David Lynch

Sublimacje ciemności
hikikomori_boi
Posty: 11
Rejestracja: 27 lut 2015, 23:08

David Lynch

Postautor: hikikomori_boi » 09 kwie 2015, 11:33

Pomimo, że sam twórca posiada bardzo pogodny charakter i jest człowiekiem o optymistycznym usposobieniu, to jego twórczość emanuje grozą i traktuje o jednostce skazanej na nieuchronny fatalizm losu, która zafascynowana złem wpada w jego pułapkę. Konwencja oniryczna, często również surrealistyczna wplątuje w widza w palące refleksje. Absurd, niejasności i niedomówienia wprowadzają w stan konsternacji i głębokiego zastanowienia nad filmową rzeczywistością. Koszmary senne przeplatają się z jawą, nie wiadomo czy dany symbol jest sygnałem płynącym z podświadomości i kryje się za nim drugie znaczenie, czy jest jedynie igraniem reżysera z nieświadomym i naiwnym widzem. Filmy tego człowieka zdają się doskonale ilustrować esencję mroku, trawiącego się w ogniu własnego umysłu indywiduum. Osobiście nie spotkałem jeszcze artysty, który ukazywałby zło w sposób tak ambiwaletny, fascynujący i odrażający zarazem. Nazwałbym go nieskromnie poetą współczesnego kina, za pomocą dialogów, scenariusza, oświetlenia, dźwięku, muzyki, kadrów i gry aktorskiej, dzieła wychodzące spod jego ręki zdają się być wierszami stworzonymi do spijania ich z ekranu. Polecam wszystkim serdecznie zapoznanie się z twórczością Lyncha, zachęcam do dyskusji i poprawienia mnie w razie pomyłek.
Naiwnym jest myśleć, że nie umrze się nigdy. Jeszcze naiwniejszym, że umrze się jutro.

Awatar użytkownika
Kreuzgang
Rozgoryczony
Posty: 354
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:02

Re: David Lynch

Postautor: Kreuzgang » 09 kwie 2015, 12:47

Króliki to jedno z tych dzieł Lyncha których nie mogę oglądać ze strachu/poczucia niepokoju. To w ogóle jeden z tych twórców których w jakiś sposób lubię za atmosferę, a zarazem rzadko oglądam. A jeśli już oglądam, to zazwyczaj jeden raz. Nawet Twin Peaks nie dałem rady przebrnąć w całości, poległem na drugim sezonie.

A teraz bardziej ciągnie mnie w kierunku Beli Tarra.
"I learned that life is a long and difficult road, but you have to keep going, or you'll fall by the wayside".

Steve McQueen

hikikomori_boi
Posty: 11
Rejestracja: 27 lut 2015, 23:08

Re: David Lynch

Postautor: hikikomori_boi » 09 kwie 2015, 12:57

Ja z kolei oglądam Twin Peaks trzeci raz z rzędu w ciągu ostatnich 6 miesięcy. Fikcyjna sfera tego miasteczka jest tak skrupulatnie dopracowana, że mimowolnie przenika mnie jego aura i scalam się z nim wewnętrznie. Mógłbym rzec, może nieco poetyzując, że moje ciało jest tu na Ziemi ale mój umysł jest w Twin Peaks.
Naiwnym jest myśleć, że nie umrze się nigdy. Jeszcze naiwniejszym, że umrze się jutro.

Vulpes Inculta
Pierwsze wątpliwości
Posty: 119
Rejestracja: 14 lut 2015, 23:20

Re: David Lynch

Postautor: Vulpes Inculta » 09 kwie 2015, 14:20

Kreuzgang pisze:Nawet Twin Peaks nie dałem rady przebrnąć w całości, poległem na drugim sezonie.


Ja też, ale to raczej z innego powodu - po prostu byłem znudzony i po odpowiedzi na to kto zabił LP nie widziałem dokąd to zmierza. Za to jego pełnometrażówki łykam dość bezkrytycznie, hell, 90-minutowy odcinek pilotażowy Twin Peaks mi się najbardziej z tej "marki" podobał. Tak poza tym opus magnum to chyba Mulholland Drive... Pikna Naomi Watts umila seans.

hikikomori_boi
Posty: 11
Rejestracja: 27 lut 2015, 23:08

Re: David Lynch

Postautor: hikikomori_boi » 09 kwie 2015, 16:24

Rozwięzanie zagadki zabójstwa Laury było według mnie wstępem do czegoś dużo bardziej mrocznego, niż sama jej śmierć. Jeśli chodzi o mnie to jest zupełnie odwrotnie-drugi sezon przypadł mi bardziej do gustu, ze względu na obnażanie filozofi Lyncha oraz charakterystycznej dla jego twórczości zobrazowania poetyki marzenia sennego, gdzie postacie ze świata sennych koszmarów i zaświatów przenikają do rzeczywistości jawy.
Naiwnym jest myśleć, że nie umrze się nigdy. Jeszcze naiwniejszym, że umrze się jutro.

Awatar użytkownika
Kreuzgang
Rozgoryczony
Posty: 354
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:02

Re: David Lynch

Postautor: Kreuzgang » 09 kwie 2015, 17:38

hikikomori_boi pisze:Rozwięzanie zagadki zabójstwa Laury było według mnie wstępem do czegoś dużo bardziej mrocznego, niż sama jej śmierć.


A według Lyncha było to zarżnięcie kury znoszącej złote jaja. Stwierdził, że gdyby to on reżyserował serial od początku do końca, widzowie nigdy nie dowiedzieliby się kto zabił Laurę. Przypadek, że po wyjaśnieniu zagadki oglądalność poszybowała w dół i serial który cieszył się tytułem fenomenu wkrótce zdjęto z anteny?
"I learned that life is a long and difficult road, but you have to keep going, or you'll fall by the wayside".

Steve McQueen

hikikomori_boi
Posty: 11
Rejestracja: 27 lut 2015, 23:08

Re: David Lynch

Postautor: hikikomori_boi » 09 kwie 2015, 17:59

Owszem, Lynchowi i Frostowi spadała oglądalność początkowo z tego powodu, że zbyt flegmatycznie toczyło się śledztwo w związku zabójstwem Laury, a publika domagała się informacji kto zabił, tak więc ujawnili tą tajemnice niemalże na początku pod presją producentów. Moim skromnym zdaniem jednak to nie zdeprecjonowało walorów serialu, trzymam się twardo zdania, że stanowiło pretekst do "wejścia wgłąb lasu". A co do tego, że takie a nie inne rozwiązania reżyserów nie trafiły do masowego widza, to nie jest żaden argument, bo de facto twórczość Lyncha do masowego widza kierowana nie jest i się dla tego typu odbiorców nie nadaje (nie ubliżając ludziom o mało wysublimowanych gustach).
Naiwnym jest myśleć, że nie umrze się nigdy. Jeszcze naiwniejszym, że umrze się jutro.

Awatar użytkownika
Kreuzgang
Rozgoryczony
Posty: 354
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:02

Re: David Lynch

Postautor: Kreuzgang » 09 kwie 2015, 20:05

hikikomori_boi pisze:publika domagała się informacji kto zabił, tak więc ujawnili tą tajemnice niemalże na początku pod presją producentów. Moim skromnym zdaniem jednak to nie zdeprecjonowało walorów serialu


Ja z kolei uważam, że wtedy nie mieli pojęcia z czym się mierzą, a nawet co dokładnie kręcą; prowizorka miała niebagatelny wpływ na formułę serialu. To była pierwsza tak awangardowa, rozciągnięta w czasie acz potencjalnie zamknięta opowieść w dziejach telewizji ( nie licząc mini seriali). Śledztwo było tylko pretekstem do ukazania innych tematów, jednak pretekstem nieodzownym jak się okazało, bo wprowadzającym wątek napięcia i porządkującym fabułę. Po odebraniu tego pretekstu wszystko się posypało, co znalazło odzwierciedlenie w słupkach oglądalności. Nie dało się przełożyć Twin Peaks na formułę dotychczasowych seriali w których każdy odcinek miał pół godziny i opowiadał odrębną historię z tymi samymi bohaterami.
"I learned that life is a long and difficult road, but you have to keep going, or you'll fall by the wayside".

Steve McQueen

Awatar użytkownika
Dead_Clown
Administrator
Posty: 403
Rejestracja: 29 sty 2015, 19:48
Kontaktowanie:

Re: David Lynch

Postautor: Dead_Clown » 11 kwie 2015, 8:41

"Zagubioną autostradę" widziałem już tyle razy, że znam na pamieć (i zawsze strasznie irytowały mnie opinie, że jest to film nakręcony tylko i wyłącznie po to, aby móc się nim snobować); a co do "Głowy do wycierania", to jest to jeden z tych filmów, których nie jestem w stanie obejrzeć w całości, ponieważ są... zbyt, że tak powiem, przytłaczające.

Mulholland Drive jest świetne i nawet to potwornie męczące Inland Empire ma swoje momenty. Nie pamiętam zresztą, abym oglądał coś Lyncha, co mnie całkiem odrzuciło, może tylko Diuna, ale przyznam, że literacki oryginał też jakoś mnie nie zachwycił.

Natomiast absolutnie uwielbiam video, które Lynch nakręcił do swojej piosenki Crazy Clown Time: https://www.youtube.com/watch?v=caWXt9lCVrc
The Devil enters the prompter’s box and the play is ready to start.
Robert W. Service, The Harpy


Wróć do „Sztuka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika. i 3 gości

cron