Antynatalizm

Myśl, która zniszczy twoje życie
Awatar użytkownika
saikodasein
Optymista
Posty: 67
Rejestracja: 24 sty 2016, 23:21

Re: Antynatalizm

Postautor: saikodasein » 22 gru 2016, 13:37

Dygresje:

1) To że Polacy narzekają to narzekanie, że narzekają i nic więcej. Po prostu taki mamy klimat, jest na co narzekać. Wszędzie narzekają tak samo przy odpowiednich warunkach, jedynie w kulturze jak na dalekim wschodzie, w feudalnej tak naprawdę do dziś nie mogą sobie na to pozwolić, ale to jedyny powód. Gdyby mogli otwarcie to by narzekali, a tak frustracja wtedy wychodzi innymi stronami i rodzą się następne patologie. W Polsce przy wysokim wskaźniku samobójstw i niskim dzietności (pod oboma względami czołówka światowa) nie narzekanie byłoby bardzo dziwne...

2) Ciekawe czy odnajdziemy cywilizacje, która postanowiła wymrzeć. Nie wiem czy coś takiego było w literaturze sf. Odkrywcy muszą siedzieć cicho i fałszować informacje o wymarłej rasie by niewygodna prawda nie wyszła na jaw. W jakim położeniu znaleźliby się wtedy wszyscy optymiści? Masowe wyparcie czy globalny kryzys egzystencjalny? Gdyby Zajdel żył może by coś takiego napisał.
Maybe the honorable thing for our species to do is deny our programming, stop reproducing, walk hand in hand into extinction, one last midnight - brothers and sisters opting out of a raw deal. Rusty Cohle, True Detective

Marcuch
Posty: 5
Rejestracja: 17 gru 2016, 0:53

Re: Antynatalizm

Postautor: Marcuch » 24 gru 2016, 0:12

Vulpes Inculta

Dzięki za link, chętnie poczytam. Szczególnie w kontekście świąt owiniętych wokół kultu płodności. Antynatalizm jest dla mnie takim wołaniem o współczucie, ktorego bardzo dzisiaj brakuje.
Drogi donikąd. Często mam wrażenie, że samobójcy mają estetyczne wymagania tutaj, tak jakby decydowali się na wypowiedź do innych, szczególnie kobiety. I wstręt do cierpienia, choćby krótkiego. Policja donosi, że przełom listopada i grudnia to zwyżka samobójstw w Polsce, więc czynniki pogodowe pełnią obok społecznych zauważalną rolę. Odbiera to w pewnym stopniu rację samym samobójcom, ale nieważne.
Nie znam przypadków, żeby ktoś chciał się powiesić, a mu się nie udało (prócz znakomitego filmu Delicatessen). Większość jednak sposobów, które przychodzą mi do głowy w pierwszej chwili wykorzystuje mróz w połączeniu z alkoholem, krzywe przeżywalności w zimnym morzu i upadek ze zbyt dużej wysokości. Nie chcę nic podpowiadać na forum, ktore nazywa się "Pessimus" bo byłoby to niemal tak głupie, jak samo utopienie się, ale uważam, że póki co, mamy w tym kraju jeszcze sporo wolności. To nie psychiatryk.

Tymczasem wpadła mi do głowy szansa dla antynatalizmu. Dzięki rozwojowi telekomunikacji ludzkość mogłaby uzyskać coś w rodzaju super-jaźni, "ziemskiego" procesu myślowego, wypadkowy punkt widzenia i czucia. W niej mogłaby pojawić się autorefleksja podsumowująca sprowadzone niejako do wspólnego kontekstu radości i cierpienia wszystkich ludzi, wyrażone i wszech-upublicznione. Rzecz jasna, wszystko to zbyt zawiłe i nieczytelne dla samych ludzi. Wtedy taka "wzajemnie świadoma", zjednoczona ludzkość mogłaby, w określonych okolicznościach, podjąć "jednomyślną" decyzję w myśl tej zasady, którą przytacza J.M.Bocheński w książeczce o mądrości: "Jeżeli cierpisz nieznośnie i nie możesz się uratować od dozgonnego cierpienia, popełń samobójstwo".

Na marginesie: czy ten argument deontyczny działa, kiedy nie znam konsekwencji swojego działania?

Patrycjusz

Antynatalizm zakłada cierpienie właśnie a priori, podobnie jak Ty zakładasz w ten sposób, że skoro skoczysz z Kościelca to tego nie przeżyjesz. Skąd wiesz?

Coś Ty, antynatalizm wziął się w ogóle z obserwacji cierpienia, musiał je najpierw stwierdzić w świecie. Następnie założył, że jest nieuniknione (bez dowodów, ale to mnie na razie nie przeszkadza), więc stwierdził, że życie jest złe. Nie tyle "wiem" o Kościelcu, co przewiduję. Z fizyki mogę wyliczyć moc uderzenia w grunt (wychodzi mi ponad 500kW dla przepaści 150m) i zestawić ją z wytrzymałością moich tkanek i narządów. Z historii mam brak zarejestrowanych nieudanych prób wśród homo sapiens, natomiast z komiksu wiem, że nie jestem Supermanem, bo ten nazywał się Clark Kent i mieszkał w USA. Więc generalnie tutaj jestem spokojny. Antynatalizm też przewiduje, powiada: "Jak nie będzie nas, to będzie lepiej". Bardzo optymistyczna wizja ale ból jest "produkowany" przez ewolucję, mówiąc obrazowo, a nie przez "nas".

Argumentum ad populum? Tego się nie spodziewałem. Ja wyrobiłem już sobie taki filtr, że jeśli większość, to be.

Taki filtr to argumentum ad populum i to zakładane z góry. Ja traktuję odrębną rację tłumu, jako powód do ostrożniejszego rozważenia problemu, Ty, zdaje się, jako motywację do postawienia na swoim.

Zadziałanie przeciwko złu jakie generuje kartel narkotykowy jest dość ryzykownym posunięciem, jeśli sam nie dysponujesz większą siłą rażenia niż taki kartel
Społeczność, ten tłum wypieraczy i ignorantów poprzez współpracę daje szanse działać pojedynczym słabym ludziom przeciwko wielkiemu złu. Don't panic, organise. Większy problem to to, czy nas stać. Dziś przelałem 5% wszystkich pieniędzy, jakie posiadam na pomoc dla Syrii, bez strachu. Zostało mi 95%, po WOŚP zostanie mi pewnie 90%.

No ale filantropia to przesada, ona nawet nie gwarantuje, że świat z jej pomocą będzie rzeczywiście zawierał mniej cierpienia.

Filantropia nie musi dawać gwarancji, bo po pierwsze: nie proponuje nikomu śmierci, ani żadnej "przyszłości-po-śmierci", która jest tajemnicą. Po drugie: bo działa i po kawałeczku naprawia ten świat. Po trzecie: bo nie ma "totalnych" aspiracji poświęcenia szczęścia ani szczęśliwego życia wielu ludzi na rzecz niewiadomo kogo i czego. Ma też taką przewagę nad antynatalizmem, że nie jest podatna na fanatyzm i błędną interpretację. Fanatyczny antynatalista mógłby w imię swoich "wyższych racji" (dobra nie istniejących ludzi) zabronić istniejącym ludziom mieć dzieci czyniąc w ten sposób ich życie przykrym, manipulować cudzym światopoglądem aby wywołać jego pogardę dla życia i świata, targnąć się na czyjeś życie z zamiarem "ocalenia" jego potencjalnych potomków.

Saikodasein

Był taki billboard w Warszawie kiedyś: "Dla 200 milionów ludzi na świecie Polska jest rajem", czy coś w tym stylu. I to jest prawda. To my jesteśmy w Elizjum, to do nas walą uchodźcy, nie w drugą stronę. To w naszym kraju ten biedak katowany przez mafię mógłby dostać przeszczepioną twarz, ręce, miałby szansę doczekać starości i może nawet wyleczyć się z traumy. Jakie my tu mamy problemy? Wojnę, w której ginie 220 ludzi dziennie oglądamy sobie w telewizji i podkręcamy kaloryferek kiedy ciągnie od okna.

Vulpes Inculta
Pierwsze wątpliwości
Posty: 116
Rejestracja: 14 lut 2015, 23:20

Re: Antynatalizm

Postautor: Vulpes Inculta » 24 gru 2016, 9:25

Marcuch pisze:Często mam wrażenie, że samobójcy mają estetyczne wymagania tutaj, tak jakby decydowali się na wypowiedź do innych, szczególnie kobiety. I wstręt do cierpienia, choćby krótkiego.


Nawet jeśli mają, to raczej by nie powstrzymały nikogo przed użyciem najskuteczniejszych i najszybszych metod w odosobnieniu, a te przy okazji zostawiają niezły bałagan. Częściej widywałem nacisk na tę sprawę w kontekście legalizacji "umieralni", bo zawsze to lepiej mieć dodatkowe argumenty, kiedy przeciwnicy ich postawienia nie mają żadnych (poza godzeniem w ich uczucia optymistyczne-afirmujące).
A co do wstrętu - bardzo słusznie. Bardziej od długości liczy się intensywność, a śmiertelne obrażenia są ex definitione najgorsze z możliwych pod tym względem.

Marcuch pisze:Nie znam przypadków, żeby ktoś chciał się powiesić, a mu się nie udało (prócz znakomitego filmu Delicatessen). Większość jednak sposobów, które przychodzą mi do głowy w pierwszej chwili wykorzystuje mróz w połączeniu z alkoholem, krzywe przeżywalności w zimnym morzu i upadek ze zbyt dużej wysokości.


A więc kolejno: można mieć różne definicje udanego powieszenia; dla większości zdrowych na umyśle ludzi nie wlicza się do nich duszenia na sznurku, nawet jeśli wreszcie odeśle ono do krainy wiecznych łowów. Mróz i intoksykacja - w pewnych kręgach ulubieniec publiki i rzeczywiście trudno na pierwszy rzut oka znaleźć słabe strony. Co nie znaczy, ze ich nie ma. Z oczywistości jest sezonowa dostępność. Temperatura w Polsce, zwłaszcza w ostatnich latach za wysoka. W medycynie panuje zasada "żywy do momentu odmrożenia", a szansa, że jacyś dobroczyńcy znajdą takiego jest chyba największa ze wszystkich metod "DIY". A wtedy przeyebane, raczej można się pożegnać ze wszystkimi odstającymi od ciała częściami. W celu minimalizacji ryzyka ktoś zdesperowany pewnie mógłby wziąć chwilówkę i polecieć do światowej stolicy samobójstw - Grenlandii. :) Albo wręcz na Antarktydę. Upadek to bardzo, ale to bardzo marny pomysł. Śmiertelny zapewne bardziej niż konkurencja, ale bez PEWNOŚCI utraty świadomości w momencie uderzenia nie do przyjęcia. A ci, co skakali już nie powiedzą jak było.

Podsumuję uwagą, że gdyby ~50% ludzi zdecydowało się nie udostępniać swoich komórek rozrodczych drugiej połowie, to tego problemu by nie było. W ogóle żadnych problemów. Nie rozumiem jak można argumentować przeciwko takiemu (ostatecznemu) rozwiązaniu kwestii ludzkiej.

Marcuch pisze:Następnie założył, że jest nieuniknione (bez dowodów, ale to mnie na razie nie przeszkadza)


Relevant Ligotti

Despite the fact that neither anti- nor pronatalists can prove their positions, pro-natalists have to live with the possibility that they might be wrong. That is a heavy burden to carry, and a heavier burden to pass on to subsequent generations. Antinatalists don’t have a similar burden. When action is taken on their side and a child is not born, no harm is done. No one has to suffer and die.

Marcuch pisze:To w naszym kraju ten biedak katowany przez mafię mógłby dostać przeszczepioną twarz, ręce, miałby szansę doczekać starości i może nawet wyleczyć się z traumy.


Biedak dawno nie żyje. Biorąc pod uwagę niemożność wyparcia końcowego cierpienia jakimkolwiek przeszłym szczęściem i zakładając nieistnienie życia pozagrobowego, jego narodziny tyle były warte, co jego ostatnie wrażenie. Przykład "dydaktyczny", z tym że ja mogę https://en.wikipedia.org/wiki/Dax_Cowart taki o. I co jest ważniejsze, żeby jakiś red-face z równoległego wszechświata się wykurował, czy żeby żaden Dax ciągle utrzymujący, że lepiej było dlań zginąć na miejscu się nie powtórzył? Ciekawiłyby mnie jego odpowiedzi na różnie zadane pytania o to czy wolałby się wcale nie urodzić. Bo jak by brzmiała odp. w obecnym stanie rzeczy jest raczej pewnikiem, ale czy np. swoje życie do momentu eksplozji ma za warte startu.

Patrycjusz
Rozczarowany
Posty: 205
Rejestracja: 08 lut 2015, 15:45

Re: Antynatalizm

Postautor: Patrycjusz » 26 gru 2016, 19:36

Marcuch pisze:Antynatalizm jest dla mnie takim wołaniem o współczucie, ktorego bardzo dzisiaj brakuje.


Z tym, że zamiast półśrodków w postaci współczucia serwowanego już cierpiącym, decyduje się na pójście na całość. Biorąc pod lupę problemy w różnych częściach świata da się zauważyć, że są one jakby niezmienną stałą, mnożoną tylko przez odpowiedni dla regionu mnożnik. I tak, zaczynając od biedy materialnej, głodu i braku opieki medycznej, przez brak wolności obywatelskiej i kulturowe czy religijne łańcuchy, kończąc na alienacji i depresji - kołem się to wszystko toczy. Czasem mam wrażenie, że wrażeniem psychicznym, które zdaje się być absolutnie nieodłączoną częścią ludzkiej natury, jest NIEZADOWOLENIE.

Marcuch pisze:Tymczasem wpadła mi do głowy szansa dla antynatalizmu. Dzięki rozwojowi telekomunikacji ludzkość mogłaby uzyskać coś w rodzaju super-jaźni, "ziemskiego" procesu myślowego, wypadkowy punkt widzenia i czucia. W niej mogłaby pojawić się autorefleksja podsumowująca sprowadzone niejako do wspólnego kontekstu radości i cierpienia wszystkich ludzi, wyrażone i wszech-upublicznione. Rzecz jasna, wszystko to zbyt zawiłe i nieczytelne dla samych ludzi. Wtedy taka "wzajemnie świadoma", zjednoczona ludzkość mogłaby, w określonych okolicznościach, podjąć "jednomyślną" decyzję w myśl tej zasady, którą przytacza J.M.Bocheński w książeczce o mądrości: "Jeżeli cierpisz nieznośnie i nie możesz się uratować od dozgonnego cierpienia, popełń samobójstwo".


Namiastką tego jest internet. Da się tu zauważyć zarówno zbiorową euforię, jak i zbiorowe cierpienie. W kwestiach samopoczucia hołduje jednak zazwyczaj tym drugim. Są fora o introwersji, fobii społecznej, autoagresji, depresji, pesymizmie (heloł!), samotności, etc., natomiast nie zetknąłem się jeszcze z forami dla ekstrawertyków, spełnionych zawodowo, szczęśliwych, spełnionych i ze sprawnie funkcjonującą rodzinką. Tacy nie mają potrzeby tu wchodzić, ponieważ świat niewirtualny ich zadowala. Internet to więc stronniczy punkt widzenia eskapistów, którzy nie dali rady w tzw. "realu". Nie wiem jak określić to forum - stronniczy punkt widzenia... kogo? Z czym nie daliśmy rady? ;)

Marcuch pisze:Antynatalizm też przewiduje, powiada: "Jak nie będzie nas, to będzie lepiej". Bardzo optymistyczna wizja ale ból jest "produkowany" przez ewolucję, mówiąc obrazowo, a nie przez "nas".


Natalistyczny nihilizm. Skoro nawet jak cała ludzkość wymrze, będzie cierpienie, to po co przestać rodzić.

Marcuch pisze:
Argumentum ad populum? Tego się nie spodziewałem. Ja wyrobiłem już sobie taki filtr, że jeśli większość, to be.

Taki filtr to argumentum ad populum i to zakładane z góry. Ja traktuję odrębną rację tłumu, jako powód do ostrożniejszego rozważenia problemu, Ty, zdaje się, jako motywację do postawienia na swoim.


Nie rozumiem pierwszego zdania.
Nie chodzi o motywację, a nastawienie spowodowane doświadczeniem. I pobieżną znajomością historii i działań konformistycznych. Nie sprawia mi przyjemności takie negatywne nastawienie do racji tłumu, jednak za każdym razem, kiedy powiem sobie "przecież populacja nie może się mylić", odsłuchując nagranie tego zdania nic nie słyszę, mimo że jestem muzykiem na akustyce.

Marcuch pisze:Społeczność, ten tłum wypieraczy i ignorantów poprzez współpracę daje szanse działać pojedynczym słabym ludziom przeciwko wielkiemu złu. Don't panic, organise. Większy problem to to, czy nas stać. Dziś przelałem 5% wszystkich pieniędzy, jakie posiadam na pomoc dla Syrii, bez strachu. Zostało mi 95%, po WOŚP zostanie mi pewnie 90%.


Wg mnie lepszym pomysłem byłoby zatrzymać te 10% dla siebie inwestując w coś, co pozwoli Ci zrekompensować frustracje, żeby nie powodować małego zła dookoła swojej własnej osoby. Nam akurat pozostaje tylko "love your neighbour" (prawa autorskie należą do Jezusa). Organizować i faktycznie zmieniać świat mogą tylko posiadający władzę i prawdziwe pieniądze. Oni jednak nie garną się do pomocy. Cierpiącym pomagają pełne współczucia jednostki, brzękając swoimi połamanymi groszami, a Ci, którzy naprawdę mogliby coś zmienić, wyprane z empatii maszynki do robienia pieniędzy, mają swoje moralne "obowiązki" głęboko w poważaniu. Szacun dla Billa Gatesa, połowa jego majątku na pewno spowodowała jakąś zauważalną zmianę - przynajmniej na jakiś krótki czas.

Marcuch pisze:Filantropia nie musi dawać gwarancji, bo po pierwsze: nie proponuje nikomu śmierci, ani żadnej "przyszłości-po-śmierci", która jest tajemnicą. Po drugie: bo działa i po kawałeczku naprawia ten świat. Po trzecie: bo nie ma "totalnych" aspiracji poświęcenia szczęścia ani szczęśliwego życia wielu ludzi na rzecz niewiadomo kogo i czego. Ma też taką przewagę nad antynatalizmem, że nie jest podatna na fanatyzm i błędną interpretację. Fanatyczny antynatalista mógłby w imię swoich "wyższych racji" (dobra nie istniejących ludzi) zabronić istniejącym ludziom mieć dzieci czyniąc w ten sposób ich życie przykrym, manipulować cudzym światopoglądem aby wywołać jego pogardę dla życia i świata, targnąć się na czyjeś życie z zamiarem "ocalenia" jego potencjalnych potomków.


Wtedy nie byłby antynatalistą, tylko zbrodniarzem. Znowu to samo, niby nie łączysz tych pojęć a jednak widzę, że nie możesz oprzeć się pokusie tych scenariuszy. Antynatalista z racji tego, że świat nie akceptuje jego idei i nie wdraża jej w życie, może trzasnąć co najwyżej sam siebie. Tak też zrobił Philip Mainlander.
Poza tym, w jaki sposób to, że ktoś nie miałby dziecka, miałoby uczynić jego życie przykrym? Miałby więcej czasu dla siebie, kasy, możliwości, żeby dać coś naprawdę cennego temu światu - zamiast czarnej dziury pochłaniającej tylko wszystko i nie dając nic w zamian. Życie jako wartość sama w sobie? Wdech, wydech, wdech, wydech, wdech... Nie wdychasz sukinsynu? Masz tu respirator i całuj po rękach.

Marcuch pisze:Był taki billboard w Warszawie kiedyś: "Dla 200 milionów ludzi na świecie Polska jest rajem", czy coś w tym stylu. I to jest prawda. To my jesteśmy w Elizjum, to do nas walą uchodźcy, nie w drugą stronę. To w naszym kraju ten biedak katowany przez mafię mógłby dostać przeszczepioną twarz, ręce, miałby szansę doczekać starości i może nawet wyleczyć się z traumy. Jakie my tu mamy problemy? Wojnę, w której ginie 220 ludzi dziennie oglądamy sobie w telewizji i podkręcamy kaloryferek kiedy ciągnie od okna.


Billboard mający zmanipulować ludzi właśnie tak jak widzę, że perfekcyjnie zadziałało to niestety na Ciebie. Ciągle tylko odwoływanie się do miejsc na ziemi, gdzie mają gorzej, tylko po to, żebyś w końcu przestał narzekać na faktycznie istniejące niedociągnięcia (bo nie będę nazywał tego po imieniu - nie przeklinamy tutaj) państwa polskiego. Kaloryferek. Miejmy jakąś godność, naprawdę.
Fiat iustitia, pereat mundus

Vulpes Inculta
Pierwsze wątpliwości
Posty: 116
Rejestracja: 14 lut 2015, 23:20

Re: Antynatalizm

Postautor: Vulpes Inculta » 01 sty 2017, 14:36

Pierwszy post na forum w tym roku. Muszę wrócić do "drobnostki", którą przeoczyłem, bo inaczej nie zasnę.

Marcuch pisze:Paradoks stosu. W wydaniu czystym jest dla mnie problemem językowym, ale mniejsza z tym. Ta liczba szczęśliwych bliźniąt w twym modelu jest miarą wrażliwości charakteru. Gdybym miał dobrą skalę bólu mutanta i radości bliźniąt, znalazłbym liczbę równowagi dla niebieskiego guziczka, zapewne niższą, niż Ty i wyższą, niż panowie z kartelu albo Inkwizycja. To jest znów powtórzenie tej samej argumentacji, miara cierpienia nie jest miarą nieosiągalną przez dobro (jakąś "liczbą kardynalną"). Tu po prostu mamy inne zdania i inaczej widzę czyste pozytywy.


Miarą wrażliwości charakteru... Yyy, nie. To już kwestia czysto logiczna, a nie aksjo-. Powiedzieć, że rozkosz jednego w jakikolwiek sposób wypiera dyskomfort drugiego (choćby to było uszczypnięcie) ma tyle samo sensu co "funkcja falowa ziemniaka wypiera ultrafiolet", albo "shah28yeh23uh". To nie są naczynia połączone. Najpierw wykaż, że to możliwe, potem rozkminiaj ile za ile. Chociaż od serca poleciłbym poszukać dowodu hipotezy Riemanna - poziom trudności porównywalny, no i przynajmniej milion dolców dostaniesz.

Patrycjusz
Rozczarowany
Posty: 205
Rejestracja: 08 lut 2015, 15:45

Re: Antynatalizm

Postautor: Patrycjusz » 23 sty 2017, 15:03

A oto odpowiedź stanowiąca kwintesencję obłudy, hipokryzji, racjonalizacji i jak ogromnego egoizmu:

Ja: Ja np. sądzę, że ktokolwiek płodzący dzieci i uznający to za swoją decyzję, robi to tylko pod wpływem popędów biologicznych (które bezpośrednio oddziałują na poczucie "sensu" i "spełnienia", czyli procesy emocjonalne) oraz nacisku społecznego

"Oponent": Jako osoba posiadająca dzieci - mogę powiedzieć że nie jest to jedyne możliwe wyjaśnienie. Decyzja o posiadaniu dziecka i towarzyszące im uczucie "spełnienia" nie wynika z uczuciowości tylko z bardzo logicznych pobudek - tworzenia nowego życia a potem kształtowania go .. a jest to proces wysoce satysfakcjonujacy (co dla kogo) i zapewniający śmiertelnej jednostce metafizyczną nieśmiertelność .. nie są to więc tylko procesy uczuciowe albo nacisku ale umysłowe podlegające logicznemu uzasadnieniu w zakresie "sensu życia" .. mniej więcej podobne jak uzasadnienie pracy twórczej (dziecko jest jak dzieło które po sobie zostawiasz)

Nie zabili zanim złożyło jaja, no i po ptakach...
Fiat iustitia, pereat mundus

Vulpes Inculta
Pierwsze wątpliwości
Posty: 116
Rejestracja: 14 lut 2015, 23:20

Re: Antynatalizm

Postautor: Vulpes Inculta » 20 sty 2018, 17:44

Kolejny filmik typu "red-face" prosto ze słonecznego Meksyku (jeszcze gorszy). Pikanterii dodaje fakt, że tym razem historia rodzinna.

Nie klikaj

Czasem jak patrzę na swoje stare przepychanki w internecie o ten temat to mam wrażenie, że przesadzałem. Takie rzeczy mi uzmysławiają, że jednak nie - natalista może sobie stukać w klawiaturkę ile chce, przekonany o swojej dobroci i mądrości, ale potem rzeczywistość stuka do drzwi.

Patrycjusz
Rozczarowany
Posty: 205
Rejestracja: 08 lut 2015, 15:45

Re: Antynatalizm

Postautor: Patrycjusz » 21 sty 2018, 20:29

Vulpes Inculta pisze:Czasem jak patrzę na swoje stare przepychanki w internecie o ten temat to mam wrażenie, że przesadzałem. Takie rzeczy mi uzmysławiają, że jednak nie - natalista może sobie stukać w klawiaturkę ile chce, przekonany o swojej dobroci i mądrości, ale potem rzeczywistość stuka do drzwi.


No tak, tylko że natalista nie uznaje takich incydentów za rzeczywistość, a nawet jeśli, to za taką, która przy odpowiednich środkach i niedługim odstępie czasowym przestanie istnieć. Zauważ, że w internecie ścierasz się (strzelam) z Polaczkami, którzy po wejściu do Unii jedyne, co widzą, to zachód - zapominając jednocześnie, że na zachodzie widnieje również Meksyk czy Ameryka Południowa. Póki co zauważyłem raczej, że młodsi członkowie naszej kochanej cywilizacji zachodniej (niby należą do niej obie ameryki, ale to spora nieścisłość) skupiają się na tym, jak za pomocą odpowiedniej animacji gif przekazać swoje gównoemocje. Niestety po skonfrontowaniu tego, co przekazało mi to forum z obserwacją otaczających mnie manekinów, stwierdzam, że konfrontacja nie ma najmniejszego sensu. Nawet potencjalni pesymiści po wyjściu z epizodu depresyjnego jakby przychylniej patrzą na małych gówniaków. Nawet jeśli nie swoich, to czyichś.
Fiat iustitia, pereat mundus

Vulpes Inculta
Pierwsze wątpliwości
Posty: 116
Rejestracja: 14 lut 2015, 23:20

Re: Antynatalizm

Postautor: Vulpes Inculta » 26 sty 2018, 18:31

Patrycjusz pisze:Nawet potencjalni pesymiści po wyjściu z epizodu depresyjnego jakby przychylniej patrzą na małych gówniaków. Nawet jeśli nie swoich, to czyichś.


Właściwie o to mi chodziło, tj. siebie. Co do interlokutorów: "Polaczki" na ogół wykazywały więcej zrozumienia od jankesów. Wyobrażam sobie, że ci drudzy żyli w takich warunkach, że największy życiowy problem stanowił dla nich wybór czirliderki na 'prom'.

W każdym razie, jeśli ktoś nie ma ochoty oglądać ruchomych obrazków, to proponuję w zamian lekturę do poduszki: https://pastebin.com/SWX1TznG

Jest to transkrypcja nagrania Davida Parkera Raya, którą ten odtwarzał swoim ofiarom na powitanie. Agentka FBI o imieniu Patty Rust po pracy nad tą sprawą popełniła samobójstwo służbową bronią.

Wypłosz
Posty: 3
Rejestracja: 16 paź 2017, 12:37

Re: Antynatalizm

Postautor: Wypłosz » 24 kwie 2018, 17:15

Warta uwagi krytyka asymetrii Benatara+ ciekawa modyfikacja: https://www.youtube.com/watch?v=vjOHmixq5ag&t=25s


Wróć do „Filozofia, idea”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość