"Powrót" i inne takie

Radosna
old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: "Powrót" i inne takie

Postautor: old weirdman » 31 mar 2015, 19:41

I na pewno zobaczysz Aki. Poza tym Wojtek napisał już powieść;"Ziemia opętana"-bardzo mocna rzecz-ogromny ładunek emocjonalny,bardzo mroczna i pesymistyczna historia. No i pamiętaj,że w nowym kwartalniku Brama (premiera bodajże 4 maja)znajdzie się wspaniałe opowiadanie Wojtka "Raport z placu budowy";pomysł jest genialny ale nic nie zdradzę,oczywiście żeby nie zepsuć momentu "konfrontacji z nieznanym". Spotkasz tam naprawdę mroczne,tajemnicze siły o nieznanej potędze i pochodzeniu.
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".

Awatar użytkownika
Dead_Clown
Administrator
Posty: 403
Rejestracja: 29 sty 2015, 19:48
Kontaktowanie:

Re: "Powrót" i inne takie

Postautor: Dead_Clown » 31 mar 2015, 21:24

To ja krótko - "Ziemia opętana" przechodzi "fazę czytań", wyłapywania potknięć, stylistycznych mielizn (ponieważ znaczna część akcji ma miejsce na tzw. prowincji bardzo nie chciałem "polecieć" Videografową cepeliadą). Muszę też przemyśleć to, na ile dokładny, a na ile umowny ma być wątek historyczny (w tej chwili jest umowny, ponieważ bardzo nie chcę, aby kontekst historyczny przysłonił główny temat tekstu, którym jest utrata/wyparcie / przejęcie tożsamości).

Natomiast zastanawiam się też nad tym, czy puścić ten tekst samodzielnie, czy zaczekać jeszcze trochę i ulepić grubszy tom (sama "Ziemia..." jak na powieść ma raczej skromną objętość, ledwie ponad 300K znaków) z dodatkiem 4-5 opowiadań (w tym "Pokojem Anny", "Raportem", "Jak rzeka" (które aktualnie piszę), "Księgą wyjścia" (chyba na taki tytuł zdecyduję sie w przypadku tekstu, który mam rozgrzebany, a którego kawałki niedawno wrzucałem na blog) i może jeszcze jakimś innym opowiadaniem, które mi pewnie niespodziewanie wyskoczy po drodze.

Jak się zastanowię, to będę rozmawiać ze Staszkiem Żuławskim jak by to on widział.
The Devil enters the prompter’s box and the play is ready to start.
Robert W. Service, The Harpy

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: "Powrót" i inne takie

Postautor: old weirdman » 31 mar 2015, 22:14

Ode mnie bardzo krótko;"cepeliada",prowincjonalność-nieodczuwalna,ja nie miałem takich skojarzeń,nie wiem jak inni. Tam są zbyt silne emocje żeby za dużo myśleć o otoczeniu,o prowincji;chyba, że w scenach gdzie otoczenie odgrywa-akurat-kluczową rolę np. suszarnia. Ty jesteś twórcą;zrób jak czujesz ale ja muszę być szczery i dodać,że "umowność" (pominięcie szczegółów historycznych,autentycznych)jest siłą tej powieści;zdecydowanie uważam,że uniwersalność tej opowieści jest ogromną zaletą! Czy wiesz,że tą powieść może czytać-oczywiście użyję celowo jaskrawych przykładów-chłopiec z Pakistanu,dziewczynka z Filipin,cygan z Belgradu i Polski weteran wojenny z Iraku;i dla wszystkich ta historia będzie bardzo osobista i jakby opowiadająca właśnie o ich konkretnym kraju,ich ojczyżnie,ta historia może rozegrać się wszędzie,dosłownie w każdym zakątku ziemi gdzie zaistniała jakakolwiek wojna. Zdecydowanie jestem zwolennikiem uniwersalności tej opowieści -bez angażowania jakichkolwiek nazw autentycznych miejsc,autentycznych historycznych bitew-w takiej postaci w jakiej jest obecnie. Ale Ty tu rządzisz.
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".

Awatar użytkownika
Dead_Clown
Administrator
Posty: 403
Rejestracja: 29 sty 2015, 19:48
Kontaktowanie:

Re: "Powrót" i inne takie

Postautor: Dead_Clown » 31 mar 2015, 22:54

Też jestem za tym, z tym że gryzie mnie coś innego - "główny wątek" historyczny jest bardzo nieokreślony i choć można przypisać te wydarzenia do np. działań i tragedii na ziemiach pogranicza południowo-wschodniej Polski w latach II wojny światowej, to realia (zima) wymykają się temu przyporządkowaniu. Natomiast drugi wątek historyczny jest już bardzo łatwy do zidentyfikowania - myślę, że opis mordu w Srebrenicy rozpozna większość czytelników. Więc jest jeden wątek niedookreślony i drugi określony aż za dobrze. Wprawdzie uznałem, że ten kontekst bałkański dla czytelnika w Polsce nie będzie aż tak obciążony emocjonalnie, by aspekty polityczne przesłaniały inne aspekty tekstu (a np. opisując wprost rzeź Wołyńską w zasadzie skazałbym tekst na odczytywanie, którego wolałbym uniknąć), ale nie wiem, czy to nie jest jakaś niespójność.

Ale chyba zostawię tak, jak jest.
The Devil enters the prompter’s box and the play is ready to start.
Robert W. Service, The Harpy

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: "Powrót" i inne takie

Postautor: old weirdman » 31 mar 2015, 23:36

Rozumiem co masz na myśli. Jedna podstawa sprawa:odbiorca. Nie cierpię podpierać się stereotypami ale...ta powieść nie będzie raczej czytana przez "przeciętnego czytelnika" ale przez bardzo konkretnego odbiorcę który;1)czytał Powrót i spodobał mu się,2)zna Twój blog/fanpage,3)czytuje Ligottiego,4)czytuje horrory. Taki czytelnik podda się emocjom których w ogromnej dawce dostarcza ta powieść. Nie będzie szukał kontekstu historycznego opisanych wydarzeń bo po co. Rozumiem,że czujesz tu małą niekonsekwencję ale ja jej nie czułem,dlaczego;bo nie jestem czytelnikiem powieści historycznych. Możesz przedstawić jedno miejsce niedookreślone a inne nadokreślone (chyba nie ma takich słów :-S). Właśnie się zastanawiam czy już się z tym spotkałem w literaturze i jestem pewny,że tak! Możesz robić wszystko póki nie piszesz podręcznika historii. A Twoimi priorytetami jest opowiedzenie poruszającego dramatu i właśnie temu musisz wszystko podporządkować. Ta powieść to czysty horror egzystencjalny. I tak z pewnością zostanie odebrana.
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".

Aki
Optymista
Posty: 35
Rejestracja: 08 lut 2015, 3:14

Re: "Powrót" i inne takie

Postautor: Aki » 02 kwie 2015, 13:16

old weirdman pisze:Wojtek napisał już powieść;"Ziemia opętana"-bardzo mocna rzecz-ogromny ładunek emocjonalny,bardzo mroczna i pesymistyczna historia. No i pamiętaj,że w nowym kwartalniku Brama (premiera bodajże 4 maja)znajdzie się wspaniałe opowiadanie Wojtka "Raport z placu budowy"


Dziękuję - zapamiętane, zanotowane; takie wieści chciałbym czytać jak najczęściej.

Dead_Clown pisze:zastanawiam się też nad tym, czy puścić ten tekst samodzielnie, czy zaczekać jeszcze trochę i ulepić grubszy tom (sama "Ziemia..." jak na powieść ma raczej skromną objętość, ledwie ponad 300K znaków) z dodatkiem 4-5 opowiadań (w tym "Pokojem Anny", "Raportem", "Jak rzeka" (które aktualnie piszę), "Księgą wyjścia" (chyba na taki tytuł zdecyduję sie w przypadku tekstu, który mam rozgrzebany, a którego kawałki niedawno wrzucałem na blog) i może jeszcze jakimś innym opowiadaniem, które mi pewnie niespodziewanie wyskoczy po drodze.


Oczywiście niczego nie śmiem sugerować, bo nie znam się ani na wydawaniu, ani pisaniu, ale ta druga opcja - z egoistycznego punktu widzenia napalonego czytelnika - jest dla mnie, jak można się domyślić, o wiele atrakcyjniejsza. Przeważa tu po prostu gen chciwości: powieść < powieść + opowiadania. Nie ukrywam również, że teksty, które szczególnie cenię, wolałbym mieć spięte razem i cieszyć się nimi bez potrzeby kartkowania pozycji niekoniecznie mnie interesujących (czasopism, antologii), choć naturalnie będę zachwycony bez względu na to, jaka opcja zostanie wybrana.

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: "Powrót" i inne takie

Postautor: old weirdman » 03 kwie 2015, 13:29

BRAMA -czasopismo grozy podało na swoim fanpage zaledwie przed godziną,że opowiadanie Wojtka Guni "Raport z placu budowy" uświetni ich najnowszy numer! W końcu potwierdzenie oficjalne. Przy okazji przeglądając serwis lubimyczytać.pl i recenzje najnowszej jubileuszowej Histerii miło mi donieść,że opowiadanie Wojtka "Pokój Anny" zebrało same entuzjastyczne recenzje. Gratulacje Wojtku.
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".

Awatar użytkownika
Dead_Clown
Administrator
Posty: 403
Rejestracja: 29 sty 2015, 19:48
Kontaktowanie:

Re: "Powrót" i inne takie

Postautor: Dead_Clown » 07 kwie 2015, 11:27

No właśnie, będzie "Raport..." w Bramie. Wrzucałem już fragment na FB, ale tu też przecież mogę wrzucić:

Co jakiś czas rozchodziła się pomiędzy nami plotka, że budowę mają odwiedzić przyszli gospodarze i zleceniodawcy. Że przyjadą z wizytą, aby nacieszyć się widokiem stawianego domu, by nasycić się obrazem urzeczywistniającego się marzenia, bo urzeczywistniające się marzenie jest źródłem większego szczęścia, gdy możemy bacznie śledzić jego rozwój, a nie kiedy zostajemy postawieni wobec faktu jego dokonania – wówczas w spełnianiu się marzenia jest coś rozczarowującego – ale by także skontrolować nas, czy pozostawieni w jakimś sensie samym sobie należycie wykonujemy powierzone zadania, czy nie nadużywamy okazanego nam zaufania, czy pozbawieni nadzoru nie sprzeniewierzyliśmy się sprawie, w której zdecydowaliśmy się brać udział.
Plotki te wzbierały, przybierały na sile, aż z mgły sprzecznych informacji i różnych wersji z czasem wyłaniał się coraz bardziej spójny obraz, w którym najważniejszy był jeden detal: data i godzina. Na ten odświętny dzień szykowaliśmy nasze złachmanione, zużyte pracą ubrania, by nadać im pozory elegancji, zdrapywaliśmy z naszych twarzy i rąk skorupy błota i cementu, których nie zmywaliśmy na co dzień, pozostawieni samym sobie pośród tej wielkiej pustki, odcięci od innych ludzi, odcięci od konieczności, jakie wynikają z funkcjonowania pomiędzy innymi ludźmi, wyczesywaliśmy glinę z włosów, na powrót zaczynaliśmy przypominać ludzkie istoty, gdyż w szale pracy, przerywanej snem w barakach i rozmowami, upodabnialiśmy się do poruszających się gór materiału, najprawdziwszych golemów, powołanych do istnienia koniecznością, która była w istocie jedynie czyimś pragnieniem, gdyż na końcu każdego pragnienia znajduje się konieczność albo raczej to konieczność jest wynikiem – choćby odległym – każdego pragnienia. „Golemy obcego pragnienia” – tak właśnie zacząłem nazywać naszą zbiorowość, gdy uświadomiłem sobie, jaką fizyczną metamorfozę przechodzimy pracując, gdy uświadomiłem sobie, przywracając swemu obliczu ludzki charakter, jak bardzo odeszliśmy w naszej pracy od tego, czym byliśmy niegdyś. Skupieni na zadaniach, poświęceni ich wykonaniu, staliśmy się czymś innym i nasze powroty do ludzkich form były już w istocie nakładaniem na siebie zrzuconego kostiumu, niegdysiejsza rzeczywistość przeniesiona w czas naszej pracy okazała się być tylko fikcją, pamiątką po minionym – maską pośmiertną, wylinką zarzuconą z powrotem na grzbiet przez wzgląd na konwenanse.
Dzień odwiedzin był zawsze naznaczony szczególnym napięciem, jak oczekiwanie na epifanię, jak oczekiwanie na punkt zwrotny. „Być może właściciele zauważą moją ciężką pracę i kiedyś zlecą mi inne zadanie lub zaopiniują mnie komuś” – szeptali niektórzy z nas z nadzieją w głosach. „Może dostaniemy podwyżki, kiedy zobaczą, jak ciężko pracujemy” – mówili inni. „Nie powinniśmy pozbywać się naszych skorup, nie powinniśmy wyczesywać gliny z włosów – powinni ujrzeć nas w pełni naszego poświecenia” – mówili jeszcze inni. Ci najwierniejsi nie szykowali się wcale – to znaczy, szykowali się jedynie w ten sposób, że przyzwyczajali swoje ciała do posągowej niewzruszoności, która miała ukazać ich wierność, obleczoną w brud, cement i glinę. „Chcieli, byśmy pracowali i żyli w błocie, zgodziliśmy się na to i naszym zobowiązaniem jest wierność temu postanowieniu, jesteśmy wierni temu brudowi, tej ziemi, jako temu, co wprost wynika z naszej obecności, z jedynego sensu naszej obecności w tym miejscu” – mówili.
Członkowie stronnictwa apologetów planu oczekiwali natomiast, że właściciele jakimś krótkim wystąpieniem potwierdzą ich domniemania odnośnie do doskonałości projektu; podobnie jak i wątpiący liczyli na to, że właściciele choćby ledwie, choćby nieznacznie (czy wypadało im inaczej?) zdystansują się od pewnych pomysłów, dopuszczą możliwości twórczych przeróbek, modyfikacji i usprawnień, o których nie chcieli nawet słyszeć ci pierwsi. Apologeci mieli nadzieję na to, że bezpośredni kontakt z właścicielami będzie też dla nich okazją do poinformowania o tym, że drugie stronnictwo, do którego należał (nieoficjalnie) kierownik budowy, pozwalało sobie od czasu do czasu na pewne bezprawne „ulepszenia”, jak je nazywali. Były to wprawdzie drobiazgi (wysokość hydroizolacji w łazienkach, rozplanowanie dodatkowych gniazdek elektrycznych), ale zdaniem apologetów pierwotnego planu w oczywisty sposób ów plan niweczyły, sprawiały, że stawał się już innym planem, w jakiś sposób zyskiwał znamiona herezji i występku.
Dzień nadejścia właścicieli był jednakże zawsze świętem smutnym – szarej nieskończoności równiny nigdy nie przeciął żaden samochód, którym mogliby do nas nadjechać, na niebie nigdy nie pojawił się żaden helikopter, którym mogliby przylecieć. Oczekiwaliśmy zawsze do ostatniej chwili, aż wreszcie, znużeni bezczynnością, wracaliśmy do naszych baraków, by w poczuciu zmarnowanego dnia przygotować się na odrabianie zaległości w dniu następnym. „Miałem przeczucie, że nie przyjadą” – ktoś marudził, gdy układaliśmy się do snu. „Przecież to od początku było nieoczywiste” – ktoś inny podjął wątek – „przecież nigdy nie dostaliśmy żadnej oficjalnej informacji, to od początku do końca były nasze domniemania, i jedynie nasza tęsknota nadała im tak rzeczywistą formę, że przygotowaliśmy się na to nadejście tak, jakby naprawdę miało nastąpić.”
Powracaliśmy zatem do naszej codzienności, do przerzucania ton materiałów, do układania ich we wzrastającą konstrukcję, pełni zawodu, być może nawet smutku, ale z przekonaniem, że musimy działać dalej, kontynuować dzieło. „Do następnych odwiedzin” – mówiliśmy sobie, zasypiając. Od następnego ranka po nieudanym święcie, po niedoznanym objawieniu, znów zaczynaliśmy obrastać w brud, cement i glinę – milczący, skupieni na zadaniu, które pozwalaliśmy sobie komentować dopiero pod wieczór.



Coraz bardziej skłaniam się ku temu, by "Ziemię opętaną" puścić razem z dokładką ok. 5 opowiadań. Jeden z tych dodatkowych tekstów będzie dość długi (w tej chwili daleko mi do skończenia, a stuknęło ok. 100 tys znaków; Ziemia Opętana ma ok. 307 tys), nie wiem jeszcze na ile wyjdzie mi "Księga Wyjścia" po ukończeniu i planowany (w zasadzie zaplanowany, przemyślany i częściowo "napisany" w głowie) tekst, za który jeszcze nie miałem czasu się zabrać.
The Devil enters the prompter’s box and the play is ready to start.
Robert W. Service, The Harpy

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: "Powrót" i inne takie

Postautor: old weirdman » 07 kwie 2015, 11:55

To ja tylko dodam,że czytałem wczoraj post Mateusza Kopacza na Gothamcafe w którym określił "Raport..." jako należące do Jego ulubionych opowiadań Wojtka;"smutne,metafizyczne weird"-tak je określił. Brzmi... interesująco.
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".

Awatar użytkownika
Dead_Clown
Administrator
Posty: 403
Rejestracja: 29 sty 2015, 19:48
Kontaktowanie:

Re: "Powrót" i inne takie

Postautor: Dead_Clown » 11 paź 2015, 23:22

Najśmieszniejsze z dodrukiem "Powrotu"* jest to, że o jego dostępności... dowiedziałem się z tego forum:) Staszek Żuławski zapomniał mnie o tym poinformować:) Ale współpracuje się nam dobrze, nawet jeżeli pewnych rzeczy sobie nie mówimy:)

Co do powieści, to uprzejmie informuję, że tekst jest zamknięty, ale ponieważ zarówno Staszek, jak i Mateusz Kopacz mają zakolejkowane działania, nie wykluczam, że coś jeszcze w nim zmienię. Koncepcja grafiki też jest, ale do powstania obrazu droga daleka. Zakładałem I kwartał 2016 na wydanie (tekst jest już w połowie zredagowany), ale nie chcę czynić deklaracji, z których musiałbym się później wycofywać. Zastanawiam się jeszcze nad zmianą tytułu (rozważane opcje to albo pozostać przy "Ziemi opetanej" albo dać nowy - "Nie ma wędrowca").

Natomiast zapraszam chętnych na beta-testy. Warunki sa dwa: a) tekst nie wyląduje przedpremierowo, w surowej, nieociosanej wersji w Internecie b) recenzja krytyczna, ze szczególnym uwzględnieniem błędów, potknięć i ułomności.

* "dodruk" brzmi wspaniale, ale warto zwrócić uwagę na to, że I nakład był naprawdę mikroskopijny, a i tak jakieś 30% poszło na "rozdawnictwo promocyjno-konkursowe).
The Devil enters the prompter’s box and the play is ready to start.
Robert W. Service, The Harpy


Wróć do „Twórczość”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron