Strona 1 z 1

Child Of Rage

: 13 mar 2017, 13:08
autor: Patrycjusz
Child Of Rage - dokument (role rodziców chyba obstawione, ale wywiad z dzieckiem autentyk) o sześciolatce, która w wyniku przemocy doznanej w bardzo wczesnym dzieciństwie (pierwszy rok życia), posiada skłonności psychopatyczne.

"The hurt that was inside me, made me want to hurt others really bad" + inne smaczki. Polecam, wiosna idzie, to akurat się nada.

Re: Child Of Rage

: 13 mar 2017, 23:24
autor: saikodasein
Tylko my tu jesteśmy feat 2 inne osoby sporadycznie przemawiające, no i gdzieś wielki brat za kurtyną, szkoda.

Przy 7 miliardach ludzi (a w sumie o wiele więcej, nawet tylko w czasach gazet, telewizji i internetu) takie i gorsze rzeczy chyba musiały się zdarzyć. Ja zakończyłem się dołować podobnymi dokumentami/filmami po obejrzeniu Konkurîto.

Re: Child Of Rage

: 14 mar 2017, 0:44
autor: Patrycjusz
Jakoś 2 dni temu akurat trafiłem na temat filmu, który wymieniłeś, też niezły (nie)smaczek. Ja wprost przeciwnie, nie zamierzam przestawać się tym "dołować", im bardziej realistyczne, tym lepsze. To jest prawdziwe źródło tego o czym tu zazwyczaj rozmawiamy, metafizyka to tylko teorytyczny narost na tymże. Świetnie takie materiały nadają się do zamykania buzi optymistom.

Swoją drogą, dalsze losy tej dziewczynki są oficjalnie pozytywne - po terapii zaprzestała okrucieństwa. Problem w tym, że teraz pracuje jako pielęgniarka przy dzieciach, i jak ktoś gdzieś słusznie zauważył, ona może po prostu maskować swoją psychopatię (są w tym dobrzy), a posadę wybrała nieprzypadkowo. Dobrze byłoby sprawdzić, czy ze względu na jej osobę nie zmieniło się coś w statystykach dotyczących hospitalizowanych dzieci. :) Dodatkowo, nigdzie nie ma wzmianki na temat jej ukochanego brata, najprawdopodobniej dlatego, że nie jest z nim za dobrze.

Re: Child Of Rage

: 14 mar 2017, 17:46
autor: saikodasein
Rozumiem, ale ja po tamtym się poddałem. Dalsze analizy wyszły poza mizantropię, a tak jak efilistyccy (?) ekstremiści wśród antynatalistów, tak jak jestem mizanthenistą (i znowu eksperymenty językowe, tym razem już popłynąłem, ale innego terminu nie znam, więc sam sobie wymyśliłem, a co!), czyli nie podoba mi się rzeczywistość. Przy tak dużej liczbie prób jakimi są istnienia ludzkie muszą być patologie, o których nam się nie śniło, po prostu muszą. A lustro mówi, że każdego z nas stać na podobne rzeczy przy odpowiednich warunkach. Z resztą kimkolwiek jesteśmy to i tak przez geny i wychowanie, gówno mnie interesuje czy ktoś jest inteligentny czy głupi, ładny czy brzydki, jak każdy jest tak samo pusty, gdy obwinia/chwali o to własną osobę, za coś na co nie ma i nie miał wpływu. Zostawiam promyk nadziei dla tych, którym faktycznie należy się pochwała za włożoną pracę, wysiłek by zdobyć jakąś wiedzę oraz odwrotnie - czysto chamskie, świadome zagrywki, które nie są koniecznie wytworem psychopatycznego umysłu ani innych problemów. Chociaż tak na dobrą sprawę wszystko dałoby się gdzieś podpiąć pod geny i doświadczenia. Dla mnie to czy ktoś ciężko pracuje czy nie, również jest kwestią predyspozycji.

Nie ma wzmianki o bracie, czyli jak zwykle, nawet w pesymistycznym dokumencie musiał być happy-end, a niewygodne prawdy zamiatane pod dywan, pięknie. To już wolę dostać w ryj, ale wiedzieć że to wszystko, niż być głaskanym, gdy w drugiej ręce czai się nóż.