Rust Cohle - Philosophy Of Pessimism (True Detective)

Sublimacje ciemności
seahorse
Rozczarowany
Posty: 183
Rejestracja: 29 sty 2015, 22:25
Kontaktowanie:

Re: Rust Cohle - Philosophy Of Pessimism (True Detective)

Postautor: seahorse » 12 lut 2015, 18:55

old weirdman pisze:widzowie-po prostu-spodziewali się na koniec serialu jakiejś eksplozji horroru,jakiegoś ukazania-efektywnego-potęgi zła

Moim zdaniem to nastąpiło, choć - całe szczęście - w wysublimowany, nieefekciarski sposób. Mam na myśli tę krótką wstawkę, w której Rust widzi kosmiczną spiralę. Wkomponowana jest w bardzo przemyślany sposób, pojawia się w bardzo dobrym momencie - w serialu brak jest innych tego rodzaju nieprawdopodobnych, efektowanych scen (za wyjątkiem jednej, subtelniejszej, gdy Rust widzi klucz ptaków układający się również w spiralę - ale to zatem można potraktować jako swego rodzaju zapowiedź Carcosy), co sprawia, że jest ona zupełnie zaskakująca i zapierająca dech. Ponadto pojawia się w kluczowym momencie finału, w szczytowym momencie akcji, co nadaje jej wymownej rangi dla narracji. Można ją satysfakcjonująco wyjaśnić psychologicznie, poprzez halucynacje Rusta, ale jednocześnie jest na tyle niepokojąca i sugestywna, że tego trywialnego wyjaśnienia realistycznego nie trzeba wcale akceptować. Jednocześnie nie trzeba też przyjmować interpretacji dosłownej, rodem z science-fiction, w której nad Rustem miałyby się nie wiadomo skąd otworzyć jakieś kosmiczne wrota z widoczkiem na czarną dziurę wsysającą jakąś galaktykę. To nie jest jakiś atakujący bohaterów potwór, który wpływa swoimi działaniami na przebieg akcji, i scenę tę można potraktować czysto symbolicznie, jako estetyczną ekspresję grozy, w którą - niczym po spirali - zsuwali się coraz bardziej Rust i Marty. A i też jednocześnie jako chwilowe zerknięcie pod warstwę czysto kryminalną - sugestia, że raport z faktów, który wyląduje później w policyjnej kartotece kompletnie pominie istotę sprawy; krótkie odsłonięcie przed widzem prawdziwej, niepojmowalnej natury historii rozgrywającej się w serialu. Świetne rozwiązanie formalne.

Co do ostatniej sceny jeszcze, to warto zauważyć, że pojawia się ona na zasadzie ewidentnego epilogu. Serial spokojnie mógłby zakończyć się na scenie wcześniej, od której ostatnia scena jest wyraźnie oddzielona sekwencją kilku ujęć z kamery snującej się nad rozległym, nieodgadnionym krajobrazem Luizjany. Więc jest to jakby jakiegoś rodzaju postscriptum.

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: Rust Cohle - Philosophy Of Pessimism (True Detective)

Postautor: old weirdman » 12 lut 2015, 19:13

Zgadzam się absolutnie z tym co napisałeś. Szkoda tylko,że-z tego co wiem-w drugim sezonie serialu nie będzie już Rusta. I chyba seria pójdzie w innym kierunku;mniej kontrowersyjnym ideologicznie. Obym się mylił.
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".

Awatar użytkownika
Kreuzgang
Rozgoryczony
Posty: 354
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:02

Re: Rust Cohle - Philosophy Of Pessimism (True Detective)

Postautor: Kreuzgang » 12 lut 2015, 20:43

old weirdman pisze: Szkoda tylko,że-z tego co wiem-w drugim sezonie serialu nie będzie już Rusta. I chyba seria pójdzie w innym kierunku;mniej kontrowersyjnym ideologicznie. Obym się mylił.


Twórcy i producenci od początku umyślili sobie, że True Detective będzie antologią kryminalną. Czymś na wzór American Horror Story, które w każdym sezonie serwuje zupełnie inną opowieść. Z tym że w serialu HBO każdy sezon będzie miał nową obsadę. W 2 serii True Detective detektywów ma być kilku, mają pracować w różnych miastach, a na pierwszy plan wysunie się postać grana przez Colina Farrella. Atmosferą też ma się różnić od pierwszego sezonu - mniej mrocznie ma być.

Mnie nie żal tego że historia z pierwszego sezonu nie będzie kontynuowana - to była zamknięta opowieść ze wstępem, rozwinięciem i zakończeniem. Nie ma czego dodawać, a wszelkie próby ciągnięcia tego doprowadziłyby do banału i kiczu.

Za to mam obawy czy opowieści która ma być zaprezentowana w drugim sezonie uda się utrzymać poprzeczkę pierwszego sezonu. Będzie ciężko. Bardzo.
"I learned that life is a long and difficult road, but you have to keep going, or you'll fall by the wayside".

Steve McQueen

Awatar użytkownika
Dead_Clown
Administrator
Posty: 403
Rejestracja: 29 sty 2015, 19:48
Kontaktowanie:

Re: Rust Cohle - Philosophy Of Pessimism (True Detective)

Postautor: Dead_Clown » 12 lut 2015, 20:58

Detektyw padnie (stety niestety) ofiarą własnego sukcesu. Choćby Pizzolatto nie wiem, co robił, drugi sezon zawsze będzie stał na straconej pozycji, bo
a) nie będzie Rusta
b) nie będzie Marty'ego
c) nie będzie czarnych gwiazd, Carcosy, Króla w żółci

A nawet jeżeli nowa seria odniesie sukces, to prawdopodobnie z nieco inną grupą odbiorców.

To, czy Pizzolatto chciał, przy okazji opowiadania historii o trudnej, męskiej przyjaźni, opowiedzieć co nieco o wypartych koncepcjach dot. tego wspaniałego świata, czy wykorzystał pesymizm jako akcesorium, jest w sumie, wobec skutków, drugorzędne - chyba jeszcze nigdy żaden serial nie zwrócił tylu ludziom uwagi na pesymizm i tak wyraźnie nie pokazał, że to może być całkiem konkretny, spójny światopogląd wyznawany przez ludzi, którym "nie jest wszystko jedno".

Sprawa z plagiatowaniem była tak żenująca, że lepiej pominąć milczeniem.

Co ciekawe: sam Ligotti nie przepada za tym serialem, choć przyznaje, że od czasu emisji wyraźnie zwiększyły mu się dochody;)
The Devil enters the prompter’s box and the play is ready to start.
Robert W. Service, The Harpy

Zuy_pan
Posty: 18
Rejestracja: 08 lut 2015, 3:30

Re: Rust Cohle - Philosophy Of Pessimism (True Detective)

Postautor: Zuy_pan » 12 lut 2015, 21:22

Ja myślę, że sukces druga seria odniesie, bo obsada z mocnymi nazwiskami i produkcja HBO, jak na ten kanał przystało z dużym rozmachem raczej wystarczają na to żeby przyciągnąć ludzi przed telewizory, myślę, że nawet będzie to podobna grupa ludzi, bo początkowym targetem wcale nie byli pesymiści, a raczej miłośnicy kryminałów, nie bez kozery klimat serialu (nawet to jak był filmowany) przypominają np Siedem (to z Bradem Pittem i Morganem Freemanem) i innych hollywoodzkich kryminałów o troszkę bardziej zakręconej fabule. Być może użytkownicy tego forum w większości obejrzeli ten serial, bo usłyszeli, że główny bohater jest pesymistą, cytuje Ligottiego itd, ale większość ludzi usiadła do tego serialu z myślą o zobaczeniu dobrej historii kryminalnej, ciekawych bohaterów itd, może owszem sporo ludzi się zainteresowało tym co mówił Rust i zaczęło szukać, ale mimo wszystko do drugiego sezonu usiądą ci sami ludzie co usiedli do pierwszego i jeżeli historia w nim przedstawiona nie będzie po prostu nudna, to będą zadowoleni, chociaż "nam" może się mniej podobać.

Awatar użytkownika
Kreuzgang
Rozgoryczony
Posty: 354
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:02

Re: Rust Cohle - Philosophy Of Pessimism (True Detective)

Postautor: Kreuzgang » 12 lut 2015, 21:32

Zuy_pan pisze:o do drugiego sezonu usiądą ci sami ludzie co usiedli do pierwszego i jeżeli historia w nim przedstawiona nie będzie po prostu nudna, to będą zadowoleni, chociaż "nam" może się mniej podobać.


A ja uważam, że to nie takie proste. Do pierwszego odcinka Twin Peaks początkowo usiadły miliony widzów nie spodziewających się co zobaczą. Część pewnie kojarzyła Lyncha, część nie. Od pewnego zaś momentu to co widzowie ujrzeli zaczęło mieć znaczenie, stało się nowością, fenomenem, klasą samą dla siebie. Dlatego gdy ujawniono kto zabił Laurę Palmer a za kręcenie zabrali się twórcy inni niż Lynch, serial padł. I nawet prequel Fire Walk With Me nie zdołał uratować mody. Za to w przyszłym roku TP wraca z nową serią i fani mają olbrzymie nadzieje.

Dlaczego o tym mówię? Dlatego, że w pewnym momencie gusta i oczekiwania odbiorców zaczynają być kształtowane przez to co zobaczyli, a nie to czego spodziewali się zobaczyć lub mieli niesprecyzowaną chęć zobaczyć, zanim serial w ogóle się ukazał.

Multum tematów o drugim sezonie TD było poświęcone pytaniu: Jaka para aktorów zagra detektywów? Ludzie zobaczyli serial o 2 policjantach i zapragnęli powtórzenia formuły. I istnieje możliwość, że bardzo wielu liczy na opowieść w tonie podobnym do 1 serii, tak jak fani Twin Peaks chcą powrotu surrealizmu i groteskowości, których doświadczyli w poprzednich sezonach.
"I learned that life is a long and difficult road, but you have to keep going, or you'll fall by the wayside".

Steve McQueen

Zuy_pan
Posty: 18
Rejestracja: 08 lut 2015, 3:30

Re: Rust Cohle - Philosophy Of Pessimism (True Detective)

Postautor: Zuy_pan » 12 lut 2015, 22:20

Drugi sezon TP miał po prostu trochę za dużo tzw "wątków z dupy" typu przygód erotycznych młodego motocyklisty, które nic nie wniosły do głównej historii, ale zajmowały sporo czasu i to był problem. Co innego, że zabrakło pieniędzy i Lynch kończył serial nie do końca tak jak chciał, a teraz wraca i też na to dosyć mocno czekam.

Nie wydaję mi się natomiast żeby większość ludzi oglądających Detektywa jakoś przesadnie zajarała się Rustem, no owszem, świetny bohater, ale seria była krótka i ludzie w większości potraktowali to jako po prostu fanaberię bohatera i może chcieliby zobaczyć podobną historię, ale łatwo ich będzie przekonać do innej "równie ciekawej", no ale to moje zdanie, a wszystko i tak zweryfikuje rynek, co by nie mówić.

seahorse
Rozczarowany
Posty: 183
Rejestracja: 29 sty 2015, 22:25
Kontaktowanie:

Re: Rust Cohle - Philosophy Of Pessimism (True Detective)

Postautor: seahorse » 13 lut 2015, 11:49

A jakby kto jeszcze nie miał okazji, to do poczytania:
Zbigniew Mikołejko - Mesjasz w piekle Luizjany

Sepulchrave
Posty: 18
Rejestracja: 09 lut 2015, 11:33

Re: Rust Cohle - Philosophy Of Pessimism (True Detective)

Postautor: Sepulchrave » 16 lut 2015, 12:47

Wyborny tekst, natomiast tuż po zakończeniu serialu, na jakiejś zagranicznej stronie (przepraszam, że nie zalinkuję, lecz wyszperała to moja dziewczyna, a ja nie umiem odszukać) spotkałem się z interpretacją, nieco zbieżną z tym o czym napisał "Seahorse", według której, serial kończy się tryumfem zła i ciemności. Następuje on nieco paradoksalnie, poprzez złamanie nihilizmu, cynizmu i hipokryzji charakteryzujących postawę obydwu detektywów, dzięki którym to cechom, przy zachowaniu jednak pewnej prawości, byli oni w stanie przeciwstawić się potędze "Króla w żółci". Jednakże wieńczące serial wydarzenia ich poniekąd "rozbroiły", czego dowodem jest przemiana wewnętrzna Rusta, który na domiar złego, przypadkowo lub, co prawdopodobniejsze, jako nieświadoma marionetka "Sił Zła", dopełnia rytuału ewokującego ciemność i przyczynia się do jej ukonstytuowania w serialowej rzeczywistości. Dzieje się to w scenie, gdy doświadczony przecież gliniarz, wyciąga ze swej rany nóż (co prawda, wiele wskazuje, iż po prostu chciał zakończyć życie), a jego krew rozlewa się po ołtarzu. Znamienne wydaje się wobec tego, że gdy w końcowej scenie padają słowa, iż gwiazdy na niebie rozświetlają ciemność, kamera ukazuje jednolicie czarny, bezgwiezdny firmament. Od razu zwróciłem na to uwagę , dlatego owa nieco baśniowa interpretacja, nie wydała mi się całkiem od rzeczy.
Pozdrawiam.

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: Rust Cohle - Philosophy Of Pessimism (True Detective)

Postautor: old weirdman » 16 lut 2015, 13:33

Świetny post! Jakkolwiek dziwacznie to zabrzmi to najlepsza interpretacja jaką mogłem sobie wymarzyć!
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".


Wróć do „Sztuka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika. i 2 gości

cron