Lek przyszłości - zaburzenie dysocjacyjne tożsamości

Kącik złych pytań i niewłaściwych odpowiedzi
Awatar użytkownika
saikodasein
Optymista
Posty: 67
Rejestracja: 24 sty 2016, 23:21

Lek przyszłości - zaburzenie dysocjacyjne tożsamości

Postautor: saikodasein » 23 lut 2017, 11:57

Mało wiadomo o tym zaburzeniu, ale myślę że jest zdecydowanie jednym z najciekawszych i wartych badań, ponieważ wydaje się mieć potencjał aby całkowicie zmienić pewne koncepcje na temat człowieka. Zawsze się wydawało, że to geny i wychowanie/środowisko odpowiadają za wszystkie atrybuty, tymczasem jeśli w jednym ciele może znaleźć się druga osobowość, która ma nawet inne nie tylko poglądy czy charakter, ale i ciśnienie krwi czy IQ to jest pytanie na ile świadomość jest już oddzielona od ciała i na ile można ją zaprogramować tak by zmienić całkowicie funkcjonowanie organizmu.

Dochodzi wręcz do sytuacji, w której medycyna ogarnęła temat i pozwala osobom z nieprawidłowym ciśnieniem krwi "zabrać" część z wytworzonej sztucznie osobowości tak by przywrócić równowagę. W ogóle ten temat wydaje mi się Rzymem, z drogami wychodzących od wielu ciekawych rozważań. Cały czas literatura poruszała problematykę samoświadomych komputerów, robotów czy klonów, ale co gdy człowiek sam zacznie wytwarzać świadomości wewnątrz siebie tak by bez ingerencji w geny poprawić własne cechy, cholera nawet byłby w stanie się wyleczyć z poglądów. Ciekawe jakby się przyjął oryginalny scenariusz: "Bunt Ja". Ludzie wytwarzają sztuczne osobowości dla własnych korzyści i mamy wewnętrzną wojnę z samymi sobą. Film o zombie, w którym każdy potencjalnie jest zombie, a role cyklicznie się odwracają jak w zabawach dzieci: "teraz my jesteśmy Indianami!". Oczywiście być może nie trzeba będzie wytwarzać nowej osobowości, a tylko na podstawie wiedzy jak owa działa modyfikować pewne rzeczy, ale i tak na początku potrzeba będzie eksperymentów.

Jakby zapatrywali się przeciwnicy eutanazji na samobójstwo ego? Nie takie o którym wspomniał Ligotti, ale prawdziwa anihilacja siebie, a jednak nie do końca. Ostatnio sobie myślałem, że chciałbym aby opętał mnie jakiś demon czy istota albo żebym miał rozdwojenie jaźni, w którym ta druga przejmuje kontrolę. Tak długo gdybym nie był świadomy, tak długo gdybym mógł zniknąć. Idziemy do lekarza i prosimy o stworzenie drugiego ja, a sami możemy udać się w niebyt (ale czy oby na pewno?), nie sprawiając kłopotu innym pogrzebem i pozbyciem się ciała. Nawet nie wyobrażacie sobie jak piękna jest to perspektywa, jak mało inwazyjna, jak kontrowersyjna, ale jednocześnie nie gwałcąca natalistycznego porządku świata. Ile możliwości stwarza do opowiadań weird. Ile dyskusji ontologicznych, etycznych i egzystencjalnych. Choć zdarzały się historie z wieloma osobowościami u bohaterów, temat chyba nigdy nie został poruszony od tej strony. Jeśli tak to mnie poprawcie. Problem pojawi się, gdy następna osobowość będzie miała te same pretensje i powstaną neo-antynataliści, bunt obcych, nas samych. Czym bowiem różni się zrobienie dziecka od stworzenia nowej(?) istoty wewnątrz tego samego organizmu?
Maybe the honorable thing for our species to do is deny our programming, stop reproducing, walk hand in hand into extinction, one last midnight - brothers and sisters opting out of a raw deal. Rusty Cohle, True Detective

Awatar użytkownika
Kłapouchy
Optymista
Posty: 46
Rejestracja: 08 lut 2015, 18:31

Re: Lek przyszłości - zaburzenie dysocjacyjne tożsamości

Postautor: Kłapouchy » 23 lut 2017, 15:02

Ach, stare, dobre rozdwojenie jaźni/osobowość wieloraka.

Pamiętam jak na seminarium magisterskim przy okazji zahaczenia o podmiotowość jednostki ludzkiej postawiłem tezę, że wyleczenie osoby z taką tożsamością to ludobójstwo, i że powinny zamiast tego być np. podwójne dowody osobiste (wtedy byłem mocno pod wpływem antypsychiatrii po linii Sozialistisches Patientenkollektiv/Patientenfront, odkąd sam biorę rozweselacze (które nawet działają, tzn. mogę wstać rano z łóżka) już nie zgadzam się z antypsychiatrią).

Medycyna zna zresztą jeszcze ciekawsze przypadki od wskazanych przez Ciebie - np. jedna osoba jest sparaliżowana, druga zaś - jest w pełni sprawną kulturystką.
Fascynująca sprawa.

Sam zacząłem pisać coś w takim właśnie kierunku, opowieść z kilkoma głównymi bohaterami w jednym ciele. Pytałem nawet znajomych psychologów/psychiatrów czy nie znają kogoś takiego, bo pogadałbym z chęcią, by w miarę wiarygodnie oddać jak takim osobom się żyje, niestety nie znali.
"– A ty jak się masz? – spytał Puchatek
– Nie bardzo się mam – odpowiedział Kłapouchy. – Już nie pamiętam czasów, żebym jakoś się miał."

Patrycjusz
Rozczarowany
Posty: 205
Rejestracja: 08 lut 2015, 15:45

Re: Lek przyszłości - zaburzenie dysocjacyjne tożsamości

Postautor: Patrycjusz » 24 lut 2017, 0:01

O ile takie przypadki, co by nie powiedzieć, się zdarzają - o tyle opanowanie tego i używanie w jakimkolwiek celu (czy to korzystnym czy nie) wydaje mi się niemożliwe. Mamy medycynę czysto biologiczną dotyczącą narządów, mamy medycynę mózgu - psychiatrię, która póki co oferuje jak to napisał Kłapołuchy "rozweselacze", też przeróżne stabilizatory nastroju, i na tym koniec. Odnalezienie składu chemicznego odpowiadającego ściśle za drugie ego, byłoby zaprawdę tytanicznym osiągnięciem.

saikodasein pisze:Ile dyskusji ontologicznych, etycznych i egzystencjalnych.


Takie dyskusje się nie pojawiają tylko ze względu na przyjęty model jaźni, która ma być stałą w czasie, tą samą osobą na przestrzeni lat, głównie po prostu na potrzeby kodeksu prawnego. Gdyby miało być tak, jak jest naprawdę, coś takiego jak "osoba" w ogóle by nie istniało (i nie istnieje, ale matrix wymaga grania w tę grę) w jakiejkolwiek terminologii. A to przysparzałoby ogromnych problemów w sądownictwie, zresztą tak samo jak determinizm, wolna wola to kolejny model przyjęty na potrzeby terminów takich jak "odpowiedzialność" i "sprawiedliwość". (swoją drogą, ostatnio doszedłem do wniosku, że sprawiedliwe jest coś wtedy, kiedy silniejszy wygrywa ze słabszym a reszta to konstrukt skazany na nieporozumienia i konflikty)

saikodasein pisze:Czym bowiem różni się zrobienie dziecka od stworzenia nowej(?) istoty wewnątrz tego samego organizmu?


Z tego co napisałeś wynika, że ta nowa istota posiada jednak jakieś względnie trwałe cechy i jest względnie ukształtowana. Dziecko poza genami nie ma jeszcze ukształtowanego niczego. Poza tym zrobienie dziecka to po prostu powołanie na świat nowego organizmu, który pożera zasoby naturalne. Zrobienie dziecka to też powołanie dodatkowej świadomości (+1), a zamiana świadomości wewnątrz tego samego organizmu to pozostanie w kwestii ilości w status quo (skoro nie -1, to chociaż 0).
Fiat iustitia, pereat mundus

Awatar użytkownika
Vaeltaja
Posty: 7
Rejestracja: 13 wrz 2015, 20:11

Re: Lek przyszłości - zaburzenie dysocjacyjne tożsamości

Postautor: Vaeltaja » 27 lut 2017, 21:53

Jakby zapatrywali się przeciwnicy eutanazji na samobójstwo ego?


Myślę, że przeciwnicy eutanazji nie byliby nimi dla "drugiego ja", ale pewnie utworzyłoby się kilka frontów. Samobójstwo ego byłoby raczej postrzegane jako słuszny krok w dążeniu do wyleczenia się z choroby, bo w takich kategoriach Twoja druga osobowość byłaby rozważana. Przez długi czas byłeś sobą, tylko Ty jeden i tak jesteś kojarzony, jako spójne indywiduum. Nagle dzieje się coś niepojętego i zaczynasz reprezentować kogoś innego w tym samym ciele. Odebrano by to pewnie jako problem neurologiczny. Tak mi się wydaje.

Ciekawe co napisałeś w kontekście "Bunt Ja". Co jeśli drugiemu Tobie tak by się spodobało, że nie pozwoliłby temu pierwszemu (osobowości - Matce) powrócić na swoje miejsce? Powiedzmy wielu odpowiadałaby taka perspektywa wyłączenia się, podczas gdy ktoś inny dowodzi Twoim ciałem i wszyscy myślą, że żyjesz, a Ty z boku się z nich śmiejesz lub wracasz do pustki.
Ukryta struktura potężniejsza jest od jawnej

Patrycjusz
Rozczarowany
Posty: 205
Rejestracja: 08 lut 2015, 15:45

Re: Lek przyszłości - zaburzenie dysocjacyjne tożsamości

Postautor: Patrycjusz » 09 mar 2017, 19:18

Thomas Metzinger też ma takie rozkminy, i ujmuje je w charakterystyczny dla siebie sposób. Warto obejrzeć cały wywiad, bo porusza tam też wątek "ja" jako ostatniej ostoi, z której ludzie nie są w stanie i nie chcą się wyswobodzić (krzywda emocjonalna). Ogólnie o tym panu powinien powstać osobny temat, ale nie mam na to większych nadziei.
Fiat iustitia, pereat mundus

Awatar użytkownika
Vaeltaja
Posty: 7
Rejestracja: 13 wrz 2015, 20:11

Re: Lek przyszłości - zaburzenie dysocjacyjne tożsamości

Postautor: Vaeltaja » 21 mar 2017, 18:07

Wolność moralna, maksymalizacja uczucia szczęścia, czymkolwiek jest i konsekwentne redukowanie uczucia bólu i cierpienia.
Może przy założeniach, że opór otoczenia nie będzie murem nie do przeskoczenia, a sam osobnik jest stabilny emocjonalnie
i wie czego chce, a to może wiedzieć w odniesieniu do danej chwili, bo za moment może odczuwać inną potrzebę.
Wokół tego to się kręci - wokół serii prób i podejść. Tylko tyle możemy zrobić - próbować. Rzuć się z motyką na słońce i przegraj lub
zagraj w inną grę, w której sukces jest znacznie bardziej prawdopodobny. Spróbuj. Jest nieskończenie wiele zmiennych i niewiadomych.
Nie wygrasz. Chyba jestem pesymistą, bo mam ochotę się zaśmiać.
Ukryta struktura potężniejsza jest od jawnej


Wróć do „Psychologia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron