SF, hard SF

Sublimacje ciemności
Awatar użytkownika
Dead_Clown
Administrator
Posty: 403
Rejestracja: 29 sty 2015, 19:48
Kontaktowanie:

Re: SF, hard SF

Postautor: Dead_Clown » 18 lis 2015, 14:08

Masz zupełną rację i aż mi głupio, że wcześniej to podobieństwo nie przyszło mi na myśl - tam jest, jak się zastanowić, więcej zbieżności, choć Beckett koncentruje się bardzie na problemie wyodrębniania wspólnot i ślepej sile "postępu" wradzającej się w charyzmatyczne, amoralne jednostki. Niewykluczone, że Beckett w jakiś sposób się inspirował Żuławskim - jeżeli nie książką, to częściowo ekranizacją. Na pewno w jakimś stopniu podobieństwa biorą się też z tego, że książki opowiadają o powszechnych makrozjawiskach w mikroskali.
The Devil enters the prompter’s box and the play is ready to start.
Robert W. Service, The Harpy

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: SF, hard SF

Postautor: old weirdman » 18 lis 2015, 14:55

Wspomniałem też o "Na srebrnym globie" w tym kontekście,że-o ile powieść o której piszesz z pewnością jest godna zainteresowania!-to o tyle bardzo trudno mi sobie wyobrazić aby Beckett przebił w niej dawkę pesymizmu którą Żuławski przekazał czytelnikom. Żuławski działa na kilku poziomach:nie ma u Niego w powieści szansy dla ludzkości na "rozpoczęcie wszystkiego od nowa";nieważne jak szczytne hasła i idee by temu towarzyszyły,jakie braterstwo łączyło by na początku realizacji planu,jak szlachetne zamiary. Wciąż jesteśmy skazani na popełnianie tych samych błędów związanych z emocjonalną ludzką naturą. Kolonia na księżycu:wystarczy jedna "atrakcyjna samica" i powstanie konfliktu opartego na zazdrości jest kwestią bezdyskusyjną. Nawet jeśli konflikt-w końcu-zostanie zażegnany to już w następnym pokoleniu kolonizatorów nic go nie powstrzyma. Oczywiście takie konflikty nobilituje się mianem "walki o miłość-o najpiękniejsze z uczuć". Żuławski pozostawał pod wpływem odkryć Darwina-i filozofii naturalizmu;wiedział,że kwestia "walki o atrakcyjne samice"-nasza zwierzęca natura- zburzy pokój każdej ludzkiej enklawy. No i w "zderzeniu z nieznanym" -na obcym lądzie-zawsze odezwie się "metafizyczna zgroza"-i jeśli nawet koloniści zajęli księżyc jako postępowcy i ateiści,kolejne pokolenia (dzieci,wnuki) stworzą własnych bogów. I wszystko znów będzie jak na Ziemi. A kto nie ukorzy się przed "Bogiem" ten jest wrogiem. Człowiek-to upadek: takie jest przesłanie "Na srebrnym globie".
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".

Awatar użytkownika
Dead_Clown
Administrator
Posty: 403
Rejestracja: 29 sty 2015, 19:48
Kontaktowanie:

Re: SF, hard SF

Postautor: Dead_Clown » 18 lis 2015, 15:41

Myślę, że nie przebił, choć trudno za optymistyczną uznać książkę, w której w jednej z kluczowych scen jedna z bohaterek wygłasza takie podsumowanie:

"Przeklinałam Tommy'ego i Angelę za to, że postanowili tu zostać i wyciągnąć nas ze spokojnej nicości na ten okrutny ciemny świat. Złe złe to było miejsce. (...) Nigdy na tym parszywym ciemnym Edenie nie spotka nas nic dobrego. Nigdy. Nigdy. Nigdy. Będzie tylko ból, męka i krew, krew, krew."

Tak, jak w "Na srebrnym globie", tak i w "Ciemnym Edenie" dokonuje się "globalny reset" cywilizacji, ale oddziaływanie tych samych procesów psychologicznych sprawia, że rodząca się cywilizacja idzie dokładnie tą samą drogą, popełnia te same błędy, i choć "mit założycielski" jest pacyfistyczny, to z jednej strony szybko zostaje wygenerowany "postęp" stanowiący taką samą formę przemocy jak dławiący konserwatyzm; kontr-reakcją są zaś narodziny systemu faszystowskiego.

Pomyślałem, że "Ciemny Eden" to w gruncie rzeczy bardzo pesymistyczne "young adut"; w tym sensie, że jest inicjacyjne, językowo przejrzyste i grające na achetypach, a z drugiej strony umiejętnie, pod płaszczykiem powieści przygodowej, przemyca solidną dawkę zgorzknienia, rozczarowania i słusznej niewiary w ludzkość:)
The Devil enters the prompter’s box and the play is ready to start.
Robert W. Service, The Harpy

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: SF, hard SF

Postautor: old weirdman » 18 lis 2015, 16:28

Rzeczywiście-podobieństwa obu powieści są uderzające. To jeszcze jedna polecanka: "Adam,jeden z nas" Konrada Fiałkowskiego. Jedna z najstrzaszniejszych i najbardziej dołujących powieści mojego dzieciństwa-dużo nawiązań biblijnych,podobnie jak w "Według łotra" Snerga. Czy polacy mieli pesymistyczne s.f.? Polecam "Adam,jeden z nas"-niesamowicie pesymistyczna wizja jak wypadamy jako ludzkość przed obliczem Chrystusa,który wędruje poprzez wieki i obserwuje...coraz doskonalsze metody samounicestwienia stwarzane przez człowieka.
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".


Wróć do „Sztuka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika. i 2 gości

cron