Strona 3 z 4

Re: U.G. Krishnamurti

: 03 lut 2017, 0:29
autor: saikodasein
To "ruchajmy" się zamiast wierszyków i podchodów nie jest dosłowne, a jedynie obrazuje że też widzi poza matrixem i jeśli ktoś jest jej dla niej miły to wie o co chodzi, co nie znaczy że musi być cyniczką do bólu, która nawet za przypadkowe spojrzenie nie wiadomo co sobie pomyśli. Mówiłem o kameralnym matrixie żeby zostawić sobie furtkę, pooszukujmy się, ale świadomie. Czymś trzeba przyprawić rzeczywistość i jeśli mam po coś rano wstawać to lepiej dla uśmiechu tej drugiej osoby niż mroku, podcinania żył i ponurych klimatów. Przykładowo reagować gorszym porankiem jak Miauczyński, ale zaraz się z siebie zaśmiać, bo przecież wiemy o co chodzi. To wszystko jest trudne do wytłumaczenia i w zasadzie tak naprawdę musiałbym zobaczyć i przeżyć by móc stwierdzić czy o to chodzi, ale ostatecznie jak we wszystkim musi być równowaga, nawet jeśli z odchyleniem.

Ja się nawet boję zaglądać w matrymonialne rejony, bo co innego wiedzieć jak jest, a co innego zobaczyć jak jest. Minutowa wizyta na rynku pracy odpycha mnie od niego dostatecznie by uświadomić, że wszystko co wiem to nie tylko teoria. Poza tym ja nawet rozmawiać z drugą osobą nie bardzo potrafię, a właściwie robię w to dziwnym, czasem teatralnym stylu (czyli jednak ten autyzm znowu?) jakbym kpił (a kpię, tyle z rzeczywistości i dla zabawy robię sobie jaja, z nudów, czyli Zapffe?) i to najwyraźniej nie cieszy się popularnością. Po prostu inaczej, wbrew sobie nie potrafię. Gdybym chciał normalnie to i tak nie mam czym się pochwalić. To samo dobija na rynku pracy, tak samo bym chciał porozmawiać z potencjalną partnerką. Opowiedzmy sobie o swoich najgorszych cechach, bo mając to za sobą, może być tylko lepiej, i tak każdy mówi zawsze to samo i przedstawia się w korzystnym świetle, czemu by nie wyłożyć wszystkiego na stół na dzień dobry i oszczędzić sobie czasu, jeśli któraś ze stron uzna że coś jest nieakceptowalne. I chyba to miałem na myśli mówiąc "ruchajmy się", czyli intymność między świadomościami od samego początku, wykraczająca poza trywialną rzeczywistość i nie przejmująca się oceną drugiej osoby. Im szybciej się nie zaakceptujemy tym lepiej i vice versa.

Cohle ostatecznie w samotności nie wytrzymał, z resztą pierwotnie miał nawet córkę i to traumatyczne wydarzenie go zmieniło, a nie pustka dana z natury.

W każdym razie wnioski są po powyższych postach jak przystało na to forum - pesymistyczne, przewidywalne, zgodne i zwiastujące kolejną ciszę (a może jeszcze nie).

Re: U.G. Krishnamurti

: 03 lut 2017, 0:44
autor: Kreuzgang
saikodasein pisze:To "ruchajmy" się zamiast wierszyków i podchodów nie jest dosłowne, a jedynie obrazuje że też widzi poza matrixem i jeśli ktoś jest jej dla niej miły to wie o co chodzi, co nie znaczy że musi być cyniczką do bólu, która nawet za przypadkowe spojrzenie nie wiadomo co sobie pomyśli. Mówiłem o kameralnym matrixie żeby zostawić sobie furtkę, pooszukujmy się, ale świadomie. Czymś trzeba przyprawić rzeczywistość i jeśli mam po coś rano wstawać to lepiej dla uśmiechu tej drugiej osoby niż mroku, podcinania żył i ponurych klimatów. Przykładowo reagować gorszym porankiem jak Miauczyński, ale zaraz się z siebie zaśmiać, bo przecież wiemy o co chodzi.


Też nie idźmy w drugą stronę i nie budujmy na siłę wizerunku, że znalezienia partnera jest zupełnie niemożliwe. Oczywiście da się zbudować związek. Bywają nawet szczęśliwe. Jedni mają pod tym względem lepiej, inni gorzej, ale w sumie jeśliby to miało cię choć trochę wyciągnąć z tego przysłowiowego mroku i ponurych klimatów, to szukaj chłopie, pracuj nad sobą. Bliskość ( o ile się uda wypracować) ma wiele pozytywów dla psychiki.

Mój główny zarzut jest taki, że w naszych czasach związek to coraz częściej towar luksusowy. Skutkiem czego wielu samotnych zwyczajnie nie ma okazji wydorośleć, ponieważ rodzina i obowiązki wiele smętów zwyczajnie z człowieka wypędzają. Czytałem niedawno wywiady ze Starowiczem który wprost stwierdził, że mamy coraz słabsze psychicznie i podatne na załamania pokolenia mężczyzn.

Wydaje mi się, że najszybsza droga do zbudowania relacji to zbudowanie samego siebie.

#PessimusDatingTips

Re: U.G. Krishnamurti

: 03 lut 2017, 1:06
autor: saikodasein
No pewnie, że tak i nie ma się co dziwić. Jest równouprawnienie, ale tylko w jedną stronę. Mężczyzna stał się prawie niepotrzebny, na rynku pracy ma trudniej bo doszły kobiety, ale nadal społecznie jest wymagane by dostarczał. Roszczeniowe kobiety i pracodawcy wpędzają biednego mężczyznę w kozi róg, a pokolenie raczej bezstresowego i luksusowego życia nie nauczyło się samodzielności. Do tego cyfryzacja rozbestwiła jeszcze bardziej. Na końcowym etapie wyjścia z fabryki niemożność usamodzielnienia się przez sytuację ekonomiczną jeszcze to dobija. Jak żyć w takich warunkach? Zostaje czekać na ludzi-roboty i upadać jeszcze głębiej (a nie mam nic przeciwko, panicz lubi takie wygody).

A ja nie jestem w ponurych klimatach (w sensie podcinania), to raczej Patrycjusz mi nakreślił taki obraz poszukiwań i o ile w ostateczności chyba wolę coś takiego, to jednak nie o to chodzi.

Ciężko nad sobą pracować jak człowiek ledwo co z łóżka wstaje i nie widzi w tym sensu. Ostatecznie organizm zostawia pułapkę by prowokować rozmarzanie. Wszędzie spisek! Szaleństwo i niebezpiecznie granice schizofrenii (jeśli już nie zostały przekroczone). Gdzie to romantyczne "jak kocha to poczeka", tzn. zaakceptuje to co dane, a wspólnymi siłami zobaczymy co dalej się da zrobić. Nie o to jednak chodzi, miało być tylko "czy pomaga", a nie tipsami mnie tu zarzucać, bo czy to pessimus czy optimus, wszędzie napiszą to samo: "praca nad sobą". Nudy, to już wiem. Panicz za leniwy, ale wolał usprawiedliwić lenistwo, słysząc że nie warto. Jednoznacznej odpowiedzi nie dostał, czyli zgodnie z oczekiwaniami: dla każdego coś innego. Pat.

Re: U.G. Krishnamurti

: 03 lut 2017, 1:13
autor: Ammon
Wnioskuję o wydzielenie wątku "zwierzeń" i przypominam, że forum to nie poradnia psychologiczna.

Re: U.G. Krishnamurti

: 03 lut 2017, 1:17
autor: Patrycjusz
Ha. Ja tam bym to zostawił, może nie w tym temacie, ale gdzieś - nadaje to ludzkiego obrazu temu forum, podobnie jak rozmowa zeszła kiedyś na bardziej praktyczny tor w temacie samobójstw. ;) Ja wiem, że fajnie jest się pooszukiwać, że pesymiści nie mają problemów osobistych.

Re: U.G. Krishnamurti

: 03 lut 2017, 1:44
autor: Ammon
Patrycjusz pisze:Ja wiem, że fajnie jest się pooszukiwać, że pesymiści nie mają problemów osobistych.

Nikt nie twierdzi, że takich problemów nie mają, ale mimo wszystko to jest dział "Filozofia, idea", a nie kącik mizogina ;)

Re: U.G. Krishnamurti

: 03 lut 2017, 1:55
autor: Patrycjusz
Już wcześniej napisałem, że nic nie ma to wspólnego z nazwą tematu, ale jak moderator powiedział, że wydzieli, to wydzieli (swoją drogą - najlepiej do hydepark). Nigdzie nie widziałem tu mizoginii, a jeśli określenie mizogina było skierowanie w moją stronę, to nie wiedziałem, że mizogini mają kobiety...

Re: U.G. Krishnamurti

: 03 lut 2017, 12:18
autor: Ammon
Patrycjusz pisze:Nigdzie nie widziałem tu mizoginii, a jeśli określenie mizogina było skierowanie w moją stronę, to nie wiedziałem, że mizogini mają kobiety...

Proponuję nie brać wszystkiego tak mocno do siebie.

Temat przeniosłem w całości.

Re: U.G. Krishnamurti [przeniesiony]

: 03 lut 2017, 12:34
autor: saikodasein
O nie, ten atak musiał być skierowany do mnie. Podejrzewam, bo nie pierwszy raz by się zdarzyło, gdy ten epitet pada w moją stronę. Uważam, że niesprawiedliwie i jest raczej reakcją, typową dla przewrażliwionego lewactwa, której nie spodziewałem się na tym forum, a już na pewno nie od jego właściciela, ale w końcu jego ogródek to ma prawo. I tak, zabrałem to do siebie. Poradnie psychologiczną sprowokowałem owszem, ale nie o nią mi chodziło, to inni panowie rozwinęli temat, a mi w to graj, bo jak już mówiłem - w poradni psychologicznej nie ma dla mnie miejsca, to chociaż tutaj mam ochotę jak kret trochę w tym ogródku pokopać, no przynajmniej póki właściciel nie podejmie jakiś środków. Nie byłby to też pierwszy raz. Na koniec przytoczyłbym cytat "zielonego Hitlera" z Finlandii, niejakiego Pentti Lonkoli, na który to natrafiłem z radością, stwierdzając, że "no dobra wiem, ale nie usłyszałem tego jeszcze od nikogo poza sobą":

soul of a man, beneath its rough surface, is paradoxically more sensitive, fragile and weak than that of a woman

Wracając do wesołego Fina zadziwia mnie, że jego nazwisko nie znalazło się ani w "Spisku", ani na tym forum, co mogłoby sprowokować do dalszych dyskusji (już we właściwej formie dla tego miejsca).

Re: U.G. Krishnamurti [przeniesiony]

: 04 lut 2017, 14:18
autor: Vulpes Inculta
.