Magazyn "Histeria" i moje opowiadanie.

Radosna
Awatar użytkownika
Dead_Clown
Administrator
Posty: 403
Rejestracja: 29 sty 2015, 19:48
Kontaktowanie:

Re: Magazyn "Histeria" i moje opowiadanie.

Postautor: Dead_Clown » 25 maja 2016, 9:30

Poziom tekstów, jak myślę, będzie się z czasem podnosił, wraz z otwieraniem się rynku grozy w Polsce na nazwiska autorów, którzy gatunek pchają do przodu, zamiast wciąż dreptać po tych samych schematach. Bo póki co jest tak, że młodzi adepci grozy nie za bardzo mają się od kogo uczyć rzeczywiście kreatywnego podejścia do pisania. Dużo w tym winy najpopularniejszych stron i magazynów poświęconych grozie (wyłączając Carpe Noctem), które biją czołem przed każdym nowym Kingiem, Mastertonem czy Ketchumem, czy z rodzimego podwórka Dardą (który jest naprawdę kiepskim pisarzem), ale trochę marginalizują książki, które dla gatunku są naprawdę odświeżające, takie jak wepchnięty na rynek po kilkuletniej batalii Ligotti, jak "Tonąca Dziewczyna" C.R. Kiernan, powieści Jeffa VanderMeera itd. Podejrzewam, że kiedy wreszcie ukaże się "Dom liści" Danielewskiego, to też zostanie to co najwyżej odnotowane, po czym zaraz przykryte gremialnymi zachwytami nad jakimś nowym, wyprodukowanym przez Kinga tomiszczem. Pewnie pojawi się parę entuzjastycznych recenzji, ale dla przeciętnego czytelnika OnH albo HO to będzie "bełkotliwy, przeintelektualizowany" dzwon nie do przetrawienia.

Odnoszę takie wrażenie, że poziom polskiego horroru, który w znacznej mierze tworzony jest przez młodych ludzi jakoś związanych z fandomem fantastyki, jest wynikiem tego, że w motywacje piszących są bezpośrednim odbiciem ich motywacji czytelniczych: powtarzania ulubionych bodźców. Jest w tym zatem potrzeba sublimacji tych bodźców, ale nie ma w tej sublimacji jakiegoś świadomego, twórczego fermentu, a jedynie zakamuflowana potrzeba powtarzania. Takie pisanie niczym się w gruncie rzeczy nie różni od pisania "fanfików", bo w jednym i drugim wypadku zabawa polega na wpasowaniu się w ukochany schemat.

Do tego dochodzi często - również jest to tylko moje wrażenie, wiec oczywiście mogę się mylić, jak we wszystkim - nawyk powierzchownej lektury, czyli przyswajanie wyłącznie akcesorium, bez przyswajania idei, czego najczęściej ofiarami padają młodzi "piszący Lovecraftem" i "piszący Grabińskim". A solą wartościowej literatury są przecież idee, a nie akcesoria.

Oczywiście, nie chcę generalizować, bo pojawiają się pisane w Polsce książki grozy, które usiłują wykraczać poza matryce "powtarzania", czy poprzez kreatywność (proza Maćka Kaźmierczaka, który bardzo ciekawie się rozwija), świetne opowiadania Pawła Matei, który jest jak dla mnie najlepszym polskim pisarzem grozy bez własnej książki), czy poprzez świadomą rekontekstualizację klasycznych narracji poprzez odniesienie ich do współczesnych problemów (opowiadania Piotrka Borowca), czy językowo-stylistyczną biegłość, jak u Krzyśka Maciejewskiego, i jeszcze paru innych pisarzy, mających duże możliwości.
The Devil enters the prompter’s box and the play is ready to start.
Robert W. Service, The Harpy

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: Magazyn "Histeria" i moje opowiadanie.

Postautor: old weirdman » 25 maja 2016, 12:24

Jako,że właśnie ukończyłem lekturę opowiadania Tomka pozwolę sobie przedstawić swoją opinię o "Przełęczy";opinię podobnie jak Dead Clown bardzo pozytywną jednak ja-z mojego punktu widzenia-odebrałem tę opowieść zupełnie inaczej niż Szanowni Koledzy. Po pierwsze:zarzut,że tekst jest zbyt Lovecraftowski. Horror w Polsce-niesłusznie-często traktowany jest jako twór z gruntu jednolity-autor przedstawia fikcyjna,najczęściej fantastyczną historię jednak kładąc nacisk na te elementy które wywołają w nas lęk. Jednak wybitni Mistrzowie gatunku-jak we wszystkim;również w literaturze-dają podwaliny pod nowe gatunki które w zależności od mocy oddziaływania na odbiorcę przyjmą się lub nie. Lovecraft używał terminu weird fiction,Ligotti wpisuje jednak swoje utwory w konwencję uncanny fiction,Grabiński w metafantastykę itd. Po śmierci Lovecrafta obok weird fiction zaczęły funkcjonować również inne terminy odnoszące się do Jego poszczególnych utworów np. mity Cthulhu lub kosmiczny horror. Niektórzy uważają Grabińskiego za twórcę horroru kolejowego co jest ewidentną bzdurą jeśli się tylko zagłębić w filozofię metafantastyki-choć przyznaję,że sam lubię ten termin co jest jak mniemam objawem próżności fana;w ten sposób Grabiński w moich oczach staje się twórcą dwóch odmian w.f. Nie jednej. Do czego zmierzam: Tomek-i za to go podziwiam,i to właśnie spowodowało,że wykorzystując facebook rozpocząłem z nim korespondencję,to chwaliłem w pierwszych mailach do niego,to zachwyciło mnie w jego "Grozie zza muru",to zachwyciło mnie już dwa lata temu gdy chwaliłem jego opowiadanie na stronie Macieja Lewandowskiego,i to odnalazłem w końcówce "Przełęczy"-jest pierwszym polskim autorem który mierzy się z niezwykle popularnym na zachodzie podgatunkiem weird fiction: z cosmic horror. Tak-bo horror nie jest jednorodny,nawet weird fiction nie jest jednorodne-cosmic horror wywodzi się z najlepszych opowiadań Lovecrafta jak "Kolor z przestworzy" czy "Muzyka Ericha Zanna" i stąd ta świetna scena iluminacji o której wspomina Dead Clown,i dlatego Tomkowi w pierwszych swoich mailach pisałem,że w "Grozie..." "dotknął kosmosu". To nie ślepe naśladowanie Lovecrafta-to wewnętrzny imperatyw przeciwstawienia człowieka kosmosowi. Na świecie za najwybitniejszego autora cosmic horror uchodzi Laird Barron-cieszę się,że mamy wśród Nas młodego autora idącego tą arcyciekawą drogą.
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".

Awatar użytkownika
Kłapouchy
Optymista
Posty: 46
Rejestracja: 08 lut 2015, 18:31

Re: Magazyn "Histeria" i moje opowiadanie.

Postautor: Kłapouchy » 25 maja 2016, 15:02

Jak już przewinęły się przez ten wątek rozmyślania o fandomie horroru w PL, to dorzucę swoje mało odkrywcze trzy grosze, które w sumie już zostało wyrażone, tylko innymi słowami - trzon tworzą fani Kinga/Mastertona/różnych wyziewów z pierwszej połowy lat '90, które to wyziewy może i są fajne do poczytania, ale raczej nie powinno się ich uznawać za punkty odniesienia ani za inspirację*.
Dlatego też największym szacunkiem na horrorowej "dzielni" cieszą się rzeczy nawiązujące do najbardziej popularnych gustów w środowisku.
Liczę trochę na to, że wraz z rozwojem środowiska, napływem ludzi mało przejmujących się taśmowo wydawanymi/wznawianymi kingo-mastertonami, pojawią się znacznie lepsze uwarunkowania i możliwe inspiracje; ew. więcej ludzi reprezentujących nietuzinkowe poglądy odnośnie świata i miejsca człowieka w świecie.

Może Pessimus powinien wydawać cyklicznie antologie opowiadań autorów udzielających się na forum? Nawet w formie na poły amatorskich .pdf-ów (w końcu głównie w taki sposób kręci się środowisko). To by było coś, z chęcią bym dorzucił coś od siebie. Może powinniśmy stać się kuźnią talentów współczesnego polskiego weird fiction/zwał jak zwał?

* chyba, że ktoś świadomie siedzi w pulpie, to ok, niech tam

A wracając do pierwotnego tematu - dziś wieczorem usiądę i w końcu przeczytam opowiadanie Kolegi. ;d
"– A ty jak się masz? – spytał Puchatek
– Nie bardzo się mam – odpowiedział Kłapouchy. – Już nie pamiętam czasów, żebym jakoś się miał."

Awatar użytkownika
Dead_Clown
Administrator
Posty: 403
Rejestracja: 29 sty 2015, 19:48
Kontaktowanie:

Re: Magazyn "Histeria" i moje opowiadanie.

Postautor: Dead_Clown » 25 maja 2016, 16:16

Od pewnego czasu chodzi mi po głowie myśl o takiej weirdowej antologii, jest to pomysł jak najbardziej wart rozważenia.
The Devil enters the prompter’s box and the play is ready to start.
Robert W. Service, The Harpy

Kawka
Optymista
Posty: 51
Rejestracja: 23 maja 2016, 11:17

Re: Magazyn "Histeria" i moje opowiadanie.

Postautor: Kawka » 25 maja 2016, 19:11

Widzę, że dyskusja pod moją nieobecność rozwinęła się, a że jestem jej inicjatorem to postaram się odnieść do każdej z wypowiedzi.

Przede wszystkim jeszcze na wstępie dziękuję za przeczytanie opowiadania: to dla mnie dużo znaczy tym bardziej, że recenzje magazynów niszowych są dzisiaj rzadkością, nie mówiąc już o szansie na znalezienie choćby jednej recenzji odwołującej się do konkretnego opowiadania.

Słoneczny Skowronku - opowiadanie w zamyśle miało łączyć to co najlepsze z Lovecrafta, gry The Long Dark i Cryostasis, a także kilku moich poprzednich opowiadań. Z dostępnych każemu klocków chciałem ułożyć coś własnego, a że do twórczości Cienia z Providence podchodzę niemalże na kolanach, to i inspiracje mogły się wydać nazbyt wyraźne, tudzież niektóre motywy mogłem podświadomie przemycić do "Przełęczy". Starałem się także nawiązać do jego mitologii - pokazać, że to się dzieje w tym samym świecie - poprzez takie drobiazgi jak odór towarzyszący obcym istotom ( "Zgroza z Dunwich" jeżeli się nie mylę), czy skrupulatne, biologiczne opisy ("W górach szaleństwa"). Nie wiem, czy przez przypadek nie naruszyłem tej wątłej granicy między nawiązaniem, a jawną inspiracją - być może tutaj leży problem. Do "Histerii" odniosę się na koniec.

Dead Clownie - Tekst pierwotnie był jeszcze bardziej archaiczny w kontekście języka, ale prawdopodobnie redaktor doszedł do podobnych wniosków co Ty i wyciął część archaizmów. Bardzo lubię zabiegi polegające na archaizacji tekstu, nadto chciałem żeby tekst w ten sposób wyróżniał się spośród innych, pisanych najczęściej współczesną metodą, opowiadań. Ale rzeczywiście teraz kiedy na to patrzę dochodzę do wniosku, że wprowadza to do opowiadania jeszcze więcej niespójności: drobiazgowe opisy, posługiwanie się zeszytem, nie telefonem, wreszcie czasy współczesne a język... Nie są to rzeczy nazbyt rażące w oczy, czy przekreślające opowiadanie, ale jednak pewien niesmak może pozostać. Tak czy inaczej - dzięki za wytknięcie mi tych logicznych bzdurek; następnym razem zwrócę na to uwagę.

Old Weirdmanie - drogi Old Weirdmanie! - cieszę się, że opowiadanie się podobało, a przede wszystkim, że wspomniałeś o cosmic horrorze. Mogłeś bez obaw dorzucić jakiejś krytyki - z krytyką zmagam się od dziesięciu lat, kiedy to zacząłem na forach publikować własne teksty i jest mi nieraz cenniejsza niż szereg pustych pochwał (co nie znaczy, że za takie uważam Twoje! Chodzi o ideę). Może zamiast odnosić się bezpośrednio do Twojego komentarza odniosę się do tego, o czym wspomniałeś.

Moi drodze, pisząc pierwsze horrory powielałem schematy "Silent hill" (dla mnie ta gra jest arcydziełem, podobnie jak druga część), motywy kingowskie, a także nawiązywałem do innych popularnych w kulturze dzieł grozy. Niemniej kilka lat temu spotkałem się z twórczością Lovecrafta i wtedy zrozumiałem, że obecnie to co obecnie rozumiemy jako "horror" jest w istocie literaturą "grozy". Ghost stories, miasta widma, motyw rachunku sumienia - to wszystko sprowadzało się do konkfliktu z ludzką naturą, z ludzkimi słabościami. W tym roku studiując doktryny polityczno-prawne doszedłem do wniosku, że w istocie człowiek w swojej próżności posunął się już tak daleko, że nieraz uważa, iż poznał istotę prawideł jakie rządzą tym światem. Kapitaliści uważali wolny rynek za dobro najwyższe, socjaliści widzieli w tym konflikt (mocno upraszaczam, wiem, ale nie chodzi teraz o dywagacje polityczne). Doszedłem do wniosku, że polityka tak naprawdę sprowadza się do emanacji ludzkiej próżności, nieraz podpartej nawet górnolotnymi przesłankami. Zrozumiałem, że horror leży gdzie indziej: w niewyjaśnionych zjawiskach, w przerażających tajemnicach naszej pięknej przecież planety. Ostatnio na konkurs Geniust Creations wysłałem blisko siedemdziesięciostronicową mikropowieść biorącą na warsztat istotę tuneli biegnących pod całą Europą... Starszych od jakichkolwiek pierwszych ludzkich narzędzi. Uznałem, że jeśli chcę tworzyć horror to tylko w ten sposób; w innych wypadkach droga się dla mnie zamknęła. Nie potrafiłem przerazić już ludzi mierząc ich z własnymi lękami. Jeżeli chciałem ich przerazić to tylko czymś nieznanym, czymś obcym. Cóż bowiem bardziej przerazi fizyka jak wydarzenie wywracające całą jego wiedzę do góry nogami? Cóż przerazi lekarza jak nie nieznany wirus, który nie powinien istnieć w naszych warunkach? Cóż przerazi biologa bardziej od zwierzęcia, które nie powinno w ogóle powstać? Kierując się tymi przesłankami coraz częściej sięgałem do gwiazd, dochodząc do podobnych wniosków jak przy postapokalipsie. Obce formy życia? Owszem. Ale czy nastawione przyjaźnie czy wrogo? Czy w ogóle nam podobne? A co jeśli jesteśmy tylko ich żartem o którym już zapomniały? Coraz częściej uświadamiam sobie miałkość ludzkich słabości i potrzeb.

Jeśli chodzi o magazyn "Histeria" to uważam, że to naprawdę niezła trampolina dla początkujących - zawsze to dodatkowy wpis na lubimyczytać.pl i możliwość wykazania się przed potencjalnym wydawcą pewnym dorobkiem literackim. Czy teksty, które tam są zawierane są dobre, to już nie mi sądzić - jedne są lepsze, jedne gorsze, dużo zależy od gustu, ale także i umiejętności piszących. I jak zawsze: są numery lepsze i gorsze. Niemniej starają się jakoś funkcjonować, prowadzą profil regularnie... Jest szansa, że wyjdzie z tego coś więcej.


"Do tego dochodzi często - również jest to tylko moje wrażenie, wiec oczywiście mogę się mylić, jak we wszystkim - nawyk powierzchownej lektury, czyli przyswajanie wyłącznie akcesorium, bez przyswajania idei, czego najczęściej ofiarami padają młodzi "piszący Lovecraftem" i "piszący Grabińskim". A solą wartościowej literatury są przecież idee, a nie akcesoria."


Absolutnie się zgadzam. Zauważyłem to przy okazji promocji gry "The sinking city". Stężenie macek na metr kwadratowy jest OGROMNE, a przecież to nie macki zadecydowały o kulcie Lovecrafta (choć są właśnie "akcesoriem"), ale zupełnie co innego. Tyle ode mnie póki co, wrócę z Warszawy, to napiszę więcej. Dzięki za wypowiedzi!

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: Magazyn "Histeria" i moje opowiadanie.

Postautor: old weirdman » 25 maja 2016, 19:37

Tomku bardzo podoba mi się kierunek/konwencja literatury grozy jaką obrałeś-cosmic horror-tak,że krytykę usłyszysz przede wszystkim wtedy kiedy stwierdzisz,że porzucasz pisanie. Krytykę tej decyzji! Widzę,że dobrze Ci idzie w tej odmianie.Spokojnie pracuj dalej.
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".


Wróć do „Twórczość”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość