Doznania "weird" w życiu codziennym

Kącik złych pytań i niewłaściwych odpowiedzi
Awatar użytkownika
Kreuzgang
Rozgoryczony
Posty: 354
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:02

Doznania "weird" w życiu codziennym

Postautor: Kreuzgang » 30 kwie 2016, 13:23

Czy wasza fascynacja weird fiction ogranicza się tylko do sfery artystycznej, czy też rozciąga się na doznania towarzyszące wam w życiu codziennym, być może pierwotne wobec późniejszych fascynacji filozoficzno-literacko-filmowych?

Gdy pomyślę o sobie, do głowy przychodzi mi parę sytuacji gdy doznałem po intensywnym wysiłku/w stanie pobudzenia - uczucia derealizacji, które wymyka się opisaniu za pomocą języka. Wszelkie określenia za pomocą których próbowałem/próbuję je opisać zawsze są tylko cieniem tego uczucia, będącego zmianą percepcji postrzegania świata, czemuś bliższemu świadectwu zmysłów w rodzaju smaku, węchu i wzroku, niżeli doznaniu psychologicznemu. Poza tym pamiętam doznanie głębokiego niepokoju wywołane w dzieciństwie oglądaniem teatru awangardowego. Gdy po latach poszedłem na sztukę awangardową ten lęk - wywołany ludźmi zachowującymi się kompletnie absurdalnie w mojej obecności - powrócił i odczułem prawdziwą ulgę wychodząc przed czasem ze spektaklu. Oprócz tego mam typowo intelektualne i dużo mniej spektakularne poczucie mechaniczności życia, relacji międzyludzkich, popędów i tak dalej. Niby nic nowego, ale z obowiązku kronikarskiego i o tym donoszę.
"I learned that life is a long and difficult road, but you have to keep going, or you'll fall by the wayside".

Steve McQueen

Patrycjusz
Rozczarowany
Posty: 209
Rejestracja: 08 lut 2015, 15:45

Re: Doznania "weird" w życiu codziennym

Postautor: Patrycjusz » 30 kwie 2016, 17:12

Zdecydowanie doznania takie w moim przypadku są pierwotne do późniejszego odnalezienia tego terminu w kontekście literackim. Na początku, za dzieciaka, wszystko było dla mnie "weird" - to poczucie absurdalności wszystkiego zostało potem zgaszone przez coś na kształt adaptacji, po to by później powrócić ze zdwojoną siłą, a to ze względu na taki mechanizm: na początku zdziwienie brało się z braku wiedzy i znajomości praw rządzących zjawiskami; teraz znajomość tych praw jeszcze bardziej wzmaga zdziwienie, że tak się rzeczy mają. Szczególnie ciekawą drogę uczucie zdziwienia pokonało w odniesieniu do takich rzeczy jak światopogląd, sposób zachowania, myślenia i odczuwania, gusta w sztuce itd. To czym mogę określić się teraz, na początku było dla mnie absolutnie dziwaczne i niepojęte (chociaż przyciągające, skoro tak się sprawy potoczyły), a po przejściu na drugą stronę kładki to ten "normalny" model życia jest dla mnie absolutnie absurdalny. I tak, codzienne obserwacje bardzo "normalnych" czynności (zajęcia na uczelni, zakupy w sklepie, ruch uliczny, a nawet na biologicznych czynnościach kończąc) stały się jednym wielkim, groteskowym, "weird" przedstawieniem.

Awatar użytkownika
Dead_Clown
Administrator
Posty: 403
Rejestracja: 29 sty 2015, 19:48
Kontaktowanie:

Re: Doznania "weird" w życiu codziennym

Postautor: Dead_Clown » 30 kwie 2016, 22:17

Ten temat chyba bardziej pasuje do działu psychologii, ale nie ruszam, bo jeszcze zepsuję.

Uczucie/poczucie, o którym wspominacie w sumie przytrafia mi się dość często, choć wyróżniłbym kilka jego rodzajów. I tak przytrafiają mi się poczucia
- niedorzeczności, kiedy jakiś element rzeczywistości wokół mnie wydaje się tak bardzo nie na miejscu, tak dziwaczny, że w naturalny sposób budzący niepokój. Prawdopodobnie wszystko zależy od stanu, w jakim doznaję danej sytuacji, ale te nośniki niedorzeczności bywają różne.

Kiedyś wywołało je we mnie to, że przy bramce osiedla i przy kontenerze na śmieci, na słupkach były zatknięte dziecięce rękawiczki. Jakieś dzieci prawdopodobnie zgubiły, co się zdarza, zgubiły tego samego dnia i o zbliżonej porze, co się zdarza, ale widok w krótkim odstępie czasu dwóch różnych dziecięcych rękawiczek wywołał we mnie poczucie, że gdzieś w tle rozgrywa się jakaś dziwaczna gra, jakieś działanie, którego uczestnicy zostawiają sobie takie specyficzne znaki. Choćbym bardzo chciał, za nic w świecie nie mogłem się od tej myśli uwolnić.

Innej sytuacji "niedorzeczności" doznałem jeszcze w Belgradzie, kiedy pojechałem z synem do fryzjera dla dzieci. W Serbii rynek takich usług jest dość specyficzny. Gabinet był urządzony w prywatnym mieszkaniu, na jednym z wyższych pięter paskudnego, betonowego bloczyska, jakich w Belgradzie pełno. Przechodziło się przez normalne, acz nieco zaniedbane mieszkanie do salonu, w którym w kącie stał fotel fryzjerski dla dzieci, trochę zabawek, wesołe naklejki na ścianach. Ale w drugim końcu salonu stał stolik ze szklaną kulą, na fotelu wylegiwał się wielki kot. Z okien, zaciągniętych bordowymi zasłonkami, widać było całą panoramę miasta, akurat był zachód słońca. Fryzjerka, starsza kobieta, opowiadała o "swojej wielkiej konkurentce" z innego salonu, o nazwie "Piotruś Pan", która znana była z tego, że nienawidziła dzieci (czego rzeczywiście doświadczyłem wcześniej). Właścicielka salonu rozwinęła jakąś dziwaczną opowieść o ich rywalizacji, wręcz wrogości, o strefach wpływów, która część miasta do kogo należy. Słuchałem jej opowieści, gdy strzygła mojego syna w swoim mieszkaniu, patrzyłem to w kąt z astrologicznymi akcesoriami, to na szarą, betonową panoramę zalaną łuną zachodu i czułem, że zaczynam odpływać, że to, co się dzieje nie może być rzeczywiste.

Innym razem podobne odczucie wywołał we mnie widok, wczesnym rankiem, w tramwaju, grupy harcerzy w zabłoconych mundurach, wtedy opętała mnie myśl, że gdzieś wokół rozgrywa się jakaś wojna (i tak napisałem "Wojnę"); chyba już gdzieś o tym wspominałem.

Takie poczucie może też wywołać np. wrażenie, że noc jest zbyt jasna, że światło księżycowe albo światła miasta są zbyt mocne. Wszystko, wszyscy śpią, a ja błąkam się po mieszkaniu, wyglądam przez okna, z tą jedną myślą, że noc jest zbyt jasna, że coś jest nie tak.

Czasami, w sytuacji dużego stresu i zmęczenia, zdarza mi się mieć poczucie "rozpadania się świata" na rzeczy, które nie są ze sobą w żaden sposób powiązane. Nie wiem, jak to inaczej określić, to mniej więcej tak, jakby naraz w głowie włączyło się kilka stacji radiowych, narracja staje się rozproszona, bezładna, nic do siebie nie pasuje.

A czasami dopadało mnie poczucie sztuczności świata, kiedy czułem się - co zdarzało się w okresach, gdy adaptowałem się do nowych środowisk, zwłaszcza po przeprowadzce do Warszawy 9 lat temu - jak awatar w grze, w której zablokowały się skrypty; wszystko codziennie powtarzalne, w bardzo ograniczonym świecie.

Nie są to zbyt miłe odczucia, ale przynajmniej mam później z czego zlepiać jakieś dziwaczne historyjki, w sumie większość z nich wzięła się z jakiegoś takiego doznania.
The Devil enters the prompter’s box and the play is ready to start.
Robert W. Service, The Harpy

Awatar użytkownika
Kreuzgang
Rozgoryczony
Posty: 354
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:02

Re: Doznania "weird" w życiu codziennym

Postautor: Kreuzgang » 01 maja 2016, 1:01

Dead_Clown pisze:Ten temat chyba bardziej pasuje do działu psychologii, ale nie ruszam, bo jeszcze zepsuję.


Jeśli potrafisz to nie mam nic przeciwko, bo faktycznie będzie lepiej pasować.

Dead_Clown pisze:Fryzjerka, starsza kobieta, opowiadała o "swojej wielkiej konkurentce" z innego salonu, o nazwie "Piotruś Pan", która znana była z tego, że nienawidziła dzieci (czego rzeczywiście doświadczyłem wcześniej). Właścicielka salonu rozwinęła jakąś dziwaczną opowieść o ich rywalizacji, wręcz wrogości, o strefach wpływów, która część miasta do kogo należy.


Pensjonat pani Glimm kontra pensjonat pani Pyk?
"I learned that life is a long and difficult road, but you have to keep going, or you'll fall by the wayside".

Steve McQueen

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: Doznania "weird" w życiu codziennym

Postautor: old weirdman » 02 maja 2016, 9:47

Szanowni Koledzy-arcyciekawy temat i intrygujące rozdanie gdyż-co ciekawe-każdy z Was opisuje odmienne doznania "weird" w życiu codziennym i-o zgrozo!-moje również są zupełnie inne! Moje doznania podzielę-podobnie jak Dead Clown-na trzy kategorie:1-zaskakujący widok (jak ze snu),2-zaskakujący widok (powtórzenie z dzieciństwa),3- klasyczne deja vu. Do 1 kategorii zaliczam sytuacje kiedy zupełnie spontanicznie i w sposób kompletnie niezapowiedziany doznaję wrażenia,że widok -zupełnie naturalny i w żaden sposób nie wzbudzający niepokoju-w identycznej formie widziałem już we śnie;jestem tego w stu procentach pewny i powoduje to rodzaj uniesienia,jak we śnie w momencie kiedy masz np. wznieść się w powietrze. Do 2 kategorii zaliczam sytuacje kiedy ponownie dostrzegam jakiś widok (np. ostatnio był to długi szpaler wierzb po prawej,wschód słońca po lewej i ja podążający chodnikiem) który momentalnie kojarzy mi się z czymś identycznym co zachwyciło mnie w skrajnie wczesnej młodości;mam wrażenie,że jak Lovecraft w opowiadaniu "Srebrny klucz" ponownie przeżywam swoje dzieciństwo,że wystarczy bym przejrzał się w kałuży a ujrzę swoją twarz jako twarz siedmioletniego chłopca-tu ponownie pojawia się rodzaj uniesienia podobnego jaki odczuwamy szybując nad łąkami we śnie. Kategoria 3 to już klasyczne deja vu i zdarza się bardzo rzadko,często za to nawiedzało mnie w dzieciństwie co wtedy odbierałem jako wspomnienia z poprzedniego życia lub jako brak wyraźnych granic pomiędzy rzeczywistością a planem snu,pomiędzy tym co realne,banalne,codzienne a rzeczywistością z marzeń;wydawało się,że to co przeżywam przeżyłem już wiele razy a czy zdarzyło się to w realnym świecie czy na planie snu nie miało żadnego znaczenia;wszystko to było jedno:zbiór doznań,przeżyć,zachwytów i przygód. Moje "weird" doznania są więc bardzo przyjemne i przypominają te które opisuje Lovecraft w Swoim "sennym cyklu"-to wolność jaką odczuwamy tylko szybując nad łąkami we śnie,to sny o wolności na jawie.
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".

Awatar użytkownika
Dead_Clown
Administrator
Posty: 403
Rejestracja: 29 sty 2015, 19:48
Kontaktowanie:

Re: Doznania "weird" w życiu codziennym

Postautor: Dead_Clown » 02 maja 2016, 14:00

Kreuzgang pisze:Pensjonat pani Glimm kontra pensjonat pani Pyk?



Wiesz, nie pomyślałem o tym w ten sposób, a faktycznie, istnieje pewne podobieństwo. Co tylko dokłada kolejną cegiełkę do niezbyt przyjemnego poczucia dziwności całej sytuacji.
The Devil enters the prompter’s box and the play is ready to start.
Robert W. Service, The Harpy

Vulpes Inculta
Pierwsze wątpliwości
Posty: 119
Rejestracja: 14 lut 2015, 23:20

Re: Doznania "weird" w życiu codziennym

Postautor: Vulpes Inculta » 03 maja 2016, 14:46

.
Ostatnio zmieniony 13 lut 2019, 23:28 przez Vulpes Inculta, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Kreuzgang
Rozgoryczony
Posty: 354
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:02

Re: Doznania "weird" w życiu codziennym

Postautor: Kreuzgang » 03 maja 2016, 23:19

Vulpes Inculta pisze: myśl ta doprowadziła mnie do innych, naprawdę ohydnych, jak np.otwarty indywidualizm.


Cóż w tym ohydnego?
"I learned that life is a long and difficult road, but you have to keep going, or you'll fall by the wayside".

Steve McQueen

Vulpes Inculta
Pierwsze wątpliwości
Posty: 119
Rejestracja: 14 lut 2015, 23:20

Re: Doznania "weird" w życiu codziennym

Postautor: Vulpes Inculta » 04 maja 2016, 10:36

.
Ostatnio zmieniony 13 lut 2019, 23:29 przez Vulpes Inculta, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Kreuzgang
Rozgoryczony
Posty: 354
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:02

Re: Doznania "weird" w życiu codziennym

Postautor: Kreuzgang » 04 maja 2016, 18:36

Vulpes Inculta pisze:
Kreuzgang pisze:Cóż w tym ohydnego?


Ledwo przełknąłem 20 lat życia, a tu się okazuje, że mogę skończyć jak w The Egg. Zrobili mnie w jajo. :)


Tekst ciekawy, ale póki zachowuję odrębną świadomość i temperament od pozostałych "ja" oraz podejmuję osobne decyzje; średnio mnie taka wizja rusza. Pominę też zawartą w niej paradoksalność. W praktyce niewiele się zmienia oprócz klaustrofobicznego poczucia kosmicznej alienacji bądź zbawiennego poczucia wszechogarniającej identyfikacji z ludzkością ( zależnie od nastawienia). No i jest progres i wpisana we wszechświat obietnica zbawienia - w sumie to całkiem pozytywna wizja.
"I learned that life is a long and difficult road, but you have to keep going, or you'll fall by the wayside".

Steve McQueen


Wróć do „Psychologia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron