Cień i ciemność, czyli rynek wydawniczy

Patrycjusz
Rozczarowany
Posty: 209
Rejestracja: 08 lut 2015, 15:45

Re: Cień i ciemność, czyli rynek wydawniczy

Postautor: Patrycjusz » 09 sie 2016, 16:23

Jako muzyk zgadzam się z tym co napisał jack craven o ambiencie - to jest podobny mechanizm. Ambient z weird fiction wspólne ma właśnie rozmycie, swego rodzaju zastój, to nie jest silny bodziec. W tym gatunku literackim z tego co zauważyłem dominują opisy, dialogów jest mało, a jeśli już się pojawiają to nie są one wartością same w sobie - te dialogi to po prostu inna forma tego opisu. Groza proponowana przez weird jest budowana powoli, ciężko nawet powiedzieć, że napięcie wzrasta, ponieważ utwory te zawierają w sobie niepokój już od samego początku i trzyma on do samego końca bez jakiegokolwiek wyjaśnienia pozostawiając czytelnika w stanie dezorientacji. Tak jak najlepiej przyswajalną formą jest zwrotka-refren-zwrotka-refren, tak jest taką budowanie akcji z punktem kulminacyjnym, po którym wszystko się wyjaśnia i następuje swego rodzaju morał. Z tego co zauważyłem, w utworach weird nawet jeśli występuje swego rodzaju kulminacja, to służy ona raczej dezintegracji niż integracji. Można zaryzykować stwierdzenie, że wyjście poza ramy prostej formy to lepsze obeznanie w temacie, lepszy gust itd. chociaż dla mnie to po prostu słabość do pewnego rodzaju estetyki, stan mentalny umysłu (bardziej "schizofreniczny"?) o którego brak można chociaż niekoniecznie trzeba posądzać odbiorcę.

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: Cień i ciemność, czyli rynek wydawniczy

Postautor: old weirdman » 09 sie 2016, 17:15

Patrycjuszu całkowicie się z Tobą zgadzam! W weird fiction od początku najważniejsza była "gęstość" przekazu,sugestywność,zagęszczenie klimatu przy jednoczesnym zatrzymaniu akcji;"Zew Cthulhu "Lovecrafta czy "Nethescurial" Ligottiego dosłownie można (atmosferę/nastrój historii) kroić nożem. To współcześnie odrobinę się zmieniło-oczywiste są eksperymenty-np. u Lairda Barrona współczesna proza realistyczna (krótkie,urywane dialogi,wulgaryzmy,realistyczne przedstawienie bohaterów nie będących jak u Lovecrafta intelektualistami ale np. robotnikami) jako wejście w radykalny kosmiczny horror gdzie sugestywność pojawia się dopiero pod koniec opowiadania i nie powoduje zwolnienia akcji. Ale ogólnie oczywiście masz rację. Kwestia ezina zawierającego weird fiction-sam o tym myślałem-dwie kwestie:potężna promocja weird fiction, zmiana sposobu myślenia (weird fiction to nisza-niestety w Polsce,nie na świecie).
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".

Awatar użytkownika
jack craven
Pierwsze wątpliwości
Posty: 89
Rejestracja: 22 lip 2016, 22:43

Re: Cień i ciemność, czyli rynek wydawniczy

Postautor: jack craven » 09 sie 2016, 20:39

Świetnie to ująłeś Patrycjuszu. Cieszę się, że ktoś jeszcze to zauważa. Ambient ma bardzo dużo wspólnego z weird, a weird z ambientem - szczególnie właśnie to narastające od początku poczucie niepokoju, poczucie, że coś nie gra, że coś czai się "za mgłą" (w przypadku Akiry Yamaoki ma do podwójne znaczenie hehe), czy też pod warstwą rzeczywistości, a kiedy kurtyna wreszcie upada, odsłania się mroczna, rezonująca echami otchłań utworów Lustmorda. Ambient to muzyka łagodnych, deszczowych pejzaży i ciasnych, cuchnących zgnilizną piwnic, industrialnych, zatrzymanych fabryk, obcych planet i wymarłych miast, pustych plaż pełnych wraków. Jakkolwiek lubię muzykę ogólnie, i bardzo wiele jej gatunków, to głównie ambient pozwala mi wczuć się w odpowiedni nastrój. Pojęcie zawieszenia, rozmycia, które mu towarzyszy, jest właśnie tym, co wyróżnia ambient na tle innych gatunków. Można też jednoznacznie stwierdzić, co nie zdarza się wcale przy innej muzyce, który utwór jest utworem grozy. Groza w muzyce, to jest niezwykłe. Groza samotności. Groza pustki. Rozpacz. Oddane w całości bez słów. Bliżej pod tym względem ambientowi do muzyki klasycznej, której utwory także oddają paletę emocji bez posługiwania się słowem. Nie twierdze, że tylko ambient działa w ten sposób, nie - ale na taką skalę?
"Byłem chory, a dziś jeszcze nie piłem kawy. Nie może pan ode mnie oczekiwać dowcipu wysokiej klasy."


Wróć do „Hydepark”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość