Społeczny odbiór pesymizmu

Kącik złych pytań i niewłaściwych odpowiedzi
Awatar użytkownika
Emilka
Posty: 23
Rejestracja: 12 gru 2015, 11:40

Re: Społeczny odbiór pesymizmu

Postautor: Emilka » 26 sty 2016, 10:03

Z reguły tak to sobie tłumaczę jak Wy, ale może tak piszesz Patrycjuszu to temperament gra kluczową rolę. Z tym, że moim zdaniem temperament wpływa w ogóle na jakość kontaktów między ludźmi, co z kolei też może wpływać na zainteresowania.

Wyjaśnię na moim przykładzie. Owszem, są ludzie, z którymi dogaduję się lepiej, mam więcej tematów do rozmów i zbieżność charakterów, ale nigdy nie doświadczyłam tak silnej więzi, przyjaźni z drugą, choćby bardzo podobną do mnie osobą jak to często się dzieje wśród ludzi ekstrawertycznych. W ogóle nawet gdybym znalazła się na imprezie złożonej tylko z osób podobnych do mnie, to nie czułabym się jak ryba w wodzie tak jak muszą się czuć osoby ekstrawertyczne w towarzystwie podobnych sobie osób. Od dziecka się izolowałam, nie czułam z nikim tego grania na tych samych falach, siłą rzeczy nie wykształciłam w sobie zainteresowań stadnych typu sporty drużynowe, imprezowanie, a wykształciłam zainteresowania introwertyczne, gdzie mam do dyspozycji tylko samą siebie i jestem skupiona na sobie - gł. czytanie, rozmyślanie, pisanie.

Nie wiem, jak Wy, ale ja generalnie jestem mało zainteresowana tym najbliższym światem zewnętrznym, co wychodzi w banalnych sytuacjach życiowych. Koleżanka mnie zaprasza do siebie, siedzę u niej parę godzin, wychodzę. Pyta mi się później, co sądzę o jej choince, a ja w ogóle nie zauważyłam tam żadnej choinki, mimo że, jak się okazało, stała przed moim nosem. Innym razem ktoś się pyta, ile km jest z mojej rodzinnej miejscowości do miejscowości, w której mieszkam i nie umiem odpowiedzieć, bo nigdy nie mnie nie interesowały tak przyziemne sprawy jak kilometry. Ktoś mnie pyta o jakieś charakterystyczne miejsce w moim mieście, a ja mówię, że znam tylko ze słyszenia, bo nigdy tam nie byłam.

Sadzę, że ten właśnie brak zaangażowania w to co wokół człowieka prowadzi do zainteresowania np. filozofią, psychologią, nauką, tym, co jest na wyższym poziomie abstrakcji.

Awatar użytkownika
saikodasein
Optymista
Posty: 67
Rejestracja: 24 sty 2016, 23:21

Re: Społeczny odbiór pesymizmu

Postautor: saikodasein » 26 sty 2016, 13:32

To samo... Na studiach pełno ludzi z innych okolic, a ja i tak znałem swoje miasto mniej niż oni. Pada nazwa ulicy, a ja w najlepszym przypadku ją znam właśnie z nazwy, ale gdzie co jest nie mam pojęcia. Interesowały mnie jedynie okolice, w których się przemieszczałem na co dzień lub byłem sporo razy w przeszłości (jak była szkoła). No i identycznie, gdy ktoś przychodzi i chwali "ale ładną masz choinkę" czy coś, puste słowa, tematy zastępcze, nigdy mnie to nie interesowało, więc już praktycznie po jednym zdaniu mogę ocenić człowieka, że sobie raczej (bo nie zawsze tak jest) na ciekawe tematy nie porozmawiamy. Mam o tyle łatwo jeszcze, że jest parę przyziemnych rzeczy, o których potrafię/lubię przez jakiś rozmawiać (często biorę niebieską pigułkę, bo inaczej bym pewno leżał w łóżku 24/h), ale niestety wśród tych ludzi jest to zazwyczaj maksimum możliwości, które mogę z nich wycisnąć, mimo że próbuję nawiązać coś więcej.
Maybe the honorable thing for our species to do is deny our programming, stop reproducing, walk hand in hand into extinction, one last midnight - brothers and sisters opting out of a raw deal. Rusty Cohle, True Detective

Awatar użytkownika
Kreuzgang
Rozgoryczony
Posty: 354
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:02

Re: Społeczny odbiór pesymizmu

Postautor: Kreuzgang » 26 sty 2016, 21:36

Patrycjusz pisze: Tak się u mnie składa, że ludzie uciekają ode mnie dopiero wtedy, kiedy poznają moje zdanie na jakiś temat; tak poza tym jestem nieszkodliwy.


Ja doszedłem do wniosku, że poglądy - wyłączywszy pesymizm, który wszystkich irytuje - mają w bezpośrednich relacjach międzyludzkich dużo, dużo mniejsze znaczenie niżeli osobowość wygłaszającego je. Ludzie zwracają na ogół uwagę nie tyle na to co mówisz, ale jak mówisz. Inna sprawa, że dobór tematów czy to w pracy czy na spotkaniach integracyjnych na ogół jest tak wąski i nijaki, że można bez problemu nim żonglować nie wyjawiając nic o sobie, ubrać maskę.

Powiedziałbym, że ludzi kategoryzuje się nie tyle wedle poglądów, co temperamentu.

Emilka pisze:Sadzę, że ten właśnie brak zaangażowania w to co wokół człowieka prowadzi do zainteresowania np. filozofią, psychologią, nauką, tym, co jest na wyższym poziomie abstrakcji.


Ja mam z kolei ten problem, że niezmiernie nużą mnie rozmaite konwenanse. Rozmowy o niczym, powtarzalne codzienne rytuały, oczywiste gry międzyludzkie. Nie odmawiam im znaczenia/sensu i staram się w nich partycypować, tym niemniej nierzadko wymaga to z mojej strony pewnego wysiłku/ubrania maski. Ciągnie mnie do rozmów/doznań o charakterze metafizycznym, nawet jeśli metafizyka to bzdura.

Ostatnio myślę, że muszę bardzo usprawnić moje mechanizmy obronne, zaangażować się w innych, rozproszyć uwagę, oddać się jakiejś misji: najlepiej którejś formie pomocy ludziom. Innymi słowy: ratować się ze szponów nihilizmu.

Dobrą metodą eskapizmu której dotychczas na większą skalę nie próbowałem ( a chcę) są podróże.
"I learned that life is a long and difficult road, but you have to keep going, or you'll fall by the wayside".

Steve McQueen


Wróć do „Psychologia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość