Mechanizmy obronne

Kącik złych pytań i niewłaściwych odpowiedzi
old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: Mechanizmy obronne

Postautor: old weirdman » 03 lut 2016, 15:18

Kolego Kreuzgang-ciekawe refleksje Cię nachodzą,odniosę się do kilku z nich. Nie chcę podejmować polemiki,raczej ukazać inny punkt widzenia na te sprawy,nie lepszy ale inny. Piszesz,że "jesteśmy działaniem", jesteśmy też refleksją,jesteśmy refleksyjni,zwierzęta są bezrefleksyjne,są instynktowne. Czy nie byłoby przejawem ich inteligencji gdybyśmy dostrzegli u nich refleksyjność? Rodzaj nieuzasadnionego "stopu"-dumania nad przemijaniem nieuzasadnionego bieżącymi potrzebami bytowymi. Ale tego u nich nie dostrzeżemy,zresztą podobnie jak u niemowląt. Zdziwiło mnie też Twoje pytanie o sens;dlaczego wciąż potrzebujemy sensu,po cóż on nam? Kreuzgang powiedz mi:po co Ci imię? To oczywiście pytanie retoryczne ale...dalej:wymyśliłeś Kreuzganga-wcześniej go nie było (pomijam tu powieść Bonawentury-o co innego mi chodzi). Masz imię dane przez rodziców,na forum nadałeś sobie nowe imię. Trochę to rozszerze:gdy byliśmy mali każdy z nas nadawał nazwy:psu,zabawkom (przynajmniej tym o ludzkich bądź zwierzęcych kształtach),pseudonimy podczas zabaw sobie,rówieśnikom,miejscom,zabawom-to takie naturalne:nazywać,nazywać po swojemu. Przyklejać etykietki,nadawać pieszczotliwie pseudonimy dziewczynom (nawet ich częściom ciała),bez ustanku nazywać i przyklejać etykiety. Sens-jest takim przyklejeniem etykiety życiu,nadaniem mu nazwy:SWOJEJ nazwy,SWOJEJ etykietki-nie czyjejś;swojej żeby podkreślić swoją niepowtarzalność,swoją wyjątkowość-bo dla każdego z nas nasze życie jest wyjątkowe,a jak jest wyjątkowe to musi mieć jakąś swoją nazwę;ta nazwa odróżni je spośród innych o innych nazwach i podkreśli jego wyjątkowość-dla nas. I tu Zappfe ma rację-nie myślimy o śmierci bo skupiamy się na wyjątkowej nazwie-etykietce dla naszego życia. Wyjątkowego życia.
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".

Awatar użytkownika
Dead_Clown
Administrator
Posty: 403
Rejestracja: 29 sty 2015, 19:48
Kontaktowanie:

Re: Mechanizmy obronne

Postautor: Dead_Clown » 11 lut 2016, 22:37

W sumie trudno tu wyjść poza to, co powiedział Zapffe, natomiast od pewnego czasu nurtuje mnie to, o czym wspomniał Kreuzgang: po co człowiekowi jest potrzebne poczucie sensu?

Jeżeli wziąć sprawę na chłopski rozum, to właśnie potrzeba sensu wpędza nas w największe kłopoty: zamiast przyjmować zdarzenia takie, jakie się wydarzają, bardzo chcemy je segregować, wyciągać wnioski, przewidywać, dekonstruować, poszukiwać tego, co za nimi ukryte. A może nie ma nic do poszukiwania, jest tylko dzianie się, które przebiega bez żadnego planu i celu? Czy nie łatwiej żyć właśnie z taką myślą - że jest tylko dzianie się?

Dlaczego ta myśl jest tak nieznośna, że wszystkiemu, z czym się zetkniemy, pragniemy nadać sens tak bardzo, że dopuszczamy się coraz większego nawarstwiania absurdalnych, abstrakcyjnych konstruków, których realna niezgodność z doświadczeniem wpędza nas w zgrozę?

Jeżeli jest to myśl o śmierci, to ewolucja zbłądziła w bardzo ślepą uliczkę.
The Devil enters the prompter’s box and the play is ready to start.
Robert W. Service, The Harpy

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: Mechanizmy obronne

Postautor: old weirdman » 12 lut 2016, 7:26

Dead Clownie-z punktu widzenia kosmicyzmu życie nie ma żadnego sensu a jeśli ma to i tak nigdy go raczej nie poznamy. Ale nie o to pytasz;pytasz o "poczucie sensu". Temat jest bardzo obszerny gdyż jeśli przyjmiemy,że sens to to samo co cel to jego potrzeba istnienia jest oczywista;od momentu przebudzenia nieświadomie realizujemy jakieś cele:zapalić światło,ubrać się,zaparzyć wodę,odwiedzić toaletę-realizujemy cele. Żeby działać trzeba mieć cel-inaczej stałbyś w miejscu nie wiedząc co ze sobą począć. Więc wyznaczasz sobie cel i go realizujesz-żeby robić,cokolwiek. Ale idźmy dalej:"poczucie sensu". To o czym piszesz;ta potrzeba segregacji zdarzeń,przewidywanie ich konsekwencji itd.-tu kłania się Teoria Bezpieczeństwa Snerga: nieustannie analizujesz zdarzenia żeby być w formie. Mózg domaga się treningu w rozwiązywaniu problemów,nawet tych nie dotyczących Cię bezpośrednio żeby w razie pojawienia się kłopotów jak najsprawniej je rozwiązywać. Trening intelektualny;to ciągłe rozwiązywanie problemów to tak jak rozwiązywanie krzyżowek ale w "realu",na potrzeby życia,zapewnienia mu bezpieczeństwa,błyskawicznego rozwiązywania problemów. Dlatego tak trudno jest "nie myśleć"-"nie myślenie" nie zapewni bezpieczeństwa,jest ucieczką od problemów (które w każdej chwili mogą się pojawić) i organizm nie może sobie pozwolić na taki komfort (bo fakt-myślenie pochłania najwięcej energii). Dead Clownie żaden sens nie istnieje ale myślenie o nim,to nieustanne poszukiwanie go może być najlepszym treningiem umysły. Najbardziej efektywną formą aktywowania go do rozwiązywania wszelkich,nawet absurdalnych i abstrakcyjnych problemów jakich może dostarczyć nam życie. Dochodzi też kwestia ucieczki przed oczywistym faktem,że życie nie ma sensu-dla niektórych może być to fakt nie do zaakceptowania,dla większości jest to fakt nieakceptowalny. Ludzie na siłę poszukują sensu żeby łudzić się że za to ciężkie życie spotka ich jakaś nagroda. Albo przynajmniej zrealizują przez ten czas kilka mniej lub bardziej mglistych celów-trudno pogodzić się z faktem,że te kilkadziesiąt lat na ziemi jest niczym;nic nie zmieni,na nic nie wpłynie. Czy jest wogóle sens wstawać rano z łóżka? Co do Twojej ostatniej myśli,że ewolucja błądzi...myślę,że nie. Być może dla istot inteligentnych poszukiwanie sensu w... czymkolwiek jest jedynym powodem żeby wstać z łóżka. I żeby się nie zabić. Spójrz-dla mnie jako kosmicysty życie nie ma sensu ale to nie znaczy,że go sobie nie narzucę-bo inaczej po co miałbym wstać z łóżka? Ile bym pożył wyznaczając cele bytowe? Poczucie sensu jest być może jedyną skuteczną iluzją dzięki której ludzkość wciąż istnieje. Czyli wychodzi na to,że po osiągnięciu pewnego rozwoju intelektualnego gatunek-po zapewnieniu sobie bytu-musi rozpocząć etap "poszukiwań absurdalnych",etap "pytań bez odpowiedzi" -żeby dalej się rozwijać,widocznie umysł potrzebuje "poszerzenia horyzontów" aby dalej się rozwijać. Aby wogóle chcieć przedłużać istnienie.
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".

Dark Aioezn
Posty: 6
Rejestracja: 13 lis 2015, 15:47

Re: Mechanizmy obronne

Postautor: Dark Aioezn » 29 lut 2016, 20:16

Po co sens? Jeśli żadne nasze działanie jak i nasze istnienie nie ma sensu to po co to wszystko. Po nic. Związku z tym najlepszym rozwiązanie była by absolutna bierność co w naszym wszechświecie nie jest możliwe. Wszystko co istnieje jest wiecznym ruchu łącznie z nami. My jednak świadomi tego, że nie ma to żadnego celu popadamy w obłęd. W związku z tym można zrobić dwie rzeczy. Albo tą świadomość ograniczyć albo się jej pozbyć poprzez śmierć. My jak materia nadal będziemy istnieć ale nasza świadomość tego wszystkiego chyba raczej nie. Jest to chyba oczywiste wybawienie. Ewolucja już czasem popełniała błędy. Jest ona przypadkowa. Mutacje nie muszą być dobre.

Awatar użytkownika
Kreuzgang
Rozgoryczony
Posty: 354
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:02

Re: Mechanizmy obronne

Postautor: Kreuzgang » 10 mar 2016, 12:11

Czytałem ostatnio artykuł o funkcjach psychologicznych jakie pełni/może pełnić mechanizm zaniżania własnej wartości i jako jedną z nich wymieniono zachowanie spójności poczucia "ja". Ludzie zakompleksieni wolą myśleć o sobie źle i odbierać wyłącznie potwierdzające to sygnały z otoczenia, niżeli otworzyć się na płynące do nich również pozytywne bodźce, bo przyjęcie ich groziłoby stanem chaosu i zagubienia, poczuciem niespójności własnego wizerunku. Innymi słowy: z perspektywy jaźni lepiej jest by była konsekwentna acz nieszczęśliwa niżeli niestała, a otwarta na świat, pozbawiona nieustannego oceniania i wartościowania.

Dla mnie to kolejny dowód na to, że jaźń to złowroga konstrukcja której nie należy brać na poważnie. Kolejny punkt dla buddystów i Ligottiego.
"I learned that life is a long and difficult road, but you have to keep going, or you'll fall by the wayside".

Steve McQueen

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: Mechanizmy obronne

Postautor: old weirdman » 10 mar 2016, 13:30

Tak Kreuzgang,masz oczywiście rację. Problem leży gdzie indziej:dlaczego doszło we wczesnym stadium życia do ZANIŻENIA WŁASNEJ WARTOŚCI-bo to,że później się ono utrzymuje to zupełnie inna sprawa. Wydaje się,że we wczesnym stadium rozwoju dochodzi do stałego procesu zaniżania własnej wartości u dziecka wskutek-nie można tego inaczej nazwać-przemocy psycho-fizycznej stosowanej przez rodziców lub bliskie osoby,otoczenie. Najgorzej jeśli osoba wrażliwa doświadcza tego wszędzie gdzie przebywa,np. w domu jak i szkole. To zjawisko o którym wspomniałeś potwierdza Teoria Bezpieczeństwa Snerga-negatywne bodźce o charakterze stałym,powtarzalnym zmuszają cię do znalezienia jakiejś "oazy spokoju" w tym piekle,skupiasz się więc na poznaniu anatomii tego zła,zrozumieniu go,poznaniu zasad według jakich funkcjonuje lub przynajmniej quasi zasad których poznanie umożliwia ci życie w "egzystencjalnym piekle" we względnym bezpieczeństwie które zapewni ci twa wiedza i zrozumienie zasad. Z czasem dochodzisz do niezłej wprawy i czujesz się w miarę bezpiecznie nawet w piekle. Inaczej jak przeżyli by ludzi w hitlerowskich obozach zagłady. Jednak nasza perspektywa nie jest aż tak "czarna" i po wyjściu z patologicznych warunków-co w końcu prędzej czy później staje się możliwe-taka postawa zamknięcia we własnym czarnowidztwie staje się problemem ponieważ paraliżuje twoje działania które mogłyby poprawić Twój byt po odzyskaniu "wolności". Ten chaos o którym piszesz-którym przepełniony jest świat i do którego trzeba jakoś się ustosunkować żyjąc- często staje się zarzewiem nihilistycznego oświecenia kiedy dostrzegasz,że chaos jest tym właściwym stanem,zdrowym i naturalnym;jest tą właściwą interpretacją otaczającego świata bo nie powodującą nigdy rozczarowań ani niespodzianek. Z punktu widzenia kosmicyzmu nazwał bym je nieistotnymi kosmicznymi przypadkami. I konsekwencją tego jest indyferentyzm
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".

Awatar użytkownika
saikodasein
Optymista
Posty: 67
Rejestracja: 24 sty 2016, 23:21

Re: Mechanizmy obronne

Postautor: saikodasein » 03 lut 2017, 19:52

http://www.focus.pl/czlowiek/czy-depresj-mona-si-zarazi-w-puapce-empatii-14295

Czyli będzie to czego obawiał się U.G.K, leki by sterować społeczeństwo, niech tylko znajdą odpowiednie geny i sposoby. Organizm cierpi, dając sygnał że coś jest nie tak. To nie mutacja jak w wypadku raka tylko akcja-reakcja, a jeśli będziemy się pozbywać systemów obronnych w taki sposób to choć szczęśliwi, być może będziemy narażeni jeszcze bardziej na ataki z innych stron. Co z resztą ma już miejsce we współczesnym społeczeństwie, gdy mechanizmy obronne (ewolucja) nie nadążyły za postępem. Teorie przytaczane w artykule brzmią jak zamiatanie problemu pod dywan, o ile w ogóle są prawdziwe (intuicja mi podpowiada że niekoniecznie). Jak zwykle ludzie nie chcą pozbyć się źródła zła, tylko jego objawów.

A co do zaraźliwości to chyba nic odkrywczego. Tak samo jak w przykładzie, że jeśli długo przebywamy z kimś, kto kuleje to sami możemy zacząć kuleć.
Maybe the honorable thing for our species to do is deny our programming, stop reproducing, walk hand in hand into extinction, one last midnight - brothers and sisters opting out of a raw deal. Rusty Cohle, True Detective

Awatar użytkownika
Kreuzgang
Rozgoryczony
Posty: 354
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:02

Re: Mechanizmy obronne

Postautor: Kreuzgang » 03 lut 2017, 20:43

saikodasein pisze:A co do zaraźliwości to chyba nic odkrywczego. Tak samo jak w przykładzie, że jeśli długo przebywamy z kimś, kto kuleje to sami możemy zacząć kuleć.


Skądże, odwrotnie! To nieliczni kulejący w przeważającym towarzystwie chodzących prosto również zaczynają chodzić prosto.
"I learned that life is a long and difficult road, but you have to keep going, or you'll fall by the wayside".

Steve McQueen

Patrycjusz
Rozczarowany
Posty: 209
Rejestracja: 08 lut 2015, 15:45

Re: Mechanizmy obronne

Postautor: Patrycjusz » 04 lut 2017, 15:28

Proximal exposure - ekspozycja zbliżeniowa. Jedno z podstawowych praw psychologii tak namiętnie olewane przez ludzi, którzy potem dziwią się jego działaniu.

Czyli - eksponując się na innego człowieka, zupełnie nieświadomie i nieintencjonalnie przejmujemy jego zachowania, nastroje, emocje. Chcielibyśmy być osobnymi bytami, do których świat drugiego człowieka nie ma wstępu - przykro mi, to tak nie działa. A w związkach to już w ogóle, przy odpowiednim poziomie intymności, zachodzi coś, co bez oporów można nazwać zlewaniem się w jedną osobę. Oczywiście nigdy takie zlanie nie nastąpi, biorąc pod uwagę inne rdzenie osobowości, ale elementy bardziej powierzchowne ulegają takiemu zlaniu na dłuższą metę (i, ponownie, przy odpowiednim poziomie intymności). Ludzie nie doceniają tego mechanizmu niestarannie dobierając partnerów a potem odczuwają dyskomfort przejmując cechy, które im nie odpowiadają. Tu nigdy nie chodzi o to, że to ta druga osoba zaczyna nam nie pasować - tu chodzi o to, że to my sami zaczynami sobie nie pasować, a to właśnie przez efekty ekspozycji zbliżeniowej.

Toksyczne związki, patologiczne rodziny - jeśli ktoś chce dotrzeć do źródeł tegoż, to właśnie poprzez termin ekspozycji. Przejmowanie, kopiowanie, wbrew woli.

A do reszty artykułu - oczywiście, że pozbywają się objawów, a nie źródeł. Źródłem jest kształt obecnej cywilizacji - zmiana tego kształtu pociągałaby za sobą katastrofalne skutki ekonomiczne i polityczne (wojny, głód). Musi więc zostać zachowany status quo. Na dłuższą metę to oczywiście nie zadziała, ale rasa ludzka znana jest z ignorowania długofalowych skutków swoich poczynań, zawsze skupiając się na tu i teraz, ignorując zarówno nauczki z przeszłości, jak i możliwe do zajścia katastrofy w przyszłości.

Awatar użytkownika
Kreuzgang
Rozgoryczony
Posty: 354
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:02

Re: Mechanizmy obronne

Postautor: Kreuzgang » 04 lut 2017, 18:53

Patrycjusz pisze:Proximal exposure - ekspozycja zbliżeniowa. Jedno z podstawowych praw psychologii tak namiętnie olewane przez ludzi, którzy potem dziwią się jego działaniu.Czyli - eksponując się na innego człowieka, zupełnie nieświadomie i nieintencjonalnie przejmujemy jego zachowania, nastroje, emocje


Najbardziej zagorzałymi entuzjastami podobnych poglądów są korwiniści, którym jednak zupełnie nie przeszkadza, że biorąc na poważnie nauki swego mistrza - są zagrożeni w równym stopniu zarażeniem się od niego jąkaniem i niewyraźną mową, co modą na noszenie muszki.

Gdyby to wszystko było takie proste, to ludzie posiadający defekty masowo zdrowieliby na skutek ekspozycji na dominującą normę. Dobrym przykładem leworęczni, którzy w świecie opanowanym przez praworęczność powinni już dawno automatycznie przestawić się na wiodącą rolę drugiej kończyny. Tak samo powinny skapitulować rozmaite indywidualne nerwice i dziwactwa.

Wiara w podobne ekspozycje to dowód niezwykłej wiary w niezłomną siłę jednostki, ponieważ zakłada, iż osoba wystająca poza normę może zarazić swoją postawą pozostałych, nigdy zaś, że to pozostali mimowolnie zarażą ją normą.

Bardzo to podobne do plemiennego strachu przed tzw. "złym okiem".
"I learned that life is a long and difficult road, but you have to keep going, or you'll fall by the wayside".

Steve McQueen


Wróć do „Psychologia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron