H.P. Lovecraft

Sublimacje ciemności
old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: H.P. Lovecraft

Postautor: old weirdman » 26 gru 2015, 10:49

Patrycjuszu pytanie zadałeś koledze Kreuzgang ale,że zacząłem temat "skutecznych iluzji" w kontekście Kosmicyzmu pozwolę sobie również odpowiedzieć na Twoje pytanie. Zacząć trzeba od konkluzji,że ludzkie istnienie może być unicestwione w dowolnym momencie np. poprzez uderzenie asteroidy. Według najbardziej prawdopodobnej teorii taki koniec spotkał dinozaury. Nie muszę chyba dodawać,że gdyby ta asteroida ominęła wtedy Ziemię nie rozmawialibyśmy teraz. Zresztą biorąc pod uwagę skalę czasu to one były dominującymi organizmami na tej planecie-kto wie jaki czas będą nimi humanoidy. Ale idźmy dalej. Lovecraft zapytany przez przyjaciela J.F.Mortona : Jak postępować w życiu przy świadomości,że ludzka rasa to zaledwie błahy atom w olbrzymich dziedzinach wszechświata odpowiada,że przyjął postawę "życzliwego kosmicznego obserwatora rasy ludzkiej". Tu trzeba też stwierdzić,że Lovecraft stanowczo zaprzecza,żeby uznawać Go za pesymistę czy optymistę-konsekwencją Kosmicyzmu jest Indyferentyzm. Kosmicyzm jako filozofia,jako pewne prawo metafizyki pociąga za sobą Indyferentyzm jako wniosek etyczny. Lovecraft pisze,że:"To właśnie przez wzgląd na bezsensowność wszechświata musimy,poprzez staranne utworzenie sztucznych strumieni z których będą wypływać światy zbawiennych iluzji,zapewnić sobie osobiste złudzenie wartości,celów,do których zmierzamy,jak i zainteresowań. A dokładniej-ponieważ wszystko,co nas otacza samo w sobie nic nie znaczy-musimy odnaleźć bliskie nam samym podłoże tradycji które sprawia,że wszystko wokół wydaje się w naszych oczach obdarzone pewnymi wartościami." I dalej:"Człowiek powinien być bezsprzecznie postrzegany jako zwykły przypadek,czy może nawet pomyłka w pierwotnym planie,którego nieograniczony zasięg degraduje jego rolę do zupełnie nieistotnego poziomu." Podstawowa różnica między Kosmicyzmem a Nihilizmem to: Nihilizm odrzuca istnienie jakiegokolwiek sensu w poczynaniach człowieka,Kosmicyzm nie neguje owego sensu jedynie mówi,że jakikolwiek jest ów sens nie ma najmniejszego znaczenia w kosmicznej skali:"Ludzkość razem ze swymi napuszonymi pretensjami przeistacza się w całkowitą nicość porównana do niezgłębionych otchłani nieskończoności i wieczności spozierających na nią. Całkowity okres istnienia rodzaju ludzkiego,Słońca znajdującego się w Układzie Słonecznym,czy też całego widocznego wszechświata jest zaledwie pozbawionym konsekwencji momentem w historii ciał niebieskich i eterycznych prądów tworzących całe istnienie." "Wszystko to co wiemy,co widzimy,o czym śnimy,czy sobie wyobrażamy znaczy mniej niż ziarno pyłu w odniesieniu do nieskończoności. To dosłownie nic bądź w najlepszym wypadku nie więcej niż matematyczny argument." I najważniejsze:"Życie i rodzaj ludzki mają swoje miejsce naturalnej dążności do przemijania,nie ważne jak nieskończenie mało znaczące to miejsce się wydaje." Zgodnie z ideą Kosmicyzmu nie ma powodu by przedwcześnie kończyć swój żywot tylko z powodu bezznaczeniowości naszego istnienia. Lovecraft podkreślał kilkukrotnie,że to kontemplacja piękna i sztuki nadawała sens Jego życiu. Nie ukrywam,że Kosmicyzm i podążający za nim Indyferentyzm urzekły również mnie i stały się dominującymi ideami mojego życia;że w tym tyglu idei jakim jest ludzki umysł,w tym kotle wrzącym światopoglądami z jakimi zetknąłem się w życiu intensywnie studiowany ostatnio Kosmicyzm wypłynął na wierzch pozwalając zatonąć innym poglądom,innym ideom. Cóż dla mnie może być wspanialszego niż kontemplowanie filozofii Kosmicyzmu i zachwyt nad wspaniałą literaturą weird fiction -i naprawdę nie ma żadnego znaczenia,że ten wybór nie ma żadnego znaczenia dla nikogo oprócz mnie,że nie uczyni zjawiska zaistnienia życia bardziej sensownym,że wszechświat ma to gdzieś-głupotą byłoby nie wypełnić swojego życia w najbardziej ciekawy,intrygujący sposób jaki przychodzi mi do głowy a jednocześnie dający kontakt ze "sztuką i pięknem". Mam nadzieję,że odpowiedziałem na Twoje pytanie Patrycjuszu.
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".

Awatar użytkownika
Kreuzgang
Rozgoryczony
Posty: 354
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:02

Re: H.P. Lovecraft

Postautor: Kreuzgang » 26 gru 2015, 17:04

Patrycjusz pisze:Kwestia zastanawiająca - czy wskazanie wszystkich pesymistów na to, że ludzkie wartości to iluzja, ma zachęcić do odrzucenia ich i wymarcia (Benatar) czy może do dalszego życia według tych albo nowych (Nietzsche) iluzji, bo nie da się inaczej?


Można spędzić długie życie wypełnione wieloma (nierzadko angażującymi oraz kreatywnymi twórczo) nawoływaniami do jego odrzucenia; niejeden zatwardziały pesymista tak robił ( i zapewne robi), niejako przecząc własnym postulatom. Mój prywatny pesymizm jest zwłaszcza sposobem odczuwania bytu w jego metafizycznym wymiarze. Staram się natomiast ograniczać jego wpływ na moje życie codzienne, wychodząc z założenia, że każdy usiłuje być szczęśliwy; mnożyć radość i zadowolenie, a ograniczać smutek i rozczarowanie, co jest naturalne i instynktowne.

Co pozytywnego może dać świadomość tego, że chcąc nie chcąc pławimy się w iluzjach/mechanizmach obronnych? Wskazówkę jak lepiej sterować naszym umysłem/życiem pośród praw którym podlegamy. Skoro już pojawiliśmy się na tym świecie i grać musimy, grajmy najstaranniej jak się da.
"I learned that life is a long and difficult road, but you have to keep going, or you'll fall by the wayside".

Steve McQueen

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: H.P. Lovecraft

Postautor: old weirdman » 14 mar 2016, 19:09

"W wieku mniej więcej trzynastu lat do głębi wstrząsnęła mną efemeryczność i znikomość człowieka,a gdy ukończyłem wiek siedemnastu lat,w którym to czasie zajmowałem się pisaniem szczegółowych prac na ten temat,ukształtowałem wszystkie główne znamiona mego obecnego pesymistycznego,kosmicznego spojrzenia na świat.Błahość wszelkiego istnienia zaczęła mi imponować,ale i przytłaczać,a me poglądy na temat rozwoju człowieka,niegdyś pełne optymizmu,zaczęły zatracać znamiona entuzjazmu." -H.P.Lovecraft. Jutro 79 rocznica śmierci Mistrza.
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".

Awatar użytkownika
Kreuzgang
Rozgoryczony
Posty: 354
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:02

Re: H.P. Lovecraft

Postautor: Kreuzgang » 16 mar 2016, 21:51

Dead_Clown pisze: z Lovecrafta się wyrasta, ale może trzeba też do niego dorosnąć?


A jeśli się z niego wyrasta, to na rzecz kogo?

Lovecraft nie ma jakościowej konkurencji, najwyżej pisarzy których można postawić obok niego. Ja po raz pierwszy zetknąłem się z Lovecraftem dzięki niezrównanemu podcastowi "tchnienie grozy", gdzie usłyszałem "Kolor z przestworzy" ( wydaje mi się, że też byłem wtedy w okolicach 20tki) i momentalnie wsiąkłem w tę atmosferę.

Moim zdaniem to autor nierówny. Nie trawię opowiadań rozgrywających się w świecie Snu, w nieznanym Kadath, etc; drażni mnie archaiczność stylu jakim wtedy operuje, zanik atmosfery grozy na rzecz niemalże epickiego fantasy. Tym niemniej w swoich najlepszych momentach, a mam tu na myśli głównie mitologię Cthulhu, Lovecraft stanowi niedościgły wzór tego jak powinno się pisać weird.

Problem z horrorem współczesnym polega moim zdaniem na tym, że Lovecraft nie zainspirował go w porę i na taką skalę, jak zainspirować powinien. Przecież wyprowadzał horror z bagna literackiej pulpy - w którym groza tkwiła latami przed jego nastaniem i lata po jego śmierci - wskazując drogę jaką podążać należy. Niewielu jednak pisarzy chwyciło ten przekaz i skończyło się na tym, że to Stephen King ( którego prozę niespecjalnie lubię) ostatecznie zrewolucjonizował horror swoim podejściem i wprowadził go we współczesność, kładąc kres groszowym horrorom.

Dzisiaj mainstream horroru to głównie powtarzanie po Kingu, czyli powieść współczesna psychologiczno-obyczajowa z elementami grozy. Mogło to pójść w inną stronę, ale Lovecraft nie zrobił rewolucji, a jeśli już na kogoś wpłynął, to zainspirowani głównie patrzyli na palec a nie na księżyc; zapominając, że inspiracja nie polega na odtwórstwie rekwizytów.

Oczywiście są wyjątki, które zrozumiały na czym polega właściwy proces inspiracji i one z kolei piszą kapitalnie, jak Ligotti.
"I learned that life is a long and difficult road, but you have to keep going, or you'll fall by the wayside".

Steve McQueen

Awatar użytkownika
Dead_Clown
Administrator
Posty: 403
Rejestracja: 29 sty 2015, 19:48
Kontaktowanie:

Re: H.P. Lovecraft

Postautor: Dead_Clown » 17 mar 2016, 15:39

Trochę sam sobie odpowiedziałeś na pytanie - Lovecraft, jeżeli inspirował formalnie, to sprowadzano jego twórczość do poziomu rekwizytorium, gdzie sensy są obecne na zasadzie przypadkowego przeniesienia tego, co pierwotnie wpisane w rekwizyt, ale nie na zasadzie świadomego, intencjonalnego użycia. Jeżeli Lovecraft inspiruje przede wszystkim ideowo, jak Ligottiego, to wynikiem jest proza bardzo radykalna.

Horror Kingowski to w gruncie rzeczy poczciwa kronika życia rodzinnego, w które, z powodu naruszenia jakiegoś tabu, wkrada się groza. Walka z tym, co stanowi o grozie, jest walką o ekspiację. Czyli rzecz konserwatywna i w tym konserwatyzmie w jakimś sensie optymistyczna. U Lovecrafta perspektywy odkupienia nie ma, bo ostateczna instancja, do której odnosi się ludzkie bytowanie, jest całkowicie poza światem ludzkich wartości. Więc pod tym względem King znajduje się na przeciwnym biegunie niż Lovecraft.

Trudno też się dziwić, że Lovecrafta łatwiej traktować formalnie niż zadać sobie mało przyjemny trud wsłuchania się w to, co naprawdę mówi, trudno też dziwić się, że jako istoty zakorzenione w wartościach, przyjmujemy łatwiej tekst, który w obronie tych wartości występuje.

Ten wzór Kingowski doprowadzany jest czasami do wręcz kuriozalnych form, o co zdecydowanie łatwo, bo mało kto posiada umiejętności warsztatowe Kinga - na przykład w Polsce takim pokingowskim kuriozum jest proza Stefana Dardy, gdzie przeplata się mdła opera mydlana z opisami niesamowitości rodem z gazetki "Czwarty Wymiar", a wszystko to dąży ku zestaleniu w sumie sympatycznego obrazu świata. Ale ponieważ jest to narracja w sumie krzepiąca, pomimo warsztatowej nędzy znajduje wielu odbiorców.

