Samobójstwa.

Kącik złych pytań i niewłaściwych odpowiedzi
Patrycjusz
Rozczarowany
Posty: 205
Rejestracja: 08 lut 2015, 15:45

Re: Samobójstwa.

Postautor: Patrycjusz » 20 lis 2015, 15:40

Dziuplodzialka pisze:A może po prostu ludzie zbyt poważnie traktują swoje życie.


Też się nad tym zastanawiałem. Na pewno wiele przypadków samobójstw (a przynajmniej te, które z perspektywy psychologicznej mnie interesują - wystarczy, że sam doświadczam takich stanów) sprowadza się do przejmowania się i chęci zmian, których nie można dokonać. Paradoksalnie, pragnienie śmierci może być skutkiem chęci życia.
Fiat iustitia, pereat mundus

Awatar użytkownika
Dziuplodzialka
Optymista
Posty: 27
Rejestracja: 19 lis 2015, 10:22
Lokalizacja: Polska
Kontaktowanie:

Re: Samobójstwa.

Postautor: Dziuplodzialka » 01 gru 2015, 10:34

Genialna myśl uważam. Przypomniał mi się pewien list samobójcy, który mogłem przeczytać i ubolewał on weń właśnie na to, że nie może normalnie żyć, bo ma lęki, boi się wychodzić z domu, rodzina go olewa, a on chciałby tylko mieć kobietę i dzieci. No i skończyło się, jak się skończyło. Dodam, że gościu był mega mega inteligentny.

Awatar użytkownika
Kreuzgang
Rozgoryczony
Posty: 354
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:02

Re: Samobójstwa.

Postautor: Kreuzgang » 01 gru 2015, 20:35

Dziuplodzialka pisze:Genialna myśl uważam. Przypomniał mi się pewien list samobójcy, który mogłem przeczytać i ubolewał on weń właśnie na to, że nie może normalnie żyć, bo ma lęki, boi się wychodzić z domu, rodzina go olewa, a on chciałby tylko mieć kobietę i dzieci. No i skończyło się, jak się skończyło. Dodam, że gościu był mega mega inteligentny.


Prywatnie uważam, że męstwo człowieka odnajduje swoją pełnię w przezwyciężaniu własnych słabości. Lub nawet w pozbawionym skargi i zgorzknienia trwaniu pomimo trudności. Pozbawione epatowania nieszczęściem próby poskładania życia raz za razem zawsze jawiły mi się jako coś dojrzałego i godnego. W ogóle uważam kierowanie się godnością za klucz do dobrego życia. Być może nie uniwersalny, ale na pewno dobry drogowskaz. Poza tym jestem miłośnikiem czarnego kryminału ( wpłynął również na moją filozofię życia), a jednym z założeń tego gatunku jest usiłowanie bycia przyzwoitym i posiadania zasad pomimo otaczającego świata, który stanowi takich założeń przeciwieństwo.

Zaś co do listów samobójczych, to nie mogę zapomnieć nonszalancji wylewającej się z tego pozostawionego przez Georga Sandersa:

"Dear World, I am leaving because I am bored. I feel I have lived long enough. I am leaving you with your worries in this sweet cesspool. Good luck."

Ta pogarda i spokój ducha ( przynajmniej teoretyczny) jawią mi się wręcz stoickimi.

Tym niemniej osobiście zachęcam każdego gorąco do kontynuowania życia. Czynienie go znośniejszym i przezwyciężania własnych problemów oraz słabości. Jeśli można upatrywać jakiejś celowości w życiu, samodoskonalenie i przekraczanie własnych ograniczeń uznałbym za najbardziej naturalne, instynktowne i sensowne.
"I learned that life is a long and difficult road, but you have to keep going, or you'll fall by the wayside".

Steve McQueen

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: Samobójstwa.

Postautor: old weirdman » 01 gru 2015, 21:19

Kreuzgang- jako człowiek z dużym życiowym doświadczeniem-choć zdaję sobie sprawę,że dosłownie każdy tak myśli o sobie-i wskutek tych doświadczeń nihilista egzystencjalny-nie mogę się z Tobą zgodzić. Nie chodzi tu oczywiście o jakąkolwiek polemikę-to nie miało by sensu-wolę wierzyć,że to co napisałaś to efekt Twoich życiowych doświadczeń a nie lista pobożnych życzeń. Nie wiem co masz na myśli mówiąc o męstwie człowieka-ładnie brzmi ale wbrew pozorom nie jest jednoznaczne. Piszesz o ludziach pokonujących własne słabości-tacy nie istnieją i nigdy nie istnieli;po prostu są różne słabości. Słabość można tylko sublimować-nie pokonać (mam nadzieję,że mówimy o realnych osobach,nie książkowych bohaterach). Kwestia posiadania zasad-chwalebna dopóki nie dostrzeżesz,że życie według zasad nie ma sensu w społeczeństwie bez zasad;niestety czasy dżentelmenów dawno minęły i-wierz mi-nawet kobietom to już nie imponuje. Godne życie w świecie gdzie godność nie istnieje już nawet w języku potocznym-po czterdziestce chcesz mieć już tylko-po prostu -święty spokój. Ale na marginesie powiem Ci,że spodoba Ci się powieść Wojtka Guni-jeden z jej bohaterów (Roszczuk) jest dokładnie taki jak opisany przez Ciebie "godny człowiek"-i ginie jako pierwszy w powieści.
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".

Awatar użytkownika
Kreuzgang
Rozgoryczony
Posty: 354
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:02

Re: Samobójstwa.

Postautor: Kreuzgang » 01 gru 2015, 22:25

old weirdman pisze: Piszesz o ludziach pokonujących własne słabości-tacy nie istnieją i nigdy nie istnieli;po prostu są różne słabości. Słabość można tylko sublimować-nie pokonać .


Oczywistym jest, że ludzie pokonują słabości. Sam to poniekąd przyznajesz; a różnorodność słabości w żaden sposób nie ujmuje ich naturze - słabości są słabościami, bez względu na natężenie.

- Słabością jest nadwaga - ktoś pokonujący nadwagę, zmieniający dietę i tryb życia wygrywa z własną słabością.
- Słabością jest arachnofobia - ktoś biorący na ręce pająka i przekonujący się, iż jego wyolbrzymiony lęk się nie spełnił, wygrywa z własną słabością.
- Słabością jest nieśmiałość - ktoś wychodzący na scenę i przemawiający pomimo uczucia lęku wygrywa z własną słabością.

Sublimacja nie jest rozwiązaniem problemu, jest od niego ucieczką. A wiele problemów wbrew pozorom można rozwiązać. Choć rozumiem, że dla osób nagminnie i bezradnie sublimujących większą ulgę musi dawać świadomość, że nic nie mogą zmienić.

Zaś co do świata bez zasad...uważam się za etycznego estetę, a przynajmniej człowieka który stara się pomimo trudności aspirować do tego tytułu. Lubię myśleć tak jak Herbert - że cnoty należy pielęgnować, bo są piękne, a niegodziwości należy unikać bo są niesmaczne i pozbawione klasy. Zgodnie z tym tokiem myślenia można powiedzieć, że społeczeństwo ludzi niemoralnych jest pozbawione klasy i smaku, więc to przyjemność starać się kultywować pośród nich postawy przeciwne, tak jak przyjemnie jest być elegancko ubranym pośród ludzi odzianych przeciętnie bądź wręcz fatalnie. Ot, miłe połechtanie ego, które nikogo nie krzywdzi. Dobrze jest gdy dokarmiasz ego pozytywnymi postawami. Godność to jedna z takich postaw. Człowiek potrafiący zachować godność w trudnych warunkach, bądź postąpić przyzwoicie bez nadziei na nagrodę inną niż mentalna satysfakcja, ma w sobie wewnętrzną siłę. I to jest imponujące.

Zresztą nie byłbym tak surowy wobec społeczeństwa. W końcu wydało nas wszystkich. Więc albo my jesteśmy jak oni a oni jak my - a wtedy pretensja względem natury pozostałych jest nieuzasadniona, bo wszyscy jesteśmy identycznie źli; albo uznajemy, że pozostali ludzie są podobnie szarzy co i my. Mają własne ideały które z lepszym-gorszym skutkiem starają się kultywować, radości, smutki, momenty bohaterstwa i podłości; a co za tym idzie teza o ich złu i naszym kontrastującym dobru jest postawiona na wyrost.
"I learned that life is a long and difficult road, but you have to keep going, or you'll fall by the wayside".

Steve McQueen

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: Samobójstwa.

Postautor: old weirdman » 01 gru 2015, 22:59

Świetna odpowiedź-bardzo mi się podoba! Tak;dlatego wspomniałem o wieku. Wiesz jaka jest główna różnica w postrzeganiu moim i Twoim? Że człowiek z wiekiem zaczyna postrzegać wszystko w długiej perspektywie czasowej. Pisząc-są różne słabości-miałem na myśli,że są słabości które akceptujemy;których ani zwalczać,ani sublimować nam się nie chce ze względu na ich znikomą szkodliwość społeczną. Co do dłuższej perspektywy czasowej o której wspomniałem i która jest naturalnym sposobem postrzegania starych,doświadczonych ludzi;to zawsze w dłuższej perspektywie wygląda źle: osoba wygrywa z nadwagą ale uzależnia się od środków przeczyszczających,popada w anoreksję lub bulimię;do wyboru. Arachnofobia-to nie słabość ale zaburzenie lękowe które się leczy. Nieśmiałość-świadomość bycia nieśmiałym jest wstępem do uświadomienia sobie introwertyzmu,nawet zwycięstwo na scenie tego nie zmieni,tego już nic nie zmieni. Sublimacja jest jedynym zawsze skutecznym rozwiązaniem tego problemu i robią to wszyscy. Co do Twojej postawy "godnego człowieka"...jak myślisz z czego wynika moja pozorna opozycja? Bo WSZYSCY zaczynaliśmy z taką właśnie postawą jak Ty-więc dlaczego ją zażuciliśmy? Bo życie nas nauczyło,że jest złudzeniem. Życie to naturalizm-tylko to jest pewne. Wszyscy kiedyś chcieliśmy być "godnymi ludźmi"-dziś wiemy,że to czego chcemy nikogo nie obchodzi i cywilizacyjna machina przeżuwa i wypluwa "godnych ludzi" przemienionych na cyników i naturalistów. Ale to dostrzega się dopiero z wiekiem.
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".

Awatar użytkownika
Kreuzgang
Rozgoryczony
Posty: 354
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:02

Re: Samobójstwa.

Postautor: Kreuzgang » 01 gru 2015, 23:20

old weirdman pisze::osoba wygrywa z nadwagą ale uzależnia się od środków przeczyszczających,popada w anoreksję lub bulimię;do wyboru. Arachnofobia-to nie słabość ale zaburzenie lękowe które się leczy. Nieśmiałość-świadomość bycia nieśmiałym jest wstępem do uświadomienia sobie introwertyzmu,nawet zwycięstwo na scenie tego nie zmieni,tego już nic nie zmieni.


Uważasz, że każdy pokonujący nadwagę popada w anoreksję, bulimię lub uzależnienie od środków przeczyszczających? Ja bym powiedział, że taka postawa to po prostu kolejna słabość do przezwyciężenia. W swoim życiu widziałem ludzi, którzy mieli szansę wstać z wózka inwalidzkiego gdyby tylko włożyli wysiłek w ćwiczenie mięśni. Nie włożyli go i siedzą na wózkach do dziś, tym razem już bez szans - naładowani środkami antydepresyjnymi, skazani na opiekę starzejących się rodziców i ze świadomością, że ich zaniechania do tego doprowadziły. Mi też groził wózek, ale dzięki wysiłkowi medyków i własnemu samozaparciu na niego nie trafiłem.

Życie jest bardzo trudne. Każdy coś przegra. Niektórzy bardzo wiele. Ale warto mieć tę świadomość, że zawsze można o coś zawalczyć. Mamy wręcz taki obowiązek, by pośród tego całego mroku zapalić światełko nadziei, zwłaszcza jeśli przyjmiemy że z naszym pesymizmem rozumiemy więcej.

Lubię myśleć, że pesymizm filozoficzny jest w istocie formą rozczarowanego idealizmu. I nie jest tożsamy z nihilizmem, bowiem w przeciwieństwie do niego nacechowany jest współczuciem, żalem, poczuciem niezgody na zastaną rzeczywistość. A co za tym idzie, na pesymiście spoczywa zobowiązanie by uczynić życie swoje i ludzi w okół tak mało gównianym jak się tylko da.

I naprawdę uważam, że lepiej jest gdy ludzie myślą pozytywnie. Sam odczuwam mój pesymizm jako postawę skrajnie osobistą, subiektywną i raczej dotyczącą bardziej spraw metafizycznych niżeli codziennego życia. Bo o codzienne życie staram się walczyć by było jak najlepsze, podobnie jak każdy z nas. Dobrze jest gdy ktoś widzi sens we wstaniu rano i upieczeniu chleba, który później kupimy.

Możesz określić moją postawę sublimacją, ale to dobra sublimacja i lepiej z nią przegrać niż ze skrajnym egoizmem wygrać. Dobrze mieć wysokiej klasy sublimacje.
"I learned that life is a long and difficult road, but you have to keep going, or you'll fall by the wayside".

Steve McQueen

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: Samobójstwa.

Postautor: old weirdman » 01 gru 2015, 23:47

Jako,że jest już późno i chce mi się spać ;-) a starzy ludzie lubią sobie pospać:-D przejdę do finałowego aktu:Kreuzgang,oczywiście,że nie każdy po utracie wagi popada w bulimie-to tylko przykłady możliwych scenariuszy-problem polega na tym,że to zwycięstwo nad własną wagą jest...niczym-poza kolejnym doświadczeniem z życia;nie daje to żadnej gwarancji...po prostu niczego;że zdobędziesz piękną kobietę lub zostaniesz miss świata-dla mnie to raczej kolejne złudzenie własnej niezwyciężoności które prędzej czy później Cię zgubi. Wiesz na czym polega problem? Życie to walka,wojna,a z wiekiem energii ubywa-nie chodzi tu o siłę mięśni czy intelektu ale wiarę,że cokolwiek możesz jeszcze w życiu zmienić i że to wogóle coś Ci jeszcze da. Spójrz na to;myślisz,że utrata wagi-a mam małą nadwagę;-) -cokolwiek by mi dała,zmieniła jak umarł mi syn. Jak z tym walczyć? A wiesz co jest najgorsze? Że z wiekiem energii mniej a więc zwycięstw coraz mniej. W Twoim wieku łatwo aktywować wszystkie siły organizmu do zwalczania problemu ale z wiekiem siły maleją i zaczynasz przyzwyczająć się do porażek. Poza tym w tych naprawdę ważnych sprawach-choćbyś włożył mnóstwo energii łatwo przegrać-nic co jest naprawdę coś warte nie przychodzi łatwo. Co do nihilizmu pozbawionego współczucia...wg mnie nihilizm to buddyzm który nie daje nadziei-cała różnica. A co do myślenia pozytywnego-z mojego doświadczenia nic to nie daje. Jest taki fanpage: Pesymizm pozwala oszczędzić sobie rozczarowań-zgadzam się!:-)
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".

Patrycjusz
Rozczarowany
Posty: 205
Rejestracja: 08 lut 2015, 15:45

Re: Samobójstwa.

Postautor: Patrycjusz » 02 gru 2015, 19:50

Ciekawa wymiana zdań, ze swojej strony, subiektywnie mogę dodać, że to jak zostałem zmielony do tej pory sprawiło, że jestem w takim samym stanie jak starydziwnyczłowiek - czasami, właśnie ze względu na wiek, załącza mi się bunt i wynikająca z niego energia, ale każda kolejna porażka własnych ideałów sprowadza mnie z powrotem do parteru. Może po prostu mam pecha. W wieku 22 lat jestem w takim stanie emocjonalnym i wiem takie rzeczy, że przez następne lata mojego życia będę już tylko powielał schemat - nie da się już nic więcej wymyślić.

Prawda jest taka, że prawdziwy, życiowy pesymizm wynika z własnego, prywatnego nieszczęścia - potem następuje już tylko sprzężenie zwrotne. Jesteś nieszczęśliwy -> jesteś pesymistą -> Twój niedający się zmienić pogląd na świat i ludzi, i wynikający z niego charakter sprawiają, że optymistyczna, ruchliwa, nielubiąca mamrotów masa sprowadza Cię z powrotem do nieszczęścia -> jesteś jeszcze większym pesymistą -> jeszcze bardziej Cię nie lubią i jeszcze mniejsze masz szanse na osiągnięcie czegokolwiek -> jesteś człowiekiem-pogrzebem -> itd.

Z własnych doświadczeń mogę napisać, że jako człowiek posiadający ideały romantyczne, ale nie mogący ich zrealizować, lub starający się, ale ponoszący kolejne porażki - nie pozostaje nic innego jak wyzbyć się siebie, swojego ego, swoich potrzeb i pragnień - nie kłócić się, nie żądać czegokolwiek, bo to właśnie pragnienia powodują w przypadku niezaspokojenia ich (czyli w przypadku życia) - prawdziwą rozpacz.
Fiat iustitia, pereat mundus

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: Samobójstwa.

Postautor: old weirdman » 03 gru 2015, 7:13

Świetny post Patrycjuszu. Lepiej bym tego nie ujął. Właśnie dlatego ja-mając 41 lat-czuję się jak 71 letni starzec i bez wahania przyjąłem imię "stary dziwak" poniekąd nawiązujące do mojej ukochanej literatury weird. Tak-doświadczenie życiowe jest skarbem bo jest szkatułką z bezcenną wiedzą o życiu,świecie i ludziach ale jest równocześnie największym przekleństwem bo za tę wiedzę płacisz codziennie tantiemy w postaci odczuwania grozy i bezsensu istnienia.
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".


Wróć do „Psychologia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron