Marek S. Huberath

Sublimacje ciemności
Awatar użytkownika
Słoneczny Skowronek
Optymista
Posty: 43
Rejestracja: 08 lut 2015, 19:59

Marek S. Huberath

Postautor: Słoneczny Skowronek » 09 lis 2015, 22:49

Zacząłem pracę w korporacji. Naturalną koleją rzeczy, w wolnych chwilach - których mało i będzie coraz mniej - wracam do Teatro Grotesco, a konkretniej do opowiadań, których nie muszę wam wymieniać, sami z pewnością wiecie, o jakie chodzi. Na swój dziwny sposób są pokrzepiające. Mógłbym nawet powiedzieć, że ogólne wrażenie, jakie z nich wyniosłem i które ugruntowało się we mnie, jest pewną podporą w tych nieczęstych, ale przerażających momentach podczas pracy, jest kładką na bagnach albo czymś w tym rodzaju. Te przerażające momenty w pracy, to coś, czego jeszcze nie zdefiniowałem. Jest to jakby rozpływanie się własnego ja albo budowanie nowego/kolejnego ja (a może rozdzieranie istniejących iluzji ja), zarazem jest to też świadomość ciężaru ludzkiej natury, w którą wpisana jest rywalizacja i praca. Chodzi mi o przymus. Człowiek musi pracować, a w pracy nie jest tym kim jest poza pracą, jest w pewien sposób redukowany do funkcjonalnego narzędzia, przynajmniej ja tak to odczuwam i to mnie przeraża. A więc zakładam ten temat, żeby stworzyć dla siebie obszar ucieczki;]
Pewnie wszyscy znacie Huberatha. Wg mnie jego najbardziej wpisującym się w tematykę forum tekstem jest "Kara większa". Czytałem to opowiadanie już dawno, więc nawet gdybym chciał, nie mógłbym go przyzwoicie streścić. Zresztą nie miałoby to sensu - mógłbym komuś zepsuć czytanie. Generalnie występuje w nim charakterystyczny dla tego pisarza motyw parafrazowania historii i elementów biblijnych. Fakt ten, w połączeniu z jeszcze innym - że historie dzieją się w światach podobnych do naszego w niepokojących szczegółach - powoduje, że teksty mają w sobie ładunek niesamowitości, zdaje się, że prawdziwa natura rzeczy jest ukryta. Wszystko jest jakby znajome, ale jednak nie do końca. W "Karze większej", jak wszędzie u Huberatha, człowiek jest istotą pozbawianą godności, bezradną, okaleczaną, w tym przypadku przez oprawców, ale np. już w "Miastach pod Skałą" siła wprowadzająca zmiany w ciałach ludzi (zrastanie się przyrodzenia po minięciu pewnej niewidzialnej granicy) pozostaje nieznana. Piszę o „Karze większej” bo to opowiadanie jest bardzo pesymistyczne w ostatecznej wymowie (pesymistyczny komentarz do ludzkiej natury) i wg. mnie zasługuje na wspomnienie.
Co myślicie o tym pisarzu? Czy całość albo część jego twórczości uważacie za coś więcej niż tylko literaturę rozrywkową, czy was jakoś rusza? Blisko, czy daleko od weird fiction?

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: Marek S. Huberath

Postautor: old weirdman » 11 lis 2015, 17:30

Pamiętam tego autora-zasługuje na to-choć słabo znam jego twórczość. Pierwszy kontakt to prawie 30 lat temu (byłem wtedy młodym człowiekiem) jego szokujące opowiadanie po przeczytaniu którego nie mogłem się odnaleźć w otoczeniu;trudno to opowiadanie nazwać pesymistycznym;określił bym je jako skrajny pesymistyczny naturalizm (zresztą w konwencji post apo);to "Wróciłeeś Sneeog,wiedziaam"-tak,taki nosi tytuł. Zwyciężyło w konkursie FANTASTYKI w latach osiemdziesiątych. Tekst zresztą jest poniekąd hołdem dla Snerga-stąd ten Sneeog w tytule. Opowiadania jest "zabójcą nastroju"-to jeden z tych tekstów po których masz ochotę się zabić;a w najlepszym wypadku udać się na bezludną wyspę by nigdy już nie widzieć ludzi. Nic mi nie wiadomo o innych utworach tego autora-nie czytuję już post apo czy ogólnie s.f. Co do możliwych tropów z obecnością "weird" w s.f. to oczywiście jest to możliwe-w s.f. często występuje element "weird";sztandarowym przykładem jest spora część twórczości Dicka (jego KOSMICZNE MARIONETKI to "czyste" weird fiction),weird fiction pisał Lem,dla mnie nawet ODYSEJA KOSMICZNA -zarówno film jak i powieść-to weird science-fiction. P.s. Co do Twojej pracy w korporacji...nie zamierzam Cię w żaden sposób zniechęcać-szanuję Twoją szczerość na forum-obyś umiał się tam odnaleźć. Tego Ci życzę.
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".

Awatar użytkownika
Dead_Clown
Administrator
Posty: 403
Rejestracja: 29 sty 2015, 19:48
Kontaktowanie:

Re: Marek S. Huberath

Postautor: Dead_Clown » 17 lis 2015, 23:11

Huberatha czytałem jedynie (i to dawno) "Miasta pod skałą". Rzeczywiście, wiele elementów z tej powieści można byłoby podciągnąć pod weird. Natomiast pamiętam, że jest to książka bardzo nierówna, która naprzemiennie zachwyca i irytuje. Jest trochę przegadana i czasami autor nie wierzy w inteligencję swojego czytelnika, więc najpierw podaje jakiś motyw, a później kawa na ławę wywala jego zmierzone znaczenie. No, drażniło mnie to, choć przyznaję, że klimat jest.
The Devil enters the prompter’s box and the play is ready to start.
Robert W. Service, The Harpy


Wróć do „Sztuka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika. i 2 gości

cron