SF, hard SF

Sublimacje ciemności
Awatar użytkownika
Ammon
Administrator
Posty: 99
Rejestracja: 29 sty 2015, 15:55

SF, hard SF

Postautor: Ammon » 22 sie 2015, 3:10

Ostatnio odkurzam trochę klasyki SF - głównie z pomocą audiobooków, które ostatnimi czasy są jedyną formą, w jakiej przyjmuję beletrystykę - i tak sobie myślę, że zawsze był to gatunek (głównie hard sf) z ogromnym potencjałem dla mniej lub bardziej dyskretnego przemycania kropel goryczy. Podajcie swoje typy (ino bez spojlerów), a na dobry początek:

1) Lem, "Fiasko". Tytuł mówi w sumie sam za siebie. Pożegnanie z Pirxem z klasyczną dla Stanisława refleksją o ludzkiej pysze.
2) Dick, "Przez ciemne zwierciadło". Genialne studium rozpadu tożsamości.

Wziąłem się też w końcu za "Lód" Dukaja, ale tworzyszy mi dziwne uczucie obcowania z prozą jakiegoś rosyjskiego klasyka (ze wskazaniem na Dostojewskiego), co powoduje, że motyw Tesli i pochodne pasują do całości jak pięść do nosa. Jednakoż przesłuchałem do tego momentu może z 1/5 ;).
Istnieją na ziemi rzeczywiście bardzo piękne widoki; ale ze sztafażem wszędzie jest kiepsko, dlatego nie należy się przy nich zatrzymywać.

Schopenhauer

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: SF, hard SF

Postautor: old weirdman » 22 sie 2015, 5:47

Klasyka s.f. ze wskazaniem na dzieła przepełnione filozofią pesymizmu: 1) "Na srebrnym globie" Jerzego Żuławskiego-absolutna klasyka polskiego s.f. Czytałem niedawno;powiem tylko tyle,że bezpośrednio potem czytałem "Ślepowidzenie" Wattsa i powieść polskiego klasyka jest dużo bardziej ponura i "zniechęcająca"-filozofia Żuławskiego;gdziekolwiek trafi człowiek,gdziekolwiek stworzy swój nowy przyczółek,zapragnie zacząć "wszystko od nowa",jakiekolwiek wzniosłe idee i hasła solidarności by temu nie towarzyszyły wojny i upadek są pewne. Dlaczego? Bo upadek jest "wpisany" w naturę człowieka;upadek nie zwycięstwo.2) Cała twórczość Snerga: "Robot","Według łotra","Nagi cel","Arka", "Anioł przemocy i inne opowiadania"-najbardziej pesymistyczne s.f.(choć tu bardziej adekwatny byłby termin weird science fiction) jakie stworzył polski autor-filozofia "wielkiej iluzji",coś jak "Truman show" w wersji weird science fiction. Spotkałem się w internecie z wypowiedzią,że "jeśli spodobał ci się Matrix-mam na myśli sam pomysł-to spodoba ci się również Snerg". Jest w tym dużo racji .3)Lem "Pamiętnik znaleziony w wannie"-wspaniałe Kafkowskie s.f. znów bardzo bliskie weird fiction.4)Rok 1984-na pewno znasz ale z "kronikarskiego"obowiązku przypominam. 5)Piotr Szulkin"Socjopatia"-chyba każdy widział filmy Szulkina (choćby "Gaga-chwała bohaterom" czy "Wojna światów-następne stulecie"),znów s.f. Kafkowskie-bliskie weird-genialna lektura.
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".

Awatar użytkownika
Dead_Clown
Administrator
Posty: 403
Rejestracja: 29 sty 2015, 19:48
Kontaktowanie:

Re: SF, hard SF

Postautor: Dead_Clown » 22 sie 2015, 22:47

"Śledztwo", "Fiasko", "Głos Pana" i "Pamiętnik znaleziony w wannie" to zdecydowanie mój top ulubionych powieści. Zresztą, ujęciu obcości (strategiom wobec obcego) według Lema poświęciłem pracę mgr, w którą - choć to tylko mgr - włożyłem naprawdę sporo serducha i cały czas noszę się z myślą, żeby ten tekst rozwinąć.

Pamiętam, że kiedy czytałem "Ślepowidzenie" Wattsa nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że już skądś to znam- oczywiście cały czas miałem na myśli "Fiasko". Swoją drogą, piękne to pożegnanie z Pirxem, który nie dość, że [SPOILER] zostaje uśmiercony, to jeszcze zostaje w sumie uśmiercony dwukrotnie, za każdym razem ponosząc klęskę i nie wypełniając zadania. [SPOILER].

"Lód" Dukaja oczywiście, choć jakiś czas temu próbowałem się zabrać za tę książkę jeszcze raz i jakoś mi nie szło - może za jakiś czas. Inne Dukaje też bardzo, choć pamiętam, że strasznie mnie zmęczyły "Czarne oceany", choć początek i idee, na których Dukaj oparł powieść są niesamowite (Co ciekawe, wiele osób mówiło mi, że Dukajem najtrudniejszym do przebrnięcia była "Perfekcyjna niedoskonałość", a mnie tę książkę czytało się wyjątkowo lekko).yy

Dick wiadomo, podstawa.

W ogóle, bardzo podoba mi się to, co MAG robi w serii "Uczta wyobraźni". Niektóre z tych książek to naprawdę hardkor jeżeli idzie o poziom trudności lektury, więc tym lepiej, że wydawnictwo inwestuje w taką literaturę. Z "Uczty..." szczególnie dobrze zapamiętałem "Trojkę" Chapmana, teraz czytam "Ciemny eden" Chrisa Becketta i oczywiście bardzo liczę na "Dom liści" Danielewskiego.

Z innych ważnych s-f - jako dzieciak zaczytywałem się serią "Odysei kosmicznej" Clarke'a, choć ostatnia część (3001) to jakieś przykre nieporozumienie. Do tego Strugaccy, "Piknik na skraju drogi", choć jednak wolę to, co z motywami powieści zrobił Tarkowski w "Stalkerze". Ale "Ślimak na zboczu" czy świetna "Daleka tęcza" są ze mną "do dziś".

W sumie to od s-f zaczęło się moje "poważniejsze" czytanie, choć z drugiej strony polski fandom zawsze działał mi strasznie na nerwy.
The Devil enters the prompter’s box and the play is ready to start.
Robert W. Service, The Harpy

Awatar użytkownika
Kreuzgang
Rozgoryczony
Posty: 354
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:02

Re: SF, hard SF

Postautor: Kreuzgang » 23 sie 2015, 13:47

Harlan Ellison - Nie mam ust a muszę krzyczeć - kto wie czy nie najstraszniejszy, najbardziej dołujący tekst z jakim miałem do czynienia tuż obok Roku 1984 Orwella.
"I learned that life is a long and difficult road, but you have to keep going, or you'll fall by the wayside".

Steve McQueen

Awatar użytkownika
Ammon
Administrator
Posty: 99
Rejestracja: 29 sty 2015, 15:55

Re: SF, hard SF

Postautor: Ammon » 25 wrz 2015, 0:13

Skończyłem właśnie "Ślepowidzenie" i muszę przyznać, że jestem pod sporym wrażeniem. Bez wątpienia tym, co łączy tę książkę z "Fiaskiem", jest motyw pierwszego kontaktu, ale jest on tam przedstawiony z trochę innej perspektywy. O ile postaci Lema nie wychodzą zasadniczo poza antropocentryczną iluzję, to u Wattsa widać wyraźnie przebłyski teorii Metzingera, co mocno pogłębiło cały temat.
Istnieją na ziemi rzeczywiście bardzo piękne widoki; ale ze sztafażem wszędzie jest kiepsko, dlatego nie należy się przy nich zatrzymywać.

Schopenhauer

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: SF, hard SF

Postautor: old weirdman » 25 wrz 2015, 2:37

Według mnie i tak najciekawsza część ŚLEPOWIDZENIA zaczyna się po opadnięciu kurtyny-czyli w przypisach Wattsa znajdujących się na końcu książki gdzie m.in. pisze jak ważny jest dla niego Metzinger i,że uważa go za największego fachowca na świecie łączącego genialną wiedzę psychologiczną ze śmiałymi wnioskami natury filozoficznej. Watts jest kimś w rodzaju Ligottiego literatury s.f. Polecam Ci Jego felietony w Nowej Fantastyce-bardzo dobre.
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".

Awatar użytkownika
Ammon
Administrator
Posty: 99
Rejestracja: 29 sty 2015, 15:55

Re: SF, hard SF

Postautor: Ammon » 25 wrz 2015, 12:27

old weirdman pisze:Według mnie i tak najciekawsza część ŚLEPOWIDZENIA zaczyna się po opadnięciu kurtyny-czyli w przypisach Wattsa znajdujących się na końcu książki gdzie m.in. pisze jak ważny jest dla niego Metzinger i,że uważa go za największego fachowca na świecie łączącego genialną wiedzę psychologiczną ze śmiałymi wnioskami natury filozoficznej. Watts jest kimś w rodzaju Ligottiego literatury s.f. Polecam Ci Jego felietony w Nowej Fantastyce-bardzo dobre.

Teraz liznę trochę Asimova, ale w kolejsce czeka już "Robot" i "Na srebrnym globie". Dzięki za polecenie.
Istnieją na ziemi rzeczywiście bardzo piękne widoki; ale ze sztafażem wszędzie jest kiepsko, dlatego nie należy się przy nich zatrzymywać.

Schopenhauer

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: SF, hard SF

Postautor: old weirdman » 25 wrz 2015, 13:23

Z całym szacunkiem dla wizji Wattsa;ukazania beznadziei próby kontaktu cywilizacji rozwiniętych na innych planetach-przynajmniej u Wattsa widzimy obcych,widzimy ich statek/matkę. W ROBOCIE na to nie licz-nie chcę nic zdradzać ale tam nie ma szans nawet ich zobaczyć-mimo,że mogą być dosłownie wszędzie. Wszystko wyjaśni TEORIA NADISTOT Snerga. Zapomniasz o ŚLEPOWIDZENIU-a poznasz co naprawdę znaczy nie móc nawiązać z obcymi pierwszego kontaktu. Wizja Snerga dużo śmielsza i dużo bardziej pesymistyczna. I mój cytat z podpisu stanie się zrozumiały-bo czy na pewno to my rządzimy tą planetą...
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".

Awatar użytkownika
Dead_Clown
Administrator
Posty: 403
Rejestracja: 29 sty 2015, 19:48
Kontaktowanie:

Re: SF, hard SF

Postautor: Dead_Clown » 17 lis 2015, 23:31

Może to nie hard-sf, a i s-f bardzo pretekstowe, ale że ukazało się w "Uczcie wyobraźni" MAG, to wpisuję tutaj.

Chris Beckett, "Ciemny Eden".

Pozbawiona światła gwiazdy planeta, na której wegetują, w świetle drzew lampowych, potomkowie rozbitków z Ziemi. Zdegenerowani genetycznie (chów wsobny), na poziomie "jaskiniowców". W końcu dochodzi do wydarzeń, które rozerwą wspólnotę i zmuszają mieszkańców do bliższego przyjrzenia się ich światu.

Tyle, żeby nie zdradzać zbyt dużo z fabuły. Powiedzieć mogę natomiast, że to bardzo dobre "socjologiczne" s-f, analizujące zjawisko powstawania narodu, psychologię ludzi władzy i zaczątki religii. Ponieważ jest to forum poświęcone pesymizmowi, powiem jedynie, że diagnozy Becketta do optymistycznych nie należą. Sama historia zdaje się nieco sztampowa, ale to raczej kwestia tego, że opowiada o bardzo uniwersalnych zjawiskach. Za to jest świetnie napisana i chyba z potencjałem na dłuższą serię (w tym roku wyszła "Mother of Eden", będąca kontynuacją).
The Devil enters the prompter’s box and the play is ready to start.
Robert W. Service, The Harpy

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: SF, hard SF

Postautor: old weirdman » 18 lis 2015, 7:46

Dead Clownie-po przeczytaniu Twojej polecanki nachodzi mnie refleksja-dość częsta w przypadku s.f.-że wszystko co ciekawe zostało w s.f. już napisane. Przecież ta fabuła którą opisałeś to dosłownie fabuła "Na srebrnym globie" Jerzego Żuławskiego-powieści napisanej ponad 100 lat temu która skupia się na identycznych problemach i dochodzi do bardzo pesymistycznych wniosków. Człowiek jest skazany na porażkę,na cierpienie,na wojny-zawsze. Czemu? Bo jest dwupółciowy! Oto cała prawda.
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".


Wróć do „Sztuka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron