Czytane, przeczytane

Aki
Optymista
Posty: 34
Rejestracja: 08 lut 2015, 3:14

Czytane, przeczytane

Postautor: Aki » 22 sty 2016, 9:46

Temat o pozycjach (książkach, pojedynczych opowiadaniach, esejach i innych) wartościowych i godnych polecenia (niekoniecznie pesymistycznych lub weird), czytanych/przeczytanych w ostatnim czasie, a także takich, które należałoby wysłać w niebyt. Mile widziane dłuższe lub krótsze przemyślenia, spostrzeżenia, opinie, recenzje.


Opowiadania - Zdzisław Beksiński

Podczytuję wieczorami po kilka stron, kartek. Więcej właściwie nie potrzebuję, tzn. nie odczuwam potrzeby, aby brnąć dalej - stopień złożoności i możliwości interpretacji nasyca mnie w zupełności. Odkładam książkę i z durnowatym zadowoleniem obracam w myślach poszczególne sceny, zdania, żeby znaleźć w nich jak najwięcej własnych majaków. Bawi mnie, że z premedytacją niewłaściwie (takie mam wrażenie) interpretuję niektóre utwory, aby przekonać samego siebie, że nie jestem osamotniony w swojej wizji świata.

Sama proza zaskakuje, tzn. jest zaskakująca dla mnie, bo w najzupełniej bezmyślny sposób zaszufladkowałem Beksińskiego jako autora obrazków, więc "gdzie mu tam, panie, do machania piórem". Oczywiście kompletna głupota, taka brzydka wada, aby odbierać ludziom zdolność do wychodzenia poza to, z czego są najbardziej znani. A w literaturze Beksiński wyszedł właśnie daleko, chwilami tak bardzo, że prawie znika za horyzontem. I nie ma tu nic do rzeczy moja krótkowzroczność, bo to raczej umysłu i/lub wrażliwości nie staje niż grubości szkła w oprawkach.

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: Czytane, przeczytane

Postautor: old weirdman » 23 sty 2016, 19:15

Tak Aki-opowiadania Beksińskiego okazały się wspaniałą niespodzianką,zaskoczeniem na kilku poziomach;bo pisał opowiadania,bo pisał tak dobre opowiadania,bo z inspiracji głównie prozą Kafki i Borgesa stworzył tak oryginalne,złożone,dziwne i niepokojące wizje,wspaniałe teksty przez które się przedzierasz z radością i fascynacją. Wiele z nich to kwintesencja weird fiction np. opowiadanie Dozorca: tytułowy dozorca pilnuje domu,pilnuje domu-labiryntu, który prawdopodobnie ulega permanentnym zmianom układu pięter i korytarzy,pilnuje go z pełną pasji i obłędu determinacją bez przerwy sprawdzając okna,drzwi na wszystkich piętrach,nie ma czasu na sen,nie ma czasu na odpoczynek. Prawdopodobnie ktoś w tym domu oprócz niego jest,prawdopodobnie to jego właśnie pilnuje,prawdopodobnie już wkrótce go ujrzy. Jednak nigdy nie jest do końca pewny tego co widzi gdyż brak snu powoduje już halucynacje. Potrzebuje zmiennika,kogoś kto odciąży go na pewien czas ale nikt się z nim nigdy nie kontaktuje. Ale to nie koniec jego kłopotów.I tego typu opowiadań jest wiele. Cóż ja mogę polecić z literatury ostatnio czytanej?Przede wszystkim "Nie ma wędrowca" Wojtka Guni. Mam nadzieję,że Agharta wyda ją niedługo,mam nadzieję,że w pierwszym półroczu tego roku. Wojtek stworzył powieść tak niezwykłą,że efekt pozytywnego zaskoczenia kilkukrotnie przekroczył ten wywołany opowiadaniami Beksińskiego. Fabuły powieści nie zdradzę nawet na torturach. Nie chcę pozbawić Was potężnego efektu zaskoczenia który nadejdzie. Odczucia z lektury nieodmiennie kojarzą mi się z tymi które miałem przy lekturze Roku 1984-Orwella. Ale Wojtka powieść jest inna. Łączy je świat ukazany jako koszmar,jako potwór ale u Wojtka to jest nasz świat tu i teraz. Jest realizm,jest naturalizm,jest egzystencjalizm. Są duchy ale jest też weird fiction. Są niesamowite ludzkie dramaty,są ludzie poszukujący swojego "ja" i jest antynatalizm. Jest Mroczne Oświecenie i jest powrót zza grobu. Nic więcej nie napiszę-warto na nią czekać.
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".

Awatar użytkownika
Dead_Clown
Administrator
Posty: 403
Rejestracja: 29 sty 2015, 19:48
Kontaktowanie:

Re: Czytane, przeczytane

Postautor: Dead_Clown » 24 sty 2016, 0:54

Niedawno skończyłem "Oratoria nocne" Truchanowskiego. Okazało się, że kupiłem na allegro egzemplarz z osobistą dedykacją pisarza dla krewnej.

I jak to u Truchanowskiego. Proza tak świetna, że aż ciarki przechodzą, swobodnie przenika się z takimi banałami i komunałami, że aż dzwonią zęby. Truchanowski mimochodem podaje niebanalne spostrzeżenia, pięknie opowiada, buduje nastrój, ale w pewnym momencie chce obwieścić światu jakąś WIELKĄ PRAWDĘ i wtedy z kart wylewa się banał przeraźliwy. Coraz mocniej utwierdzam się w przekonaniu, że to, co Truchanowskiemu wychodziło najlepiej, wyszło mu niejako nieintencjonalnie, na marginesie, a tam, gdzie niosła go ambicja, by sądzić, analizować człowieka i jego czasy, potykał się - jak myśliciel i literat - o własne nogi. A może o to chodziło? O przywrócenie zdumienia rzeczami tak oczywistymi, że przestaliśmy je dostrzegać?

Szkoda, że nigdy - chyba - nie spotkał porządnego redaktora, który by powiedział "Panie Kazimierzu, to może być wielkie, ale trzeba by wykreślić połowę".
The Devil enters the prompter’s box and the play is ready to start.
Robert W. Service, The Harpy

Aki
Optymista
Posty: 34
Rejestracja: 08 lut 2015, 3:14

Re: Czytane, przeczytane

Postautor: Aki » 01 mar 2016, 13:12

Zaburzenie - Thomas Bernhard

Opis:

"Zaburzenie", jedna z wcześniejszych powieści, należy do szczytowych osiągnięć w dorobku Bernharda. Obecne są tu już wszystkie obsesyjnie powracające motywy tego pisarstwa, związane z bezlitosną krytyką rzeczywistości powojennej Austrii. Jednocześnie Bernhard pokazuje, jak wynaturzenia życia społecznego przenoszą się na więzi prywatne i relacje rodzinne. Bohaterowie książki, głównie pacjenci wiejskiego lekarza, który odwiedza ich w towarzystwie syna, to ludzie żyjący w otoczeniu mrocznej i groźnej przyrody, o wyraźnie zaburzonych osobowościach, nieumiejący nawiązać kontaktu ani ze światem, ani ze swymi bliskimi."

Czytelnik, 2013
tłum. Sława Lisiecka


Niesamowita powieść. Kilka wspaniałych postaci (wydawałoby się: szalonych), a większość z nich bliska, sympatyczna w swych udrękach i odmiennościach. Niektóre zdania czy całe akapity rezonują w sposób, takie odniosłem wrażenie, najzupełniej zrozumiały, a zrozumienie to nie wynika jedynie z zewnętrznej jego istoty, lecz tej najbardziej skrywanej, jakby wgląd w wewnętrzną strukturę myśli, działań stał się nagle czymś łatwo dostępnym. Atmosfera groźnego udziwnienia, nierzeczywistości w rzeczywistości, deformacji, wewnętrznego niepokoju, chwilami bardzo przejmującego, dominuje niemal od samego początku, lecz szczególnie ujawnia się w monologu księcia, długim na ponad pół książki poruszającym tekście.

Proza soczysta, przenikliwa. Wspomniany wyżej monolog przypomina miejscami niesamowite monologi z "Obłędu" Krzysztonia, którym się swego czasu zaczytywałem. Zresztą cała powieść jest mocno hipnotyzująca - kalejdoskop intrygujących zachowań i przemyśleń jest porażający w swej odmienności a zarazem tak bliski.

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: Czytane, przeczytane

Postautor: old weirdman » 01 mar 2016, 16:15

Dzięki Aki za recenzję. Niedługo zamieszczę tu swoją. Zacząłem dziś czytać opowiadania Snerga. O ile Jego powieści czytałem już dawno o tyle opowiadania zostawiłem sobie na odpowiedni czas-bliżej nieokreślony-kiedy odczuje nieodparty głód Jego prozy. Właśnie jestem po lekturze pierwszego: "Anioł przemocy". Nie istnieje powód aby nie ustawić Snerga zaraz obok Ligottiego czy Wojtka Guni-opowiadanie jest przerażające! O ile powieściom towarzyszy stałe odczucie niepokoju-kiedy bohaterowie stopniowo odsłaniają kurtynę pozornej rzeczywistości jaka ich otacza i dostrzegają tę prawdziwą (lub kolejny poziom iluzji) o tyle w opowiadaniu "Anioł przemocy" Snerg już tworzy czysty egzystencjalny horror! Nie wiem jeszcze jakie są pozostałe ale to jest wstrząsające. Czy istnieje PRAWDZIWA RZECZYWISTOŚĆ? A może są tylko wielokrotne przebudzenia? Może jutro obudzisz się na plaży w Borneo sącząc drinka i okaże się,że jesteś częścią zupełnie innego świata? Może jesteś znudzonym mieszczuchem w XXII wieku który tocząc nudne życie-życie bezpieczne aż do bólu-zamówił sobie "intensywne wakacje" w postaci quasi snu w np. XX wieku w postaci egzystencji przepełnionej prawdziwymi emocjami:strachem,bólem,niepokojem,depresją-aby po powrocie do "prawdziwego życia" docenić to swoje:bezpieczne,przewidywalne. Może jesteś maszyną-robotem z odległej przyszłości który właśnie przeżywa swój sen prawdziwego,intensywnego,ludzkiego życia. Może śmierć nie jest końcem-obudzisz się jako luksusowy ekspress do kawy w XXX wieku po urlopie. W świecie Snerga nie istnieje dowód,że to życie które aktualnie przeżywasz,realizujesz jest Twoim autentycznym życiem. O tym przekonasz się wyłącznie w momencie śmierci.
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".

Awatar użytkownika
Dead_Clown
Administrator
Posty: 403
Rejestracja: 29 sty 2015, 19:48
Kontaktowanie:

Re: Czytane, przeczytane

Postautor: Dead_Clown » 24 mar 2016, 16:57

Nie sięgam często po kryminały, ale od czasu do czasu coś wpadnie mi w ręce, ostatnio była to powieść "Duch na wyspie" Johana Theorina.
W zasadzie nie jest to kryminał, bo choć jest trup, a nawet kilka, to w sumie dość.. poboczne, a i tożsamość mordercy poznajemy bardzo szybko. Więcej tu psychologicznych rozważań, wydobywania brudów przeszłości, wielopiętrowych, wielostronnych konfliktów.

Morderca (główny, bo, jak się okazuje, nie jeden) jest w zasadzie głównym bohaterem tej powieści, i, co bardzo mi się podobało, nie jest postacią złą, co Theorin wprost mistrzowsko przed nami odkrywa. Przesiąknięta złem jest za to historia, w trybach której się - miotany okolicznościami - obracał. Świetnie napisany - powiedziałbym, że najbardziej poruszający - jest wątek historyczny, tłumaczący ewolucję tej postaci.

Wszystko to skąpane w dusznej, upalnej, nieco frenetycznej atmosferze Olandii tuż u progu letniego przesilenia.

Miałem z początku pewien problem z tą powieścią, przezroczysty, oszczędny styl pierwszych rozdziałów jakoś nie pozwalał mi wejść w lekturę, ale im dalej, tym lepiej, a z językowej oszczędności zaczyna wyłaniać się mowa wrażliwa na to, co nieoczywiste, pozarozumowe, poza prostym konkretem opisu. Popis Theorina zaczyna się, gdy wkraczamy w retrospekcjach w świat Związku Radzieckiego w okresie Wielkiego Terroru, gdy przeskakujemy z rozpalonej, pełnej leniwie snujących się turystów wyspy w leśne, północne ostępy, w krainę łagrów, katorżniczej pracy i śmierci tak powszechnej jak śnieg.

Bardzo dobra książka, w świecie skandynawskiego kryminału bliższa zdecydowanie najlepszym powieściom Mankella niż taniemu efekciarstwu Nesbo czy tego drugiego misia od serii Millenium.
The Devil enters the prompter’s box and the play is ready to start.
Robert W. Service, The Harpy

Awatar użytkownika
Kreuzgang
Rozgoryczony
Posty: 354
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:02

Re: Czytane, przeczytane

Postautor: Kreuzgang » 15 kwie 2016, 17:31

Przeczytane:

Śledztwo Lema - jeden z najlepszych weirdów z jakimi miałem do czynienia i dowód na to, że da się w tym gatunku napisać powieść i utrzymać napięcie od początku do końca, co na ogół udaje się wyłącznie opowiadaniom. Po średnio udanym Jeszcze nie skończyłem weirdziarza Ligottiego nie miałem większych nadziei że da się napisać dobrą dłuższą formę w tym nurcie; tymczasem, o dziwo, polski autor kojarzony z hard s-f dał radę.

Bałem się, że Lem nie będzie potrafił się oprzeć i zaserwuje na koniec jednoznaczne rozwiązanie zagadki ( dodajmy rodem z klasycznego repertuaru science fiction), przed czym często nie mógł się powstrzymać P.K. Dick, który miał zadatki na znakomitego autora weird fiction, ale lubił rozstrzygać swoje opowieści.

Śledztwo nauczyło mnie też, że istotnym elementem weird są szczegóły pozbawione znaczenia; niemiłosiernie przeciągane opisy nie popychające fabuły do przodu, a za to przysługujące się atmosferze. I niekoniecznie mówię tutaj o fragmentach nacechowanych niesamowitością.
"I learned that life is a long and difficult road, but you have to keep going, or you'll fall by the wayside".

Steve McQueen

Awatar użytkownika
Dead_Clown
Administrator
Posty: 403
Rejestracja: 29 sty 2015, 19:48
Kontaktowanie:

Re: Czytane, przeczytane

Postautor: Dead_Clown » 15 kwie 2016, 22:12

Śledztwo to jest powieść-fenomen.

Pomijając już całą kwestię poznawczą, czy też Lemowską wersję kosmicznego horroru, w którym ład demaskuje się jako konstrukt narzucony na chaos rzeczy, frapujące jest to, jak bardzo powszechnie nie chce się przyznać, że Lem napisał powieść grozy. Prof. Jarzębski w posłowiu wprawdzie wspomina o wykorzystaniu przez Lema atrybutów właściwych literaturze grozy, ale książka z jakichś niezrozumiałych powodów przeskakuje z szufladki "s-f" do szufladki "kryminał" (no, niech będzie, że taki trochę antykryminał). Bo Śledztwo to jest, właśnie, jak wspominasz, weird fiction pełną gębą, w zasadzie weird tak stuprocentowe, że bardziej się nie da. Oczywiście, w czasach, gdy powieść powstawała, termin raczej nie był znany w Polsce, aczkolwiek należy pamiętać, że Lem bardzo cenił nowele Grabińskiego.

I teraz ciekawostka: w opowiadaniach Lema znajdziemy o wiele więcej przykładów literatury, którą moglibyśmy określić jako weird. W wielu jego powieściach ("Solaris", "Pamiętnik znaleziony w wannie", "Kongres futurologiczny") odnajdziemy takie bardzo mocne elementy. Oczywiście, najbardziej prawdopodobne jest to, że Lem sam nie wiedział, że jest twórcą weird fiction, tylko tutaj teraz tak się mądrzymy, ale fakty są faktami:)

Podobnie jak to, że w bardzo wielu książkach Lem tworzył bardzo mocne sceny grozy, których moc nadaje emocjonalny sznyt dla całości, a jednak w omówieniach jego twórczości rzadko kiedy pada słowo "horror". A przecież w "Niezwyciężonym", w "Powrocie z gwiazd", "Solaris", "Pamiętniku...", "Katarze", że o "Fiasku" nie wspomnę, a nawet w "Astronautach" jest tego mnóstwo.
The Devil enters the prompter’s box and the play is ready to start.
Robert W. Service, The Harpy

Awatar użytkownika
Kreuzgang
Rozgoryczony
Posty: 354
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:02

Re: Czytane, przeczytane

Postautor: Kreuzgang » 16 kwie 2016, 0:28

Dead_Clown pisze:Śledztwo z jakichś niezrozumiałych powodów przeskakuje z szufladki "s-f" do szufladki "kryminał" (no, niech będzie, że taki trochę antykryminał).


Mam wrażenie, że weird fiction w ogóle dobrze się sprawdza w szatach rozmaitych dochodzeń, niekoniecznie policyjnych. Że to formuła, która nasuwa się w tym gatunku sama przez się.
"I learned that life is a long and difficult road, but you have to keep going, or you'll fall by the wayside".

Steve McQueen

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: Czytane, przeczytane

Postautor: old weirdman » 16 kwie 2016, 9:27

Kreuzgang-na Boga-bardzo słuszne wnioski! Ale po kolei. Co do tego,że problematyczne zdaje się napisanie udanej powieści weird oczywiście zgadzam się-kluczem tu jest Kafka;jakakolwiek rozmowa o powieści weird bez przywołania nazwiska Kafki wogóle nie ma sensu. Kafka jest wzorem,kluczem i bramą do powieści weird. Kafka udowodnił w swych powieściach/opowieściach,że antyinicjacja może być sednem powieści (właśnie-powieści) weird-wzorem jest tu PROCES ale również ZAMEK bez którego prawdopodobnie nie byłoby "Pamiętnika znalezionego w wannie"Lema. I w ten nurt wpisują się wszelkie udane powieści weird: "Według łotra" Snerga (która jest potężną powieścią antyinicjacyjną;antyinicjacja zaczyna się dosłownie od pierwszych wyrazów powieści i nieprzerwanie trwa aż do ostatnich!), to samo w "Nie ma wędrowca" Wojtka Guni która nie jest co prawda powieścią kafkowską ale podobnie jak u Snerga jest totalną powieścią antyinicjacyjną;podobnie dosłownie od pierwszego do ostatniego wyrazu trwa antyinicjacja. Udana powieść weird-wzorem zawsze pozostania Kafka. Nie sądzę też żeby Lem inspirował się Grabińskim-mimo szacunku dla Niego-zdecydowanie wymienił bym dwa inne nazwiska;ponownie Kafka i oczywiście Schulz;te wszystkie dziwne odgłosy,absurdalne ludzkie zachowania gdzieś tam w tle powieści w kilku scenach,dziwaczne zachowania jakie obserwuje bohater w swoim domu. Tu ponownie przyznam Ci Kreuzgang rację;nieistotne dla fabuły detale które wzbudzają w nas poczucie dziwności otoczenia(jakieś tajemnicze-i dziwaczne!-odgłosy w domu wydające się nie tylko czymś absurdalnym ale również niepokojącym choć ostatecznie niegroźnym,również dziwny wygląd ludzi,ich zachowanie,nieadekwatne do sytuacji reakcje,dziwna mimika twarzy,ruchy automata itp.) są nieodłącznym elementem weird;dziękuję Ci-zwrócę na to uwagę przy ponownym układaniu Teorii Weird Fiction gdyż zamierzam układać ją co roku od nowa zbliżając się do postaci Teorii Idealnej co pewnie nigdy się nie uda. Jest jeszcze jeden trop co do powstania "Śledztwa" Lema:wydano ją w 1959 roku,jest to jednocześnie rok w którym pierwszy raz wydano Lovecrafta po polsku (w Przekroju "Koszmar nad Innsmouth")-przypadek? :-)
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".


Wróć do „Hydepark”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron