Samobójstwa.

Kącik złych pytań i niewłaściwych odpowiedzi
old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: Samobójstwa.

Postautor: old weirdman » 22 mar 2016, 19:17

Cosmic indifferentism ukazał mi zalety "bycia obojętnym"-i jestem nim-na Boga!-zawsze;chyba,że rozmowa dotyczy weird fiction;-). Wierz mi-wszystkie emocje z mojej strony były udawane;-). Póki nie napiszesz,że Lovecraft był grafomanem-nie jesteś w stanie mnie zdenerwować:-). Jak już raz pisałem:kocham gorące dyskusje!
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".

Patrycjusz
Rozczarowany
Posty: 209
Rejestracja: 08 lut 2015, 15:45

Re: Samobójstwa.

Postautor: Patrycjusz » 22 mar 2016, 22:07

Kreuzgang pisze:Pesymizm czasem przypomina siedzenie na niewygodnym tronie. Możesz być wtedy majestatyczny, możesz wzbudzać podziw i pięknie się prezentować, ale z czasem tyłek boli coraz bardziej.


Wspaniały cytat, aż mam ochotę gdzieś to sobie zapisać. ;) Dokładnie tak jest.

old weirdman, myślę, że "członek forum" w Twoim przypadku jako użytkownika z największą ilością postów jest trafnym określeniem.

Beza
Posty: 5
Rejestracja: 14 mar 2016, 17:20

Re: Samobójstwa.

Postautor: Beza » 24 mar 2016, 13:44

Nie mogę się powstrzymać przed podzieleniem się jeszcze kilkoma skojarzeniami, więc dorzucę jednak trzy grosze.

W kontekście psychologicznym kłopot polega chyba na rozgraniczeniu podejścia poznawczego i emocjonalnego. Pytanie: czy to możliwe? Nie ulega wątpliwości, że na przykład depresja ma charakter zarówno emocjonalny, jak i poznawczy. Te komponenty wydają się jednak nierozłączne, choć może się mylę. Czy możliwy jest skrajny pesymizm przyjmowany ze stoickim spokojem? Czy w poszukiwaniu ratunku nie kryje się jednak cień pozytywnego nastawienia i afirmacji życia? Podzielę się tutaj linkiem do humorystycznego rysunku, który przypomniał mi się w trakcie czytania tej dyskusji:

http://akuaku.pl/blog/2015/03/29/thisbad/

Awatar użytkownika
Kreuzgang
Rozgoryczony
Posty: 354
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:02

Re: Samobójstwa.

Postautor: Kreuzgang » 24 mar 2016, 15:17

Beza pisze: Czy możliwy jest skrajny pesymizm przyjmowany ze stoickim spokojem? Czy w poszukiwaniu ratunku nie kryje się jednak cień pozytywnego nastawienia i afirmacji życia?


Możliwe jest wszystko, zwłaszcza w sferze umysłu. Umysł każdego zbudowany jest z indywidualnych cegiełek ułożonych w indywidualnych konfiguracjach. Dla mnie pesymizm ostatecznie okazał/okazuje się bodźcem do tego by coś w życiu zmieniać i poczuć się w większej zgodzie ze sobą i światem, wychodząc z założenia, że jeśli pewne mechanizmy psychologiczne za pomocą których dajemy sobie radę w życiu są w tej czy innej formie nieuniknione, to należy się im poddać w jak największym stopniu. W uproszczeniu można tę postawę określić afirmacją technik opisanych przez Zapffego.

Jestem przekonany, że gdzieś na końcu przygody z filozofią pesymistyczną czeka przynajmniej stopniowa akceptacja i wytchnienie, ale do tego każdy musi dojść sam. Innym z kolei pisana jest ścieżka światopoglądowa od samego początku wolna od mroku oraz kontestacji i to też bardzo dobrze.

Ps. Zresztą dla mnie pesymizm był zawsze nie tyle filozofią braku radości, co filozofią niezgody na istnienie zła, cierpienia oraz nieobecność ideałów. Nigdy nie potrafiłem postawić znaku równości pomiędzy nihilizmem a pesymizmem ( a w literaturze często używa się tych terminów zamiennie), bo ten pierwszy jawił mi się jako postawa swoistej akceptacji tego stanu rzeczy, połączona z bezwzględną wręcz dekadencją i hedonizmem.
"I learned that life is a long and difficult road, but you have to keep going, or you'll fall by the wayside".

Steve McQueen


Wróć do „Psychologia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika. i 2 gości

cron