Cień i ciemność, czyli rynek wydawniczy

Awatar użytkownika
jack craven
Pierwsze wątpliwości
Posty: 89
Rejestracja: 22 lip 2016, 22:43

Re: Cień i ciemność, czyli rynek wydawniczy

Postautor: jack craven » 03 sie 2016, 14:13

Kreuzgang pisze:Postuluję by wyodrębnić z tej dyskusji osobny wątek w dziale, bo to ciekawe zagadnienie.


Popieram.

Dead_Clown pisze:Druga sprawa jest taka, że łącząc kategorie jakości z kategorią niepopularności/niesprzedawalności łatwo wyrobić w sobie - jeżeli jest się twórcą niszowym - fałszywe przekonanie o wartości własnego pisania na podstawie zupełnie fałszywej przesłanki.


Rzeczywiście, szczęśliwie się składa wobec tego, że mamy to forum. Mam jednak wrażenie, że dużo częściej występuje sytuacja odwrotna, w której premiowany pisarz popada w jeszcze większe banały i schematy niż te, które przyniosły mu uznanie za pierwszym razem. W obu przypadkach przydaje się konstruktywna krytyka, przy czym młodemu twórcy łatwiej przemówić do rozsądku.

Kreuzgang pisze:Z tej perspektywy niesłabnącą modą cieszy się seria Harlequin. Pracowałem w bibliotece i widziałem jakie ilości harlequinów potrafią oddawać/pożyczać pojedyncze osoby. Te książeczki są wciąż zaczytywane do upadłego; a pojawiły się na naszym rynku bodajże na początku lat 90%tych. To jest sukces wydawniczy i klasyka w swojej niszy.


W porównaniu do 50 twarzy greja klasyczne, małoformatowe Harlequiny z Fabiem na okładce to dziś gustowna literatura obyczajowa napisana ze smakiem :)

Kreuzgang pisze:jednak cała reszta to biznes, walka o byt na kurczącym się wciąż rynku.


Troche przykre, kiedy spojrzeć na to z boku - okręt napełnia się wodą, a my zapraszamy ludzi na wieczorek literacki :)
"Byłem chory, a dziś jeszcze nie piłem kawy. Nie może pan ode mnie oczekiwać dowcipu wysokiej klasy."

Awatar użytkownika
mateja
Posty: 8
Rejestracja: 07 lut 2015, 21:20
Kontaktowanie:

Re: Cień i ciemność, czyli rynek wydawniczy

Postautor: mateja » 04 sie 2016, 23:36

Dead_Clown pisze:W ubiegłym roku;) Więc dożywotni foch.


Warto po jakiś dwóch miesiącach przypomnieć się w NFie mailowo. U mnie działało - wysyłałem i niedługo dostawałem odpowiedź odrzucającą tekst.

Awatar użytkownika
Dead_Clown
Administrator
Posty: 403
Rejestracja: 29 sty 2015, 19:48
Kontaktowanie:

Re: Cień i ciemność, czyli rynek wydawniczy

Postautor: Dead_Clown » 04 sie 2016, 23:47

Z jakimś protekcjonalnym uzasadnieniem, czy tylko z pogardliwym "nie"?
The Devil enters the prompter’s box and the play is ready to start.
Robert W. Service, The Harpy

Awatar użytkownika
mateja
Posty: 8
Rejestracja: 07 lut 2015, 21:20
Kontaktowanie:

Re: Cień i ciemność, czyli rynek wydawniczy

Postautor: mateja » 08 sie 2016, 21:19

Jakieś tam jedno czy dwa zdania. W stylu "nie przekonało mnie". Mogło być lepiej, mogło gorzej ;)

Awatar użytkownika
Dead_Clown
Administrator
Posty: 403
Rejestracja: 29 sty 2015, 19:48
Kontaktowanie:

Re: Cień i ciemność, czyli rynek wydawniczy

Postautor: Dead_Clown » 08 sie 2016, 22:29

Chyba nie oparł bym się pokusie, by na taką odpowiedź odpisać: "a to g...o (tu wstawiam tytuł nędznego opublikowanego opowiadania) cię przekonało?"

Po czym foch na resztę życia.
The Devil enters the prompter’s box and the play is ready to start.
Robert W. Service, The Harpy

Awatar użytkownika
jack craven
Pierwsze wątpliwości
Posty: 89
Rejestracja: 22 lip 2016, 22:43

Re: Cień i ciemność, czyli rynek wydawniczy

Postautor: jack craven » 09 sie 2016, 11:16

Przecież oni tam publikują głównie przez znajomości (obracanie się na forum NF, eventy) oraz generalne męczydupstwo. Redaktorzy na pewno nie mają czasu czytać każdego tekstu w całości - czytają pewnie jedną lub dwie strony (jeśli nie dwa pierwsze akapity) i odrzucają tekst, albo przyjmują po przeczytaniu, jeśli w ten czy inny sposób zwróci ich uwagę. To jednak tylko gdybanie. Są też gatunki preferowane szczególnie, tzn. hard SF, fantastyka, tymczasem weird... no cóż, weird oferuje inny rodzaj... doznań, grozy, jeśli oferuje grozę w ogóle, a nie gra tylko subtelnie na emocjach, operuje bardzo stylem dla budowania nastroju, nie ogranicza się do tanich chwytów i pulpy. Dobre weird, tak myślę, nie daje się szufladkować. Dlatego jest takie dziwne xD Wobec tego wysyłanie takich utworów do NF przypomina mi nagrywanie ambientu i wysyłanie go do radia. W NF nigdy nie opublikują takiego tekstu - mają inny profil - ze szkodą dla siebie, jestem przekonany, że gdyby sam Lem wysłał im takie Śledztwo, albo skróconą wersję Solaris także puściliby go na drzewo.
"Byłem chory, a dziś jeszcze nie piłem kawy. Nie może pan ode mnie oczekiwać dowcipu wysokiej klasy."

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: Cień i ciemność, czyli rynek wydawniczy

Postautor: old weirdman » 09 sie 2016, 11:42

Kolego Jack -pozwolę sobie nie zgodzić się z Tobą. Weird fiction ukazuje się w Nowej Fantastyce:dwa razy Ligotti,dwa razy Laird Barron,Ramsey Campbell czy świetne weird fiction autora polskiego pochodzenia Grega Kurzawy. Nie ukazuje się często,to fakt. Dlaczego? Widocznie czytelnicy nie są nim zainteresowani-to proste. Być może nie wpisuje się w ich oczekiwania. Dobre weird nie daje się szufladkować? Więc pewnie nie masz na myśli weird fiction -podgatunku horroru,bo to daje się szufladkować znakomicie. Nie wiem też skąd uwaga,że weird fiction (jeśli to masz na myśli mówiąc weird) nie ogranicza się m.in. do pulpy;na zachodzie ukazuje się mnóstwo pulpy weird fiction i jest bardzo popularna;podobnie jak w horrorze mamy do czynienia z weird fiction klasy A,B i C.
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".

Awatar użytkownika
jack craven
Pierwsze wątpliwości
Posty: 89
Rejestracja: 22 lip 2016, 22:43

Re: Cień i ciemność, czyli rynek wydawniczy

Postautor: jack craven » 09 sie 2016, 13:29

No widzisz, to ja już nie wiem, czemu właśnie Wojtkowi nie odpisali. Być może pozwalają sobie tylko na twórców zagranicznych w tym segmencie, teraz sobie przypominam, że Ligottiego faktycznie publikowali, mój błąd. Co do weird - miałem na myśli swoją interpretację. To, że coś jest pulpowe i popularne, wcale nie oznacza, że jest dobre (choć może takie być). Jest po prostu czytalne. To w pewnej mierze zasługa szerszego rynku wydawniczego i dłuższych tradycji takiej literatury tam, niż tutaj. Przez "dobre" rozumiem takie weird, które nie jest jednoznacznie właśnie horrorem, ani opowieścią grozy - to moje zdanie, podkreślam - dobry twórca, taki jak Wojtek Gunia, nie ogranicza się wobec tego jedynie do grozy, ale sięga do innych gatunków. Weird, ktore szczególnie cenię, stanowi syntezę i na dobrą sprawę nie musi operować intruzywną grozą, nie musi operować grozą w ogóle. Można też pisać błyskotliwie realizując w 100% założenia tego gatunku. Dobrym przykładem jest tutaj Lem (mimo, że nie jest to twórca weird), który umiejętnie łączył tematykę SF z elementami czysto bajkowymi, powieści przygodowej, dramatu, powieści psychologicznej, filozoficznej i grozy.

Reasumując (czysto subiektywnie), dobre weird powstaje w momencie, kiedy twórca odrobinę wyprzedza gatunek, w którym się porusza.
"Byłem chory, a dziś jeszcze nie piłem kawy. Nie może pan ode mnie oczekiwać dowcipu wysokiej klasy."

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: Cień i ciemność, czyli rynek wydawniczy

Postautor: old weirdman » 09 sie 2016, 14:13

Jacku rozdzielmy dwie sprawy:czytelnicy Fantastyki nie apelują poprzez fanpage o w.f. więc w Fantastyce nie ma w.f.-jest sporadycznie. Gdyby naciskali poprzez fanpage byłoby więcej-sprawa oczywista. Nie ma to nic wspólnego z doskonałym opowiadaniem Wojtka rozumiesz? Chodzi o oczekiwania osób kupujących magazyn-tylko. Jacku świetnie rozumiem Twoją definicję dobrego w.f. Nie polemizuję z nią. To Twoja osobista sprawa jaki ideał wykreujesz w umyśle-ja mam inny ale to bez znaczenia;to nas w żaden sposób nie poróżni,wręcz przeciwnie-czyni weird fiction zjawiskiem fascynującym. Dobre weird fiction jest wg. mnie wtedy gdy twórca zyskuje status kultowego.
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".

Awatar użytkownika
jack craven
Pierwsze wątpliwości
Posty: 89
Rejestracja: 22 lip 2016, 22:43

Re: Cień i ciemność, czyli rynek wydawniczy

Postautor: jack craven » 09 sie 2016, 15:50

Masz rację, bardzo mi się podoba ta szeroka koncepcja weird fiction, w której każdy może znaleźć dla siebie miejsce.

Weirdmanie, czy Twoim zdaniem jest jeszcze miejsce na naszym rynku na magazyn (e-zin) publikujący właśnie weird fiction?
"Byłem chory, a dziś jeszcze nie piłem kawy. Nie może pan ode mnie oczekiwać dowcipu wysokiej klasy."


Wróć do „Hydepark”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron