Samobójstwa.

Kącik złych pytań i niewłaściwych odpowiedzi
Awatar użytkownika
Emilka
Posty: 23
Rejestracja: 12 gru 2015, 11:40

Re: Samobójstwa.

Postautor: Emilka » 12 gru 2015, 13:03

Aż dziw, że nie padło w tym wątku święte wyznanie Emila Ciorana: "Gdyby nie myśl o samobójstwie, dawno bym się zabił."

Idea samobójstwa pomaga przetrwać. Sama świadomość, że jest jakieś wyjście. Ulgę, jaka musi temu przeświadczeniu towarzyszyć, można porównać z sytuacją wrażliwca, który gra w jakąś straszną grę komputerową, wczuwa się w nią, jest przerażony, ale nagle przychodzi mu na myśl, że przecież to tylko gra i zawsze może wcisnąć exit.

Gorzej, gdy tę słodką ulgę przerwie myśl, że przecież i tak nie odważył(a)bym się na ten krok. Czyli po raz kolejny raz się karmię złudzeniem.

Chyba tylko sytuacja, w której bezbolesna, profesjonalna eutanazja byłaby legalna dla każdego na życzenie, myśl o samobójstwie stałaby się prawdziwie niezawodnym lekiem na weltschmerz.

Beza
Posty: 5
Rejestracja: 14 mar 2016, 17:20

Re: Samobójstwa.

Postautor: Beza » 20 mar 2016, 23:42

Po pierwsze: witam się smutnym uśmiechem.

Po drugie: pozwolę sobie powyższy post uznać za niezwykle trafny. Złudzenie wolności, poczucie posiadania jakiejkolwiek alternatywnej możliwości bywa bardzo kojące. Odzieranie się z takowych złudzeń można chyba poniekąd uznać już za jakąś formę autodestrukcji.

Na wstępie zaznaczę uczciwie, że jakkolwiek wszelkie rozważania natury teoretycznej i życiowej zarazem są mi bardzo bliskie, to poziom mojego wykształcenia pozostawia wiele do życzenia, zatem proszę o wyrozumiałość.

Ponieważ wątek jest z założenia psychologiczny, a z niejakiej nieśmiałości nie chciałam zakładać nowego tematu, pozwolę sobie zahaczyć o tematykę depresji. Zdaję sobie sprawę, że forum ma raczej charakter filozoficzny i nie stanowi grupy wsparcia, chciałam jednak spytać, o ile nie jest to zbyt osobiste pytanie, jak radzicie sobie z "nadmiarem" świadomości. Niepokojąco coraz bardziej odzieram się ze złudzeń dotyczących ludzi i szukam jakiejś alternatywy dla relacji międzyludzkich, które to z oczywistych racji wpajano mi od dziecka jako najwyższą wartość. Odnoszę wrażenie, że pozostanie w kręgu ideologii uczuć wyższych wymaga szczególnej dojrzałości i obawiam się że nie jestem na to gotowa.

Awatar użytkownika
Kreuzgang
Rozgoryczony
Posty: 354
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:02

Re: Samobójstwa.

Postautor: Kreuzgang » 21 mar 2016, 1:33

Beza pisze: jak radzicie sobie z "nadmiarem" świadomości. Niepokojąco coraz bardziej odzieram się ze złudzeń dotyczących ludzi i szukam jakiejś alternatywy dla relacji międzyludzkich, które to z oczywistych racji wpajano mi od dziecka jako najwyższą wartość. Odnoszę wrażenie, że pozostanie w kręgu ideologii uczuć wyższych wymaga szczególnej dojrzałości i obawiam się że nie jestem na to gotowa.


Preferowanym przeze mnie rozwiązaniem ( które wykiełkowało na gruncie fascynacji pismami pesymistycznymi) jest rozproszenie uwagi. Uważam, że nie ma lepszej metody na zdystansowanie się od siebie samego, własnych problemów i kaprysów umysłu niż skupienie tegoż umysłu na jakichś czynnościach, ewentualnie na innych ludziach wraz z ich problemami.

Innymi słowy: angażująca praca zawodowa, tudzież jakaś forma wolontariatu czy uczestnictwa w wydarzeniach kulturalnych może moim zdaniem okazać się dobrym lekiem na własne demony, ale to już zależy od człowieka. Ja chciałbym w najbliższym czasie spróbować dalszych i dłuższych podróży jako pewnej formy realistycznego i pożytecznego eskapizmu.

Zaś osobom które ludzi nie lubią, nieśmiało sugerowałbym zająć się zwierzętami. W schroniskach zawsze jest dużo roboty i mało rąk do pracy.
"I learned that life is a long and difficult road, but you have to keep going, or you'll fall by the wayside".

Steve McQueen

Awatar użytkownika
Dead_Clown
Administrator
Posty: 403
Rejestracja: 29 sty 2015, 19:48
Kontaktowanie:

Re: Samobójstwa.

Postautor: Dead_Clown » 21 mar 2016, 9:22

Ja preferuję sublimację - czyli albo klepię w klawiaturę jakieś dziwaczne, smutne historyjki, albo idę w plener z aparatem i robię smutne zdjęcia.
Dzięki temu mam możliwość przeprowadzić i autodiagnozę i autoterapię.
The Devil enters the prompter’s box and the play is ready to start.
Robert W. Service, The Harpy

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: Samobójstwa.

Postautor: old weirdman » 21 mar 2016, 13:03

Och,na Boga! Jest mnóstwo powodów aby nie kończyć swego życia przed czasem! Jeśli tylko nie dolega nam żadna śmiertelna choroba-chyba,że samo życie uznajemy za "śmiertelną chorobę przenoszoną drogą płciową"-warto żyć;choćby po to by zarejestrować się na tym forum a następnie napisać,że życie nie ma żadnej wartości-bo nie ma. Z punktu widzenia kosmicyzmu życie jest pozbawione wartości dla wszystkich poza istotami które te życie otrzymały. Bronią go podświadomie same nie wiedząc po co gdyż tak każe wewnętrzny imperatyw. Jednak-jest nadzieja. Rozwój. Warto żyć po to by się rozwijać,by poświęcić się pasji. O bogowie! Niech nikt nie waży się nazywać tego sensem życia! We wszechświecie istnieją różne formy życia. Jedną z mniej istotnych jest "old weirdman" zamieszkujący Ziemię-po krótkiej z nim (zabawne stworzenie:pół kot,pół małpa o pyszczku gargulca) rozmowie dowiedziałem się,że życie ludzkie nie ma żadnego sensu,wartości,że jest ewolucyjnym błędem z którego natura już świetnie zdaje sobie sprawę. Wg. Lovecrafta zastąpi nas na Ziemi cywilizacja żuków-natura tym razem postawi na owady;być może pojawi się tam coś w rodzaju "świadomości zbiorowej"-o tym się już nie dowiemy. A więc co począć ze swym życiem, i z innymi ludźmi równie zagubionymi na tej planecie jak my? Indyferentyzm-czyli mówiąc krótko:nie przejmować się! Oraz-rozwijać się! Znaleźć pasję i ją realizować! Otaczać się ludźmi o podobnych zainteresowaniach! Razem śmiać się i płakać! Cieszyć ze swego rozwoju,zrozumienia,przyjemności jaki daje obcowanie ze sztuką,satysfakcji jaką daje zdobywana wiedza,mistycznego uniesienia jaki daje artystyczna literatura. Odkryć swoją pasję,swoją drogę-tylko naszą bo każda jest niepowtarzalna i niepodobna do innych. Bo jak pisał Szulkin:szczęście-jest Twoim obowiązkiem! Krzysztof.
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".

Beza
Posty: 5
Rejestracja: 14 mar 2016, 17:20

Re: Samobójstwa.

Postautor: Beza » 21 mar 2016, 20:06

Jestem pozytywnie zaskoczona tak szybkimi i ciekawymi odpowiedziami :)

Kreuzgang pisze:skupienie tegoż umysłu na jakichś czynnościach, ewentualnie na innych ludziach wraz z ich problemami.


Już jakiś czas odnoszę wrażenie, że wsparcie może nawet więcej służyć wspierającemu niż wspieranemu... Stąd też naszła mnie taka myśl że ludzie nieraz niepotrzebnie za wszelką cenę starają się radzić sobie sami, odbierając tym samym komuś możliwość ofiarowania czegoś. W jakimś sensie może to nawet trochę... egoistyczne.

Kreuzgang pisze:Zaś osobom które ludzi nie lubią, nieśmiało sugerowałbym zająć się zwierzętami.


Zastanawiam się na ile kontakt ze zwierzętami może zaspokajać potrzeby emocjonalne. W jakimś stopniu na pewno, ale na ile jest w stanie zastąpić kontakt z człowiekiem? Ostatecznie człowiek jest istotą społeczną. Myślę sobie, że zwierzęta nie wzbudzają tylu negatywnych emocji co ludzie, w dużej mierze z tego powodu, że nie obarczamy ich żadną "winą", wszelkie nieodpowiadające nam zachowania zrzucając na ich, bądź co bądź, niski poziom świadomości. Być może traktowanie ludzi w podobny sposób, trochę jak zwierzęta (którymi jesteśmy, czyż nie?) uwalnia też od uczuć takich jak żal czy złość. To chyba największa zaleta determinizmu jaką udało mi się znaleźć.

Dead_Clown pisze:Ja preferuję sublimację - czyli albo klepię w klawiaturę jakieś dziwaczne, smutne historyjki, albo idę w plener z aparatem i robię smutne zdjęcia


Do szuflady? Czy odczuwasz potrzebę dzielenia się efektami takiej autoterapii?

old weirdman pisze:warto żyć;choćby po to by zarejestrować się na tym forum a następnie napisać,że życie nie ma żadnej wartości-bo nie ma.


W takim razie czuję, że dowartościowałam moje życie :)

Nie wiem czy to przejście z tematu śmierci na temat życia można już uznać za offtop, jeśli tak to przepraszam :)

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: Samobójstwa.

Postautor: old weirdman » 21 mar 2016, 20:38

Koleżanko Bezo-Dead Clown jest najlepszym polskim pisarzem literatury weird fiction i najwybitniejszym literatury grozy,przy okazji też najlepszym fotografem dark art. Prowadzi blog Labirynt z liści. Czym byłoby nasze życie bez sztuki! Można żyć ze świadomością braku sensu ale nie można żyć bez sztuki!
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".

Beza
Posty: 5
Rejestracja: 14 mar 2016, 17:20

Re: Samobójstwa.

Postautor: Beza » 21 mar 2016, 22:26

Proszę mi wybaczyć ignorancję i dziękuję za uświadomienie. Grono czytelników poszerza się.

Awatar użytkownika
saikodasein
Optymista
Posty: 67
Rejestracja: 24 sty 2016, 23:21

Re: Samobójstwa.

Postautor: saikodasein » 22 mar 2016, 0:42

old weirdman pisze:Och,na Boga! Jest mnóstwo powodów aby nie kończyć swego życia przed czasem! Jeśli tylko nie dolega nam żadna śmiertelna choroba-chyba,że samo życie uznajemy za "śmiertelną chorobę przenoszoną drogą płciową"-warto żyć;choćby po to by zarejestrować się na tym forum a następnie napisać,że życie nie ma żadnej wartości-bo nie ma. Z punktu widzenia kosmicyzmu życie jest pozbawione wartości dla wszystkich poza istotami które te życie otrzymały. Bronią go podświadomie same nie wiedząc po co gdyż tak każe wewnętrzny imperatyw. Jednak-jest nadzieja. Rozwój. Warto żyć po to by się rozwijać,by poświęcić się pasji. O bogowie! Niech nikt nie waży się nazywać tego sensem życia! We wszechświecie istnieją różne formy życia. Jedną z mniej istotnych jest "old weirdman" zamieszkujący Ziemię-po krótkiej z nim (zabawne stworzenie:pół kot,pół małpa o pyszczku gargulca) rozmowie dowiedziałem się,że życie ludzkie nie ma żadnego sensu,wartości,że jest ewolucyjnym błędem z którego natura już świetnie zdaje sobie sprawę. Wg. Lovecrafta zastąpi nas na Ziemi cywilizacja żuków-natura tym razem postawi na owady;być może pojawi się tam coś w rodzaju "świadomości zbiorowej"-o tym się już nie dowiemy. A więc co począć ze swym życiem, i z innymi ludźmi równie zagubionymi na tej planecie jak my? Indyferentyzm-czyli mówiąc krótko:nie przejmować się! Oraz-rozwijać się! Znaleźć pasję i ją realizować! Otaczać się ludźmi o podobnych zainteresowaniach! Razem śmiać się i płakać! Cieszyć ze swego rozwoju,zrozumienia,przyjemności jaki daje obcowanie ze sztuką,satysfakcji jaką daje zdobywana wiedza,mistycznego uniesienia jaki daje artystyczna literatura. Odkryć swoją pasję,swoją drogę-tylko naszą bo każda jest niepowtarzalna i niepodobna do innych. Bo jak pisał Szulkin:szczęście-jest Twoim obowiązkiem! Krzysztof.


A mi się ten post nie podoba i brzmi jak optymistyczna propaganda, tylko napisana trochę inaczej, a co gorsza wydająca się jedynym optymalnym rozwiązaniem z tej nieprzyjemnej sytuacji. Przez chwilę miałem nawet nadzieję, że to sarkazm, ale chyba nie. Pomyślałem wręcz, że aż nie wypada pisać w ten sposób na forum o takiej tematyce, ale to chyba jedyny argument w moim sprzeciwie.
Maybe the honorable thing for our species to do is deny our programming, stop reproducing, walk hand in hand into extinction, one last midnight - brothers and sisters opting out of a raw deal. Rusty Cohle, True Detective

Awatar użytkownika
Dead_Clown
Administrator
Posty: 403
Rejestracja: 29 sty 2015, 19:48
Kontaktowanie:

Re: Samobójstwa.

Postautor: Dead_Clown » 22 mar 2016, 8:19

Beza pisze:Proszę mi wybaczyć ignorancję i dziękuję za uświadomienie. Grono czytelników poszerza się.


E tam ignorancja, przecież nie występuję tu pod nazwiskiem, a i pod nazwiskiem z tą rozpoznawalnością, na całe szczęście, nie jest aż tak rewelacyjnie:]

saikodasein pisze:A mi się ten post nie podoba i brzmi jak optymistyczna propaganda


Wydaje mi się, że pesymizm nie wyklucza jakiejś afirmatywności. Natomiast rozgraniczyłbym sytuację, w której życie staje się trudne do zniesienia z powodu odczuwanego ciężaru świadomości tego, czym życie jest od tej, w której staje się trudne do zniesienia z powodu konkretnych przepraw życiowych, które bardzo wyraźnie obniżają jakość tego życia. W drugim wypadku faktycznie trudno o jakieś pocieszenia i praktyczne porady, jak być szczęśliwym, jeżeli po prostu nie można być szczęśliwym. Co nie zmienia tego, że można takich sposobów na "ulżenie sobie" poszukiwać i jak najbardziej dzielić się swoimi przemyśleniami i postępami z innymi.
The Devil enters the prompter’s box and the play is ready to start.
Robert W. Service, The Harpy


Wróć do „Psychologia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron