Pozytywne iluzje

Kącik złych pytań i niewłaściwych odpowiedzi
Awatar użytkownika
Ammon
Administrator
Posty: 98
Rejestracja: 29 sty 2015, 15:55

Pozytywne iluzje

Postautor: Ammon » 24 cze 2015, 0:14

Moja notatka o S. E. Taylor, J. D. Brown, Illusion and Well-Being: A Social Psychological Perspective on Mental Health, „Psychological bulletin” 103 (2), s. 193-210.

Abstrakt:
Wielu czołowych teoretyków utrzymywało, że trafne postrzeganie samego siebie, świata i przyszłości jest kluczowe dla zdrowia psychicznego. Jednakże znaczące dowody badawcze sugerują, że nazbyt pozytywna samoocena, przesadne wrażenie kontroli lub biegłości i nierealistyczny optymizm są charakterystycznymi cechami normalnego ludzkiego myślenia. Co więcej, iluzje te wydają się mieć dodatni wpływ na inne kryteria zdrowia psychicznego, wliczając w to zdolność troszczenia się o innych, bycie szczęśliwym lub zadowolonym oraz zdolność do angażowania się w produktywną i kreatywną pracę. Strategie te mogą osiągnąć swój cel w dużej mierze dzięki temu, że zarówno świat społeczny jak i mechanizmy przetwarzania poznawczego nakładają na nadchodzące informacje filtry, które zniekształcają je w kierunku pozytywnym, a informacje negatywne mogą być izolowane i reprezentowane w jak najbardziej niezagrażający sposób. Te pozytywne iluzje mogą być szczególnie użyteczne, kiedy jednostka otrzymuje negatywne informacje zwrotne [feedback] lub jest zagrożona w inny sposób i zwłaszcza w tych okolicznościach mogą być adaptacyjne.


Podstawowym celem tekstu jest nadanie teoretycznego kontekstu rozważaniom o zdrowiu psychicznym. Drugim, stworzenie ram pojęciowych dla obszernej literatury dotyczącej postrzegania siebie i otoczenia. Punktem wyjścia jest próba uchwycenia dotychczasowego dominującego stanowiska odnośnie zdrowia psychicznego. Autorzy stwierdzają, że powszechnie żywionym przekonaniem jest, że zdrowie psychiczne jest związane z utrzymywaniem bliskiego kontaktu z rzeczywistością: „Zatem podsumowując, pomimo tego, że nie jest to jedyna teoretyczna perspektywa patrzenia na psychicznie zdrową jednostkę, to pogląd, że zdrowie psychiczne zależy od trafnego postrzegania rzeczywistości był szeroko propagowany i podzielany w literaturze na ten temat”.

Autorzy zauważają, że powiązana z przedstawioną powyżej perspektywa występowała również u badaczy zajmujących się poznaniem społecznym. Wedle niej podmiot postrzega i wchodzi w relację ze światem na wzór „naiwnego naukowca” i „zbiera dane w sposób pozbawiony tendencyjności; łączy jest w pewien logiczny i określony sposób oraz uzyskuje ogólnie dobre, trafne inferencje i decyzje”. Szybko stało się jednak oczywiste, że podejmowanie decyzji i wnioskowanie nie ma zbyt wiele wspólnego z takim modelem. Przetwarzanie informacji okazało się być bardzo często związane z błędami, skrótami i tendencjami. Autorzy pytają: „W jaki sposób normalna, zdrowa jednostka może postrzegać rzeczywistość w sposób trafny, jeżeli jej postrzeganie jest tak wyraźnie nieobiektywne i wyrachowane?”. W tym miejscu należy wspomnieć o pewnej kwestii terminologicznej. Autorzy rezygnują z pojęcia błąd na rzecz szerszego iluzja. Wynika to z fakt, że to pierwsze może kojarzyć się z czymś „jednorazowym”, wypadkiem przy pracy naszego umysłu, podczas gdy iluzja ma w ich rozumieniu oznaczać pewien powtarzający się wzór błędów. Według definicji słownikowej iluzja to „percepcja, która reprezentuje to, co jest postrzegane w sposób różny od sposobu, w jaki jest ono w rzeczywistości. Iluzja jest fałszywym obrazem psychicznym lub pojęciem, które może być błędną interpretacją prawdziwego przejawu [appearance] lub czymś wyobrażonym. Może być przyjemna, nieszkodliwa lub nawet użyteczna”. Już samo pojęcie iluzji zakłada zatem, że istnieje jakaś rzeczywistość, do której mamy dostęp i która będzie probierzem tego, co jest, a co nie jest iluzją. Trudno jednak oczekiwać, że psychologia społeczna będzie rozważała ten filozoficzny problem. Autorzy stwierdzają po prostu, że będą posługiwać się definicjami operacyjnymi. W niektórych wypadkach dowody na iluzje będą na przykład pochodzić z badań eksperymentalnych, które manipulują informacją zwrotną dostarczaną do osoby (np. odnośnie tego, czy osoba ta wykonała jakieś zadanie poprawnie) i pomiarami postrzegania lub przypominania sobie tej informacji.

Wszelkie taksonomie iluzji muszą być do pewnego stopnia arbitralne. Doprowadziło to do sytuacji, w której wielu badaczy badając niejednokrotnie podobne zjawiska, inaczej je klasyfikowało. Autorzy twierdzą, że w przypadku interesującego ich zagadnienia można wyróżnić trzy podstawowe kategorie iluzji: nierealistycznie pozytywna ocena samego siebie, przesadzone postrzeganie kontroli i nierealistyczny optymizm. Co ciekawe, autorzy zaznaczają, że wiele badań potwierdzających istnienie tych iluzji było przeprowadzonych na studentach, ale wszystkie zostały również udowodnione w odniesieniu do niestudentów. Wskazuje to na fakt, że w momencie wydania artykułu (1988) zdawano sobie sprawę, że badania przeprowadzane wyłącznie na populacji studentów psychologii mogą nie dawać wiążących wyników.

Przyjrzymy się bliżej trzem rodzajom iluzji wyróżnionym przez autorów (odnośniki bibliograficzne do poszczególnych badań zostały pominięte):

a) nierealistycznie pozytywne postrzeganie samego siebie

Badania wskazują, że uczestnicy proszeni o wskazanie, jak trafnie opisują ich własną osobę przymiotniki pozytywne i negatywne, mają tendencję do wskazywania przymiotników pozytywnych jako tych, które są najbardziej trafne. Dodatkowo inne wyniki wskazują, że negatywne informacje dotyczące naszej osobowości są o wiele trudniejsze do przetworzenia i przywołania niż te pozytywne. Badani mają również większe trudności z przywoływaniem informacji związanych z porażkami i w wypadku wykonywania jakiegoś zadania uznają je zazwyczaj za wykonane lepiej, niż miało to miejsce w rzeczywistości. Nawet jeżeli jednostka bierze pod uwagę swoje wady lub niską biegłość w jakiejś dziedzinie, to uznaje je za coś powszechnego lub mało istotnego. Autorzy twierdzą: „Podsumowując, postrzeganie samego siebie u większości jednostek, dalekie od bycia w równowadze pomiędzy pozytywnością a negatywnością, ciąży wyraźnie w stronę pozytywnego końca skali. Oczywiście nierównowaga ta nie dostarcza sama przez się dowodów, że takie poglądy są iluzoryczne. Dowody tej natury są jednakże dostępne”. Pierwszym z takich dowodów może być powszechna tendencja do postrzegania samego siebie jako lepszego od większości. Efekt ten występuje w mniejszym stopniu, gdy badany ma za zadanie porównać się ze swoimi najbliższymi. Co ciekawe, istnieje jednak tendencja do postrzegania swoich najbliższych jako lepszych niż przeciętni ludzie. Drugim źródłem dowodów są badania, w których jednostka wykonuje zadanie wspólnie z innymi, a jej ocena własnej efektywności w tej sytuacji jest porównywana z ocenami jej rezultatu dokonanymi przez innych uczestników. Wyniki wskazują, że samoocena jest znacząco bardziej pozytywna od ocen innych. Iluzja w odniesieniu do postrzegania samego siebie wydaje się być zatem potwierdzana przez to, że a) większość ludzi postrzega samych siebie jako lepszych od osób przeciętnych, b) nasze samooceny są bardziej pozytywne od ocen osób postronnych.
Ciekawą kwestią w tym kontekście jest to, czy istnieje jakaś charakterystyczna grupa osób, która wydaje się być niepodatna na iluzję w odniesieniu do samooceny. Autorzy twierdzą, że tak. Są nimi osoby z „niską samooceną, umiarkowanie przygnębione”.

b) iluzje kontroli

Drugą dziedziną, w której większość jednostek wydaje się wykazywać nierealistyczne postrzeganie sytuacji, jest ocena własnej kontroli nad zdarzeniami. Badania wskazują, że na przykład w sytuacjach hazardowych ludzie często zachowują się tak, jakby to oni kontrolowali sytuację. Przykładem jest niezgoda na to, by ktoś inny rzucał za nich kośćmi w grze losowej. Wiąże się to również z przecenianiem własnego udziału w doprowadzeniu do zdarzenia, które okazało się dla nas pomyślne.
Podobnie jak w przypadku a) tak i tutaj osoby przygnębione wykazywały mniejsze efekty związane z tą iluzją.

c) nierealistyczny optymizm

Większość osób ma tendencję do myślenia, że teraźniejszość jest lepsza od przeszłości, a przyszłość będzie lepsza od teraźniejszości. Tutaj pojawia się jednak oczywiście pytanie, czy taki optymizm może być rzeczywiście uznany za nierealistyczny, skoro sami nie możemy wiedzieć nic o tym, jak będzie wyglądała przyszłość. Okazuje się jednak, że badani mają również tendencję do postrzegania swojej indywidualnej przyszłości jako będącej lepszej od przyszłości innych.
Autorzy ponownie zaznaczają, że efektu tej iluzji nie wykazują osoby umiarkowanie przygnębione i te z niską samooceną.

Wskazanie istnienia dobrych dowodów na rzecz istnienia wymienionych powyżej iluzji prowadzi zdaniem autorów do potrzeby zmiany naszego pojęcia zdrowia psychicznego. W dalszej części tekstu starają się udowodnić, że iluzje te nie tylko nie przeszkadzają nam w życiu, ale wręcz powodują, że staje się ono bardziej szczęśliwe, a nawet polepszają naszą zdolność troszczenia się o innych oraz umiejętność kreatywnej i produktywnej pracy.
Istnieją na ziemi rzeczywiście bardzo piękne widoki; ale ze sztafażem wszędzie jest kiepsko, dlatego nie należy się przy nich zatrzymywać.

Schopenhauer

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: Pozytywne iluzje

Postautor: old weirdman » 24 cze 2015, 6:37

Bardzo ciekawe. Swoją drogą ciekawi mnie co autorzy tej pracy powiedzieli by człowiekowi-mam na myśli siebie oczywiście-który po porzuceniu tych iluzji,wszelkiego optymizmu zdał sobie sprawę,że DOPIERO JEST SZCZĘŚLIWY. Czyli,że brak optymizmu = szczęście. Prawdopodobnie uznano by to za jeszcze większą iluzję.
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".

Patrycjusz
Rozczarowany
Posty: 205
Rejestracja: 08 lut 2015, 15:45

Re: Pozytywne iluzje

Postautor: Patrycjusz » 24 cze 2015, 16:26

Ciekawą kwestią w tym kontekście jest to, czy istnieje jakaś charakterystyczna grupa osób, która wydaje się być niepodatna na iluzję w odniesieniu do samooceny. Autorzy twierdzą, że tak. Są nimi osoby z „niską samooceną, umiarkowanie przygnębione”.


Autorzy ponownie zaznaczają, że efektu tej iluzji nie wykazują osoby umiarkowanie przygnębione i te z niską samooceną.


To chyba nie wymaga komentarza. (chociaż właśnie to zrobiłem)

Bardzo ciekawe, ale zarazem wprawiające mnie w przygnębienie, którego nie sposób nazwać "umiarkowanym".

old weirdman, ciekawe zjawisko, wydaje mi się, że to jakiś rodzaj "adaptacji patologicznej". Negatywne bodźce nieustannie docierające do umysłu działają jak proces hartowania stali po czym staje się to nieomal przyjemne. Również przechodzę ten proces. Przyjęcie filozofii życia wysoce nihilistycznej daje taki przyjemny chłodek.

Ciekawy jestem, jak daleko zaszła iluzja, że jesteśmy pępkiem świata. Gdyby spytać się badanych np. "czy uważasz, że ludzie to najważniejszy gatunek na Ziemi?", "czy uważasz, że wszelkie działania ludzi powinny dążyć do zapewnienia gatunkowi wygody, bezpieczeństwa i szczęścia?". Antropocentryzm na pewno zrobiłby swoje - mimo, że jest największą bujdą na resorach, o jakiej słyszałem.
Fiat iustitia, pereat mundus

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: Pozytywne iluzje

Postautor: old weirdman » 24 cze 2015, 17:31

Patrycjuszu masz rację ale u mnie to było inaczej;to spowodowały pewne skrajne doświadczenia życiowe,medytacje i obsesyjne czytanie weird fiction i literatury pesymistycznej. Ale ciekawe jest co innego;myślę do jakich wniosków by doszli wymienieni przez Ammona badacze gdyby grupa testowa-jakimś cudem-składała się tylko i wyłącznie z użytkowników niniejszego Forum. Myślę,że toby dopiero spowodowało zmianę ogólnych poglądów na temat zdrowia psychicznego człowieka.
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".

Awatar użytkownika
Kreuzgang
Rozgoryczony
Posty: 353
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:02

Re: Pozytywne iluzje

Postautor: Kreuzgang » 25 cze 2015, 11:29

Ammon pisze:Autorzy ponownie zaznaczają, że efektu tej iluzji nie wykazują osoby umiarkowanie przygnębione i te z niską samooceną.


Czyli pozytywne myślenie jest jednym z narzędzi obronnych umysłu/organizmu, a ludzie przygnębieni miewają głębszy wgląd w siebie a może nawet w rzeczywistość jako taką?

Ostatnio miałem okazję brać udział w dwóch szkoleniach i ponieważ nie miałem zbyt wiele do powiedzenia zarówno o sobie jak i o innych ( czego nie kryłem) i wolałem słuchać, patrzono na mnie krzywo, z niepokojem i uporczywie zachęcano do udziału. Cóż poradzę, że konwenanse mnie męczą; mogę coś powiedzieć, ale to nie znaczy, że mam coś do powiedzenia.

Od pewnego czasu zaczynam się nad tym zastanawiać by ułożyć sobie parę regułek nt. zainteresowań i tego jaki jestem fajny, aby bardziej gładko przechodzić przez takie sytuacje i się socjalizować.
"I learned that life is a long and difficult road, but you have to keep going, or you'll fall by the wayside".

Steve McQueen

Awatar użytkownika
Ammon
Administrator
Posty: 98
Rejestracja: 29 sty 2015, 15:55

Re: Pozytywne iluzje

Postautor: Ammon » 25 cze 2015, 12:25

Kreuzgang pisze:
Ammon pisze:Autorzy ponownie zaznaczają, że efektu tej iluzji nie wykazują osoby umiarkowanie przygnębione i te z niską samooceną.


Czyli pozytywne myślenie jest jednym z narzędzi obronnych umysłu/organizmu, a ludzie przygnębieni miewają głębszy wgląd w siebie a może nawet w rzeczywistość jako taką?

Ciężko w tym wypadku powiedzieć, że umysł się przed czymś broni. Po prostu na pewnym etapie w procesie rozwoju naszego gatunku zaczęły być faworyzowane te osobniki, które na przykład "optymistycznie patrzyły w przyszłość". Jest to, jak mi się zdaje, całkowicie zrozumiałe, bo niepokój związany z tym, co przyniesie kolejny dzień/miesiąc/rok, może hamować chęć posiadania potomstwa. Inne iluzje (iluzje w rozumieniu autorów tego tekstu) mają pozytywny wpływ na jakość naszego życia w społeczeństwie, a z drugiej strony nie zafałszowują naszego poznania na tyle, żeby utrudniać nam inne niezbędne do przetrwania aktywności. Trudno też na podstawie badań psychologicznych stwierdzić, że człowiek przygnębiony ma "głębszy wgląd" w cokolwiek. Okazało się po prostu, że takie jednostki potrafią lepiej oszacować swoje możliwości, nie czują się lepszymi od większości etc. Istnieje oczywiście pokusa, żeby w tym wypadku powiedzieć, że są bardziej "realistyczne", ale z punktu widzenia tego, jaki jest biologiczny cel naszego gatunku, nie jest to żadna zaleta ;).
Istnieją na ziemi rzeczywiście bardzo piękne widoki; ale ze sztafażem wszędzie jest kiepsko, dlatego nie należy się przy nich zatrzymywać.

Schopenhauer

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: Pozytywne iluzje

Postautor: old weirdman » 25 cze 2015, 12:31

Z całym szacunkiem dla Ammona;uważam,że takie badania nie są wiele warte;mam na myśli te które zacytował w swoim poście. Oczywiście nie jestem ekspertem,nie jestem psychologiem ani filozofem,jedynie starszym człowiekiem i wielbicielem weird fiction. Do rzeczy. W życiu się przekonałem,że nie ma takich wyników badań jakie przy odpowiednio silnej grupie osób obdarzonych autorytetem i odpowiednio-wystarczająco- zdeterminowanych nie dało by się udowodnić badaniami mniej lub bardziej wiarygodnymi,dowodami mniej lub bardziej wiarygodnymi,zeznaniami świadków,opiniami ankietowanych itd. Dla mnie badania cytowane przez Ammona są-co najmniej-nieprzekonywujące. Myślę,że końcowe wnioski powstały najpierw a potem pod nie zostały zrobione pseudo zbadania. A nawet jeśli nie to co z tego? Badania na grupie studentów nie mają charakteru uniwersalnego. A gdyby takie badania przeprowadzić na grupie emerytów i rencistów? Albo osób bezrobotnych? A jakie wyniki dały by badania przeprowadzone w hospicjum? Jedna grupa społeczeństwa poddana badaniom to dla mnie zawsze mało wiarygodne. Rozumiem też, że autorzy eksperymentu założyli,że wszystkie odpowiedzi były prawdziwe;nie wiem czy były anonimowe czy imienne. I te końcowe wnioski o których wspomina Kreuzgang:nie wykazują osoby umiarkowanie przygnębione-a co wykazują osoby przygnębione w stopniu wyższym? Osoby z niską samoocenę-czy to znaczy,że wszyscy pozostali mieli samoocenę wysoką? Czy to nie zaburza końcowych odczytów? A jeśli grupa będzie liczyć np.55% ludzi z niską samoocenę czy wyniki tych badań się zmienią? Wystarczy,że grupa osób dzień przed testem np. była na udanej wycieczce szkolnej wyniki będą zupełnie inne niż gdyby dzień przed testem dowiedzieli się,że ich ulubiony nauczyciel ma raka. Wszystko jest względne,zwłaszcza jeśli badania opierają się na "określonej grupie osób". Żeby było to jasne;przede wszystkim chcę zwrócić uwagę na iluzję podpierania się badaniami przeprowadzonymi na "określonej grupie społecznej" czy wogóle wszelkimi ankietami i wyciąganiu wniosków na ich podstawie.
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".

Patrycjusz
Rozczarowany
Posty: 205
Rejestracja: 08 lut 2015, 15:45

Re: Pozytywne iluzje

Postautor: Patrycjusz » 16 sty 2017, 20:57

Według tego badania, potwierdzającego postawione w tym temacie tezy, ludzie maja skłonność do oceniania swojej sytuacji optymistycznie, natomiast nie mają większych problemów z wartościowaniem świata całościowo - negatywnie. Który mechanizm obronny? :)
Fiat iustitia, pereat mundus


Wróć do „Psychologia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron