Thomas Ligotti

Sublimacje ciemności
Awatar użytkownika
Dead_Clown
Administrator
Posty: 403
Rejestracja: 29 sty 2015, 19:48
Kontaktowanie:

Thomas Ligotti

Postautor: Dead_Clown » 02 lut 2015, 22:16

Zakładam temat poniekąd naturalny - w końcu z rozmów o Ligottim wykiełkował pomysł tej strony.

Nie pytam więc, czy znacie, ale za co cenicie? Które utwory bardziej, które mniej? Zgadzacie się w pełni, z zastrzeżeniami, czy w ogóle się nie zgadzacie z Tomem? Jak poznaliście, czy doceniliście od pierwszego zdania, czy dojrzewało w was? A może w ogóle nie cenicie i uważacie, że Ligotti jest strasznie przereklamowany?

Jak zapewne wiecie, Okultura jest bardzo na tak z wydaniem "The Conspiracy...", a książka jest tłumaczona. Ostatnio też Tom został formalnie uznany za klasyka, ponieważ tak można potraktować informację o edycji "Songs of a dead dreamer" w serii Penguin Classics.

Cieszy to wszystko moje czarne serce, mam nadzieję, że Tom jeszcze się z nami na tym łez padole pomęczy i coś napisze. Nowych opowiadań z "The Spectral Link" jeszcze nie czytałem, więc się nie wypowiem.
The Devil enters the prompter’s box and the play is ready to start.
Robert W. Service, The Harpy

Awatar użytkownika
Kreuzgang
Rozgoryczony
Posty: 354
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:02

Re: Thomas Ligotti

Postautor: Kreuzgang » 02 lut 2015, 23:34

Z prozą Ligota spotkałem się po raz pierwszy czytając zamieszczony w antologii opowiadań 999 ( całość była wydana w 2 tomach) tekst: Cień, ciemność. Pamiętam, że było to bodajże jedno z 3 najbardziej niepokojących/zapadających w pamięć opowiadań z antologii, a z pewnością najbardziej dołujące. Za pierwszym przeczytaniem nie do końca zrozumiałem co się w ogóle zdarzyło.

Przeczytałem, książki odłożyłem na półkę i zapomniałem. A lata później zdarzył się True Detective. I to bodajże on przypomniał mi o tym autorze.

Temu co myślę o prozie Ligottiego dałem już obszerny wyraz w temacie o weird fiction, więc by się nie powtarzać powiem, że cenię go za wizję. Bo jego proza odzwierciedla również moje obawy dotyczące egzystencji. Dla mnie to nie tylko pisarz, ale i myśliciel oraz udręczona dusza - jak zapewne niejeden spośród nas.

Legendą powoli obrasta atmosfera tajemnicy wokół Thomasa. Sam nie potrafię oprzeć się teorii spiskowej, iż Thomas Ligotti to czyjś projekt artystyczny, alter ego. Może Davida Tibeta który był pierwszym spośród jego wydawców, a sam słynie z muzyki o nachyleniu magiczno-nihilistycznym. Bo nawet jeśli Thomas Ligotti to tylko pseudonim kogoś, kto faktycznie prezentuje osobowość i przeżycia wyartykułowane chociażby w wywiadach, to nie wierzę by czytelnicy dotychczas nie odnaleźli go w tym całym Detroit, zwłaszcza że po sieci krążą (rzekomo) jego zdjęcia i data urodzin.
"I learned that life is a long and difficult road, but you have to keep going, or you'll fall by the wayside".

Steve McQueen

old weirdman
Pesymista
Posty: 457
Rejestracja: 30 sty 2015, 12:33

Re: Thomas Ligotti

Postautor: old weirdman » 03 lut 2015, 9:35

Temat mi bardzo bliski. Na tyle bliski,że obawiam się by mnie nie pochłonął,postaram się...krótko i konkretnie:1)u Ligottiego podoba mi się wszystko. Nie znaczy to,że jestem skłonny do bezkrytyczności.Jest jednak 5 twórców których uwielbiam totalnie,u tych pisarz podoba mi się wszystko;to Lovecraft,Grabiński,Snerg,Ligotti,Gunia.2)Z poglądami Ligottiego zgadzam się całkowicie-antynatalizm budzi pewien mój wewnętrzny ogromny ból;miałem jedno dziecko ale zmarło,więcej już raczej mieć nie będę.3)Pierwszy kontakt z Ligottim to również "999";byłem Go bardzo ciekaw,znałem wtedy już opinie m.in. Mateusza Kopacza na Jego temat;opinię mówiącą o "spadkobiercy Lovecrafta".4)Tak,pokochałem Go od pierwszego zdania. Pierwsza myśl to było:tak właśnie pisałby Lovecraft gdyby dłużej żył. To oczywiście bardzo subiektywne,również bardzo silne przeświadczenie u mnie.5)Nie uważam,że jest przereklamowany;uważam,że przereklamowany jest S. King. 6)Co do Okultury i "Spisku...", pisałem już do Dariusza Misiuny (zaraz kiedy wspomniał na fanpage Okultury o wstępnych planach wydania "Conspiracy..."),że deklaruję chęć kupna już dziś bez względu na koszt książki. I ostatnia sprawa;wydaje mi się dość oczywiste skrycie Ligottiego skoro cierpi na agorafobię. Myślę też,że ma na tyle inteligentnych fanów żeby uszanowali Jego prywatność;może jestem tu naiwny ale przyjemnie jest mi myśleć o tym w ten sposób;ja bym uszanował Jego prywatność nawet gdyby był moim sąsiadem. Ale ja jestem dziwny...to fakt.
"Zostałem księdzem,bo nie chciałem zostać ojcem".- Wojtek Gunia "Nie ma wędrowca".

Awatar użytkownika
Dead_Clown
Administrator
Posty: 403
Rejestracja: 29 sty 2015, 19:48
Kontaktowanie:

Re: Thomas Ligotti

Postautor: Dead_Clown » 03 lut 2015, 21:11

Kreuzgang pisze:Legendą powoli obrasta atmosfera tajemnicy wokół Thomasa. Sam nie potrafię oprzeć się teorii spiskowej, iż Thomas Ligotti to czyjś projekt artystyczny, alter ego.


Pisarzy, którzy równie obsesyjnie chronią swoją prywatność już kilku było - podobne teorie dotyczyły Thomasa Pynchona, również Cormac McCarthy przez długi czas pozostawał w zasadzie "twórcą bez twarzy".

Oczywiście, tego typu spekulacje odnośnie do Ligottiego były nieuchronne, ale tutaj, choć Ligotti jest raczej skrytym człowiekiem, mimo wszystko istnieje dość dobry "materiał dowodowy" potwierdzający, że nie jest to czyjś heteronim / projekt artystyczny. Przede wszystkim praca Ligottiego dla Gale Research (Sławek Wielhorski próbował wydobyć z firmy, która ostatecznie przejęła Gale Group pełną bibliografię tekstów, które Ligotti opracowywał jako redaktor, ale zażądali za to tak ciężkiej kasy, że odpuściliśmy).

Do tego dochodzą powszechnie znane problemy Toma ze zdrowiem. Agorafobia, zaburzenie afektywne dwubiegunowe, plus jeszcze sporo innych nie do końca przyjemnych przypadłości.

Z drugiej strony to jest naprawdę serdeczny człowiek. I wątpię, aby ktoś, kto jest tylko "projektem" miał takie tempo odpisywania na maile.
The Devil enters the prompter’s box and the play is ready to start.
Robert W. Service, The Harpy

Awatar użytkownika
Ammon
Administrator
Posty: 98
Rejestracja: 29 sty 2015, 15:55

Re: Thomas Ligotti

Postautor: Ammon » 04 lut 2015, 0:55

Post z cyklu "nie znam się, to się wypowiem" ;). Czytałem tylko Conspiracy... i Teatro Grottesco w polskim przykładzie (świetna robota panowie!). Pierwszy kontakt z tym autorem był w moim wypadku dość standardowy, usłyszałem o nim dzięki Current 93. Nadal lubię sobie zresztą puścić The Unholy City.

Muszę przyznać, że po początkowym zachwycie Conspiracy... przyszedł czas na krytyczną refleksję i LIgotti w tej odsłonie wydaje mi się od tamtej pory odrobinę "przereklamowany", ale nie jest to chyba najlepsze słowo w tym kontekście. Jego wnioski są trochę nazbyt wydumane, a sposób korzystania ze źródeł pozostawia sporo do życzenia. Dużo do myślenia dały mi też fejsowe rozmowy z Mateuszem ("konsultuje" ze mną niektóre fragmenty dotyczące stricte filozoficznych zagadnień na potrzeby polskiego tłumaczenia). Trochę inaczej było z moim odbiorem Teatro, bo licentia poetica pozwoliła w tym wypadku na o wiele bardziej subtelne poruszenie niektórych kwestii. Niesamowite wrażenie zrobił na mnie na przykład Cień, ciemność. Bardzo odpowiada mi też klimat corporate horror, który pojawia się w innych opowiadaniach. Jeżeli macie jakieś wskazówki, dotyczące tego, za co powinienem się zabrać w następnej kolejności, to będę wdzięczny.
Istnieją na ziemi rzeczywiście bardzo piękne widoki; ale ze sztafażem wszędzie jest kiepsko, dlatego nie należy się przy nich zatrzymywać.

Schopenhauer

Awatar użytkownika
Kreuzgang
Rozgoryczony
Posty: 354
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:02

Re: Thomas Ligotti

Postautor: Kreuzgang » 04 lut 2015, 13:49

Ammon pisze:Jeżeli macie jakieś wskazówki, dotyczące tego, za co powinienem się zabrać w następnej kolejności, to będę wdzięczny.


Dziwne, że nie zetknąłeś się z łączącą klimaty korporacyjno-tsalalowe powieścią "My work is not yet Done" (Jeszcze nie skończyłem) opublikowaną w 4 numerze zeszłorocznego wydania specjalnego Nowej Fantastyki.
"I learned that life is a long and difficult road, but you have to keep going, or you'll fall by the wayside".

Steve McQueen

Awatar użytkownika
Ammon
Administrator
Posty: 98
Rejestracja: 29 sty 2015, 15:55

Re: Thomas Ligotti

Postautor: Ammon » 04 lut 2015, 14:01

Kreuzgang pisze:
Ammon pisze:Jeżeli macie jakieś wskazówki, dotyczące tego, za co powinienem się zabrać w następnej kolejności, to będę wdzięczny.


Dziwne, że nie zetknąłeś się z łączącą klimaty korporacyjno-tsalalowe powieścią "My work is not yet Done" (Jeszcze nie skończyłem) opublikowaną w 4 numerze zeszłorocznego wydania specjalnego Nowej Fantastyki.

Już mi to sugerowano, ale podobno jest dość słaba i mogę się zrazić ;)
Istnieją na ziemi rzeczywiście bardzo piękne widoki; ale ze sztafażem wszędzie jest kiepsko, dlatego nie należy się przy nich zatrzymywać.

Schopenhauer

Awatar użytkownika
Kreuzgang
Rozgoryczony
Posty: 354
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:02

Re: Thomas Ligotti

Postautor: Kreuzgang » 04 lut 2015, 14:06

Ammon pisze:Już mi to sugerowano, ale podobno jest dość słaba i mogę się zrazić ;)


Faktycznie, możesz. W skali ocen szkolnych dałbym tej powieści 4-. Połączenie korporacyjnego horroru z mitologią manipulującej ciemności. Pierwsza połowa wyraźnie lepsza od drugiej; przy czym im dalej ku niesamowitości, tym gorzej i tym bardziej atmosfera skręca w stronę horroru barkerowskiego, a nawet kingowskiego. Na plus ligottiańska ironia i malkontentyzm.

Kolejny dowód na to, że horror ( nie tylko ligottiański) najlepiej sprawuje się w krótkiej formie.
"I learned that life is a long and difficult road, but you have to keep going, or you'll fall by the wayside".

Steve McQueen

seahorse
Rozczarowany
Posty: 183
Rejestracja: 29 sty 2015, 22:25
Kontaktowanie:

Re: Thomas Ligotti

Postautor: seahorse » 04 lut 2015, 17:49

Ammon pisze:Muszę przyznać, że po początkowym zachwycie Conspiracy... przyszedł czas na krytyczną refleksję i LIgotti w tej odsłonie wydaje mi się od tamtej pory odrobinę "przereklamowany", ale nie jest to chyba najlepsze słowo w tym kontekście.

Po Spisku widać chyba jednak, że nie jest to dzieło zawodowego filozofa - przynajmniej nie w sensie akademickim. Jest to po prostu esej człowieka o wyrazistym, spójnym poglądzie, na tyle inteligentnego i wykształconego, żeby w niebanalny sposób odnieść się do spuścizny filozoficznej, w której jest on w stanie odnaleźć interesujące go wątki i połączyć je w jakąś nieformalną, dającą do myślenia syntezę.

Poza tym brakuje typowo filozoficznej (w sensie akademickim) precyzji językowej - powtarzające się frazy, w rodzaju MALIGNANTLY USELESS, są raczej typowym dla Ligottiego zabiegiem literackim, niż przejawem dbałości o ścisłość pojęciową. Brak jest dostatecznie krytycznej i głębokiej analizy filozoficznych stanowisk przeciwnych - stosunkowo łatwo jest wytykać poglądy everymanów, czy też potoczne rozumienie różnych stanowisk filozoficznych, ale bezpośrednie zmierzenie się z zaawansowanym opracowaniem takiego rodzaju stanowiska jest już zadaniem trudnym i w Spisku czegoś takiego (o ile mnie pamięć nie myli) brak. Nie ma też za bardzo drobiazgowego roztrząsania argumentów - Ligotti najczęściej po prostu przywołuje czyjeś poglądy filozoficzne (głównie zresztą te, które jakoś idą po jego linii myślenia - np. Schopenhauera, Zapffego czy Metzingera) i komentuje nimi swoje zasadnicze tezy, bez specjalnego omawiania argumentacji za bądź przeciw.

Jakkolwiek te moje uwagi nie brzmiałyby krytycznie, to jednak cenię sobie tę książkę, bo jest bezkompromisowa, konsekwentna i wyraża bodaj wszystkie najistotniejsze aspekty pesymizmu, które jednak w tradycji filozoficznej są przeważnie dość rozsiane i nie wiem, czy gdziekolwiek wcześniej wystąpiły razem, i to w stopniu tak radykalnym. Po prostu nie jest to akademicki traktat filozoficzny, ale ostatecznie równie dobrze można traktować to jako wadę, jak i zaletę.

Awatar użytkownika
Kreuzgang
Rozgoryczony
Posty: 354
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:02

Re: Thomas Ligotti

Postautor: Kreuzgang » 04 lut 2015, 18:09

seahorse pisze: Po prostu nie jest to akademicki traktat filozoficzny, ale ostatecznie równie dobrze można traktować to jako wadę, jak i zaletę.


A mieliście do czynienia z In the dust of this planet Thackera? Na pierwszy rzut oka wydaje się być traktatem podobnym do Conspiracy.
"I learned that life is a long and difficult road, but you have to keep going, or you'll fall by the wayside".

Steve McQueen


Wróć do „Sztuka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron