ani w przesłaniu. Trochę w tym Kafki, trochę "corporate horror". Duży plus za ilość zwrotów akcji, podoba mi się koncepcja "found footage" którą bardzo lubię i która błyskawicznie przyciąga moją uwagę, jednak mogłeś się pokusić o więcej elementów grozy; ten sposób prowadzenia narracji wydaje się stworzony do budowania sugestywnej atmosfery. Tutaj akurat mi tego brakowało, zamiast grozy mamy jednak sporo weird, absurdalnego corporate horror, włącznie z oszałamiającymi wizjami odmienionej Warszawy. Widać, że piszesz z rozmachem i przykładasz dużą uwagę do stylu, duży plus za brak literówek, jednak zakończenie opowiadania jest na tyle oczywiste - zdradzasz je zresztą częściowo już w otwarciu - wobec czego mogłeś się pokusić o jakiś ostatni, finałowy zwrot akcji, który pozostawiłby mnie z opuszczoną szczęką, zagrać w taki sposób, żeby zajście z początku utworu stało się nieaktualne, albo aby ukazać je w zupełnie innym świetle.
"Byłem chory, a dziś jeszcze nie piłem kawy. Nie może pan ode mnie oczekiwać dowcipu wysokiej klasy."


Wróć do „Twórczość”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron