Etyka pesymizmu

Myśl, która zniszczy twoje życie
Vulpes Inculta
Pierwsze wątpliwości
Posty: 120
Rejestracja: 14 lut 2015, 23:20

Re: Etyka pesymizmu

Postautor: Vulpes Inculta » 01 mar 2015, 4:26

Vholff pisze:Problem w tym,ze nie sposob stwierdzic co niewatpliwie jest "złe". Tą probe podjęły rozmaite religie,idee polityczne. Ale "zlo" pozostalo.


Ależ sposób, obserwuj: Złe jest celowe zadawanie bólu lub wystawianie na takie ryzyko, bez zgody danego podmiotu, przynajmniej jeśli wspomniane nie wiąże się z jeszcze większym bólem możliwym do uniknięcia albo sprawiedliwą odpłatą za przestępstwo.
Wyplenienie zła to już inna jurysdykcja.

Vholff pisze:ale w przypadku dlugowiecznosci watpliwosci na razie jeszcze sa. W koncu nadal nie udowodniono,ze wszystko we wszechswiecie ma swoj poczatek i koniec.


Jesteś, kolego, chyba troszku nie na czasie...
Początek - Arno Penzias, Robert Wilson, 1964
Koniec - Rudolf Clausius, 1865

Vholff
Posty: 4
Rejestracja: 28 lut 2015, 0:59

Re: Etyka pesymizmu

Postautor: Vholff » 01 mar 2015, 13:25

Jak to nie na czasie? Przeciez istnieje koncepcja "wieloswiata". A ten wieloswiat moze tkwic wewnatrz kolejnego "wieloswiata" itd. Ale nie udowodniono ze tak nie jest lub jest. Swojego czasu zaobserwowano specyficzny ruch galaktyk w jednym z zakatkow wszechswiata. Jedna z koncepcji mowi iz ten ruch wywolany jest grawitacja "sasiedniego wszechswiata". Po prostu on przyciaga w jakims stopniu to co jest wewnatrz naszego. Poza tym fraktale i ich nieskonczonosc? One sa wokol nas.

Co do zla to oprocz zadawania bolu jest jeszcze...,klamstwo,chciwosc,nieumiarkowanie. A teraz pytanie gdzie lezy granica miedzy skapstwem - hojnoscia - rozrzutnoscia? Bo pomiedzy skapstwem,a rozrzutnoscia istnieje jeszcze wiele stanow posrednich. W teorii wszystko pieknie,ale w praktyce nie tak bardzo. Stad chocby dzisiejsze skomplikowane zabiegi dyplomatyczne. A przeciez wszystkim chodzi o "prawde".

Vholff
Posty: 4
Rejestracja: 28 lut 2015, 0:59

Re: Etyka pesymizmu

Postautor: Vholff » 01 mar 2015, 13:40

No i jeszcze jedno. zadawanie bolu jest niby zle. Ale jeli kogos skatujesz,pozniej moze i zabijesz to obiektywnie rzecz biorac swiat dalej bedzie sie krecil. Wiadomo,cywilizacji takie normy nie sluza,ale jesli pominac cywilizacje to bedzie calkiem niezle.

Awatar użytkownika
nihil reich
Optymista
Posty: 41
Rejestracja: 07 lut 2015, 21:23

Re: Etyka pesymizmu

Postautor: nihil reich » 01 mar 2015, 19:30

seahorse pisze:W przypadku homoseksualistów to raczej o tyle zły przykład, że chyba częściej występuje tu odparcie argumentu z natury niż jego przywołanie. Argumentacja nie wygląda bowiem (przynajmniej tak mi się kojarzy) tak, że pro-homo mówią "Homoseksualizm występuje w naturze, więc jest dobry", tylko że anty-homo mówią "Homoseksualizm jest nienaturalny, więc jest zły", na co pro-homo odpowiadają "Ależ przecież on występuje w naturze, więc wcale nie jest nienaturalny".

Niejednokrotnie spotkałem się z przywołaniem argumentu z natury przez pro-homo. Być może rzeczywiście zdarza się to rzadziej niż jego odparcie, ale Vulpes nie raczył podać, z jaką częstotliwością musi się ten argument pojawiać, by dana grupa mogła zostać zaliczona w poczet hołoty.

Vulpes Inculta pisze:A w przypadku sojowych radykałów jakoś trudno mi uwierzyć w powszechność argumentu tak sprzecznego z wszelką wiedzą antropologiczną. No chyba że w krótkich, anonimowych komentarzach, jednak próba to niezbyt reprezentatywna.

PETA jest zdecydowanie bardziej reprezentatywna niż jacyś blogerzy.
http://www.peta.org/living/food/natural-human-diet/

Moja wina, że konserwatyści zawsze bardzo oszczędnie gospodarowali prawdą? ;)

Odnoszę wrażenie, że to lewica kłamie z większym rozmachem (choć może wydaje mi się tak dlatego, że lewakiem miałem nieprzyjemność kiedyś być, a prawicowcem nigdy, więc tę ideologię i jej mity znam od wewnątrz). Weźmy choćby zbudowany przez lewicę obraz średniowiecza, wszystkie te bajki o "ciemnych wiekach", krucjatach będących atakiem na miłujących pokój muzułmanów i okrutnej inkwizycji palącej czarownice - szczerze wierzyłem w tę infantylną propagandę i do dziś odczuwam zażenowanie z tego powodu. Nie przypominam sobie, by konserwy usiłowały tak skrajnie przekłamywać obraz całej epoki.
They give birth astride of a grave, the light gleams an instant, then it's night once more.

seahorse
Rozczarowany
Posty: 183
Rejestracja: 29 sty 2015, 22:25
Kontaktowanie:

Re: Etyka pesymizmu

Postautor: seahorse » 01 mar 2015, 21:09

nihil reich pisze:Weźmy choćby zbudowany przez lewicę obraz średniowiecza

Lewica ma swoje Średniowiecza a prawica swoje Oświecenie. Wszystko to chyba trochę wina - z jednej strony - umowności i uproszczeń powodowanych przez periodyzację, a z drugiej - zniekształceń oglądu powodowanych przez pryzmat własnych ideałów. Średniowiecze można chyba całkiem zasadnie określić jako ciemne, ale tylko o ile dotyczy to jego pierwszej, dłuższej części, bo już okres od XII do XIV wieku to intelektualny rozkwit jakich w historii mało. Inkwizycja paląca czarownice - owszem, zdarzało się, ale głównie jednak w... Renesansie (notabene początek złego wizerunku Średniowiecza przypada właśnie wtedy, więc to tak też nie jest do końca wynalazek lewicowców - chyba że Erazma z Rotterdamu też nazwiemy lewicowcem). A na tomizm jako szczytowy wytwór scholastyki można patrzeć zarówno z podziwem (zdumiewający rozmach, precyzja i jasność intelektualna), jak i z niesmakiem (dogmatyczność i autorytarność źródeł, metod i wykładni) - trudno to jednoznacznie ocenić bez przyjmowania jakiejś uprzedzonej z góry pozycji. A Oświecenie, wraz ze swoją późniejszą spuścizną nowożytno-postępową, miało z kolei Robespierre'a, Lenina czy Hitlera, ale też i miało Kanta, Franklina czy Russella. Choć i znowuż na kantyzm można patrzeć jako na wyzwalający krok naprzód (przebudzenie się z dogmatycznej drzemki) lub jako krok w przepaść (zwiastun późniejszych nihilizmów i relatywizmów).

Wszystkie te okresy czy prądy intelektualne bądź polityczne są złożone, niejednorodne i niejednoznaczne. Jednakże te cechy nie sprzyjają za bardzo komfortowi posiadania wyrazistych poglądów, wokół których można zbudować swoją tożsamość, którymi można zagłuszać w sobie rożne wątpliwości i niepewności oraz przy pomocy których można się identyfikować z jakąś społecznością i jej celami. A z jakichś - nie do końca dla mnie zrozumiałych - powodów nasza współczesna kultura europejska uparła się, że najważniejszym podziałem światopoglądowym jest rozdział na prawicę i lewicę. I ludzie usilnie starają się odnaleźć po jednej albo drugiej stronie tego płota. A ponieważ - ze względu na wspomnianą złożoność, niejednorodność i niejednoznaczność - nie za bardzo dobrze widać, którędy ten płot w zasadzie miałby przebiegać, to trzeba rzeczywistość nieco uprościć, ujednorodnić i ujednoznacznić, żeby móc go sobie w głowie postawić.

Awatar użytkownika
Kreuzgang
Rozgoryczony
Posty: 354
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:02

Re: Etyka pesymizmu

Postautor: Kreuzgang » 01 mar 2015, 22:20

seahorse pisze:.Wszystkie te okresy czy prądy intelektualne bądź polityczne są złożone, niejednorodne i niejednoznaczne. Jednakże te cechy nie sprzyjają za bardzo komfortowi posiadania wyrazistych poglądów, wokół których można zbudować swoją tożsamość


Ja posunąłbym się wręcz do stwierdzenia, że niejednoznaczność i wielowymiarowość świata i zdarzeń w ogóle nie sprzyja budowaniu tożsamości i wyrazistych poglądów. I im ktoś inteligentniejszy, tym więcej ma wątpliwości. Natomiast ludzie naprawdę pewni siebie to na ogół ignoranci.

Rację miał Sokrates, że on najmędrszy, bo potrafi przyznać się do własnej niewiedzy.
"I learned that life is a long and difficult road, but you have to keep going, or you'll fall by the wayside".

Steve McQueen

seahorse
Rozczarowany
Posty: 183
Rejestracja: 29 sty 2015, 22:25
Kontaktowanie:

Re: Etyka pesymizmu

Postautor: seahorse » 01 mar 2015, 23:57

W ogólności też tak oczywiście jest, ale - żeby też znowu nie było za prosto i jednoznacznie - łatwo jest po takiej konstatacji popaść w nieuzasadniony, radykalny sceptycyzm, który będzie odrzucał jakiekolwiek możliwości kategoryzacji i osądu. Podział na prawicę i lewicę niewątpliwie jakiś istotny, realny rozłam ideologiczny odzwierciedla, ale bodaj jakakolwiek próba ostatecznego, precyzyjnego nakreślenia jego istoty okazuje się chybiona, niewystarczająca - właśnie ze względu na wieloaspektowość, bogatą historię idei i rozmyty charakter rozróżnienia.

W każdym razie, moim zdaniem, grzechem głównym ludzi, którzy określają się jago prawicowcy bądź lewicowcy jest przeświadczenie, że ci po drugiej stronie są zasadniczo albo głupi, albo nikczemni; co bierze się, jak sądzę, z tego naiwnego przeświadczenia, iż rzeczywistość jest na tyle prosta i jednoznaczna, że jeśli ktoś jest tylko w miarę rozgarniętym i poczciwym człowiekiem, to musi myśleć tak samo jak oni sami. Niestety na temat świata da się skonstruować wiele alternatywnych narracji, które mogą być równie satysfakcjonujące zarówno intelektualnie, jak i moralnie. Co jednocześnie nie oznacza wszakże, że dowolna narracja jest równie dobra, równie zasadna.

Vulpes Inculta
Pierwsze wątpliwości
Posty: 120
Rejestracja: 14 lut 2015, 23:20

Re: Etyka pesymizmu

Postautor: Vulpes Inculta » 02 mar 2015, 20:56

seahorse pisze:A z jakichś - nie do końca dla mnie zrozumiałych - powodów nasza współczesna kultura europejska uparła się, że najważniejszym podziałem światopoglądowym jest rozdział na prawicę i lewicę. I ludzie usilnie starają się odnaleźć po jednej albo drugiej stronie tego płota. A ponieważ - ze względu na wspomnianą złożoność, niejednorodność i niejednoznaczność - nie za bardzo dobrze widać, którędy ten płot w zasadzie miałby przebiegać, to trzeba rzeczywistość nieco uprościć, ujednorodnić i ujednoznacznić, żeby móc go sobie w głowie postawić.


Serio, współczesna kultura europejska? To już chyba bliżej temu są w USA demokraci i republikanie. W Polsce jeszcze za życia Leszka Kaczyńskiego politykowanie na taką skalę i modłę jak dziś praktycznie nie istniało, młodzi się tym generalnie brzydzili przez narodowo-socjalistyczne rządy, a gdybyś kogoś nazwał lewakiem to za desygnat prędzej miałby sztylet trzymany w lewej ręce.
W tej dychotomii jest jeszcze kwestia zawłaszczania nazw i mieszania ekonomii ze sprawami społecznymi. Wyobraźmy sobie profil na facebuku człowieka koło dwudziestki, z ogoloną główką, w lajkach marsz niepodległości, ruch narodowy, w zdjęciach good night left side. Prywatnie judeochrześcijanin i antysemita w jednym, wróg islamistów i obrońca wolnej Palestyny. Święcie ma się za prawego strażnika Okcydentu, a przecież to typowy, przygłupi kolektywista ze sprzecznymi wewnętrznie poglądami. Dlatego roboczo lepiej używać podwojonego podziału:
Lewica - "Marksizm kulturowy" i socjalizm
Prawica - Tradycjonalizm i wolny rynek
Faszyzm - Z pierwszego drugie, z drugiego pierwsze
Liberalizm - Z pierwszego pierwsze, z drugiego drugie

seahorse
Rozczarowany
Posty: 183
Rejestracja: 29 sty 2015, 22:25
Kontaktowanie:

Re: Etyka pesymizmu

Postautor: seahorse » 02 mar 2015, 21:26

O to też mi właśnie między innymi chodziło, że identyfikacja prawica/lewica - mimo że jawnie niewystarczająca i niejednoznaczna, choćby ze względu na powyższy podział na kwestie gospodarcze i społeczne - jest uznawana za podstawową i kluczową. Widać to choćby po wspomnianym faszyzmie. Generalnie nikt za bardzo nie lubi określenia "faszysta", w związku z czym ci, którzy mówią o sobie "lewica" twierdzą, że faszyści to skrajna prawica, a ci, którzy określają siebie "prawica" - że skrajna lewica.

Awatar użytkownika
Ammon
Administrator
Posty: 98
Rejestracja: 29 sty 2015, 15:55

Re: Etyka pesymizmu

Postautor: Ammon » 11 mar 2015, 2:20

seahorse pisze:
Amairgen pisze:definiuję dobro jako korzyść własną

Dobro, w sensie etycznym, jest pojęciem pierwotnym - tutaj nie ma czego definiować. Jeśli definiujesz dobro to znaczy jedynie tyle, że używasz tego samego słowa, ciągu liter i zgłosek, co etyka, tyle że na określenie czegoś zupełnie innego. Oczywiście masz do tego prawo, ale jest to nieco mylące. Jeśli natomiast chciałeś powiedzieć, że korzyść własna jest dobrem, to oczywiście rozumujesz dalej słusznie, tylko że dla mnie problemem nie jest to, co następuje po tej tezie, tylko sama ta teza. Przykładowo, wypowiadasz twierdzenie: Jest bardziej racjonalne sprzyjanie swojemu dobru, niż innym wartościom, bo te inne są wtórne wobec naszego dobra, które ma sens tylko o tyle, o ile moje dobro jest najwyższym, ostatecznym dobrem. Z założenia, że korzyść własna jest największym dobrem wynika to oczywiście praktycznie wprost i jest to racjonalne, ale sama teza, że korzyść własna jest największym dobrem już racjonalna (w sensie: dająca się uzasadnić logiką i faktami) w żaden sposób nie jest, podobnie jak inne założenia dotyczące tego, co jest ostatecznym dobrem.

Jedna uwaga. Można definiować dobro, utożsamiać je z czymś etc. i robiono tak wiele razy (vide średniowieczne transcendentalia). Mogłeś wspomnieć, że wypowiadasz się z perspektywy metaetycznej, która dla wielu jest bardzo nieintuicyjna ;). W sumie pojawia się tutaj dość ciekawy problem. Przyjąwszy, że pojęcia dobra / zła są wtórne względem cierpienia, to wypada zapytać, czy może istnieć coś takiego jak etyka pesymizmu (w Moore'owskim znaczeniu słowa etyka). Jeżeli zaś chodzi o utożsamianie dobra z tym, co "naturalne" (choćby przyrodzonym egoizmem), to jest to nic innego jak ów sławny błąd naturalistyczny, który zawsze prowadzi do niemożliwych do przyjęcia (przez niepsychopatyczną jednostkę) wniosków.
Istnieją na ziemi rzeczywiście bardzo piękne widoki; ale ze sztafażem wszędzie jest kiepsko, dlatego nie należy się przy nich zatrzymywać.

Schopenhauer


Wróć do „Filozofia, idea”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron