Pesymizm jako wynik predyspozycji kognitywnych

Kącik złych pytań i niewłaściwych odpowiedzi
Patrycjusz
Rozczarowany
Posty: 209
Rejestracja: 08 lut 2015, 15:45

Pesymizm jako wynik predyspozycji kognitywnych

Postautor: Patrycjusz » 08 gru 2016, 1:41

Dlaczego jest tak mało pesymistów? Otóż moim zdaniem, pesymizm czy nihilizm doprowadzone do skrajnej postaci wymagają przede wszystkim ogromnego nakładu myślenia abstrakcyjnego, a to nie należy do najczęstszych. Ten mur, na który natrafiają pesymiści głównie polega na zawężeniu myślenia innych osobników do strefy tego, co im bezpośrednio dane, trzymania się wspomnień czy aktualnych zakotwiczeń. Pojmowanie świata jako całości, i to nie w czasie teraźniejszym, a wiekuistym, to naprawdę trudna sztuka i ciężko oczekiwać tego od populacji. Przecież to czysta matematyka. Argument antynatalistów, który sprowadza się do stawiania plusów i minusów, po czym obserwacji, czego jest więcej, dla kogoś pozbawionego matematycznego stylu myślenia jest kompletnie niezrozumiały. Zamiast odwoływania się do idei szczęścia lub cierpienia jako pewnych wartości matematycznych (brakuje tylko przyporządkowania tym pojęciom zmiennych, naprawdę), taki osobnik spojrzy raczej na swojego bachora "rozwalając" nas argumentem, że tamten przecież właśnie śmieje się w niebogłosy.

Do tego doliczyłbym tzw. myśli nadwartościowe - postrzeganie zniekształcone przez fiksacje na pewne idee (co dotyczy oczywiście każdego światopoglądu, ale tutaj w szczególności), plus nieodzownie, urojenia małej wartości - zauważyłem dość nudną już tendencję trzymania się pesymistów twierdzeń, że wszystko kończy się śmiercią, naprawdę to jest aż takie straszne? Straszniejsze jest cierpienie w trakcie, trzymanie się kurczowo idei zakończenia istnienia jako czegoś okropnego to taki sam argument jak to, że rozpoczęcie istnienia może być cudem. Przykład: "zarówno człowiek, jak i słoik są zbudowane z materii". To jest tak samo daleko idące uogólnienie spowodowany przerośniętym rozumowaniem abstrakcyjnym, jak "zarówno człowiek, jak i słoik ulegają stopniowemu rozpadowi po to, by w końcu przestać istnieć". Zauważyłem, że to ostatnie zdanie zdaje się być najczęściej używanym przez pesymistów argumentem. Przy czym nie atakuję tutaj idei, której sam jestem wierny, tylko zwracam uwagę na to, że tego typu myślenie wymaga predyspozycji, które opisałem.

Spotykając kolejnych ludzi, którzy albo uznają ideę prezentowaną na forum, albo wydają się być do niej predysponowani (zgadzają się ze wszystkimi twierdzeniami nie określając się jednak pesymistami), wyszukując wspólne style myślenia, doszedłem właśnie do takiej trójcy: abstrakcja, myślenie nadwartościowe (idealizm), urojenia małej wartości. O introwertyzmie czy temperamencie melancholicznym nie wspominam jako stronie raczej emocjonalnej niż intelektualnej, chociaż może też warto.

Ostatnia rzecz: podejście do filozofii. Jeśli dla kogoś "filozofia życia" ma być przynoszącą jakieś korzyści to też nie ma o czym rozmawiać. Trend ten można zauważyć gołym okiem (np. ostatni bum na stoicyzm = redukcja stresu spowodowanego współczesnym stylem życia). Natomiast odpowiednie podejście do filozofii to dążenie do poznania prawdy, jakakolwiek by ona nie była (u nas - druzgocąca). Ale to wg mnie też wynika bezpośrednio z myślenia abstrakcyjnego o pokaźnych rozmiarach (oddzielenie pojęcia "prawda" od "korzyść").

Awatar użytkownika
Kreuzgang
Rozgoryczony
Posty: 354
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:02

Re: Pesymizm jako wynik predyspozycji kognitywnych

Postautor: Kreuzgang » 08 gru 2016, 2:15

Patrycjusz pisze: abstrakcja, myślenie nadwartościowe (idealizm), urojenia małej wartości. O introwertyzmie czy temperamencie melancholicznym nie wspominam jako stronie raczej emocjonalnej niż intelektualnej, chociaż może też warto.


Dorzuć do tego też ( jeśli chcesz, to ubierz w ładniejsze, bardziej fachowe słownictwo):

- Mniejszą lub większą alienację społeczną - można ją podciągnąć pod konsekwencje strony emocjonalnej; melancholii,
- niedostrzeganie istotności w ludzkich aktywnościach/obowiązkach/aspiracjach - skutkujące brakiem zaangażowania, a co za tym idzie brakiem satysfakcji zarówno z małych codziennych obowiązków, jak i z projektów bardziej ambicjonalnych, fundamentalnych dla egzystencji,
- deficyt skutecznych rozpraszaczy uwagi/sfery intelektualnej - będący skutkiem zaangażowania/sukcesu w życiu zawodowym, towarzyskim, seksualnym, sportowym, etc. W dobrze zaspokojonym ego - galopującym nieustannie od spełnienia do spełnienia - pesymizm filozoficzny ma malutkie szanse się narodzić; a jeśli już się przydarzy, to przychodzi stosunkowo późno i na ogół za sprawą jakichś istotniejszych wstrząsów egzystencjalnych.
- atmosferę kryzysu duchowego otaczającej kultury - nie dającej już człowiekowi odpowiedzi na pytania ostateczne lub dającej odpowiedzi nieprzekonujące, które przestały już satysfakcjonować społeczeństwo. Nieprzypadkowo najwięcej pesymistów i nihilistów zawsze płodzą okresy schyłków cywilizacyjnych.

Pomijam tu ( choć może warto wspomnieć) o klasycznym, koronnym wytłumaczeniu skąd się bierze pesymizm, pt. nieszczęśliwe dzieciństwo i doświadczanie traum we wczesnym lub późniejszym okresie życia, skutkujące wytworzeniem takiej a nie innej osobowości. Do tego można dorzucić genetykę, nieprawidłowe funkcjonowanie mózgu...temat rzeka, choć do owej rzeki już chyba od tej strony wchodziliśmy.
"I learned that life is a long and difficult road, but you have to keep going, or you'll fall by the wayside".

Steve McQueen

Patrycjusz
Rozczarowany
Posty: 209
Rejestracja: 08 lut 2015, 15:45

Re: Pesymizm jako wynik predyspozycji kognitywnych

Postautor: Patrycjusz » 08 gru 2016, 3:14

I właśnie, wszystkie dodatkowe myślniki tu wymienione to komponent emocjonalny, który ja starałem się całkowicie wyeliminować, próbując postawić tezę, że można mieć światopogląd stricte pesymistyczny opierając się tylko na rozumie. Że można ze spokojem nie alienować się społecznie, angażować w coś ważnego dla siebie, stawiać sobie jakiś cel (w sensie psychologicznym, mając świadomość jego egzystencjalnej wagi równej zero), nie poszukiwać odpowiedzi w obecnej kulturze, itd. - jednocześnie posiadając predyspozycje stylu myślenia, prowadzące do odpowiedniego wnioskowania - być pesymistą. A traumy czy wadliwe geny mogą mieć wpływ na zaburzenia emocjonalne, ale nie utożsamiałbym tego z kiełkowaniem światopoglądu.

Jakie działania (czy ich zaniechanie) powoduje światopogląd pesymistyczny? W zasadzie ultimatum jest tylko jedno - antynatalizm. Mówimy w ten sposób "nie" przedłużaniu rzezi, którą udało nam się zauważyć. Czy uznając istnienie za negatyw, po drodze unicestwimy siebie i jak najwięcej jednostek, nie ma szczególnego znaczenia, ponieważ już istniejącym jednostkom i tak niewiele czasu pozostało. Dodatkowo można po prostu opowiadać się za poglądami pro-death zapobiegając jak największej ilości katastrof.
Reszty działań, które wymieniłeś w swoim poście pesymizm w sobie nie zawiera. Nie przeczę, że takie właśnie predyspozycje są widoczne, ale uznałbym je raczej za niechciany efekt przyjęcia takiego światopoglądu, a nie na odwrót. Bo uznanie pesymizmu za wynik tzw. "problemów ze sobą" to splunięcie na dokonania wszelkich filozofów w tej materii, którzy właśnie drogą intelektualną starają się uzasadnić swoje tezy. A co jest potrzebne, żeby taką drogę intelektualną obrać, starałem się wymienić w swoim pierwszym poście.

Warto zwrócić uwagę na to, że kiedyś założyłem temat o związku światopoglądu pesymistycznego z naukowym, gdzie starałem się znaleźć wspólne cechy, ale doszedłem do wniosku, że to daremne wysiłki, i przeniosłem swoje starania w sferę kognitywną.

Vulpes Inculta
Pierwsze wątpliwości
Posty: 119
Rejestracja: 14 lut 2015, 23:20

Re: Pesymizm jako wynik predyspozycji kognitywnych

Postautor: Vulpes Inculta » 08 gru 2016, 14:25

.
Ostatnio zmieniony 14 lut 2019, 22:33 przez Vulpes Inculta, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Kreuzgang
Rozgoryczony
Posty: 354
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:02

Re: Pesymizm jako wynik predyspozycji kognitywnych

Postautor: Kreuzgang » 08 gru 2016, 22:04

Vulpes Inculta pisze:Nie mogę się tu powstrzymać przed wtrąceniem anegdotki - za dzieciaka oglądałem namiętnie programy przyrodnicze National Geographic. Była akurat taka scena z dużym zwierzem - łosiem czy jeleniem - dosłownie otoczonym przez jakieś latające pasożyty. Chmara, a raczej czarna chmura krwiopijców, przed którą bidak mógłby się obronić chyba jedynie skacząc w ogień. Ponieważ było lato i komary atakowały także mnie, pierwszy raz poczułem współczucie dla innego gatunku. "Skoro dla mnie udręką jest kilka bąbli, to jak się ma czuć on?". Potem to szybko przemnożyłem (wizualnie) przez ilość zwierzyny pokazywaną w programie wcześniej i ogarnął mnie niepokój. Wizja świata, który jest przyjazny i uporządkowany stała się przez moment chwiejna jak mleczaki.


Bardzo dobra anegdotka, podpisuję się pod nią. Nie należy zapominać, że przyroda to przede wszystkim nieustanna, bezwzględna walka o zasoby, stan permanentnego głodu i niekończącej się agresji. Kotłowanina prowadząca do przemnożenia samej siebie, niespokojna, znająca krótkotrwałe spełnienia i przewlekłe niepokoje.

Tyle dobrego, że zwierzęta nie są świadome swego położenia lub są go świadome w bardzo ograniczony sposób.

Przyroda jest piękna, dopóki masz ją pod kontrolą i partycypujesz w niej w ściśle odmierzony przez siebie sposób. Historia ludzkości jest opowieścią o okiełznaniu przyrody i dystansowaniu się od niej, niżeli zatapianiu się w nią.
"I learned that life is a long and difficult road, but you have to keep going, or you'll fall by the wayside".

Steve McQueen

Awatar użytkownika
saikodasein
Optymista
Posty: 67
Rejestracja: 24 sty 2016, 23:21

Re: Pesymizm jako wynik predyspozycji kognitywnych

Postautor: saikodasein » 09 gru 2016, 2:58

Cieszę się, że ktoś zwrócił uwagę Dawkinsowi. Bardzo lubię jego książki i podejście do religii, ale nigdy nie mogłem zrozumieć skąd u niego taka afirmacja życia, mimo podania na tacy tak druzgocących o nim faktów. Inni, popularni naukowcy mają tak samo. Niby przedstawiają świat takim jakim jest, a nie takim jakim chcieliby aby był (naukowcy muszą być w tym konsekwentni, jeśli dążą do prawdy, a nie zaspokojenia swojego ego), a jednocześnie mając tak przeciwne podejście do kwestii filozoficznych.

Do mnie przyszło wszystko jakoś samo. Zawsze wiedziałem, że coś jest nie tak i nie potrzebowałem traumatycznych przeżyć czy też specjalnie trudnego dzieciństwa. Mówili, że z tego wyrosnę. Nie uważam abym miał jakieś zdolności abstrakcyjnego myślenia czy predyspozycje kognitywne, po prostu od początku nie podobało mi się otoczenie, a dopiero potem dostałem jeszcze więcej argumentów dlaczego. Większość po prostu wzrusza ramionami i mówi, że tak już jest i tyle. W każdym razie nihilistą byłem od urodzenia, nigdy nie przekonywały mnie wartości otoczenia (natura antykonformistyczna? być może). Tak naprawdę głównie filmy* mnie dopełniły, bo wcześniej nie miałem w sobie zbyt wiele współczucia. Mówią (chyba?), że czytanie książek uczy empatii, mnie nauczyły filmy. Możliwe, że zmieniły mnie na lepszego człowieka w środku. Wisienką na torcie było poznanie "Spisku przeciwko ludzkości", a potem się już posypało. Antynatalizm pięknie mi wyjaśnił skąd u mnie zawsze niechęć do posiadania dzieci, a to forum przekonało że nie wszyscy to zombie. Jedyny człowiek w całej historii ludzkości, który wydaje mi się mówić najsensowniej (albo właściwie: najuczciwiej) to U.G.Krishnamurti, choć wiele rzeczy mnie u niego przerasta, jest on dla mnie fizyką kwantową filozofii. Wrotami do nowej epoki (choć do końca nie wiem w czym właściwie), tak jak kiedyś było odkrycie atomów czy ewolucji w nauce.

*niekoniecznie na podstawie faktów, film ma często jakąś inspirację z rzeczywistości, więc nawet taki mną wstrząsa, bo wiem że tak mogło być, albo nawet gorzej - w końcu takie historie przedstawiają cierpienie "pięknie", nawet jeśli nie z happy endem to jednak z kojącymi momentami, których w rzeczywistości zbyt często brakuje
Maybe the honorable thing for our species to do is deny our programming, stop reproducing, walk hand in hand into extinction, one last midnight - brothers and sisters opting out of a raw deal. Rusty Cohle, True Detective


Wróć do „Psychologia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika. i 2 gości

cron