Społeczny odbiór pesymizmu

Kącik złych pytań i niewłaściwych odpowiedzi
Patrycjusz
Rozczarowany
Posty: 209
Rejestracja: 08 lut 2015, 15:45

Re: Społeczny odbiór pesymizmu

Postautor: Patrycjusz » 08 mar 2015, 23:28

Dead_Clown pisze:Jak ludzie (różne kategorie ludzi - obcy, znajomi, przyjaciele, rodzina) odbierają wasz pesymizm?
Wypierają? Ignorują? Próbują nawracać? A może funkcjonujecie w środowisku, w którym postawa pesymistyczna nie stanowi aż takiego wychylenia, wobec którego należałoby przyjmować strategie obronne?


Generalnie słyszę, że jestem zgorzkniały.

Dead_Clown pisze:Z drugiej strony: jak wy się czujecie, kiedy sytuacja postawi was wobec ludzi, którzy - można powiedzieć - absolutnie nie podzielają waszego poglądu na świat? Ukrywacie? Czy z otwartą przyłbicą, na klatę i niech się dzieje?


Zwykle cierpliwie wysłuchuję optymistycznego podejścia do świata, kontruję rzeczywistością i w przypadku braku argumentów na odparcie bolesnej prawdy, zostaję zwyzywany od najgorszych.
Ostatnio zmieniony 23 lip 2019, 22:11 przez Patrycjusz, łącznie zmieniany 1 raz.

noob
Posty: 4
Rejestracja: 28 mar 2015, 19:04

Re: Społeczny odbiór pesymizmu

Postautor: noob » 28 mar 2015, 20:23

"mam czasami wrażenie, że uwznioślenie własnego losu często bywa pomniejszaniem losu innych. I choć to przeświadczenie jest czysto intuicyjne, to trudno mi się z takim stanem rzeczy zawsze zgodzić."

To często przyjmuje formę społecznych "ruchów". Mizoginia, rasizm, nacjonalizm, jak myślisz skąd się bierze..? Heteroseksualni, biali mężczyźni czują się gorsi od kobiet i gorsi od wszystkiego, co się ze wszystkim wiąże.

Starsi, ludzie którzy przemijają i odchodzą powoli zazdroszczą młodym młodości i niezmarnowanego życia, więc biadolą, jak to kiedyś było lepiej, podczas gdy ich rodzice mówili o nich to samo... Nie osiągnęli nic, co chcieli, nie spełnili swoich marzeń. Jedyne, co mogą powiedzieć młodym to to, że teraz gówniarze są zdemoralizowani, cywilizacja śmierci i że kiedyś było lepiej, "porządniej". Tylko w ten sposób mogą jakoś siebie "zaznaczyć", zwiększyć wartość, bo nic innego ciekawego, ani mądrego do powiedzenia nie mają.

Dzieciaci wywyższają się ponad bezdzietnych. Czasem bezdzietni nad dzieciatymi. Ogólnie w hierarchicznych strukturach można spotkać tego typu mentalność.

Awatar użytkownika
Emilka
Posty: 23
Rejestracja: 12 gru 2015, 11:40

Re: Społeczny odbiór pesymizmu

Postautor: Emilka » 26 gru 2015, 20:45

Ja często, kiedy otwarcie wypowiadam pesymistyczne albo po prostu sceptyczne poglądy jestem odbierana jako osoba nieżyczliwa, która na siłę chce innym zatruwać kolorowe życie, doświadczenia. W takich sytuacjach np. ktoś ucina rozmowę, zmienia temat, odbąkują "Oj, znowu zaczynasz...". Innym razem spotkam się z niedowierzaniem, interlokutorzy nawet śmiechem reagują na moje "przesadzone" czarnowidztwo. Nie będę ukrywać, że nic bardziej mnie nie denerwuje/frustruje, niż niepoważne traktowanie moich myśli poświęconych czemuś, co jest dla mnie diablo ważne. A i nierzadko (szczególnie dotyczy to osób starszych i członków rodziny) głęboki pesymizm jest odbierany jako niedojrzałość. Szczególnie często doświadczam tego w kontekście antynatalizmu. I słyszę potem "jeszcze mało wiesz o życiu" etc.

Generalnie tylko sporadycznie spotykam się choćby ze zrozumieniem postawy pesymistycznej. Co tu dopiero mówić o jakiejś aprobacie.

Awatar użytkownika
Kreuzgang
Rozgoryczony
Posty: 354
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:02

Re: Społeczny odbiór pesymizmu

Postautor: Kreuzgang » 27 gru 2015, 14:59

Emilka pisze:Generalnie tylko sporadycznie spotykam się choćby ze zrozumieniem postawy pesymistycznej. Co tu dopiero mówić o jakiejś aprobacie.


Bo to nie jest filozofia/postawa do dyskutowania w szerszym gronie. To się albo czuje albo nie. Są też ludzie z na tyle dużym dystansem i zamiłowaniem do filozofii, że potrafią roztrząsać podobne zagadnienia pomimo odmiennego światopoglądu. Generalnie jednak można przyrównać popadanie w pesymistyczne tony w niewłaściwym towarzystwie do puszczenia głośnego bąka na wystawnej kolacji - albo wszyscy wyraźnie się zgorszą albo będą udawali że nic się nie stało i incydent przemilczą, ale atmosfera i tak się popsuje, a ty zniszczysz sobie reputację.

Po prostu trzeba wiedzieć z kim można rozmawiać i o czym. Ale generalnie pesymizm jest filozofią samotniczą.

Co ciekawe, pesymizm potrafi też być postawą przejściową, niedojrzałą, wyrazem buntu młodzieńczego, modą. I wtedy też staje się nieznośny. Bywają bowiem osoby, które stawiają sobie za cel by malkontenctwem torpedować innych. Czytałem kiedyś wymianę zdań w internecie w której pewna dziewczyna - czytelniczka Ligottiego - na każdym kroku, uporczywie zarzucała ludziom że ich życie nie ma sensu, że się oszukują, etc. Ten histeryczny ton/zapał więcej mówił o niej samej niż o ludziach z którymi rozmawiała.
"I learned that life is a long and difficult road, but you have to keep going, or you'll fall by the wayside".

Steve McQueen

Patrycjusz
Rozczarowany
Posty: 209
Rejestracja: 08 lut 2015, 15:45

Re: Społeczny odbiór pesymizmu

Postautor: Patrycjusz » 27 gru 2015, 20:37

Kreuzgang pisze:Co ciekawe, pesymizm potrafi też być postawą przejściową, niedojrzałą, wyrazem buntu młodzieńczego, modą.


O tak, niestety - pamiętam ten moment, kiedy chcąc nie chcąc trafiłem na różne smutno/mroczne strony internetowe, głównie na facebooku. Cytaty i zdjęcia wrzucane tam miały swój urok chociaż często były pretensjonalne.
Ostatnio zmieniony 23 lip 2019, 22:13 przez Patrycjusz, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Emilka
Posty: 23
Rejestracja: 12 gru 2015, 11:40

Re: Społeczny odbiór pesymizmu

Postautor: Emilka » 28 gru 2015, 13:58

Kreuzgang pisze:Po prostu trzeba wiedzieć z kim można rozmawiać i o czym. Ale generalnie pesymizm jest filozofią samotniczą.


Tylko pojawia się pytanie: czy ta "samotniczość" pesymizmu wynika tylko/gł. z samej jego natury (jego odczuwanie wymaga pewnych predyspozycji psychicznych, stąd tylko niektórzy w taki sposób nastrajają się do rzeczywistości), czy może w znacznym stopniu jest ona powodowana faktem, że świecznik (media, władza, tradycja, religia) agresywnie promuje optymizm i dlatego społeczeństwo odczuwa go jako stan normalny i nieliczni potrafią się temu sprzeciwić, może właśnie ze względu na jakieś predyspozycje psychiczne/doświadczenia życiowe, które są na tyle silne, że agresywna propaganda jest w tym wypadku nieskuteczna?

Jeśli to drugie, takie chowanie się ze swoim pesymizmem z obawy przed popełnieniem towarzyskiej gafy jest tylko kolejnym klockiem dołożonym do tego gmachu optymistycznej propagandy.

Kreuzgang pisze:Co ciekawe, pesymizm potrafi też być postawą przejściową, niedojrzałą, wyrazem buntu młodzieńczego, modą. I wtedy też staje się nieznośny. Bywają bowiem osoby, które stawiają sobie za cel by malkontenctwem torpedować innych. Czytałem kiedyś wymianę zdań w internecie w której pewna dziewczyna - czytelniczka Ligottiego - na każdym kroku, uporczywie zarzucała ludziom że ich życie nie ma sensu, że się oszukują, etc. Ten histeryczny ton/zapał więcej mówił o niej samej niż o ludziach z którymi rozmawiała.


Przypuszczam, że zachodzi tu ten sam mechanizm co w przypadku agresywnych ateistów, którzy właśnie odkryli, że ten cały Bóg to ściema i żeby wyładować swój żal za lata bycia oszukiwanym i pewien rozpad światopoglądu, chcą teraz "oświecać" innych, z pozycji ofiary awansować na pozycję guru. Postawa ta może być nieznośna, skrajnie arogancka, ale jeśli przejściowa, to mimo swojego negatywnego ładunku ma moc wzbogacenia takiej osoby o nowe myśli. Każdy taki bunt pozwala człowiekowi dojrzeć. Dlatego i tak mniej się obawiam takich buntowniczych fanatyków niż ludzi, którzy nigdy nie zwątpili w wyssany z mlekiem kultury optymizm.

Patrycjusz
Rozczarowany
Posty: 209
Rejestracja: 08 lut 2015, 15:45

Re: Społeczny odbiór pesymizmu

Postautor: Patrycjusz » 28 gru 2015, 14:54

Bardzo ciekawe spostrzeżenie - to o dwóch możliwościach "samotniczości" pesymizmu - myślę, że obiektywnejprawdy w tym przypadku nie ma (tak jak w każdym innym). Ligotti w "Spisku..." ewidentnie wskazuje na pierwszą wskazaną przez Ciebie opcję, że optymizm jest cechą ewolucyjną, g a t u n k o w ą. Bo pozwala skuteczniej przetrwać i się rozmnożyć, nie mówiąc już o "subiektywnym poczuciu dobrostanu". To, że jak to nazywasz "świecznik" (nie słyszałem wcześniej takiego określenia) propaguje tę postawę jest niczym innym jak wynikiem tego, że w świeczniku siedzą główni działacze i krzykacze, jak ja to lubię nazywać "ładni ekstrawertycy urodzeni w sprzyjającym im otoczeniu". A że tacy mają z gruntu łatwo (nie ma sprawiedliwości!), nie przelatuje im przez myśl, że bycie żywym nie jest tak w porządku, jak mogłoby się wydawać. ;)
Ostatnio zmieniony 23 lip 2019, 22:13 przez Patrycjusz, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Kreuzgang
Rozgoryczony
Posty: 354
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:02

Re: Społeczny odbiór pesymizmu

Postautor: Kreuzgang » 28 gru 2015, 18:25

Emilka pisze:
Tylko pojawia się pytanie: czy ta "samotniczość" pesymizmu wynika tylko/gł. z samej jego natury (jego odczuwanie wymaga pewnych predyspozycji psychicznych, stąd tylko niektórzy w taki sposób nastrajają się do rzeczywistości), czy może w znacznym stopniu jest ona powodowana faktem, że świecznik (media, władza, tradycja, religia) agresywnie promuje optymizm i dlatego społeczeństwo odczuwa go jako stan normalny i nieliczni potrafią się temu sprzeciwić, może właśnie ze względu na jakieś predyspozycje psychiczne/doświadczenia życiowe, które są na tyle silne, że agresywna
propaganda jest w tym wypadku nieskuteczna?


Obydwa twoje założenia są prawdziwe. Żeby zostać pesymistą potrzeba pewnych uwarunkowań psychospołecznych, indywidualnych doświadczeń, etc;, natomiast społeczeństwo dodatkowo promuje wizję, która jest z pesymizmem sprzeczna; bo pesymizm to krańcowy moment negacji, mentalne brzemię zarzucone sobie na plecy. Z kolei ludzie chcą dźwigać jak najmniej.

Ja w ogóle jestem zdania, że to nie człowiek wybiera pesymizm, ale pesymizm wybiera człowieka; indywidualny, subiektywny sposób odczuwania świata, totalnie nieatrakcyjny dla otoczenia. Znasz powiedzenie: "Śmiej się a świat będzie śmiał się z tobą, płacz a będziesz płakać sam?" W ten sposób to działa.

I nawet niespecjalnie mam o to pretensję. Jeśli dzięki propagandzie optymizmu ludzie idą przez życie mniej lub bardziej szczęśliwi i produktywni, pozostając sprawnymi organizmami; to świetnie, nie dla nich mroki pesymistycznej gnozy.
"I learned that life is a long and difficult road, but you have to keep going, or you'll fall by the wayside".

Steve McQueen

Awatar użytkownika
Emilka
Posty: 23
Rejestracja: 12 gru 2015, 11:40

Re: Społeczny odbiór pesymizmu

Postautor: Emilka » 28 gru 2015, 19:51

Kreuzgang pisze:I nawet niespecjalnie mam o to pretensję. Jeśli dzięki propagandzie optymizmu ludzie idą przez życie mniej lub bardziej szczęśliwi i produktywni, pozostając sprawnymi organizmami; to świetnie, nie dla nich mroki pesymistycznej gnozy.


Ja wręcz przeciwnie, smucę się z powodu potęgi optymizmu, ale nie dlatego, że życzę ludziom cierpienia, smutku, złego humoru etc., tylko dlatego, że optymizm prowadzi do tego:

Patrycjusz pisze:Ligotti w "Spisku..." ewidentnie wskazuje na pierwszą wskazaną przez Ciebie opcję, że optymizm jest cechą ewolucyjną, g a t u n k o w ą. Bo pozwala skuteczniej przetrwać i się rozmnożyć, nie mówiąc już o "subiektywnym poczuciu dobrostanu".


Gdyby ludzie jako ogół potrafili zachować pogodę ducha i jednocześnie nie rozmnażać się, mieliby moje błogosławieństwo.

Kreuzgang pisze:Ja w ogóle jestem zdania, że to nie człowiek wybiera pesymizm, ale pesymizm wybiera człowieka; indywidualny, subiektywny sposób odczuwania świata, totalnie nieatrakcyjny dla otoczenia. Znasz powiedzenie: "Śmiej się a świat będzie śmiał się z tobą, płacz a będziesz płakać sam?" W ten sposób to działa.


W zasadzie się zgadzam, choć choć można powiedzieć, że pesymiści na ogół lubią swój pesymizm, jeśli nie wybierają, to bez specjalnego buntu zgadzają się na niego, a dyskomfort samotności przekuwają nierzadko w dumę (czasem pychę) z bycia innym (lepszym?) niż reszta. Może upowszechnienie pesymizmu zabrałoby części z nich to ostatnie (jedno z nielicznych) źródło, z którego czerpią zadowolenia z życia? A może nie, bo wtedy przestaliby czuć się samotni i ta kompensacja stałaby się zbędna? Bo choć zasada "Śmiej się a świat będzie śmiał się z tobą, płacz a będziesz płakać sam" ma zastosowanie na ogólną skalę, to w małych społecznościach pesymistów ludzi łączy płacz.

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: Społeczny odbiór pesymizmu

Postautor: old weirdman » 30 gru 2015, 9:45

Oczywiście Szanowni Koledzy i Koleżanki z punktu widzenia Kosmicyzmu temat nie ma żadnego znaczenia. Jakkolwiek arogancko to brzmi efekt ten jest niezamierzony. Na pytanie-odnośnie tematu-jaki jest społeczny odbiór Pesymizmu odpowiedź nie będzie trudna:od rozbawienia i obojętności połączonej z uśmiechem aż po jawną wrogość i ostracyzm. Nie można nikogo przekonać do Pesymizmu jeśli sam nie jest nim zainteresowany. Z punktu widzenia Kosmicyzmu logiczne jest w życiu otaczanie się ludźmi życzliwymi nam którzy niekoniecznie muszą mieć identyczne poglądy aby darzyć Nas sympatią. Z pozostałymi osobami-jawnie wrogimi lub obojętnymi-rozmowa zawsze jest ryzykiem które jest nielogiczne i nie ma tu konieczności wyjawiania Swoich poglądów poza zaproszeniem do konfrontacji w której wymiana poglądów w sposób logiczny szybko przerodzi się w niepotrzebny konflikt a takie jeszcze bardziej umacniają nas na swoich z góry upatrzonych pozycjach i nikogo do niczego nie przekonują-poza wyrobieniem sobie zdania na nasz temat-raczej niekorzystnego. Pesymizm tak-ale w otoczeniu życzliwych,otwartych osób. W pozostałych przypadkach albo wyjdziemy na dziwaków albo na niebezpiecznych radykałów,tylko po co to nam...
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".


Wróć do „Psychologia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika. i 2 gości

cron