Wszystko sprowadza się zatem do tego, co dany pisarz mówi o świecie. Jak bardzo utwierdza nas w prawdziwości naszych przeczuć i sądów, jak bardzo sprawnie potrafi pokazać demony, żeby zaraz potem zarzucić na nie prześcieradło i z uśmiechem spuentować, że świat to jednak piękne miejsce.
The Devil enters the prompter’s box and the play is ready to start.
Robert W. Service, The Harpy

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: H.P. Lovecraft

Postautor: old weirdman » 17 mar 2016, 19:06

Porównywanie prozy Lovecrafta z prozą Kinga kompletnie nie ma sensu:L. to bezkompromisowy artysta-esteta,zwolennik zasady "sztuka dla sztuki",K. to zawodowy pisarz tworzący 30 stron dziennie bez względu na samopoczucie,pierwszy uważa,że dżentelmen pisze dla własnej przyjemności i kiedy ma na to szczególną ochotę,drugi pisze,w zasadzie produkuje książki. Pierwszy za Oscarem Wilde głosi prymat estetyzmu i prezentacji swojej sztuki "niewielkiemu gronu tych wrażliwych" ,drugi pisze dosłownie i w przenośni dla mas a raczej pod masy. King wpisuje się w konwencję,Lovecraft tworzy własną,King myśli jak lepiej sprzedać swój tekst,Lovecraft jak uczynić prozę jeszcze bardziej sugestywną i artystyczną. Lovecraft robi wszystko by pozostać twórcą niezależnym,po prostu artystom,King to fabryka literatury. Dla Lovecrafta opowiadania to sposób przekazania Swej filozofii innym,dla Kinga filozofią literatury jest sprzedaż. Artysta kontra rzemieślnik z tym rzemieślnik nie jest tu komplementem,bardziej wpisuje się w kontekst produkcji książek jaki widzimy w ROKU 1984-Orwella. Literatura dla "niewielkiego grona tych wrażliwych" kontra literatura dla mas. Filozofia kosmicyzmu wyłożona w tekstach kontra połączenie najlepiej sprzedającej się literatury-obyczajowej-plus namiastka grozy-czy ktoś się dziś jeszcze boi wampirów czy wilkołaków? Porównywanie tych dwóch ludzi nie ma sensu. Ale absolutnie nie zgadzam się z Tobą Kreuzgang,że mainstream to King-w sensie,że tylko;jednym z najpopularniejszych pisarzy horrorów na święcie(i powszechnie uznany za NAJLEPSZEGO -szereg opinii:od S.T.Joshiego po Edwarda Lee) jest Ramsey Campbell a ten już tworzy bardzo dobrą literaturę;również horror Lovecraftowski.
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".

Awatar użytkownika
Dead_Clown
Administrator
Posty: 403
Rejestracja: 29 sty 2015, 19:48
Kontaktowanie:

Re: H.P. Lovecraft

Postautor: Dead_Clown » 17 mar 2016, 23:27

Ja bym tak bardzo po Kingu nie jechał - owszem, nie jest to mój ulubiony pisarz, nawet nie łapie się do pierwszej 30, ale wciąż to dobry autor, który napisał kilka naprawdę dobrych powieści - na przykład bardzo cenię "Cmętarz zwieżąt". Bardzo niedoceniana (jak na ironię, głównie przez fanów Kinga, jest też "Historia Lisey". Nie jest to Ligotti, nie jest to McCarthy, nie jest to Pynchon, Roth, czy DeLillo (pozwalam sobie na umieszczenie Toma w Panteonie współczesnej prozy amerykańskiej), ale dla nie wątpię, że dla literatury amerykańskiej to bardzo ważny twórca. A że ze swojej płodności i systematyczności zrobił atrybut, to trudno o to mieć pretensje.

Nie powiedziałbym też, że twórczość Kinga jest sprofilowana totalnie pod uśrednionego, pół-odmóżdżonego odbiorcę, jak na przykład Coben (w tym wypadku pół-odmóżdżonego, bo umiejącego czytać), jest tam mimo wszystko sporo śladów autorskiej wizji. Jest też wiarygodna psychologia postaci i bogaty kontekst, że tak powiem górnolotnie, balzakowski.

Nie wiem, jak jest teraz, gdyż ostatnich tekstów (tak od 2007) nie znam w ogóle, a wcześniejsze nie wszystkie. Ale ok, ponieważ to nie o Kingu, a o Lovecrafcie, to pragnę przypomnieć wszystkim bardzo ciekawy tekst Kinga, pt. "Poduszka Lovecrafta", który można było przeczytać jako wstęp do świetnego eseju "Przeciw światu, przeciw życiu" Houellebecq o Lovecrafcie.
The Devil enters the prompter’s box and the play is ready to start.
Robert W. Service, The Harpy

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: H.P. Lovecraft

Postautor: old weirdman » 18 mar 2016, 8:10

Pozwolę sobie bardzo z Szanownym Kolegą nie zgodzić-powiem więcej:ja protestuję! Ale spuszczając nieco z tonu przejdę do rzeczy. Temat jest o Lovecrafcie i z mojego punktu widzenia to zmienia diametralnie obraz Kinga. Po pierwsze:odniosłem się do kolegi Kreuzgang i jego teorii jakoby współczesny horror zboczył w kierunku obyczajowym porzucając Lovecraftowski szlak-mówimy o mainstreamie. Więc odniosłem się poniekąd do osób samych wymienionych twórców jako przedstawicieli dwóch biegunów literatury grozy:sztuki i komercji. Chyba nikt nie kwestionuje,że osoby wymienione powyżej idealnie odwzorowują oba bieguny. Po drugie:King również stworzył horrory Lovecraftowskie-co już przeczy temu co pisał kolega Kreuzgang-tak się składa,że dwa z ich grona niedawno czytałem:nowelę Cruech End i nowelę Dola Jeruzalem. Pisałem już kiedyś o nich;w ramach eksperymentu interpretacyjnego połączyłem czytanie ich-ten sam dzień-z nowelami Ligottiego: Vastarien i Nethescurial. Jakie otrzymałem wyniki:w przypadku Kinga mógłbym streścić je słowami Mateusza Kopacza-choć dotyczyły one innego autora wtedy-dużo akcji,mało sugestywności! O tekstach Ligottiego mógłbym powiedzieć coś zgoła odwrotnego! Które oceniam wyżej? Pozostawiam to domyślności kolegów. Które uchwyciły esencję przepastnej,kosmicznej grozy Lovecrafta? Które zagłębiły się po szyję w mrok,w zagadkę istnienia,w otchłań obłędu,w paszczę szaleństwa,które są odwzorowaniem koszmarów jakie przeżywa sam twórca a które czytadłami-niech odpowiedzi na te pytania nigdy nie padną. Po trzecie:jeśli moje doświadczenie wskazuje,że King nie ma wogóle pojęcia czym jest horror Lovecraftowski to po co go pisze? Jeśli nie ma pojęcia czym jest-lub jak stworzyć-sugestywny klimat opowiadań Lovecrafta to po co to robi? Te nowele są żałosne! Żałosne kiepskie horrory klasy B udające coś czym nie są. Mała dygresja:jeśli ktoś uważa,że jestem uprzedzony do Kinga:bzdura-jestem szczerym odbiorcom weird fiction;inny być nie mogę nawet gdybym chciał-moja autystyczna konstrukcja psychiczna na to nie pozwala. Na dowód powiem Wam,że świetne opowiadanie weird fiction-jedno bo jedno-napisał Łukasz Radecki;mam na myśli tekst Vade Mecum-jest z pewnością lepszy od opowiadań Kinga. A King niech dalej tworzy swoje opowieści obyczajowe-być może to robi lepiej choć mnie taka proza kompletnie nie interesuje.
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".

Awatar użytkownika
Kreuzgang
Rozgoryczony
Posty: 354
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:02

Re: H.P. Lovecraft

Postautor: Kreuzgang » 23 mar 2016, 19:12

Pytanie do znawców prozy Lovecrafta. Do jakiego stopnia wiadomości zawarte w poniższej chronologii znajdują odzwierciedlenie w pismach samego H.P., a w jakim stopniu są produktem naśladowców oraz autorów RPG?

"Prehistoria Mitów Cthulhu na Ziemi


4,6 miliarda lat temu: Początek ery prekambryjskiej. Przez większość tych eonów Ziemię pokrywają gorące morza, z których powoli wyłaniają się kontynenty.
3,3 miliarda lat temu: Najwcześniejsza znana skamienielina. Odkryta w Australii. Wydaje się być bakterią, możliwe że beztlenową formą życia. Jej rozwój został zatrzymany przez stworzone później przez starsze istoty życie produkujące i zużywające tlen.
2 miliardy lat temu: Starsze istoty przybywają na Ziemię. Lądują w miejscu, które teraz nazywamy Oceanem Antarktyckim i tworzą podwodną kolonię. Wykorzystując organiczny materiał, który znajdował się na dnie oceanu, tworzą lub przywołują pierwszą masę shoggoth, zwaną w „Book of Eibon” Ubbo-Sathla – ojciec wszystkiego życia. Pomiot Ubbo-Sathala tworzy dla starszych istot pierwsze wielkie, podmorskie miasto.
1,8 miliarda lat temu: Pierwsze skamieniałości wodnych grzybów i alg.
1,4 miliarda lat temu: Na Ziemię, z odległego systemu Xoth, przedostaje się Cthulhu i jego pomiot. Istoty obejmują we władanie wielki kontynent i nazywają go R’lyeh. Rozpoczyna się wojna ze starszymi istotami o dominację na planecie.
1 miliard lat temu: Następuje rozejm. Wkrótce potem starsze istoty rozpoczynają budowę pierwszego miasta na powierzchni, na równikowej Antarktyce.
850 milionów lat temu: Księżyc zostaje wyrwany z bryły naszej planety. Katastrofa zatapia pod wodami Pacyfiku czarny kontynent R’lyeh. Przez następne 300 milionów lat przypływy i odpływy wywołane przez oderwanie się Księżyca na orbitę, niszczą wszystkie miasta starszych istot.
750 milionów lat temu: Z przestrzeni przybywają na Ziemię tajemnicze latające polipy. Osiadają na kontynencie, który później stanie się Australią. Budują wielkie, pozbawione okien miasta i żywią się stożkowatymi istotami, na które tam natrafiły.
570-500 milionów lat temu (Kambr): Z tego okresu pochodzi wiele skamieniałych gąbek, trylobitów, mięczaków i szkarłupni.
500-435 milionów lat temu (Ordowik): W miejscu, które później stało się wschodnią częścią Ameryki Północnej, powstają góry. Pozostałe kontynenty wciąż pozostają jednak płaskie. Większość globu pokrywają płytkie morza. Z tego okresu pochodzą pierwsze skamieniałości prymitywnych kręgowców i głowonogów. Starsze istoty budują swe wielkie miasta w miejscu, które później stanie się Afryką i Afryką Południową. Ich posterunki sięgają daleko, nawet do Wielkiej Brytanii.
485 milionów lat temu: Umysły wielkiej rasy z Yith podróżują przez czas i przestrzeń, by zamieszkać w ciałach stożkowatych istot żyjących w Australii. Chcąc ujarzmić latające polipy rozpoczynają z nimi wojnę. Zaskoczone istoty zostają łatwo pokonane i zamknięte w podziemnych grobowcach. Wielka rasa z Yith buduje nad nimi potężne miasta, które mają strzec pokonanych.
450 milionów lat temu: Skorupa Ziemi wykształca na północnej i południowej półkuli dwa wielkie kontynenty. Afrykańska Sahara to jeszcze fragment pokrytego lodem Bieguna Południowego. Kontynenty powoli zbliżają się do siebie.
435-395 milionów lat temu (Sylur): W Polsce, Australii i na południowym wschodzie Stanów Zjednoczonych odnaleziono pochodzące z tego okresu skamieniałości pierwszych roślin lądowych. W tym czasie Ameryka Północna wciąż znajduje się pod wodą. Aktywność wulkaniczna zwiększa się, podczas gdy dwa lądy zbliżają się do siebie coraz bardziej.
395-345 milionów lat temu (Dewon): Dwa gigantyczne kontynenty zderzają się. Stary Atlantyk zamyka się. Powstają góry Szkocji i Skandynawii. Lasy drzew i paproci powoli pokrywają lądy. W tropikalnej Grenlandii powstają skamieniałości pierwszych pająków i prymitywnych płazów. Po morzach pływają pierwsze rekiny.
345-280 milionów lat temu (Karbon): Jedyny kontynent zmienia swój kształt, między innymi pod wpływem płytkich mórz. Bagniste lądy zaczynają formowanie potężnych złóż węgla. Pod koniec tego okresu pojawiają się pierwsze gady.
280-225 milionów lat temu (Perm): Powstają Appalachy i lasy prymitywnych drzew szpilkowych. Gady dominują zarówno na lądzie, jak i na morzu. Z tego okresu pochodzą pierwsze, znalezione w Afryce Południowej i Rosji skamieniałości prymitywnych ssaków.
275 milionów lat temu: Początek cywilizacji wężowych ludzi (w Waluzji -lądzie, który został później rozdzielony przez Morze Śródziemne na Północną Afrykę i Europę), Na wschodzie współegzystuje rasa pozbawionych ogonów gado-ludzi. Mogli być, choć nie musieli, spokrewnieni z wężowymi ludźmi. Budują Nienazwane Miasto.
250 milionów lat temu: Shoggothy buntują się przeciw swym panom. W wojnie o przetrwanie ostatecznie zwyciężają starsze istoty. Niestety, prawie wszyscy niewolnicy giną, co świadczy o zbliżającym się upadku cywilizacji starszych istot.
225-190 milionów lat temu (Trias): Początek Ery Gadów. Dinozaury żyją na całym jedynym kontynencie zwanym Pangea. W tym okresie dzisiejsza Japonia leży gdzieś w okolicach Bieguna Północnego, a Indie są częścią Antarktyki. Większa część aktywności wulkanicznej wynika z faktu, że Panagea zmienia swój kształt przygotowując się do rozdzielenia.
190-136 milionów lat temu (Jura): Powstają wielkie zauropody i pterodaktyle. Pojawia się ogromna szczelina biegnąca przez kontynent ze wschodu na zachód, oddzielająca Amerykę Północną/Eurazję od Ameryki Południowej/Australii. Odrębny ląd Antarktyka/Australia znajduje się w okolicach Bieguna Południowego. W tym okresie Indie odrywają się od kontynentu i poruszają na południe, w kierunku Azji.
160 milionów lat temu: Przybywają Mi-Go, grzyby z Yuggoth, i zakładają swą pierwszą kolonię w Appalachach. Wkrótce, w Ameryce Południowej i Afryce, rozpoczyna się wojna pomiędzy nimi a starszymi istotami. Kiedy jednak dwa kontynenty rozdzielają się, traci ona na intensywności.
150 milionów lat temu: W tym czasie dzisiejsza Antarktyka i Australia są ze sobą połączone szerokim pasem lądu, na którym starsze istoty toczą wielką wojnę.
136-65 milionów lat temu (Kreda): Z tego okresu pochodzą skamieniałości pierwszych roślin kwiatowych oraz pozostałości pierwszych torbaczy i prawdziwych ptaków. Morze Śródziemne i Atlantyk wyraźnie zaznaczają się, choć środkowa Europa wciąż znajduje się pod powierzchnią wody. Geologiczne siły powodują powstanie And i Gór Skalistych. Na Antarktyce największe miasto starszych istot zostaje zniszczone przez trzęsienie ziemi, dzięki któremu powstają Góry Szaleństwa. Po kataklizmie powstają fundamenty nowego miasta – ostatniej naziemnej struktury, którą stworzyły starsze istoty.
70 milionów lat temu: Kometa lub asteroid spada na Jukatan. W konsekwencji wielkich zmian klimatycznych zaczyna się zagłada dinozaurów. W tym czasie Ameryka Południowa i Afryka oraz Antarktyka i Australia oddzielają się od siebie. Ameryka Północna odrywa się od Europy i rusza na zachód. Grenlandia również oddziela się i kieruje na południe. Afryka obraca się przeciwnie do ruchu wskazówek zegara oddzielając się od Europy Gibraltarem. Potem uderza w Bliski Wschód, przez co tworzą się Alpy, Karpaty i Pireneje. Kraniec Ameryki Południowej styka się z Antarktyka. Zaczyna się upadek cywilizacji wężowych ludzi.
65 milionów lat temu: Ssaki stają się dominującą formą życia.
50 milionów lat temu: Umysły z Yith nagle uciekają ze stożkowatych ciał, by zamieszkać w jakimś innym gatunku istniejącym gdzieś w odległej przyszłości Ziemi. Pozbawione inteligencji Yithian, stożkowate istoty zostają bardzo szybko pokonane i zniszczone przez polipy.
40 milionów lat temu: Indyjski pseudokontynent zderza się z Azją, przez co powstają Himalaje.
26 milionów lat temu: Kontynenty zaczynają zbliżać się do położenia, jakie zajmują dzisiaj.
5 milionów lat temu: Pozostają dwa miasta starszych istot – na Antarktyce i koniuszku Ameryki Południowej. Klimat oziębia się, więc budują podwodne miasto antarktyczne.
3 miliony lat temu: Początek cywilizacji owłosionych praludzi z Hyperborei (Grenlandia). Wierzą i służą Tsathoggui i jego pomiotowi.
1,7 miliona lat temu: Wiek. z którego pochodzi najstarszy lód na Grenlandii. Znaleziono w nim ślady upadku cywilizacji owłosionych praludzi.
750 000 lat temu: W Grenlandii ma miejsce wiele zlodowaceń, ale tym razem powodem zniszczenia ludzkiej cywilizacji Hyperborei i Mhu Thulan jest epizod Riss.
163 836 lat temu: Z jakiegoś powodu Starsi Bogowie zatapiają Mu w wodach Pacyfiku.
11 542 lata temu: Uważa się, że w tym okresie pod falami Atlantyku zatonęła Atlantyda.
ok. 9000 lat temu: Na Bliskim Wschodzie pojawia się pierwsza znana wioska.
ok. 7000 lat temu: W Afryce i Azji powstają pierwsze wielkie miasta.
ok. 5000 lat temu: Szczyt cywilizacji Sumerów. Pierwsza egipska dynastia. Pierwsza data w historii Majów.
ok. 4500 lat temu: Legendarni królowie-mędrcy Chin. Wynalezienie papieru.
ok. 3500 lat temu: Ucieczka ludu Izraela z Egiptu. Powstaje cywilizacja Fenicjan. Upadek Troi.
ok. 2500 lat temu: Republika Rzymska. Rodzi się Tucydydes, Ojciec Historii.

Źródło: podręcznik podstawowy do gry RPG Zew Cthulhu autorstwa m.in. Sandy’ego Petersena i Lynna Willisa.

NOTA: punktem wyjścia do obliczania poniższych dat jest zapewne wydana w 1981 r. pierwsza edycja gry RPG Zew Cthulhu."


http://www.hplovecraft.pl/mitologia-cth ... ria-mitow/
"I learned that life is a long and difficult road, but you have to keep going, or you'll fall by the wayside".

Steve McQueen

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: H.P. Lovecraft

Postautor: old weirdman » 23 mar 2016, 20:20

Interesujące pytanie. O ile twórczość Lovecrafta;Jego charakterystyczny styl literacki,filozofia kosmicznego horroru, bezprecedensowe wizje epickiego horroru, wcześniej nie stosowane użycie weird-czyli podważenia naszej wiedzy o świecie,wręcz wyśmianie jej-na taką skalę zrobiło na mnie potężne wrażenie o tyle Mity Cthulhu -jako rodzaj zabawy w religię-nigdy mnie nie interesowały. Temat jakichkolwiek gier opartych na nich również nigdy mnie nie interesował. Ale odwołując się do mojej znajomości dzieł Mistrza odpowiem Ci tak: po pierwsze zapomnij o datach:u Lovecrafta są na tyle nieprecyzyjne,że żeby dotrzeć do Lovecraftowskiego trzona Mitów wykreśl daty-nawet w formie przybliżonej jaką przyjęto na podanym schemacie. Po drugie wyrzuć ze schematu jakieś 70% szczegółów geologiczno-geograficznych-te szczegóły nie były ujmowane w utworach Lovecrafta;niektóre ewidentnie tak jak np. Australia w opowiadaniu Cień spoza czasu ale te wszystkie opisy ruchów tektonicznych Ziemi to gruba przesada. Od daty 9000 lat temu do czasów nowożytnych pozostałe daty możesz również wykreślić. Jeśli masz jeszcze jakieś pytania oczywiście pytaj;schemat powstał głównie w oparciu o W górach szaleństwa i Cień spoza czasu-to zauważalne z tym,że dodano mnóstwo szczegółów geologiczno-geograficznych które opowiadania Lovecrafta nie posiadały z powodów oczywistych.
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".


Wróć do „Sztuka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron